Druga strona medalu (jak ludzie widzą proces adopcji)

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Sob kwi 15, 2017 17:29 Re: Druga strona medalu (jak ludzie widzą proces adopcji)

Bestol pisze:Oki zobacz. Jestem osobą samotną, o karmieniu kotków mało wiem, ale będę się uczyć, wcześniej miałam tylko psa. Dałabyś takiej osobie kotka do adopcji?


zależy czy chcesz się nauczyć opieki nad kotem czy uważasz, że wszystko wiesz lepiej
jeżeli to pierwsze to tak, jeżeli drugie to nie

przy adopcjach (nie mam ich dużo z racji moich finansów) zwracam uwagę na bezpieczeństwo, chociaż wydawałam również koty do domów wychodzących
karmę - lepsze mięso niż marketówki
wydaję koty z książeczkami zdrowia i zachipowane, chociaż zdarza się, że kot po zmianie środowiska zaczyna odchorowywać - choruje dopiero w DS

tak - wszystkie wydatki pokrywam sama, u weta mam zniżkę z racji zajmowania się bezdomniakami
trafiają do mnie koty wycofane i zalęknione oraz porzucone, koty biorę z działek lub piwnicy czy śmietnika
czasami trafia do mnie jakaś bieda z forum
jeżeli kot ma chipa to oczywiście szukam właściciela, jeżeli nie ma to znaczy, że nie ma czego szukać
MOJE TYMCZASY
Obrazek*Obrazek*Obrazek
"Człowiek nie jest apoteozą ewolucji, a jedynie ślepą uliczką pomniejszej, bocznej gałęzi jednej z mniej wykształconych podgrup ssaków."

Killatha

 
Posty: 9599
Od: Sob lis 17, 2007 12:04
Lokalizacja: Zabrze

Post » Sob kwi 15, 2017 17:30 Re: Druga strona medalu (jak ludzie widzą proces adopcji)

Więc wiele zależy od DT. Ja nie dostałam informacji od DT jak dbać o kotka. Wszystkiego uczę się sama

Bestol

Avatar użytkownika
 
Posty: 491
Od: Sob sty 14, 2017 18:20

Post » Sob kwi 15, 2017 17:31 Re: Druga strona medalu (jak ludzie widzą proces adopcji)

Bestol pisze:Feebie mi to Forum bardzo pomogło. Nauczyło mnie jak żywić, jak często odrobaczać i wiele innych rzeczy.. Nie tylko to forum. Dlatego DT, jakbyście mnie spotkali przy próbie adopcji w życiu nie dalibyście mi kotka, bo ja nawet bym nie wiedziała, co to jest karma bezzbożowa :) Więcej zaufania do mało wiedzących kandydatów na DS :)

Wydawałam koty do domów nic nie wiedzących - ale dużo pytających.
Wydałam nawet kotkę do domu silnie wątpiącego w swoje możliwości i autentycznie przerażonego ciężarem spadającej na nią odpowiedzialności.
Kotka jako lekko nieśmiała, natychmiast po adopcji zadekowała się pod kaloryferem.
Ja się śmiałam, że nowa pańcia zadekowała się pod drugim i przez pierwszy tydzień obie nosa nie wyściubiały ;)
Kocica od lat ma świetny, już świadomy i odpowiedzialny dom.
Właścicielka jest singlem i była tak zielona w momencie adopcji, że bardziej być nie można ;)
A próby szybkiego dokształcania się w necie tylko ją deprymowały.
Byłam pewna, że będzie dobrym domem - w sumie najbardziej bałam się tego, że w ostatniej chwili stchórzy i wycofa się z adopcji.
Nie, nie wciskałam jej kota na siłę. Upewniłam się na ile mogłam, że na pewno to jest jej decyzja, a nie presja sytuacji i zaangażowania w proces adopcyjny.
Dla dobra wszystkich.

Bestol pisze:Więc wiele zależy od DT. Ja nie dostałam informacji od DT jak dbać o kotka. Wszystkiego uczę się sama

A pytałaś? :oops:

OKI

Avatar użytkownika
 
Posty: 41814
Od: Śro gru 23, 2009 19:05
Lokalizacja: Warszawa

Post » Sob kwi 15, 2017 17:32 Re: Druga strona medalu (jak ludzie widzą proces adopcji)

Bestol pisze:Feebie mi to Forum bardzo pomogło. Nauczyło mnie jak żywić, jak często odrobaczać i wiele innych rzeczy.. Nie tylko to forum. Dlatego DT, jakbyście mnie spotkali przy próbie adopcji w życiu nie dalibyście mi kotka, bo ja nawet bym nie wiedziała, co to jest karma bezzbożowa :) Więcej zaufania do mało wiedzących kandydatów na DS :)


A ile ja się z tego forum nauczyłam! Nie leczę zwierząt za pośrednictwem internetu, ale z wielu powodów to forum było dla mnie niezastąpionym wsparciem, jak szukałam odpowiedzi na pytania w chwilach chorobowego kryzysu i to psów.

Nie mogę odżałować, że w czasie przerwy w moim pobycie na miau, nie zdecydowałam się zalogować ponownie na forum i tu szukać podpowiedzi, kiedy zawiódł mnie weterynarz. Tak, tak, pomimo, że chodziło o psa, wiem, że tu są osoby które by mnie postawiły do pionu i podjęłabym lepsze decyzje niż podjęłam. :(
"Prawda leży tam, gdzie leży".

Obrazek
Protest „Wolne sądy”, 18 lipca 2017 r. Fot. Katarzyna Bartosik

Feebee

Avatar użytkownika
 
Posty: 10328
Od: Pon paź 05, 2015 13:22

Post » Sob kwi 15, 2017 17:34 Re: Druga strona medalu (jak ludzie widzą proces adopcji)

czytam, czytam, czytam
i sama zaczęłam się zastanawiać, czy ja oby dobrze wszystko rozumiem
skoro podobno takie to wszystko skomplikowane jest ad. DT

'jestem' DT kocio-psim
skąd mam koty?
z głupoty i łajdactwa ludzkiego
skąd mam psy?
z głupoty i łajdactwa ludzkiego
skąd mam kasę na tymczasy?
bo pracuję, mój mąż pracuje, bo biorę dodatkowe zlecenia, bo mój mąż bierze dodatkowe zlecenia
bo ....... w tym, nie mam złotej desko od sracza oraz maybach'a - a z pewnością by wystarczyło
dlaczego? dlaczego 'jestem' DT?
bo trumna nie ma kieszeni, a cierpienie jest jedno, jak i umieranie
problem w tym, że czasami to ostatnie 'nieco' się wydłuża, a przedostatnie stale towarzyszy, w przypadku futer zwykle milcząco, w pokorze i bezradnosci
to tyle, tytułem drobnego wyjasnienia

Bestol
mówią, że istota ludzka ma możliwości szybkiego uczenia się - i zapewne tak jest
problem tkwi w bucie, pysze i braku pokory wobec żywej istoty, jej cielesności, istnienia
problemu nie stanowi brak wiedzy - można ją szybko zdobyć,
problem stanowi obojętność i lekceważenie wobec Barci Mniejszych

i nie, ode mnie kota byś nie dostała
dlaczego?
a weź sobie jakieś futro płaczące na ulicy, z przydrożnego rowu albo z okolic śmietnika, ......
zaopiekuj
wtedy nie będzie warunków, umów, wymagań
nie oglądaj się na czyjeś 'ręce'
Twój kot samotnie, nie jest najszczęśliwszy
pamiętaj o tym

ewar pisze:
Koniczynka47 pisze:
ewar pisze:Jeśli DT nie zaszczepił kota, nie odrobaczył, przetestował to prawdopodobnie nie było na to pieniędzy.Przy wielu kotach ledwo starcza na karmę i żwirek, stąd prośby o wsparcie

Zamiast próśb o wsparcie należy pójść po rozum do głowy i zacząć wydawać koty do adopcji.

Jak miło jest poczytać kogoś mądrego.


przykro mi Ewar, nie mam dzisiaj takiej ilości tolerancji jak Ty
więc
Koniczynko - już dobrze, jesteś najmądrzejszą osobą na tym forum, w całym internecie, na całym świecie, ...... i poza nim też
już ok?
Obrazek

Kinnia

 
Posty: 7786
Od: Nie sie 19, 2012 21:12

Post » Sob kwi 15, 2017 17:39 Re: Druga strona medalu (jak ludzie widzą proces adopcji)

Bestol pisze:
monikah pisze:I nie rozumiem tego oporu przed naprawdę podstawowymi wymaganiami adopcyjnymi. Nie ma żadnego problemu (oprócz oczywiście widzimisię i problemu "estetyki") w osiatkowaniu okien nawet w wynajmowanym mieszkaniu - w tej chwili są najróżniejsze rozwiązania, które nie ingerują w ściany czy elewacje i większość z nich ma rozsądne ceny (a jeśli kogoś na to nie stać, nie stać go również na kota).

W moim przypadku siatka balkonowa to koszt 1200zł, dlatego nie do końca rozumiem twoich słów "jeśli kogoś na to nie stać (patrz na siatkę), nie stać go również na kota". Może jednak kogoś nie stać na siatkę, a stać na utrzymanie kota.
Podkreślam, że również moim zdaniem siatka jest niezbędna. Ale teksty typu " jeśli kogoś na to nie stać, nie stać go również na kota" są dla mnie delikatnie mówiąc.......

Zawsze mozna osiatkowac jedno okno.
Nie spotkalam sie jeszcze z wymaganiami dotyczacymi osiatkowania wielkich tarasow. Mozna wstawic zasiatkowane drzwi wtedy, zeby kot na taras nie wychodzi.

zuza

Avatar użytkownika
 
Posty: 70673
Od: Sob lut 02, 2002 22:11
Lokalizacja: Warszawa Nowodwory

Post » Sob kwi 15, 2017 17:40 Re: Druga strona medalu (jak ludzie widzą proces adopcji)

gusiek1 pisze:A jak wygląda kwestia osiatkowania balkonu w zimie?
Siatkowalismy dopiero w kwietniu, bo wcześniej nikt nie chciał się podjąć zadania.
Pytam z ciekawości jak taka kwestia jest rozpatrywana podczas adopcji zimą?

Ja dostalam czas kilkumiesieczny na osiatkowanie.

zuza

Avatar użytkownika
 
Posty: 70673
Od: Sob lut 02, 2002 22:11
Lokalizacja: Warszawa Nowodwory

Post » Sob kwi 15, 2017 17:46 Re: Druga strona medalu (jak ludzie widzą proces adopcji)

Bestol pisze:Izka sama wiem, ile kosztuje karmienie kota karmą bezzbożową. Szacunek, że masz tyle kasy, aby koty swoje na tymczacie bezzbożową karmić i unikać whiskasa. U mnie, jedynym powodem, dlaczego nie mam 2 kotka jest strach, że jakby coś się stało, choroba np., nie dam rady finansowo. ty dajesz radę jako dom tymczasowy dla kilku kotków i gratuluje

Blagam, whiskas itp jest strasznie drogi. Naprawde karmienie kota miesiem i bezzbozowka wychodzi o wiele taniej. Nie wspomne o oszczednosciach dlugofalowych na wecie.

zuza

Avatar użytkownika
 
Posty: 70673
Od: Sob lut 02, 2002 22:11
Lokalizacja: Warszawa Nowodwory

Post » Sob kwi 15, 2017 17:49 Re: Druga strona medalu (jak ludzie widzą proces adopcji)

To aż nie mogę się powstrzymać. Ja byłam kotka zobaczyć w sklepie, osoba z DT ma sklep połączony z domem. Kotek był malutki, brązowo-rudy (teraz jest czarny jak smoła) i strasznie przestraszony. Pani przyniosła jeszcze dwa inne kotki i na ladzie sklepowej wystawiła. Tamte dwa były pewne siebie i do tej pani leciały, tego jednego mojego wystawiła na ladzie w transporterze, tamte na rękach przyniosła. No to ja od razu się zakochałam w tym niewiadomego koloru wystraszonym. Pani zapytała o moje warunki. umówiłyśmy się, że kotka mi przywiezie i przywiozła. Sprawdziła warunki w domu. Otworzyłyśmy transporter. Pani powiedziała, że musimy kotka wyjąc, bo ona musi zabrać transporter. Kociaka wyjęłyśmy i patrzyłam jak łazi po pokoju taki zdezorientowany. Potem wyszłam z panią z DT żeby ją odprowadzić. Wróciłam - kotka nie ma. Znalazł się, jak dałam jedzonko do miski i zniknął znowu. Myślę, że ponad miesiąc nie zbliżał się do mnie. Chował się. Szczerze nie wiedziałam gdzie jest kot. Myślałam, że tak mu zostanie. Teraz moja kociambra skacze mi po głowie rano jak śpię, i jak śpię puka łapa że chce wejść pod kołdrę, lata po ścianach i ma ogólne ADHD :) Jak mam gości nic się nie boi włazi na mnie albo na kanapę i się gapi władczo na gości :) Nie ten sam kot jakiego brałam po tym, jak go zobaczyłam przerażonego na tej sklepowej ladzie opiekuna DT.

Bestol

Avatar użytkownika
 
Posty: 491
Od: Sob sty 14, 2017 18:20

Post » Sob kwi 15, 2017 18:05 Re: Druga strona medalu (jak ludzie widzą proces adopcji)

Hhhmmm...
Myślałam, że to ja mam kiepskie zdolności interpersonalne :mrgreen:

OKI

Avatar użytkownika
 
Posty: 41814
Od: Śro gru 23, 2009 19:05
Lokalizacja: Warszawa

Post » Sob kwi 15, 2017 18:06 Re: Druga strona medalu (jak ludzie widzą proces adopcji)

OKI powiem więcej, to nie był prywatny opiekun DT. Spora fundacja.
Tak czy siak mam kochanego kociambra, jest szalony, ma formalne ADHD i jest dla mnie najkochańszym kociambrem na świecie :)

Bestol

Avatar użytkownika
 
Posty: 491
Od: Sob sty 14, 2017 18:20

Post » Sob kwi 15, 2017 18:15 Re: Druga strona medalu (jak ludzie widzą proces adopcji)

No wiem, czytałam. I to z rzeczywiście dość mocno wymagającą umową...

Ja jestem w stanie dużo zrozumieć, z brakiem szczepień włącznie - czasami sytuacja, zwłaszcza z kociętami, bywa na ostrzu noża.
Czasami czasowo, czasami finansowo nawet organizacja może leżeć i lepiej szybko znaleźć dom, niż czekać (w prywatnym domu zawsze bezpieczniej dla nieszczepionego kociaka, niż w większości dt czy fundacji). Chociaż ja staram się szczepić jak najszybciej i najwcześniej wydaję kociaki 2 tygodnie po pierwszym szczepieniu (to i tak w sytuacji awaryjnej, bo wolę po drugim).
Ale w takiej sytuacji solidna informacja dla opiekuna, to minimum, co można zrobić dla takiego kociaka.
Nawet doświadczony opiekun powinien dostać info, co kociak jadł, w jaki żwir robił i na co zwrócić szczególną uwagę - zarówno jeśli chodzi o sprawy weterynaryjne, jak i behawioralne.
Przykro bardzo, że nawet tego nie dostałaś :(

OKI

Avatar użytkownika
 
Posty: 41814
Od: Śro gru 23, 2009 19:05
Lokalizacja: Warszawa

Post » Sob kwi 15, 2017 18:20 Re: Druga strona medalu (jak ludzie widzą proces adopcji)

Kinna napisała:
"Bestol
i nie, ode mnie kota byś nie dostała
dlaczego?
a weź sobie jakieś futro płaczące na ulicy, z przydrożnego rowu albo z okolic śmietnika, ......
zaopiekuj
wtedy nie będzie warunków, umów, wymagań
nie oglądaj się na czyjeś 'ręce'
Twój kot samotnie, nie jest najszczęśliwszy
pamiętaj o tym".
Kinna, ale ja akurat nie mam problemów z warunkami i wymaganiami, dla mnie są one całkowicie klarowne i rozsądne. I nie traktuję tego jako warunki, ale jako rady, żeby zapewnić kotu dobre życie.
A więc pomyliłaś adresatów swojego posta.
I bardzo miło, ze z mężem pracujecie na DT.
I nie wiedziałam, że DT jet dlatego, że "trumna nie ma kieszeni, a cierpienie jest jedno, jak i umieranie". Dla mnie DT po prostu pomagają zwierzakom. Ale wiesz, może mój poziom literacki nie ogarnia tego co napisałaś...
BTW Kinna, kota bym od Ciebie nie wzięła, bałabym się aury Twojej :)
Ostatnio edytowano Sob kwi 15, 2017 18:51 przez Bestol, łącznie edytowano 1 raz

Bestol

Avatar użytkownika
 
Posty: 491
Od: Sob sty 14, 2017 18:20

Post » Sob kwi 15, 2017 18:44 Re: Druga strona medalu (jak ludzie widzą proces adopcji)

zuza pisze:
Bestol pisze:
monikah pisze:I nie rozumiem tego oporu przed naprawdę podstawowymi wymaganiami adopcyjnymi. Nie ma żadnego problemu (oprócz oczywiście widzimisię i problemu "estetyki") w osiatkowaniu okien nawet w wynajmowanym mieszkaniu - w tej chwili są najróżniejsze rozwiązania, które nie ingerują w ściany czy elewacje i większość z nich ma rozsądne ceny (a jeśli kogoś na to nie stać, nie stać go również na kota).

W moim przypadku siatka balkonowa to koszt 1200zł, dlatego nie do końca rozumiem twoich słów "jeśli kogoś na to nie stać (patrz na siatkę), nie stać go również na kota". Może jednak kogoś nie stać na siatkę, a stać na utrzymanie kota.
Podkreślam, że również moim zdaniem siatka jest niezbędna. Ale teksty typu " jeśli kogoś na to nie stać, nie stać go również na kota" są dla mnie delikatnie mówiąc.......

Zawsze mozna osiatkowac jedno okno.
Nie spotkalam sie jeszcze z wymaganiami dotyczacymi osiatkowania wielkich tarasow. Mozna wstawic zasiatkowane drzwi wtedy, zeby kot na taras nie wychodzi.

Zaraz pęknę - nie zawsze można. Moje drzwi na balkon są u góry półokrągłe!
Rozumiem, że nie jest to fason typowy, tym niemniej jestem w stanie uwierzyć, że nie zawsze i nie każdy może. Syn mieszka w wynajętym mieszkaniu, mowy nie ma o zgodzie właściciela na osiatkowanie. Mają dwa zadbane, kochane koty.
I żeby nie było - jestem całym sercem za zabezpieczeniami.
Graty ze strychu i piżama, i szpilki, i książki - komu, komu?
viewtopic.php?f=27&t=173183&p=11369413#p11369413
Obrazek

Hańka

 
Posty: 31077
Od: Sob lut 09, 2008 0:22
Lokalizacja: Sopot

Post » Sob kwi 15, 2017 19:17 Re: Druga strona medalu (jak ludzie widzą proces adopcji)

Hańka pisze:
zuza pisze:
Bestol pisze:
monikah pisze:I nie rozumiem tego oporu przed naprawdę podstawowymi wymaganiami adopcyjnymi. Nie ma żadnego problemu (oprócz oczywiście widzimisię i problemu "estetyki") w osiatkowaniu okien nawet w wynajmowanym mieszkaniu - w tej chwili są najróżniejsze rozwiązania, które nie ingerują w ściany czy elewacje i większość z nich ma rozsądne ceny (a jeśli kogoś na to nie stać, nie stać go również na kota).

W moim przypadku siatka balkonowa to koszt 1200zł, dlatego nie do końca rozumiem twoich słów "jeśli kogoś na to nie stać (patrz na siatkę), nie stać go również na kota". Może jednak kogoś nie stać na siatkę, a stać na utrzymanie kota.
Podkreślam, że również moim zdaniem siatka jest niezbędna. Ale teksty typu " jeśli kogoś na to nie stać, nie stać go również na kota" są dla mnie delikatnie mówiąc.......

Zawsze mozna osiatkowac jedno okno.
Nie spotkalam sie jeszcze z wymaganiami dotyczacymi osiatkowania wielkich tarasow. Mozna wstawic zasiatkowane drzwi wtedy, zeby kot na taras nie wychodzi.

Zaraz pęknę - nie zawsze można. Moje drzwi na balkon są u góry półokrągłe!
Rozumiem, że nie jest to fason typowy, tym niemniej jestem w stanie uwierzyć, że nie zawsze i nie każdy może. Syn mieszka w wynajętym mieszkaniu, mowy nie ma o zgodzie właściciela na osiatkowanie. Mają dwa zadbane, kochane koty.
I żeby nie było - jestem całym sercem za zabezpieczeniami.

Na bezinwazyjnie wstawiane ramki też właściciele nie wyrażają zgody?
Półokrągłą górę też można zasiatkować - całkiem osobno niż pozostałą, dolną część drzwi.
Nie, nie namawiam Cię do siatkowania - to Wam jest niewygodnie, bo (internetowo) wierzę, że Wasze koty są bezpieczne, co z pewnością kosztuje sporo uwagi przy braku siatek. Niemniej przy adopcji byłabyś dla mnie osobą obcą i nie uwierzyłabym, że całe życie kocie będziesz Ty i wszyscy Twoi bliscy zwracać uwagę na koty przy każdym otwarciu okien i balkonu.
Parę lat temu pewnie jeszcze bym Ci zaufała, teraz już nie.
Takie życie - człowiek uczy się na własnych błędach :|
Być może (bardzo być może) powierzyłabym Ci kota, dla którego nie ma miejsca w moim, ani w żadnym innym dt czy fundacji, a nie może lub nie powinien wracać w miejsce bytowania - bo i w takich adopcjach zdarza mi się pośredniczyć. Są to też najczęściej koty, o których niewiele wiadomo (poza tym, że nie są "dzikami") i - prócz kastracji - wymagają dalszej obróbki weterynaryjnej. Aczkolwiek takim też staram się szukać domów osiatkowanych, a w drugiej kolejności wychodzących w bezpiecznej okolicy - w mojej opinii bezpieczniejszych niż nieosiatkowane mieszkanie na wysokim piętrze.

OKI

Avatar użytkownika
 
Posty: 41814
Od: Śro gru 23, 2009 19:05
Lokalizacja: Warszawa

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: adlerxx, ankacom, Blue, dalenadaily, emill, OdKota, tamborella i 63 gości