Łódź-FFA 2017 - kotka je! - filmik - str.70

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Pon lis 06, 2017 9:02 Re: Łódź-FFA 2017 - hemobartoneloza [*] - str.67

Kolejne złe wiadomości.... Niemłoda kotka, kolejny kot, którego zgadnęłam z Zgierzu przy poszukiwaniu zaginionego Alfika - ma rozwalone nerki...

Zaczęł się od zapalenia pęcherza - w środę kucała bez skutku w kolejnych kuwetach, dostała nospę i antybiotyk, wielkiej poprawy nie było - lekarka sygnalizowała też nieprawidłowe nereczki - , od soboty na na kroplówkach, Nie je, dostaje peritol, wczoraj wieczorem coś polizała, dziś - nie.

To nie pierwszy "mój" nerkowy kot, więc nie mam wilekich nadziei....

Mimo to proszę o kciuki za Zmorkę - przepłukany dziki Anyżek wyprowadzony z podobnego stanu przeżył w dt jeszcze 4-5mcy...

Obrazek
Obrazek Obrazek Obrazek

Zachęcam do zakupów w zooplusie przez zielony banerek na blogu - zooplus coś przekazuje na nasze podopieczne kocie bidy. http://domowepiwniczne.blogspot.com/

kalewala

Avatar użytkownika
 
Posty: 20873
Od: Śro cze 29, 2005 13:55
Lokalizacja: Łódź

Post » Pon lis 06, 2017 16:12 Re: Łódź-FFA 2017 - nereczki... - str.68

Śliczna, te nerki to już bardzo kiepskie ?

pisiokot

 
Posty: 12663
Od: Śro maja 03, 2006 15:37
Lokalizacja: Łódź

Post » Wto lis 07, 2017 8:18 Re: Łódź-FFA 2017 - nereczki... - str.68

Kciuki za Zmorkę są.
Jak ona się dziś miewa?

kalewala zerknij proszę na pw.

Stomachari

 
Posty: 2233
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.


Adopcje: 2 >>

Post » Wto lis 07, 2017 15:29 Re: Łódź-FFA 2017 - nereczki... - str.68

Trochę o podopiecznych - dzikuska Tatra, której trzeba było amputować łapkę - jakoś przez tydzień po operacji udawało mi się podawać zastrzyki, z krzykiem i bólem, po kotka do tych głośnych należy. Potem zyskała większą swobodę - tzn zwiała z zamknięcia na mieszkanie, w abażurku. Szwy nie zdjęte, ale to dość mały problem, samopoczucie i apetyt dobre. Ale wypadałoby wetowi pokazać kontrolnie, no i ten abażur zdjąć.

Zadomowiła, na kanapie sypia, mnie nie lubi - i wyraźnie o tym informuje:

Obrazek

Do kontenera - żadną miarą nie zagonię, próbowałam, szaleństwo, wycie jak stado głodnych szakali…. Do tego w akcję włącza się wyłamując drzwi śliczna delikatna pingwineczka, moja obrończyni - też z głosem jak dzwon…. Więc z kontenerem dałam spokój, ale abażur….

Próbowałam z Dorotką - kot bojowy obronny pingwineczka w kontenerze w łazience, ja z ręcznikiem, Dorotka z nożyczkami - złapać za krawędź abażurka, zawinąć kotę w ręcznik, szybko przeciąć. Skutek - porządnie dziurawy palec. I ból uszu. A, z abażurkiem nie tak prosto, bo śliski i kot z zaciśniętych palców go wyrywa, rozpiąć też nie można - wcześniej skleiłam go solidną srebra taśmą - kotka go rozpinała.

Wczoraj wzięłam się na sposób - kombinerki, złapię za brzeg abażurka, przytrzymam, nożyczkami szybko przetnę tasiemkę na szyi. Złapałam, kilka razy. Z kombinerek ześlizgnęły się plastykowe obudowy uchwytów, Tatra wyrywała się i wyła, pingwineczka rozwalała transporter w łazience i wyła…. W końcu mało nie urywając sobie głowy Tatra wyciągnęła ją z tasiemki.

Chyba mnie jeszcze bardziej nie lubi….



Nie lubi mnie też Zmorka - trafiła do mnie na przełomie lipca i sierpnia jako elekt uboczny poszukiwań rudego Alfika. Niemłoda, zabiedzona. Kot podwórkowy karmiony przez starszą panią, pani umarła, kotkę miała karmić córka, ale jakoś tak zapominała… U mnie troszkę przytyła, ale niewiele, daleko jej do mojego ideału kota. No i ostatnio coś mi się nie podobała, jeść nie bardzo chciała, no i kucała, kucała i nic, więc do weta. Zapalenie pęcherza, obmacane nereczki - prawie ich nie ma…. Kroplówki, i karmienie na sile, bo kotka jeść nie chce. Też mnie nie lubi po tych zabiegach…. Trzymajcie za nią kciuki, wiem, że wiele czasu jej nie zostało, ale jeszcze troszkę…

Zdjęcie z sierpnia i wczorajsze - z rudym smarkaczem, który sam spać nie umie..

Obrazek * Obrazek
Obrazek Obrazek Obrazek

Zachęcam do zakupów w zooplusie przez zielony banerek na blogu - zooplus coś przekazuje na nasze podopieczne kocie bidy. http://domowepiwniczne.blogspot.com/

kalewala

Avatar użytkownika
 
Posty: 20873
Od: Śro cze 29, 2005 13:55
Lokalizacja: Łódź

Post » Wto lis 07, 2017 18:24 Re: Łódź-FFA 2017 - nereczki... - str.68

No cóż, tylko naiwni liczą na kocią wdzięczność ... :D
Zmorka cudna :1luvu:

pisiokot

 
Posty: 12663
Od: Śro maja 03, 2006 15:37
Lokalizacja: Łódź

Post » Wto lis 07, 2017 21:58 Re: Łódź-FFA 2017 - nereczki... - str.68

Tatra :strach:
Mały rudzielec musi z kotem czy potrafi z pluszakiem?
Za Zmorkę nieustająca kciuki.

Stomachari

 
Posty: 2233
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.


Adopcje: 2 >>

Post » Śro lis 08, 2017 8:36 Re: Łódź-FFA 2017 - nereczki... - str.68

Czy mały rudzielec potrafi z pluszakiem - nie wiem, nie mam pluszaków - wystarczająca ilość prawdziwych :)

A Zmorka - bez zmian, Wczoraj na silę 2 słoiczki gernerka, dziś o 5.30 2/3 słoiczka, reszta o 7.30 - dopchalam bo nie było zwrotki. Oby nie było.... W domu będę po 19tej, w międzyczasie wejdzie Dorotka i napcha kota.

Męczę ją, bo trzyma temperaturę - jeśli ona przestanie, ja też przestanę.... Oby jak najpóźniej...
.
Obrazek Obrazek Obrazek

Zachęcam do zakupów w zooplusie przez zielony banerek na blogu - zooplus coś przekazuje na nasze podopieczne kocie bidy. http://domowepiwniczne.blogspot.com/

kalewala

Avatar użytkownika
 
Posty: 20873
Od: Śro cze 29, 2005 13:55
Lokalizacja: Łódź

Post » Śro lis 08, 2017 13:09 Re: Łódź-FFA 2017 - nereczki... - str.68

kalewala pisze:Męczę ją, bo trzyma temperaturę - jeśli ona przestanie, ja też przestanę.... Oby jak najpóźniej...
.

Trzymaj się kolorowa panienko :ok:

pisiokot

 
Posty: 12663
Od: Śro maja 03, 2006 15:37
Lokalizacja: Łódź

Post » Czw lis 09, 2017 10:49 Re: Łódź-FFA 2017 - nereczki... - str.68

Wczoraj - wet, synulox na tydzień, megace (?) na apetyt na trzy dni, periotol i kropłówki bez zmian.

Rano chyba przekarmilam, bo po poludniu była karmic Dorotka, widziała "zrzutkę"....
Wieczorem też przekarmiłam...

A dziś rano podreptała do miski z chrupkami, trochę pojadła, nie wiem, ile, trochę polizała saszetki.
Dopchałam gerberkiem - jadną strzykawką, mam nadzieję, że nie przekarmiłam.
Dorotka skontroluje w południe,

Wieczorem muszę lecieć do lecznicy po kroplówkę - wczoraj zapomniałam wziąć...
Obrazek Obrazek Obrazek

Zachęcam do zakupów w zooplusie przez zielony banerek na blogu - zooplus coś przekazuje na nasze podopieczne kocie bidy. http://domowepiwniczne.blogspot.com/

kalewala

Avatar użytkownika
 
Posty: 20873
Od: Śro cze 29, 2005 13:55
Lokalizacja: Łódź

Post » Czw lis 09, 2017 13:14 Re: Łódź-FFA 2017 - nereczki... - str.68

kalewala pisze:Wczoraj - wet, synulox na tydzień, megace (?) na apetyt na trzy dni, periotol i kropłówki bez zmian.


Megace u mojej Glusi (tej krówki) rewelacyjnie działało
Obrazek

andorka

 
Posty: 9287
Od: Wto kwi 25, 2006 22:33
Lokalizacja: Łódź-Polesie

Post » Sob lis 11, 2017 11:50 Re: Łódź-FFA 2017 - nereczki... - str.68

za darmo oddam
jak widać na zdjęciu, termin ważności upłynął w połowie sierpnia
mleko kupione w lipcu 2017 -> nie zostało otwarte
od momentu kupienie przechowywane w lodówce
wg opinii dobrego i zaprzyjaźnionego kotologa można podać do pół roku po terminie ważności
Obrazek
Obrazek
ktoś chętny?
---
Obrazek Obrazek Obrazek
Obrazek Obrazek <- a to nasz blog, można poczytać
i pomóc nam robiąc zakupy w Zooplus'ie - kliknij w banerek sklepu na pierwszej stronie bloga

ewa_mrau

Avatar użytkownika
 
Posty: 8039
Od: Pon sie 30, 2010 12:57
Lokalizacja: Łódź


Adopcje: 6 >>

Post » Pon lis 13, 2017 13:46 Re: Łódź-FFA 2017 - nereczki... - str.68

Karmiciele - prawie pozytywnie

Na ogół narzekam na karmicieli - na ich bierność, niechęć do zrobienia czegokolwiek - i nadal będę na takich narzekać. Takich, którzy są w miarę sprawni, ale nie zrobią nic oprócz karmienia kotów, bo wg nich to wystarczy. I skarżą się, że stada coraz większe, a nikt nie chce pomóc. Nie wiem, z jakich powodów nie chcą pomagać inni - wiem, dlaczego ja JUŻ nie chcę. O tym napiszę wkrótce, w kilku odcinkach opisujących moje sterylkowe boje na Stefanowskiego.
A dziś optymistyczniej.

Piątek - 2017.11.10

Tatrzańska - niedawno pisałam o zabranej stamtąd Tatrze - kotce ze zmiażdżoną - już amputowaną łapką. Wtedy, kiedy próbowałyśmy z opiekunką złapać ją po raz pierwszy - 2017.09.27 - zgarnęłyśmy na kastrację oswojonego czarnego kota, prawdopodobnie jakiegoś uciekiniera albo wyrzutka z domu. Wrócił na podwórze, bo nie mam na niego pomysłu… Latem z piwnic sąsiedniego bloku przeniosło się na to podwórze 5 kociąt-podrostków, jeszcze za małych na cięcie. 2017.10.10 w końcu udało się złapać tę poranioną, i wtedy obejrzawszy podrostki za dnia - bo normalnie dojeżdżam tam o zmroku - ustaliłyśmy termin za miesiąc, naiwnie licząc na tzw prawo opcji, czyli dodatkową pulę sterylek miejskich…
Dla przypomnienia zdjęcie już wyciętego czarnuszka i Tatry, już trzyłapki:

Obrazek * Obrazek

Minął dokładnie miesiąc, pani nie zawiodła, zadzwoniła. Tradycyjnie zawiódł UMŁ - początek listopada, koniec sterylek. Jest „postęp” - w 2016 wystarczyło ich na prawie 8mcy, w 2017 - „aż” na sześć - od kwietnia do października.
Umówiłyśmy się na piątek - koty miały być przegłodzone.
Dojechałam tam o 15.45 - wszystkie czekały. Dwa czarne, jedno bure, dwa burobiałe. Nastawiłam klatki - te trzy zdjęcia zrobiłam o 17.02 - trzy koty złapane w klatki, w samochodzie.

Obrazek * Obrazek * Obrazek

Potem było trudniej - dwa ostatnie widząc, co się dzieje, stały się ostrożniejsze. Ale były GŁODNE - najpierw udało się p.Elżbiecie zwabić do przedsionka domu większe czarne, uprzedzałam - ale mimo to próbowała złapać je rękami, skończyło się na zadrapaniach, dość paskudnych, ale te koty taki półdzikie, nie próbowały gryźć. Potem długo, długo nic - ostatnie czarne, najmniejsze - kręciło się pod drzwiami, wahało, wchodziło, wychodziło - pokusa w postaci miseczki z mięskiem zwyciężyła.
Zdjęcia robiłam - mam nadzieje, że coś na nich widzicie…

Obrazek * Obrazek

O 18.30 koty były w lecznicy, ja do domu - ok.19.00. W sumie jakieś 3 godziny z dojazdem. Kolejne 2-3godz. na odebranie kotów z lecznicy i odwiezienie na miejsce. W sumie 5-6 godzin - 5 kotów. Porównanie ze Stefanowskiego - 8 DNI - 11 kotów.

Obrazek

Wnioski nasuwają się same.


Niedziela - 2017.11.12

Lutomierska, czteropiętrowe bloki, starsza pani Krystyna, przejęła karmienie kotów po zmarłej karmicielce - gdzieś tam pisałam, że coś miauczało pani Krystynie w domu - tak długo, aż zrozumiała, że to zmarła prosi o pomoc dla podopiecznych.
W lipcu 2016 na prośbę p.Krystyny sterylizowałam tam koty - patrz tekścik Lipcowy poranek, Letni poranek
http://domowepiwniczne.blogspot.com/201 ... ranek.html
http://domowepiwniczne.blogspot.com/201 ... ek-cd.html

Potem - 2017.07.13 p.Krystyna zadzwoniła, że z piwnicy sąsiedniego bloczku wyrzucono dwa kociaczki i matkę, karmione przez starszego pana. Pojechałam, zgarnęłam, kociaki znalazły kąt u dziewczyny, której kotka zaginęła i znalazła się po długich poszukiwaniach. Takie malutkie już nie były, na tyle duże, że zanim znalazłam czas na łapanie matki - tzn tydzień - już urodziła… Ręce mnie opadli…

Obrazek * Obrazek

Zadzwoniłam po 3-ch miesiącach, kociaki się nie pokazały, czyli przepadły, czyli trzeba w końcu złapać matkę. Karmiona rano, więc łapać mogę tylko w weekend. Umówiłam się z panem, przyjeżdżam, pan zmartwiony bo kotki, która przybiegała prawie natychmiast na jego wołania - nie ma… Pomarzliśmy trochę na dworze, wypiliśmy kawkę, zostawiłam klatkę pod oknem i okiem zmartwionego pana, pojechałam sobie….
Pan zadzwonił po godzinie - kotka przyszła, grzecznie weszła do klatki, klatkę zamknęła.

Obrazek * Obrazek

Ona, złapana przez Olę na działkach białobura ślicznotka i srebrnobiały błąkający się kocurek pojechały na sterylki talonowe. Jeden dzień, trzy koty. Dwa z „mojej” łapanki, trzeci z Olowej.

Obrazek * Obrazek

Odjeżdżając do pana, zobaczyłam przy stołówce p.Krystynę i koty - dymnego pingwina z naciętym uszkiem i śliczną tri, której nie znalazłam na starych zdjęciach. Nacięcia uszka tez nie dostrzegłam. Pani Krystyna mówiła o jeszcze dwóch kotach ze stołówki, ale nie potrafi ich opisać, nie wie, czy są to te powycinane, czy jakieś nowe, nie wie też, jak długo jest śliczna tri i czy ktoś ją sterylizował - starość,….
Czyli mam zajęcie na najbliższy weekend.
Na drzewie siedziało coś czarne z całymi uszkami - kolejne do złapania? Nie, domowy wychodzący Hanusz z połową ogonka - pamiętam go sprzed roku, wtedy nie dał się złapać, ani nie udało się spotkać właściciela.
Ale zajęcie na weekend i tak mam…

Na jutrzejszy świt też - pod blokiem przy Obornickiej jest kot w tragicznym stanie, w sobotę widziała go Patrycja, dzwoniła do mnie, wezwała AP - nie złapali… Wczoraj wieczorem podjechałam tam, zostawiłam mieszkańcom telefon - koty karmi dozorczyni. Zadzwoniła dziś - umówiłyśmy się na juro. Trzymajcie kciuki.

I jeśli możecie - sterylki miejskie skończyły się - a już wiem o kolejnych dwóch stadach kotów do wycięcia….


Więc poproszę - konto 71 1020 2313 0000 3802 0442 4040
Fundacja For Animals Oddział Łódź, 40-384 Katowice, 11go Listopada 4
dopisek do wpłat - sterylki
Ostatnio edytowano Śro lis 15, 2017 9:05 przez kalewala, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek Obrazek Obrazek

Zachęcam do zakupów w zooplusie przez zielony banerek na blogu - zooplus coś przekazuje na nasze podopieczne kocie bidy. http://domowepiwniczne.blogspot.com/

kalewala

Avatar użytkownika
 
Posty: 20873
Od: Śro cze 29, 2005 13:55
Lokalizacja: Łódź

Post » Wto lis 14, 2017 12:28 Re: Łódź-FFA 2017 - koniec sterylek miejskich, help - st

Animal Patrol

Obrazek

Piszę o Was dość często - to prawda. Ale czy się czepiam? Na pewno z całej siły ułatwiacie mi zadanie, podkładając się niemal na każdym kroku. O niektórych Waszych wpadkach już pisałam, teraz kolejna - czarna chora kotka z Obornickiej 15.
I teraz ciekawe - ile takich „akcji” macie, jeśli ja, szary człowieczek, ciągle się o nie potykam - tak średnio raz, dwa razy w miesiącu. O niektórych piszę, o niektórych zwyczajnie mi się nie chce albo nie mam czasu…

Do rzeczy - dowiedziałam się od niej od znajomej - nie mieszka tam, przypadkowo była w sobotę 2017.11.11, wezwała Animal Patrol - przyjechali, ale nie złapali kota. Zadzwoniła do mnie. W niedzielę wieczorem, pogadałam przez domofon z kimś z mieszkańców, zostawiłam telefon - kota karmi dozorczyni, może do mnie zadzwoni. Zadzwoniła w poniedziałek, umówiłyśmy się na dzisiejszy poranek na 4.30 - tak zaczyna pracę, o tej porze kot się pojawia. Kotka chce jeść, ale nie może - czyli podejdzie do jedzenia, gorzej byłoby łapać, gdyby już jedzenie jej nie interesowało.

Wstałam o 3ciej, z entuzjazmem dużym jak się domyślacie, zgęziała i niewyspana pojechałam. Kota nie było, dozorczyni z współpracownikiem tłumaczyli mi, że kotki - bo to kotka - nie da się złapać, że czterech specjalistów z Animal Patrolu dwa razy łapało, że mieszkańcy próbowali do kontenerka, uciekła z niego, się nie da i już. No a poza tym kotki nie ma, nie przyszła i nie wiadomo, czy przyjdzie.
Uparłam się, więc państwo dali mi szansę. Z powątpiewaniem popatrzyli na klatki łapki, ona się boi, nie wejdzie w to-to. Stłumiłam swoje emocje - bardzo lubię to „niedasię” - i spróbowałam czegoś więcej się dowiedzieć. Bo skoro mieszkańcy próbowali do kontenerka i z niego uciekła, to jakoś ją tam wepchnęli? Dała się dotknąć? Dzika? Tak, dzika, nie da się wziąć na ręce, ale jak pani zobaczy czarnego kota, to trzeba zawołać, da się pogłaskać. Mnie się da pogłaskać? Obcej osobie? Tak, każdemu się daje.
No to taka sobie dzika. Jest szansa złapać ręką.

Jedną klatkę ustawiłam pod blokiem - tam widziała skuloną kotkę koleżanka, tam przesiaduje wg słów dozorczyni, drugą przy miseczkach na trawniku, i zasiadłam marznąć w samochodzie. Pani i pan spędziwszy trochę czasu w pobliżu - odeszli do obowiązków.

Obrazek * Obrazek
Obrazek * Obrazek

Widziałam jedną klatkę - tę pod blokiem, inaczej nie mogłam ustawić samochodu, więc co jakiś czas robiłam sobie spacerek sprawdzając tę drugą. Jakaś przechodząca pani zagadała, że ten kot taki strasznie chory od długiego czasu, że dobrze, że w końcu ktoś-coś.. Lekki szlag mnie trafiał na mieszkańców, podobno wiele osób karmi - a nikt realnie nie pomógł…. Przeszło mi po porannym telefonie od pana z bloku - próbowali, szukali pomocy…. Niestety powołana specjalnie w tym celu służba - zawiodła.
Kotka jest nie wysterylizowana, kocur - bo dozorczyni mówiła o szarym kocurze - też nie wykastrowany. Zaproponowałam pożyczenie klatki łapki dla kocurka.
Pojawił się przy miskach - szary albo bury pingwin, w ciemności nie rozróżniałam, nie chciałam płoszyć go fleszem - może wejdzie do klatki? Co prawda finansowane przez miasto zbiegi się skończyły - wystarczyły tylko na 6 miesięcy, ale pewnie pomoglibyście finansowo.
Pokręcił się przy klatce, obwąchał - ale niegłodny nie wszedł, potem znikł. Zdjęcie zrobiłam później, już po złapaniu kotki - przybiegł za dozorczynią.

Obrazek

Zimno, włączyłam silnik, ręce schowałam w rękawy - mam próbować nimi łapać, nie mogą być sztywne z zimna… No i ugryzienie w taką lodowatą rękę zdecydowanie bardziej boli. Guzik to grzanie silnikiem dało, więcej dały rękawy - na szczęście, bo zobaczyłam kotkę. Wyszła z zza rogu bloku, skuliła się przy ścianie. Postanowiłam zaryzykować - z saszetką w jednej ręce i ręcznikiem w drugiej szłam wolniutko, słodko ćwierkając. Odpowiadała mi żałośnie, nie ruszała się. Ostatnie dwa metry przebyłam na kolanach, wyciągając rękę z saszetką. Czułam bijący od niej smród ropy. Zainteresowała się jedzeniem, pogłaskałam po główce, złapałam za kark - zapłakała, podniosłam - zwisła mi w ręce bezwładnie - jak kociak albo kot domowy. Na wszelki wypadek, gdyby jednak zechciała machać pazurami, zawinęłam w ręcznik. Wsiadłam do samochodu, wepchałam do kontenera.

Obrazek

Dozorczyni, przebiegła sprawdzić, czy to właściwa kotka - była godz.5.24.
Ruszyłam do lecznicy - mdliło mnie od smrodu ropska, mimo, że jako posiadaczka kilku czynnych kuwet na zapaszki jestem dość odporna.

W lecznicy dopiero zobaczyłam, w jak strasznym stanie jest kotka… Waży 1,45kg zawinięta w ręcznik, bez ręcznika może 1,20kg.

Obrazek * Obrazek

Z pyszczka sączy się krew i ropa, krew jest wokoło ząbków - mimo że ząbki się w niezłym stanie i to raczej nie one są powodem krwawienia. Natomiast przez stan pysia nie może jeść, choć bardzo chce… Ropę ma wszędzie - na główce, na łapkach, na brzuszku - na pewno z ogromnej gnijącej rany na szyi pod brodą, przez martwicze dziury w skórze widać ciało… Być może tych ran ma więcej.
Została w lecznicy, trzeba ją znieczulić i wyczyścić rany. Zrobić badanie krwi. Nie wiem, czy będzie to możliwe dziś, czy trzeba najpierw kotkę odżywić kroplówkami i przeleczyć antybiotykiem,
Będę Was informować.

Dziś zadzwonił do mnie jeden z mieszkańców opiekujących się kotką, bardzo zainteresowany jej losem. I po rozmowie z nim tym bardziej czepiam się Animal Patrolu.
Bo kotka w złym stanie była co najmniej od początku sierpnia - mamy 14 listopada. Na początku sierpnia były dwie interwencje AP, jedna 7 sierpnia, daty drugiej nie znam - w czasie jednej Animal Patrol odmówił zabrania kota, bo to stan normalny u kota dzikiego, a do schroniska się taki kot nie nadaje. AP - czy Wy przypadkiem nie macie w obowiązkach odłapywania na leczenie kotów wolnożyjących? Jeśli się do Was dzwoni w sprawie błąkającego się kota, odpowiadacie, że zabieracie tyko koty chore - ten Waszym zdaniem był zdrowy? Przy drugiej interwencji AP próbował złapać - bez skutku.
Potem mieszkańcy już nie prosili AP o pomoc - zapewne nauczeni przykrym doświadczeniem, sami próbowali pomóc kotu - za radą weterynarza z pobliskiej lecznicy zaczęli kotce podawać antybiotyk, trochę się poprawiło, a potem znów załamanie…

No i kolejna interwencja AP - ta sobotnia, mojej koleżanki - skomentowana przez nią tak: „złapałbym, gdybym wiedziała, że oni nie potrafią”. Koleżanka była na ważnej uroczystości rodzinnej - warunki mało odpowiednie do łapania kota...
Panowie i Panie z AP - jeśli sami nie możecie / nie umiecie pomóc zwierzęciu, nie zostawiajcie go na pewną śmierć w męczarniach, zadzwońcie do jakiejś fundacji, albo skierujcie tam opiekunów zwierzaka - to jakaś szansa… Może znajdzie tam pomoc.

Chętnie poczytałabym o Waszych interwencjach - ciekawszych od „odwiezienia do schroniska / lecznicy zwierzątka zabezpieczonego przez osobę zgłaszającą”. Chyba macie zbyt wysokie kwalifikacje i wyposażenie jak na kierowców taksówki dla zwierząt?


A Państwa poproszę o pomoc - czyszczenie i szycie ran, usunięcie martwej skóry - obawiam się, że będzie tego dużo - i specjalne opatrunki. Na pewno sterylizacja, na pewno badanie krwi, może rtg czy usg, kilka / kilkanaście dni w lecznicowym szpitaliku - to dość poważne koszty…

Dlatego poproszę - konto 71 1020 2313 0000 3802 0442 4040
Fundacja For Animals Oddział Łódź, 40-384 Katowice, 11go Listopada 4
dopisek do wpłat - kotka z Obornickiej.
Obrazek Obrazek Obrazek

Zachęcam do zakupów w zooplusie przez zielony banerek na blogu - zooplus coś przekazuje na nasze podopieczne kocie bidy. http://domowepiwniczne.blogspot.com/

kalewala

Avatar użytkownika
 
Posty: 20873
Od: Śro cze 29, 2005 13:55
Lokalizacja: Łódź

Post » Wto lis 14, 2017 13:41 Re: Łódź-FFA 2017 - Animal Patrol i chora kotka - str.68

Jezus Maria :cry: zaraz coś wyślę.
Trzymaj się bidulko :!:

O AP to szkoda wspominać. Anuś masz już sporą dokumentację na ten temat, może warto zrobić z niej użytek ?

pisiokot

 
Posty: 12663
Od: Śro maja 03, 2006 15:37
Lokalizacja: Łódź

Post » Wto lis 14, 2017 14:04 Re: Łódź-FFA 2017 - Animal Patrol i chora kotka - str.68

poszło co nieco dla kotki, do tego :ok:

achili

 
Posty: 73
Od: Śro mar 19, 2014 22:44

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: bfcm75, Bing [Bot], Blue, drhubson, gosiczek, karolink, MegGrey, persiak1, ritaSr, Tajron, tatjana, Yahoo [Bot] i 101 gości