Potrącony Dyzio i reszta nieszczęść...

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Nie lip 02, 2017 16:29 Re: (Krk) Potrącony kocurek i Nelkowce w piwnicy.

Ja mam tak jak ASK@
ale czasem trafi się perełka i ostatni po dłuższym czekaniu do super domku pojechał starszy, piękny inaczej Hektor ze zdeformowanymi uszami i licznymi bliznami :1luvu:
Bardzo przytulski i miły a nikt go nie chciał.
Trzymam kciuki za domek dla Dyzia :)

Baltimoore

Avatar użytkownika
 
Posty: 5088
Od: Sob sty 03, 2015 18:44

Post » Czw lip 06, 2017 19:37 Re: (Krk) Potrącony kocurek i Nelkowce w piwnicy.

Nie tracimy, choć trochę zdajemy sobie sprawę, że nie porwą się tłumy na nietykalnego kota.
Ale Dyzio jest szczęśliwy taki jaki jest. Karmicielka to widzi i pięknie o tym mówi - Dyzio jest szczęśliwy kiedy może pobrykać, kocha swoje stado, czuje bezpieczeństwo, nawet umie czule spojrzeć kiedy odpoczywa na kanapie po harcach i karmicielka daje mu miskę. Jedyna różnica między innymi kotami jest taka , że nie da się go dotknąć.

Czekam na jego nowe zdjęcia i będę znów ogłaszać.
Może wreszcie coś się odmieni.

Póki co u karmicielki nie jest najlepiej.Rozmawiałyśmy długo i widzę, że znów potrzebna jej moja pomoc, nie tylko w postaci karmy, ale i wsparcia duchowego, bo to co się dzieje to już za wiele.
Piwnice są znów zamknięte. Karmicielka miała wielkie nieprzyjemności z racji dokarmiania kotów.
Nie wiemy co z tego wyniknie, ale martwimy się o ich życie. Lokatorzy wnoszą skargi, reaguje administracja, blokują wstęp kotów do piwnic, za karmienie kotów na terenie budynku zaczynają wyciągać konsekwencje, oskarżają o brud i wszystko najgorsze . Karmicielka walczy, stara się, sprząta po sobie na glanc, ale to dalej za mało.
W dodatku się pojawiły kolejne koty i okazało się że w jednej z kratowanych piwnic okociła się jakaś dzika kotka.Jej sterylki i próby zatrzymania dzikiej populacji wzięły w łeb. Są nowe koty do wykarmienia, nowe uwięzione w piwnicy kocięta. Karmicielka znów szykuje akcję łapania, ale wygląda to kiepsko, do kotów nie ma dostępu, więc najprędzej złapie je za parę miesięcy jak wylezą z piwnic... Oby dożyły do tego czasu.

Opadają mi ręce, szykuję kolejny bazarek, muszę wesprzeć ich cokolwiek. Zostało mi jeszcze trochę pieniędzy w Luckowej skarpecie, trzymałam je na nieprzewidzianą chwilę i chyba taka nadeszła. Jest bardzo ciężko :(

MajeczQa

Avatar użytkownika
 
Posty: 1176
Od: Nie sty 27, 2008 11:16
Lokalizacja: Kraków

Post » Sob lip 08, 2017 9:05 Re: (Krk) Potrącony kocurek i Nelkowce w piwnicy.

Okropne jest z tymi bezdusznymi ludźmi :(
Ale jak sami potrzebują pomocy to w ich opinii zupełnie im si należy :evil:

Baltimoore

Avatar użytkownika
 
Posty: 5088
Od: Sob sty 03, 2015 18:44

Post » Pt lip 14, 2017 20:15 Re: (Krk) Potrącony kocurek i Nelkowce w piwnicy.

Obrazek
( na zdjęciu Mikuśka, czarna Kropka i Pusia I Puchata)
Byłam dziś u karmicielki, zawiozłam jej trochę karmy - kilka puszek, które miałam i 4 worki suchej, które przytaszczyłam z KTOZU.
Są wsparci na chwilę.
Jednak koty najbardziej ucieszyły się z piłeczek, które przywiozłam i zaraz zrobił się tłok do zabawek.
Tylko Pusia Kuchenna ( zwana też Pusią Busią) nie przyszła się bawić. Biedaczka, cały czas siedzi w miejscu i spogląda w okno, dopiero na mizianie leci galopem.
Karmicielka jej nie wypuściła, bo remontują bloki. Jej ogródek i budka są zmiecione w proch, wszędzie robotnicy, brud, beton itd... Nie miałaby tam życia. I chyba już tam nie wróci...
No i Dyzio oczywiście się nie pokazał, siedział pod wanną razem z burą Cykorą.

Martwi mnie ten Dyzio, tak rozmawiałyśmy z karmicielką, że nawet jakby kto był nim zainteresowany i przyszedł oglądać to i tak go nie zobaczy :roll:
Za to jak tylko sobie poszłam to Dyzio w mig wybiegł obczaić nowe zabawki i juz trącał piłeczki.

Karmicielka pozgrywała mi trochę zdjęć, będę stopniowo hostować i wrzucać.
Dyzio jest piękny. Bardzo wydoroślał.
Napisałabym, że zmężniał, ale nie zmężniał.
Jest dalej chudy jak szkapa. Długi i na wysokich nóżkach. I piękny :1luvu:

MajeczQa

Avatar użytkownika
 
Posty: 1176
Od: Nie sty 27, 2008 11:16
Lokalizacja: Kraków

Post » Nie lip 16, 2017 10:35 Re: (Krk) Potrącony kocurek i Nelkowce w piwnicy.

Obrazek

Dyziulek.

Nieprzerwanie go ogłaszam, już mi brakuje słów do ogłoszeń, a ciągle zainteresowanie zero :placz:

Martwi mnie bardzo sytuacja karmicielki, to wszystko przekroczyło jej możliwości.
A ja nawet nie potrafię pomóc.
Dodatkowo ta sytuacja z piwnicami...

W czwartek bodajże była tam interwencja z TOZu.
Kierowca był i pojechał, bo nie był w stanie wejść do piwnic ( przyjechał wtedy kiedy karmicielka była w pracy, prawdopodobnie na czyjeś zgłoszenie).
Karmicielka dzwoniła po pomoc, po tym jak drugi raz zakratowali okienko.
Byłam widziałam - w całym bloku jest zakratowane TYLKO JEDNO okienko, dokładnie to gdzie mieszkają koty. Dwustronnie mocną kratą, której nie można tknąć pod groźbą administracji. Dziwnym trafem jak się tam podchodzi to się zaczyna roić od ludzi na balkonach....
W ŚRODKU JEST KOTKA Z MŁODYMI!! Uwięziona tak jak Giziaki kiedyś...
I jest o tyle problem, że kotka biega po piwnicy, a kociaki niewiadomo gdzie są. Słychać je, bo kwilą, są więc jeszcze bardzo malutkie. Ale gdzie są tego karmicielka nie wie - w którymś boksie piwnicznym.
Nie wiem co się będzie dziać, ale jestem tym przerażona...

Powtarza się sytuacja z rozrywki, i to w jeszcze gorszym wydaniu.....

MajeczQa

Avatar użytkownika
 
Posty: 1176
Od: Nie sty 27, 2008 11:16
Lokalizacja: Kraków

Post » Nie lip 16, 2017 12:03 Re: Potrącony Dyzio i reszta nieszczęść...

Wezwać policję niech zareaguje w administracji. pogada z balkoningiem, zarządcą, pokręci się... To jest dręczenie zwierząt w majestacie "prawa". Zakrawa na sadyzm. Poza tym niech sie zastanowią co będzie jak poumierają i będą się w tym gorącu ciała rozkładać. To dobry argument.
Czy piwnice sa połączone czy oddzielone jakimś murem? Może wystarczy inne okno otworzyć.
Obrazek Obrazek
Dla naszych Słoneczek [*] Kochamy i tęsknimy.

ASK@

 
Posty: 47924
Od: Czw gru 04, 2008 12:45
Lokalizacja: Otwock


Adopcje: 30 >>

Post » Nie lip 16, 2017 17:24 Re: Potrącony Dyzio i reszta nieszczęść...

W piwnicach nie byłam, ale z tego co mówi karmicielka to są osobne, bo tylko to jedno okienko jest do tej - i jest zakratowane z dwóch stron bloku... .
Przez inne okno koty nie wyjdą.
A policją i innymi takimi to już straszone były, ale karmicielkę...

MajeczQa

Avatar użytkownika
 
Posty: 1176
Od: Nie sty 27, 2008 11:16
Lokalizacja: Kraków

Post » Nie lip 16, 2017 17:52 Re: Potrącony Dyzio i reszta nieszczęść...

Koszmar :(
Może trzeba jakiś dziennikarzy zainteresować? Może Gazeta Krakowska?

Baltimoore

Avatar użytkownika
 
Posty: 5088
Od: Sob sty 03, 2015 18:44

Post » Wto lip 25, 2017 0:00 Re: Potrącony Dyzio i reszta nieszczęść...

I co z uwieziona kotka i kociakami :strach: Policja to nie ma co straszyc, tylko pogonic do dzialania :regulamin: Co za potwory nie ludzie, szkoda, ze tego okna nie zamurowali. Kanalie :!: Dopiero jak stanie sie nieszczescie to wtedy, telewizja, reportaze i wielkie halo :crying:
Ronda 25.04.2014[*]
Cindy 21.08.2018[*]
Koty potrafia zranic w jeden sposob - odchodzac
Henrik Ibsen

Cindy

Avatar użytkownika
 
Posty: 4348
Od: Śro lut 11, 2009 13:23
Lokalizacja: Gdynia

Post » Sob lip 29, 2017 11:24 Re: Potrącony Dyzio i reszta nieszczęść...

Ludziska :evil: Po co kratować okienko, gdzie już koty się przedostały? Bo rozumiem jako zabezpieczenie przed kotami, ale gdy są juz wewnątrz, to jedynie chęć odcięcia drogi ucieczki z zamysłem,żeby tam pomarły :cry:

Atta

Avatar użytkownika
 
Posty: 6348
Od: Śro lip 09, 2014 17:41
Lokalizacja: Śląsk

Post » Wto sie 01, 2017 13:45 Re: Potrącony Dyzio i reszta nieszczęść...

Póki co sytuacja ucichła, karmicielka zanosi kotce jedzenie , kotka karmi młode gdzieś w piwnicy. Jak nie zginą do czasu kiedy zaczną łazić to wtedy będzie etap II czyli odławianie. Gdyby ktoś był w stanie dać dt to bardzo uratuje to sytuację.
Jak im się skończy karma to będę znów do nich jechać ( nadal mam pieniądze z Luckowych wpłat więc pewnie pójdą na worek karmy dla bezdomniaczków), wtedy będziemy się zastanawiać co dalej.
Dyzia nadal ogłaszam i proszę o pomoc w tym.

MajeczQa

Avatar użytkownika
 
Posty: 1176
Od: Nie sty 27, 2008 11:16
Lokalizacja: Kraków

Post » Śro sie 23, 2017 20:06 Re: Potrącony Dyzio i reszta nieszczęść...

I jak się ma teraz sytuacja z kociętami? Co u karmicielki? Wiesz coś?

baxie

Avatar użytkownika
 
Posty: 92
Od: Sob paź 01, 2011 22:23

Post » Śro sie 23, 2017 21:18 Re: Potrącony Dyzio i reszta nieszczęść...

Pomogę z ogłaszaniem

Baltimoore

Avatar użytkownika
 
Posty: 5088
Od: Sob sty 03, 2015 18:44

Post » Pt sie 25, 2017 20:32 Re: Potrącony Dyzio i reszta nieszczęść...

Dzięki za pamieć, jeszcze się urlopuję, więc nic nie wiem. Będę dzwonić do karmicielki jak wrócę do obiegu.
Póki co rozglądam się za sklepem gdzie mogę tanio kupić dużo karmy. Skasowali mi obydwie hurtownie gdzie brałam co jakiś czas karmę :(

MajeczQa

Avatar użytkownika
 
Posty: 1176
Od: Nie sty 27, 2008 11:16
Lokalizacja: Kraków

Post » Pt wrz 01, 2017 23:02 Re: Potrącony Dyzio i reszta nieszczęść...

Wróciłam, nie mam dobrych wieści.... Ogarnia mnie bezsilność.
Kolejne koty zapłaciły życiem za okrucieństwo ludzi. Karmicielka nie zdążyła z pomocą piwnicznemu miotowi..
Pomimo walki, interwencji tozu itd dwa kociaki zostały znalezione martwe. Kolejna przerażona kocia matka zobaczyła śmierć swoich dzieci. Kolejna wydostała się ze śmiertelnej pułapki i pobiegła przed siebie, byle by dalej od tych sk.....
Dla nas to tragedia, a dla niektórych to uwieńczenie ich dzieła, prawie jak medal za zasługi.
Do tego lokatorzy dążyli,tego chcieli, zacierając ręce zrobili swoje.
Jesteśmy załamane.

MajeczQa

Avatar użytkownika
 
Posty: 1176
Od: Nie sty 27, 2008 11:16
Lokalizacja: Kraków

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot], Majestic-12 [Bot] i 28 gości