Potrącony Dyzio i reszta nieszczęść...

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Sob wrz 02, 2017 7:32 Re: Potrącony Dyzio i reszta nieszczęść...

To gorzej niż koszmar. :placz: :placz: :placz: :placz: :placz:
Może by jakiś dziennikarzy poruszyć. Może trzeba do TOZ? do Urzędu Miasta? Na policję zgłosić-okrucieństwo wobec zwierząt jest teraz karane.

Baltimoore

Avatar użytkownika
 
Posty: 4970
Od: Sob sty 03, 2015 18:44

Post » Sob wrz 02, 2017 20:41 Re: Potrącony Dyzio i reszta nieszczęść...

:( smutne to. zlozylabym zawiadomienie na policje, choc tyle ( a marzyloby sie czasem o konkretniejszych dzialaniach osobistych).
Obrazek Obrazek
PRZEPRASZAM ZA BRAK POLSKICH ZNAKOW.

Rakea

Avatar użytkownika
 
Posty: 4896
Od: Śro lis 14, 2007 23:56
Lokalizacja: Praga nad Wisłą

Post » Nie wrz 03, 2017 19:49 Re: Potrącony Dyzio i reszta nieszczęść...

Matko , co za zwyrodnialcy. :evil: Ja też pracuję na osiedlu ale u mnie pomoc dla zwierząt jest na porządku dziennym od ratowania porzuconych piesków i kotów poprzez ratowanie ptaków. Wszystko zależy od ludzi.

asiek o

Avatar użytkownika
 
Posty: 963
Od: Śro maja 26, 2010 15:14

Post » Pon wrz 04, 2017 7:59 Re: Potrącony Dyzio i reszta nieszczęść...

Toz wie, rozmawiałam nawet osobiście, znają sprawę, było tam parę interwencji. Policja też chyba przy tym była,karmicielka ma udokumentowane zdjęciami martwych kotów, sprawa była mocno ruszona. Ale nie sądzę żeby to pomogło, bo kiedy się coś dzieje to nagle się robi cicho i spokojnie, a za chwilę znów to samo. Nagle nikt nic nie wie, nie ma winnych, wszyscy byli w domu, siedzieli grzecznie, nikt kotów nie widział...
Karmicielka ma dość, przybiło ją to psychicznie.

MajeczQa

Avatar użytkownika
 
Posty: 1165
Od: Nie sty 27, 2008 11:16
Lokalizacja: Kraków

Post » Pon wrz 04, 2017 18:27 Re: Potrącony Dyzio i reszta nieszczęść...

przybiłoby każdego. zwyrodniała ta polska nasza....i nieczuła. smutne to. :(
Obrazek Obrazek
PRZEPRASZAM ZA BRAK POLSKICH ZNAKOW.

Rakea

Avatar użytkownika
 
Posty: 4896
Od: Śro lis 14, 2007 23:56
Lokalizacja: Praga nad Wisłą

Post » Pon wrz 25, 2017 14:44 Re: Potrącony Dyzio i reszta nieszczęść...

Tragedia i tyle.
Karmicielka "tonie w kotach".

W ubiegłym tygodniu znalazła na osiedlu młodą kicię.
Podczas tajfunu usłyszała ją spod auta, kotka była przerażona i zagubiona ale dała się wziąć na ręce. Karmicielka wzięła ją do domu licząc, że szybko znajdzie się właściciel.
Póki co cisza, nikt nie odpowiedział na ogłoszenia.
Karmicielka jest przerażona, młoda sieje w jej domu zamęt, zaczepia stare koty i co gorsze leje się z Dyziem.
Była z nią u weta, żadnych oznakowań, kotka zdrowa i piękna.
Z tego co zrozumiałam to szylkret i to ciut długowłosa.
Czekamy jeszcze chwilę licząc że znajdzie się właściciel, a jak nie to pilnie szukamy DT/DS.


NA DOBICIE - dziś karmicielka jedzie z transporterem do ludzi którzy mieli od niej kota. Wróci z pustym albo z pełnym.
6 lat temu umieściła kotkę u starszej pani na parterze, kicia się oswoiła i fajnie jej się tam mieszkało. Karmicielka jeździła regularnie z karmą i do weta. Kotka i starsza pani były dla siebie towarzystwem.
Niestety, starsza pani się źle poczuła, ostatnimi czasy co chwila trafia do szpitala. Zajęła się nią córka, ale powiedziała, że kotem już nie będzie się opiekować. Kot niestety jak na złość też się gorzej poczuł, bo ma już swoje lata.
Prawdopodobnie kotka będzie musiała trafić do karmicielki.

MajeczQa

Avatar użytkownika
 
Posty: 1165
Od: Nie sty 27, 2008 11:16
Lokalizacja: Kraków

Post » Pon wrz 25, 2017 17:49 Re: Potrącony Dyzio i reszta nieszczęść...

Smutne bardzo :(
Że u córki nie znajdzie się kącik dla kota matki.

Baltimoore

Avatar użytkownika
 
Posty: 4970
Od: Sob sty 03, 2015 18:44

Post » Wto wrz 26, 2017 19:16 Re: Potrącony Dyzio i reszta nieszczęść...

dużo tego ostatnio :(
mam nadzieję, że córka, dla matki, zaopiekuje się i kotką..choć czasem to 10 grzybów w barszczu.
Obrazek Obrazek
PRZEPRASZAM ZA BRAK POLSKICH ZNAKOW.

Rakea

Avatar użytkownika
 
Posty: 4896
Od: Śro lis 14, 2007 23:56
Lokalizacja: Praga nad Wisłą

Post » Sob paź 07, 2017 15:30 Re: Potrącony Dyzio i reszta nieszczęść...

Zrobię mały off, ale w międzyczasie dorobiłam się chyba kolejnego tymczasa i mam wielki problem. Właściwie nie wiem jak to się stało, poszłam z nim tylko do weterynarza, a teraz śpi mi na dywaniku w przedpokoju..

Obrazek

Psiak jest CUDNY.
Może się trochę z niego nabijam, ale śmieję się, że to jest karykatura belga i powinni mu za to dać rodowód jakiegoś dzikiego pseudoklubu .
Bo to taki trochę owczarek na jamniczych nogach. Myślę, że jakbym samą głowę ogłaszała to znalazłoby się wiele chętnych :ryk:
Choć z nogami wcale nie jest taki zły, tylko wolno chodzi i ogólnie flegmatyk jest. Wszystko bierze na spokojnie, nie ma jakichś dzikich euforii, nie nakręca się na głupoty, nawet kot ani zabawka go nie porywa... Lubi siąść i gapić się, wsadzić łeb pod rękę i tak siedzieć.
Tupta powoli, ale dzielnie. Na schodach i podwyższeniach trzeba go brać na ręce, bo się patrzy wzrokiem pełnym krzywdy nawet jeśli potrafi sobie sam dać radę.
Jest diabelnie wdzięczny, taki maślak, do każdego się przyklei i stworzy atmosferę rozpaczliwego pożegnania do tego stopnia , że się człowiek czuje winny musząc wrócić do domu bez niego. Płaczą nad nim kobiety na ulicy, bo jest tak smutny i dramatyczny, a kiedy jeszcze zaczynam jego smutną historię to już całkiem wszyscy miękną.
Do dzieci jest cudowny, sprawdziliśmy go na kilku dzieciaczkach w różnym wieku od kilkumiesięcznego brzdąca po 4 latka w zwyż. Jest wdzięczy małym ludziom za dotrzymywanie towarzystwa, łazi za nimi krok w krok i ofiarnie się opiekuje, wybacza szturchnięcia i wszelką dziecięcą drobną niekoordynację.
Ma jakieś 3 lata więc jest młody, choć przez przeżycia życiowe bardzo zgaszony. Pies bez emocji,bez zaborczości, bez dominacji, ani nawet umiejętności zaakcentowania swojego zdania. Jak sie cos złego dzieje to przeczeka.
W domu zero problemu. Nie odczuwa się jego obecności, leży tam gdzie się go położy, a najlepiej kiedy mu się pozwoli leżeć przy sobie. Nie akcentuje swojej obecności w mieszkaniu ani głosowo ani wizualnie ( choć po wszystkich psach jakie miałam już by mi kolejna zeżarta wersalka nie zrobiła różnicy). Jak potrzebuje iść na spacer to nie domaga się tylko zwyczajnie czeka na swoją porę...
Na spacerach chodzi na smyczy niewyczuwalnie. Nie targa po krzakach jakby walczył o życie, nie lata od słupa do słupa jakby mu pęcherz miało rozerwać. Maszeruje dziarsko i przed siebie, na widok psów nie szaleje, wita się lub omija.
Dzięki niemu odkryłam nowy wymiar spaceru - spokojny i stateczny, normalny, bez zapierdzielania przed siebie jak stado wołu.
Da się przy nim nawet prowadzić dziecko lub nieść zakupy , nasz wczorajszy rekord to 3 wypchane po brzegi siaty i parasolka. Tego nawet nie potrafi mój własny pies po milionie szkoleń.
Karzełek odkrył miasto najlepiej jak mógł, dostosował się idealnie, nawet pomimo tego że nigdy tego nie znał.
Nic tylko brać go, bo się nada do każdego.
Od strony weterynaryjnej jest już gotowy, jedynie została kastracja.
Gorąco polecam tego chłopaka, bo się ważą jego losy.

MajeczQa

Avatar użytkownika
 
Posty: 1165
Od: Nie sty 27, 2008 11:16
Lokalizacja: Kraków

Post » Pon paź 09, 2017 19:33 Re: Potrącony Dyzio i reszta nieszczęść...

Ma już imię?
Jest naprawdę śliczny z tego profilu,oby szybko znalazł dobry dom :ok:
A Ty skąd go do tego weta wzięłaś? I co Twój pies na kamerada?

Baltimoore

Avatar użytkownika
 
Posty: 4970
Od: Sob sty 03, 2015 18:44

Post » Wto paź 10, 2017 21:36 Re: Potrącony Dyzio i reszta nieszczęść...

Figo/Fido, ale jak się zawoła tak reaguje.
Wzięłam go od koleżanki, bo dziewczyna pozwoliła mu u siebie przycupnąć, ale z racji że jest sama z malutkim dzieckiem to nie ogarnia już reszty. A ona z kolei go wzięła ze wsi, doszliśmy że jego pan umarł, pies został na ulicy.
Znajoma go próbowała zabezpieczyć i przetrzymac w kojcu, ale się nie udaje - to nie pies do kojca, zrobi wszystko zeby sie wydostyać. Przechodzi po siatce, kaleczy się o pręty. W dodatku wraca pod swój stary dom i tam wyje, a to doprowadza nowych lokatorów do obłędu.

No cóż. Waldemar myślał , że odsapnie od intruzów, a tu masz...
Intruzik mieszka na miejscu Lucyny, czyli kuchnia+ przedpokój. Z Waldem nie ma szans na przyjaźć, bo Wald nie pozwala się do siebie zbliżyć. Od razu się spina, atakuje.
Za to na spacerach chodzą koło siebie i dopóki go karzełek nie dotyka to jest ok.
Ogłaszam ostro, zobaczymy co się z tego wykluje.

MajeczQa

Avatar użytkownika
 
Posty: 1165
Od: Nie sty 27, 2008 11:16
Lokalizacja: Kraków

Post » Śro paź 11, 2017 6:03 Re: Potrącony Dyzio i reszta nieszczęść...

Trzymam kciuki najmocniej :ok:

Baltimoore

Avatar użytkownika
 
Posty: 4970
Od: Sob sty 03, 2015 18:44

Post » Nie paź 15, 2017 6:57 Re: Potrącony Dyzio i reszta nieszczęść...

Rozmawiałyśmy z karmicielką, troszkę się u niej prostuje sytuacja.
Kotka siedziała u niej prawie miesiąc. Pomimo ogłaszania właściciel się nie odnalazł co stawiało ich trochę pod ścianą, bo koty zaczęły się lać przeokropnie między sobą.
Na szczęście kicia szybko znalazła nowy dom.


Polepszyło się też nieco z kotką od starszej pani. Karmicielka pomaga jak może,monitoruje wszystko, kicia jeździ na kroplówki. Oby było już ok.

MajeczQa

Avatar użytkownika
 
Posty: 1165
Od: Nie sty 27, 2008 11:16
Lokalizacja: Kraków

Post » Nie paź 15, 2017 9:11 Re: Potrącony Dyzio i reszta nieszczęść...

To teraz kciuki za obie koteczki :ok: :ok:

Baltimoore

Avatar użytkownika
 
Posty: 4970
Od: Sob sty 03, 2015 18:44

Post » Pt paź 27, 2017 9:47 Re: Potrącony Dyzio i reszta nieszczęść...

Z koteczkami jest ok. Stan starszej pani i starszej kotki się ustabilizował.
Wszystko wróciło do normy.

Tymczasem szykujemy się na zimę.
Karmicielce co chwila kończy się karma, kombinujemy jak konie pod górę. Co jakiś czas podjeżdżam do tozu po wsparcie, czasem ktoś z FB coś koteczkom podrzuci , raz jedna z nas kupi, raz druga i na szczęście nie ma zbytniej biedy.
Na listopad zaopatrzyłam ich w paczkę 10kg, zadebiutowałam na zooplusie i zamówiłam.
Za karmę zapłaciłam pieniążkami pozostałymi z Lucynkowego konta, które skrzętnie trzymałam na czarną godzinę.
Rozliczam się więc i tu i na wątku Lucka.

153.61zł ( na 08.04.2017)
- 109,80zł za karmę z zooplusa
zostaje 43,81 zł

MajeczQa

Avatar użytkownika
 
Posty: 1165
Od: Nie sty 27, 2008 11:16
Lokalizacja: Kraków

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: agatnik108, catwwoman81, enig, Sanne, Szukam_kotki, taizu i 66 gości