Strona 70 z 101

Re: Niechciane, Babunia rak:( Pusia-chłoniak?:( Boluś zator[

PostNapisane: Pon paź 02, 2017 22:13
przez Anna61
Niestety nie byłam dzisiaj w lecznicy bo inne sprawy przedłużyły się i potem już nie miałam siły znowu do miasta jechać.
Pojechałam do pani gdzie przebywają te 4 kocice i maluszki w bloku viewtopic.php?f=1&t=176831&p=11843678&hilit=przy+ulicy#p11843678
kocice głaskałam, brzuszki zaokrąglone, latają po ulicy i chciały wejść mi do auta, maluszek jeden zaginął. :(
Opiekunka bardzo chora znowu idzie do szpitala na chemię :( chcę jej pomóc w zarejestrowaniu się jako karmicielka i dlatego dzisiaj zabrałam ją i tą druga osobę gdzie są 3 kocice viewtopic.php?f=13&t=181878 do urzędu ale traf, ze osoba która zajmuje się tym tematem akurat jest 2 dni na urlopie. We środę jedziemy ponownie ale pisma w sekretariacie zostawione.
Dopinane są też na ostatni guzik rozmowy dotyczące sterylizacji kotek pod opieką zarejestrowanych karmicieli a jak do tej pory taka osoba jestem ja, ale mam nadzieję, że w najbliższych dniach to się zmieni. Do tej pory nie było pomocy ze strony urzędu w sterylizacjach i wszystkie koty chachałam na koszt Powszechnej Sterylizacji co nie powinno mieć miejsca, bo to na urzędzie spoczywa obowiązek sterylizacji bezdomnych kotów gdzie są zobligowani do tego odpowiednią ustawą.
Do tego ludziom się nie chce ruszyć tyłka do urzędu, lepiej dzwonić do mnie co miało miejsce w ostatnią sobotę gdzie są dwie kocice.
Poprosiłam aby pani udała się do urzędu oraz złożyła pismo ale pisma składać nie chciała bo tam jakieś spray załatwia inne, to powiedziałam, żeby chociaż do tej pani zgłosiła problem czego widać nie uczyniła, bo nie zadzwoniła już do mnie. Kocica ruda to pewnie dalej będzie liczyła na to, że powydaje maluszki bele gdzie byle pozbyć się problemu. Kocica w tamtym roku jako maluszka przyszła do niej i tak rodzi 2 razy w roku.
Ja nie odmówiłam sterylizacji bo powiedziałam, że jak nic nie wskóra w urzędzie to jej pomogę, ale jak widać zero własnej inicjatywy.
Mam jednak nadzieję, że może się odezwie a jak nie to zadzwonię do niej by pomóc tym kocicom.

Ło matko ile się napisałam aż mnie kręgosłup rozbolał.

Nie pojechałam z Pusią bo zaczęła jeść ale jutro już chyba mnie nie minie wyjazd do lecznicy z Pusią i Babunią.

Re: Niechciane, Babunia rak:( Pusia-chłoniak?:( Boluś zator[

PostNapisane: Śro paź 04, 2017 9:51
przez Anna61
Bardzo dziękuję cioci mb za 100 serduszek i cioci taizu również za 100 serduszek dla kotków.Obrazek

Zamówiłam im puszki felixa, niestety na nic innego nas nie stać.
2 643030.0 - 13 + 5 gratis! Felix w puszkach, 18 x 400 g- Kąski w galarecie, kaczka z drobiem 38,40 PLN 76,80 PLN
1 643030.3 - 13 + 5 gratis! Felix w puszkach, 18 x 400 g- Kąski w galarecie, łosoś z pstrągiem 38,40 PLN 38,40 PLN

Dla zainteresowanych darczyńców mogę przesłać na pw rachunek bo teraz coś nie zooplus nie wysyła już w kartonach rachunku.

Po obiedzie jadę z Pusią na badania krwi i RTG płuc.
Biedna jest bo chce jeść a ja nie mogę jej nic dać a nawet pcha się do mnie bym ją widziała, że

Zabiorę też Babunię ale za każdym razem gdy jadę z nią na badanie to nogi mi się uginają ze strachu o nią.

Re: Niechciane, Babunia umiera:( Pusia umiera:( Boluś zator[

PostNapisane: Śro paź 04, 2017 16:31
przez Anna61
Nadzieja matka głupich ale nadzieja umiera ostatnia.
Mamy nadzieję, że będzie lepiej, potem załamanie, bo jednak nic ne można zrobić, ale to nadzieja daje nam siłę na lepsze jutro dla kotów.
Czym bylibyśmy bez nadziei? Nadzieja jest codziennością życia i wiara w nią daje nam siłę do walki o życie choć to czasem tylko złudne nadzieje.

Re: Niechciane, Babunia rak:( Pusia chłoniak :( Boluś zator[

PostNapisane: Śro paź 04, 2017 16:50
przez mb
Trzymam kciuki za wyniki badań :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok:

Re: Niechciane, przewlekle chore, dramat goni dramat.

PostNapisane: Śro paź 04, 2017 19:52
przez Anna61
mb pisze:Trzymam kciuki za wyniki badań :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok:

Dziękuję Marysiu ale jest bardzo źle.

Re: Niechciane, przewlekle chore, dramat goni dramat.

PostNapisane: Czw paź 05, 2017 18:55
przez Anna61
Przepraszam, napiszę tylko, że dla Babuni i Pusi nie ma już nadziei, co potwierdził dzisiaj po badaniach lekarz w innej lecznicy gdzie pojechałam na konsultację szukając ratunku.
Jest to bardzo dobry chirurg który operował Tolę w skrajnym przypadku.
Więcej napiszę może jutro jak przyjadę z lecznicy z Pusią.

Re: Niechciane, przewlekle chore. Babunia i Pusia umierają.

PostNapisane: Pt paź 06, 2017 18:38
przez Atta
Tak strasznie, strasznie przykro :cry:

Re: Niechciane, przewlekle chore. Babunia i Pusia umierają.

PostNapisane: Sob paź 07, 2017 21:53
przez Anna61
Atta pisze:Tak strasznie, strasznie przykro :cry:

Tak, tyle starania na nic. :(

Chciałam podziękować cioci Szymkowa za 100 serduszek dla Pusi na felixy :1luvu: :1luvu: :1luvu:

Dziękujemy też cioci sagga za zapas saszetek felixów i smakołyki :1luvu: :1luvu: :1luvu:

Obrazek

Jolu, ponieważ mamy zapas felixów zamówiłam Pusi 4T Veterinary Diet Cat Intenstinal 2kg https://zooart.com.pl/product-pol-12689 ... l-2kg.html na te jej biegunki.
Ona z lecznicy dostała 2 próbki karmy intestinal, RC i i tą co zamówiłam bo jej smakuje a tamtej nie chce jeść.

Pusia teraz dostaje z zalecania z piątku (wczoraj)
Obrazek Obrazek

i potem
Obrazek

w związku z podejrzeniem hemolizy tła immunologicznego - włączenie Encortolonu w dawce immunosupresyjnej.

Obrazek Obrazek


i Babunia,
Obrazek

miała dostawać Tramadol ale bardzo się pluła, mam obserwować jak będzie się czuła po tolfedynie po której jest w miarę, dzisiaj też zresztą, potem lekarz zapewne zaleci mocniejsze leki.


Moje zamówienie też dotarło, a żwirek znika w oczach.
Obrazek Obrazek

Pusia i Babunia przy felixach
Obrazek Obrazek Obrazek
Obrazek Obrazek

i reszta przy felixach
Obrazek

Pusia, żarłoczek nasz :1luvu:
Obrazek Obrazek

Tola
Obrazek

i grupowe :201461
Obrazek

Szukam DT/DS dla bezdomniaczków viewtopic.php?f=1&t=182046

Re: Niechciane, przewlekle chore, dramat goni dramat.

PostNapisane: Nie paź 08, 2017 16:58
przez mb
Strasznie mi przykro z powodu Babuni i Pusi :(
Biedne koteczki :(

Re: Niechciane, przewlekle chore, dramat goni dramat.

PostNapisane: Pon paź 09, 2017 10:56
przez Anna61
mb pisze:Strasznie mi przykro z powodu Babuni i Pusi :(
Biedne koteczki :(

Niestety, los bywa okrutny. :(

Re: Babunia rak:(Pusia-chłoniak?:( Boluś zator['] :(4maluszk

PostNapisane: Pon paź 09, 2017 12:00
przez zuza
Anna61 pisze:Dzień dobry z rana, świtkiem, rankiem, kole południa :wink:
Dawno nie było Koli i proszę, jest w całej okazałości :201461

Obrazek

Obrazek

i jej przyjaciółka Tola :)

Obrazek

Obrazek Obrazek

Obrazek

Już zaczynam wątpić czy któryś z moich 20 kotów znajdzie dom.
Czas leci a nikt odpowiedzialny, konkretny i z sercem nie chce dorosłego kota.
Człowiek ratuje, dostają drugą szansę, a potem nikt nie chce.
Jak to wetka kiedyś mi powiedziała, że takie chore koty nie rokujące na adopcję powinny być usypiane viewtopic.php?f=1&t=176831&p=11652265&hilit=powinny+by%C4%87+usypiane#p11652265
Czy aby na pewno?
Czy nie jest tak, ze najpierw tracimy serce do zwierząt a potem do ludzi?



Czy one maja ogloszenia na fejsie?
Mam wrazenie, ze tam latwiej znalezc kotom dom...

Re: Niechciane, przewlekle chore, dramat goni dramat.

PostNapisane: Pon paź 09, 2017 12:41
przez zuza
Aniu, nie mow, ze wszystko na nic. Tyle im dalej ciepla, milosci, uwagi. One maja maksimum komfortu, ktory mozesz im dac. I to jest WSZYSTKO, a nie nic.
Jak by im bylo bez Twoich dobrych rąk?

Moja Szara zyje na kredyt juz kawal czasu. Wciaz zyje, calkiem niezle sie czuje i wyglada. Dla nich kazdy dobry miesiac jest wygrana. I oby tego dobrego czasu bylo jak najwiecej.

Re: Niechciane, przewlekle chore, dramat goni dramat.

PostNapisane: Pon paź 09, 2017 20:39
przez Anna61
zuza pisze:Aniu, nie mow, ze wszystko na nic. Tyle im dalej ciepla, milosci, uwagi. One maja maksimum komfortu, ktory mozesz im dac. I to jest WSZYSTKO, a nie nic.
Jak by im bylo bez Twoich dobrych rąk?

Dzisiaj znowu się o paru sprawach dowiedziałam, muszę trzymać rękę na pulsie aby z nowym rokiem te koty (podrzucone maleństwo w miejsce skąd jest Pusia, kolejna bezdomna kocica urodziła bo ludzie obojętni itd) ale mam ograniczone możliwości, już dawno je mam, mieszkania też z gumy nie mam, a jak w tytule, że dramat goni dramat.
Moich rąk mało a ludzie widzą tylko czubek własnego nosa.

zuza pisze:Moja Szara zyje na kredyt juz kawal czasu. Wciaz zyje, calkiem niezle sie czuje i wyglada. Dla nich kazdy dobry miesiac jest wygrana. I oby tego dobrego czasu bylo jak najwiecej.

Zgadza się, i dużo kciuków za Szarusię. :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok:

A u nas, no cóż, mało mam kotów....
W trybie pilnym, choć rozum co innego i serce co innego, bo szans na adopcję z powodu dzikości żadne, zabrałam na socjalizację dzikusy podwórkowe po zmarłej pani.

Obrazek

Obrazek Obrazek Obrazek

Znowu będę żebrać dla nich :oops: bo bardzo potrzebujemy karmy suchej i mokrej kitten, żwirek. :oops:

Re: Niechciane, przewlekle chore, dramat goni dramat, 2malus

PostNapisane: Wto paź 10, 2017 6:19
przez zuza
Maluchy i to rude... za duze na socjalizacje z czlowiekiem? Bo kolor chodliwy, to powinny znalezc domy?

Re: Niechciane, przewlekle chore, dramat goni dramat, 2malus

PostNapisane: Wto paź 10, 2017 8:41
przez Anna61
zuza pisze:Maluchy i to rude... za duze na socjalizacje z czlowiekiem? Bo kolor chodliwy, to powinny znalezc domy?

Nie za duże, chodziło mi o socjalizację w poprzednim miejscu.
Mam nadzieję, że bracia zjadą domy bo dzisiejszym złapaniu i mizianiu na kolankach widać, że podoba im się to aczkolwiek jest strach.
Wczoraj wydostały się z klatki i musiałam je połapać co naprawdę nie było takie łatwe. Ten mniejszy z załzawionym oczkiem to dzika dzicz i gdy go złapałam to mnie dotkliwie pogryzł w palce (na szczęście lewa ręka) a braciszek troszkę mniej dziki. Dzisiaj znowy wylazły z klatki, nie łapałam i nie wsadzałam z powrotem, bo to bez sensu gdy zaraz wyjdą z powrotem. Pobawiłam się z nimi i innymi kotami piórkami i wędka na patyku ale najpierw była obserwacja bo się tego bały. Powolutku, niepewnie i one przyłączały się do zabawy ale ten jeden jest śmielszy i powinno z czasem być coraz lepiej.
Jeden za drugim bardzo bardzo płacze i widać są ze sobą bardzo związane ale to czas pokaże co będzie potem bo teraz trudno wnioskować po tak krótkim pobycie u mnie.

Pusia ma nadal bardzo luźne kupki i leki nie pomagają.
Dzisiaj ugotuję im kurczaczka ale ostatnio niczego to nie zmienia.
Ma z jelitami problem i to jest fakt niepodważalny, ale jak długo ten guz pozwoli jej żyć to trudno powiedzieć. :(