Kotek przybłęda - proszę o poradę

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Śro lip 24, 2019 16:55 Re: Kotek przybłęda - proszę o poradę

Koty się dogadają. Na razie właściwie nie było spokojnego czasu, bo nowy jest nowy, bo zagłodzony, bo kastracja. Nowy ogarnia nowe miejsce, przywykł do obrony siebie i swojego terenu, bo by sobie inaczej nie dał rady. Twój już zapomniał, teraz będzie musiał odnaleźć się w dwukocim stadzie. Nowy to wyczuł i dlatego próbuje dominować. Nie ma co kota w sytuacji drażliwej nosić na rękach, bo wtedy on nie panuje nad sytuacją i czuje się zagrożony. Nowy powinien na razie dostać jeden pokój zamykany na wyłączną własność, powinien tam poczuć się bezpiecznie, ze swoja miską i kuwetą, uznać go za bazę wypadową na teren rezydenta, a potem powoli będą się ze sobą zapoznawać. Dużą rolę później może odegrać wspólna zabawa z Tobą - Ty kontrolujesz zachowanie, one zajęte atrakcją zapominają o wrogości.
Swojego kota musisz teraz dopieszczać, żeby nie poczuł się odrzucony - nowy jeszcze niczego nie zyskał, więc nie odczuwa braku, staremu niczego nie wolno zabrać, do czego był przyzwyczajony - dopóki się nie zaprzyjaźni z kolegą. Na dłuższą metę, to dobrze, że będzie miał obok przedstawiciela własnego gatunku.
Twarde futerko jest chyba sprawą genetyczną, ale wyjaśni się to, gdy kot się odkarmi i odczyści.
Gratuluję dokocenia! :piwa: Będą fotki obu bohaterów konfliktu?
Obrazek

mziel52

 
Posty: 10912
Od: Czw gru 27, 2007 20:51
Lokalizacja: W-wa Śródmiescie

Post » Śro lip 24, 2019 23:42 Re: Kotek przybłęda - proszę o poradę

witaj dawno nie widziana :1luvu: :ok:
Dziewczyny dobrze radzą - nowego zapakuj do jednego pokoje, takiego tylko jego, najlepiej aby ów pokój był mały i hmmm...nie skomplikowany :mrgreen:
Nie zapoznawaj ich absolutnie w tej chwili. Nowy musi przejść kwarantannę, potem przydałoby się zaszczepić. Mruczkowi odnowić szczepienia, jeśli się "przeterminowały". Pamiętaj też, że każdy kot ma swoją pulę bakterii i wirusów, z którymi "żyje w przyjaźni", ale mogą one być niebezpieczne dla innego kota. Tak, tak - Mruczek nowemu też może coś "sprzedać". Do tego obaj w tej chwili mają obniżoną odporność - ze stresu, a nowy do tego po kastracji i narkozie.
A tak przy okazji kastracji wet nowego przebadał ? Uszy, zęby, podstawowe chociaż badanie krwi ? bo to taka "kinder-niespodzianka" może być...
Także ten ....póki co musisz mieć dwóch jedynaków :mrgreen:

Mruczek ma być "panem domu", nowy - na razie - tylko cichym lokatorem z aresztem domowym, do czasu wyprowadzenia "kota na koty" :mrgreen:
I to jest warunek bezwzględny - bo testosteron długo dziala i jak nowy wyczuje kotkę w rui, to po prostu pryśnie, znów wda się w bójki, znów będą poszarpane uszy albo i co gorszego. Co jest też dziwne, ale też ważne - nawet teraz, mimo, że "jajek" już nie ma - może wciąż zapładniać. Plemniki w nasieniowodach mogą żyć ponad miesiąc.
To wszystko trzeba na spokojnie przeczekać.
No i chudość oraz kiepska sierść też nie jedno ma imię .

Aaaa - na jakiej podstawie wet określił wiek na ok 3 lata, skoro kot taki maly jak kociak ?

izka53

Avatar użytkownika
 
Posty: 12312
Od: Śro wrz 29, 2010 13:54
Lokalizacja: Poznań

Post » Czw lip 25, 2019 6:16 Re: Kotek przybłęda - proszę o poradę

Wet, to taki wsiowy, nie jechałam z nowym kotem do miasta. Mąż by apopkejsji dostał, nie chciałam dolewać oliwy do ognia i tak cud, że się zgodził na zabieg.
Wet zajrzał tylko w zęby i ogłosił, ze ma ponad 3 lata.

Jak się wszystko unormuje, to zrobię wyprawę do mojej wet w mieście.

Poczatkowo planowaliśmy (mąż nadal tak uważa!!!) ze kota tylko wykastrujemy i "oddamy go na wieś". Po tym wszystkim ja się oczywiście z nim zżyłam i nie chcę go "zwracać naturze" więc czeka mnie przyprawa z TZ. Nie wiem jak to będzie, już wczoraj się upłakałam po pachy :(

Nowy dziś szaleje, rozpiera go energia, wisi na drzwiach od tarasu i chce wyjść. Miauczy, lamentuje, oszalec można.
W dzień jest w pokoju z córką, bo tam ma lepiej - ma towarzystwo i zabawę z córką, ale na noc idzie do wiatrołapu (2.5x2.5 bez okien, nudne pomieszczenie, bez okien) i tam spędza noc.

..Asia..

Avatar użytkownika
 
Posty: 216
Od: Pon paź 10, 2016 10:36

Post » Czw lip 25, 2019 15:28 Re: Kotek przybłęda - proszę o poradę

Załączam zdj małego terrorysty :)

Martwię się o Mruczka, boi się chodzić po chałupie, boi się wyjść na ogród, wejść do domu...eh, chodzi taki przykurczony.
Dajemy mu teraz wszystkiego więcej - więcej przysmaków, zabawy (choć on się Kutz za bardzo nie interesuje zabawą), ale róbmy co możemy, aby był na piedestale.

Mały-nowy korzysta z Mruczka kuwety...eh, ma przecież swoją, identyczną z identycznym żwirkiem.
Jak tylko jest na poza pokojem Kalinki, to tam pędzi z sikami...


Obrazek

Obrazek

..Asia..

Avatar użytkownika
 
Posty: 216
Od: Pon paź 10, 2016 10:36

Post » Czw lip 25, 2019 16:16 Re: Kotek przybłęda - proszę o poradę

Śliczny mały, energicznie i konkretnie zawłaszcza teren. Uwielbiam białasy. Dlatego Mruczek, czując obcy zapach, chodzi niepewny. Pilnuj, żeby nowy na razie nie robił do jego kuwety, wystaw zamiast na wabia inną miskę z gazetą i wywalaj zaraz potem, pilnuj też, żeby nigdy go nie zaskoczył swoją niespodziewaną obecnością - każde spotkanie musi być wyraźnie przez Ciebie sygnalizowane. Wtedy Mruczek będzie wiedział, czego się trzymać. Ustali się reguła. Ponadto daj nowemu kocyk z posłania Mruczka dobrze przesiąknięty jego zapachem, możesz też wyczesać Mruczka jego szczotką, aby jego włosy tam zostały i parę razy dziennie tą szczotką z włosami wyczesuj nowego. Chodzi o to, żeby nowy trochę wtopił się zapachowo w otoczenie. Za 6 tygodni od kastracji hormony z niego wyparują i trochę zmieni zachowanie.
Obrazek

mziel52

 
Posty: 10912
Od: Czw gru 27, 2007 20:51
Lokalizacja: W-wa Śródmiescie

Post » Czw lip 25, 2019 18:38 Re: Kotek przybłęda - proszę o poradę

U nas jest taka sytuacja, ze Mruczek 90% na dworze. Tak jest i tak było jeszcze przed wizytą małego terrorysty. On biega sobie dom-ogród, ma drzwiczki w oknie i robi sobie rundy.
Dodatkowo, Mruczek nigdy nie załatwia się w domu, ale chadza tam i lubi grzebać w żwirku. Teraz latem jest na ogródku, praktycznie cały czas ze mną, albo gdzieś w pobliżu. On jest bardzo z nami zżyty, gdzie my tam on. Ja pod folią- on ze mną, ja na tarasie- on leży pod stołem, ja idę do domu, on też. Naprawdę, wydaje mi się, że mamy niesamowitego kota, ale zdaję sobie sprawę, że każdy tak mówi o swoim kocie :mrgreen:

No ale mały terrorysta jest cały czas w domu, choć usilnie próbuje uciec (raz prawie mu się udało)
Do czego zmierzam...ze w tym naszym domu chyba mało pachnie Mruczkiem.
Mały terrorysta jak dostał kocyk Mruczka pod nos to uciekł jak opatrzony! Jakby był zdziwiony tym, że tu jest inny kot. Próba położenia go na kocyku Mruczka się nie udała, od razu odskoczył. Komplenie nie korzysta z Mruczkowych miejsc (drapak, tuba itp), jedynie kuwete sobie upodobał, choć jak pisałam wcześniej - Mruczek z niej nie korzysta, może nie pachnie Mruczkiem.

Tak na mój rozum, to mały terrorysta nie wie, że tu mieszka kot...On wie, że Mruczek jest koło domu, ale w domu nigdy się nie widzieli.
Będę mu podtykać zapachy mruczkowe, kocyk, sierść, ale to trydne, bo on odskakuje jak oparzony...

Piszę o tym wszystkim (i pewnie zanudzam, zamęczam), bo może te moje opisy i obserwacje mają znaczenie w dalszym postepowaniu z futrami,
jednak pomimo posiadania kota 3 lata, bardzo mało o nich wiem...

..Asia..

Avatar użytkownika
 
Posty: 216
Od: Pon paź 10, 2016 10:36

Post » Czw lip 25, 2019 22:37 Re: Kotek przybłęda - proszę o poradę

To nie podtykaj kocyka, ale wytrzyj tym kocykiem terrorystę. Lub pokrop walerianą, to sam się w niego wetrze. Ponadto uważaj, bo wychodzący rezydent może poczuć się obrażony i zniknąć z domu na czas jakiś.
W danej sytuacji można próby spotkania robić na dworze, oczywiście nowy w szelkach - po warunkiem, że masz 100% pewności, że się z tych szelek nie wyślizgnie.
Obrazek

mziel52

 
Posty: 10912
Od: Czw gru 27, 2007 20:51
Lokalizacja: W-wa Śródmiescie

Post » Sob lip 27, 2019 10:53 Re: Kotek przybłęda - proszę o poradę

Szelki założone, prawie bez komplikacji, ale we dwoje daliśmy radę. Trochę nas pogryzł i nawet na nas warczał, ale przekupiliśmy go smskołykami i w trakcie jedzenia udało się nałożyć szelki !!!
Wyglądało to tak:
Nowy był w kuchni, Mruczek schodził z góry i spptkali się (zobaczyli się).
Nie było warczenia i syczenia, tylko powolne ruchy, wpatrywanie się z groźną miną. Ataku i ucieczki nie było, ale nowy kot w szelkach chyba czuł się na niepewnie, albo jakby ujarzmiony...
Ok. Cieszyłam się z tego spotkania, już wrożyłam, ze to będzie zgrana para...

ale...
wieczorem nowy był w kuchni, Mruczek wrócił z ogrodu. I mąż mówi, abyśmy zobaczyli co zrobią.
Wygkadali to tak, że Mruczek do nas podszedł, zobaczył nowego, zatrzymał się i się na siebie patrzyły. Wtem nagle nowy zaczął gonić Mruczka, uciekł do góry, nowy za nim z za 2 kotami biegł mój mąż :ryk:
Złapał nowego na schodach, Mruczek uciekł do sypialni, cały i zdrowy, a mój mąż został pogryziony i prapany do żywego.

No i msz babo placek.
Rano myślałam, że z kotami może być ok, a wieczorny incydent pokazał, że nic z tego.

Dziś będę znowu robić konfrontację z szelkami, tylko chyba mu tych szelek nie zdejmę i będzie cały dzień w nich, ale czy to nie brązie dla niego okropne?

..Asia..

Avatar użytkownika
 
Posty: 216
Od: Pon paź 10, 2016 10:36

Post » Sob lip 27, 2019 11:19 Re: Kotek przybłęda - proszę o poradę

Ja bym odczekała z tymi konfrontacjami, aż młodemu opadną hormony. Teraz to nie ma sensu, utrwala tylko w kotach reakcję ataku (młody) i ucieczki (rezydent). Mruczek powinien wiedzieć, że poza wydzieloną przestrzenią nie spotka intruza. Trzeba im dać czas i poczekać aż testosteron w młodym opadnie.

jolabuk5

 
Posty: 18156
Od: Nie paź 16, 2005 14:56
Lokalizacja: Łódź

Post » Sob lip 27, 2019 11:22 Re: Kotek przybłęda - proszę o poradę

Asia, ja przepraszam, ale co było niezrozumiałe w radach, żeby kotów na razie nie stykać, izolować je? Nowy jest u Was od kilku dni, nie oswoił sie jeszcze z Wami, jest po zabiegu, weterynarzach, hormony na razie go rozwalają. Mruczek sie go boi, nie chce wchodzić do domu, widac po nim, jak chodzi, jak się zachowuje, że intruz na razie kompletnie mu nie pasuje. Wczoraj w szelkach może nie rzuciły się na siebie, ale z opisu wynika, że przyjęły ewidentnie wrogą postawę. Przy kolejnym kontakcie Mruczek został znowu zagoniony w kąt, nowy zachował sie agresywnie.
A Ty chcesz je dzisiaj KONFRONTOWAĆ?? Może nie było tysiąca głosów o potrzebie izolacji i to przez dłuższy czas, aż do wyciszenia po kasteacji, ale na każdy odpowiadałaś, że ok, tak zrobisz, wiec nitk się nie powtarzał, nie przekonywał, bo wydawało się, że rozumiesz tę potrzebę. A to, co teraz się dzieje, to przecież najlepszy sposób, żeby Mruczek w sposób trwały nabawił się urazu do przybysza, a ten z kolei poczuł się dominantem i żeby utrwałilo mu się ściganie Mruczka :(
Izoluj je- przy agresywnych zachowaniach nowego i wyraźnym lęku Mruczka na sam zapach nowego, czy swiadomość, ze ten jest gdzieś w domu, one w zasadzie w ogole do tej pory nie powinny się zetknąć.

dokładnie tak
jolabuk5 pisze: utrwala tylko w kotach reakcję ataku (młody) i ucieczki (rezydent). .

plus- Mruczek za chwile, jeśli nie już, przestanie czuć, że dom jest jego bezpiecznym miejscem- nie można tego robić kotu rezydentowi, on musi być wzmacniany, dopieszczany, wazniejszy, chroniony.

maczkowa

 
Posty: 1148
Od: Pon gru 03, 2018 16:47

Post » Sob lip 27, 2019 12:15 Re: Kotek przybłęda - proszę o poradę

Odczekaj parę dni, niech się nie widzą. U nowego jeszcze buzują hormony, co podnosi agresję. Wymieniaj posłanka, głaskaj najpierw Mruczka, a potem tymi samymi rękami nowego. A potem na odwrót. Czas!!!
Obrazek

miszelina

Avatar użytkownika
 
Posty: 12931
Od: Nie maja 06, 2007 13:31
Lokalizacja: Krakow

Post » Sob lip 27, 2019 12:49 Re: Kotek przybłęda - proszę o poradę

Asia, przestań się tak śpieszyć, jeśli nie chcesz stracić Mruczka.
On jest wychodzący, po prostu może się wyprowadzić.
Trzymaj młodego w zamknięciu przez jakiś czas.
Cierpliwości :!: :!: :!:
Obrazek Kot. Nie dla idiotów!

Gretta

Avatar użytkownika
 
Posty: 27680
Od: Wto lip 18, 2006 12:53
Lokalizacja: "wesołe miasteczko" ;-(

Post » Nie lip 28, 2019 13:47 Re: Kotek przybłęda - proszę o poradę

Dopóki Mruczek nie będzie się pewnie czuł w domu, nie ma co konfrontować - co innego spacer w szelkach na dworze, kiedy widzą się z daleka.
Mruczek ma mieć swój bezpieczny teren w domu, nowy na razie jeden pokój. Póki hormony buzują, to będzie gonił konkurencję.
Ja kiedyś wprowadziłam pełnojajecznego kota podwórzowego do mojego stada i nic się nie działo, bo i one i on żyły wcześniej w grupie. Inny pełnojajeczny po wprowadzeniu do domu uległ od razu kastratowi i wkrótce się pokochali, choć kastrat seksualnie wykorzystywał tamtego (potem wykastrowanego też). Różnie to bywa. Mam obawy, że Twój nowy, wywalony z domu, był samotny, walczył o swoje i teraz stosuje znane sobie metody.
Obrazek

mziel52

 
Posty: 10912
Od: Czw gru 27, 2007 20:51
Lokalizacja: W-wa Śródmiescie

Post » Nie lip 28, 2019 15:48 Re: Kotek przybłęda - proszę o poradę

Mi jest trudno, bo ja nie mam tego czasu, który jest bardzo potrzebny.
Mój TZ jest na 'nie' i jeszcze jak widzi jakie są problemy, to już w ogole okoniem staje.
Obecnie wyjechał na rotację, ale po powrocie nadal brązie taka sama sytuacja i podejrzewam, że będę miała wielki problem.
A dodatkowo, zaraz kończy mi się urlop i nie wiem już jak to będzie, kiedy będę w pracy.

Najchętniej to bym go wydała w dobre ręce, ale takich 'dobrych rąk" nie znam. U mnie wszyscy to psiarze.

Tak czy owak dzięki za rady i wsparcie, będę robić co w mojej mocy aby pogodzic ten trójkąt bermudzki (kot-rezydent-mąż).

..Asia..

Avatar użytkownika
 
Posty: 216
Od: Pon paź 10, 2016 10:36

Post » Nie lip 28, 2019 17:02 Re: Kotek przybłęda - proszę o poradę

Ech, moja mama była takim firewallem, i skończyłyśmy na sześciu...
Więc się nie załamuj, kotom dobrze zrobi regularne rozdzielenie podczas Twojej nieobecności, nie będą niczym zaskakiwane. Ustal plan kociego ruchu i się go trzymaj. Potrzebny spokój, cierpliwość i czas. :ok:
Edit: Najtrudniejszą psychologiczną barierą jest drugi kot - bo to nieznane kłopoty z dokoceniem, i jak to, po co kolejny kot? itd., itp. Potem wbrew pozorom, coraz jest łatwiej :mrgreen:
Obrazek

mziel52

 
Posty: 10912
Od: Czw gru 27, 2007 20:51
Lokalizacja: W-wa Śródmiescie

[poprzednia]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: aassiiaa, Ciemka, edidedi, EwAgnieszka, Fatka, Google [Bot], lucas 2014, valdgir, zuzia115 i 51 gości