Przeprowadzka kota

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Wto lip 26, 2016 15:45 Przeprowadzka kota

Witam. Jestem z Lublina. Wyjeżdżam od września na studia do Warszawy wraz z chłopakiem. Będziemy wynajmować kawalerkę.
Mam siedmioletnią kocicę. Wzięłam ją jeszcze w ostatniej klasie podstawówki. Była w połowie dzika, została znaleziona nad zalewem przez pewną panią,która zajmowała się takimi kotkami. Miała 5 miesięcy a już usunęli jej przy sterylizacji sześć kociąt... Gdy wzięłam ją do domu przez pierwszy miesiąc nie wychodziła spod łóżka, miała pod nim jedzenie i picie, do kuwety wychodziła w nocy gdy każdy spał. Dopiero po miesiącu zaczęła wychodzić spod łóżka,bawić się, ale dalej była przerażona. Mieszkam w piętrowym domu, około pół roku zajęło jej zwiedzenie każdego pokoju i wyjście z domu. Przez to,że byłam ciągle przy niej i się nią opiekowałam jest do mnie niezwykle przywiązana. Gdy wracam do domu i mnie zobaczy jeszcze na dworze od razu przybiega, gdy jest w domu i usłyszy mój głos gdy wróciłam również od razu biegnie się przywitać. Czeka pod drzwiami łazienki aż wyjdę, choćbym kąpała się godzinę a ona chciałaby wyjść na dwór. Codziennie ze mną śpi, i koniecznie musi choćby łapką mnie dotykać. Z innymi domownikami już się oswoiła chociaż też zajęło jej to baaardzo długi czas. Teraz gdy wyjeżdżam rodzice proszą mnie żebym zabrała ją ze sobą. Jednak obawiam się jak to zniesie moja kocica. Tutaj wychodzi na dwór, dom jest duży, zawsze ktoś w nim jest, a w Warszawie czeka na nią ciasna kawalerka, brak możliwości wyjścia na dwór, i połowa dnia w samotności gdy wyjdziemy do szkoły/pracy... Poza tym jak już pisałam jest ona bardzo ,,nieśmiała'' i martwię się jak by to wszystko zniosła, sam transport do innego miasta, ale z drugiej strony może też wolałaby ze mną być? Szkoda że nie mogę jej zapytać, dlatego pytam się was :cry:
Wszelkie odpowiedzi będą dla mnie ważne,chcę dla niej jak najlepiej :201461

Amenra

 
Posty: 1
Od: Wto lip 26, 2016 15:24

Post » Wto lip 26, 2016 16:16 Re: Przeprowadzka kota

Witaj na forum
Dla mnie sytuacja jest oczywista. Kotka bez Ciebie będzie nieszczęśliwa. Są koty jednego człowieka i jeżeli stracą obiekt swojego uczucia wpadają w depresję, nie chcą jeść, umierają. Nie twierdzę, że taki na pewno byłby scenariusz, gdybyś ją zostawiła. Jednak kot nie potrzebuje, żeby w domu stale był ktokolwiek, tylko ta jedna, najważniejsza osoba.
Kiedy nie będzie Was w domu, koteczka będzie sobie spała i czekała na Ciebie.
Czy Tobie byłoby łatwo wiedząc jak ona cierpi? Nie potrzebny jej duży dom, tylko Ty

Alija

 
Posty: 2175
Od: Czw maja 19, 2016 6:12
Lokalizacja: Warszawa

Post » Śro lip 27, 2016 9:33 Re: Przeprowadzka kota

Myślę że sprawa nie jest taka czarno-biała.
Człowiek nie jest całym światem kota - a przynajmniej nie powinno tak być.
Ta kotka ma już swoje lata - to nie koci podlotek, wrażliwą osobowość, jej świat to ukochana pani - ale też dom, teren wokół niego, wszystko to z czym się spotyka od lat i co jest wokół niej.
Przeprowadzka dla kota wychodzącego do malutkiej kawalerki, gdzie kotka której życie to duża ilość bodźców będzie przez większość dnia sama na małej przestrzeni - wcale nie musi być łatwe.

Nie piszę tego by Cię odwieźć od planów - bo są bardzo sensowne, tym bardziej że Twoja rodzina chce byś kotkę zabrała ze sobą.
Ale nie chciałabym żebyś była hurraoptymistyczna.
Dla Twojej kotki to będzie duża zmiana, musisz przygotować się na trudności. Może ich nie będzie, ale warto brać poprawkę na to jaka to dla Twojej kotki będzie rewolucja.

I warto też rozważyć czy jest opcja że kotka wróci do swojego świata gdyby okazało się że jej adaptacja w małej kawalerce jest niemożliwa.
Bywa.
Choć zwykle koty odnajdują się w nowej sytuacji.

Jak ja bym zrobiła?
Zabrała kotkę ze sobą jesli jesteście ze sobą tak bardzo związane.
Tym bardziej że rodzice też na to nalegają - nie wiem z czego o wynika, czy nie chcą się nią zajmować, czy widzą Waszą więź.
Ale z braniem poprawki na to że kotce może być ciężko, bardzo ciężko.
I na taką okoliczność zostawiłabym furtkę o ile jest ona możliwa. Powrotu do domu.

Taka furtka da komfort także Tobie.
Rudy 3.5 miesięczny Ryś szuka domu - zapraszamy na wątek :)

Blue

 
Posty: 19909
Od: Pt lut 08, 2002 19:26

Post » Śro lip 27, 2016 12:49 Re: Przeprowadzka kota

Dla niektórych kotów człowiek jest ich całym światem. Miałam taką kotkę. Tylko raz musiałam wyjechać na tydzień a po 3 dniach wracałam jak najszybciej się dało, bo kotka odmawiała jedzenia, leżała zwinięta w kąciku i nie dawała się rozruszać. A miała dobrą opiekę innych domowników, których znała i lubiła od zawsze.
Nigdy więcej nie została beze mnie na dłużej niż jeden dzień.
Oby nie było tak u autorki wątku. Nie znamy siły przywiązania kotki, ale jak wiemy , mit, że koty przywiązują się do miejsca a nie do człowieka, odszedł dawno do lamusa
Ludzie się przeprowadzają , zmieniają nieraz diametralnie warunki, czasem na gorsze. Czy to znaczy, że powinni opuszczać swoje zwierzęta? To tak, jakby oddać swoje dziecko bogaczom, kiedy popadnie się w biedę, niby dla jego dobra. A gdzie uczucia? Ludzie zabierają ukochane koty nawet za granicę
To tylko mój pogląd, pewnie niepopularny. Ja bym nawet nie zadała sobie takiego pytania.

Alija

 
Posty: 2175
Od: Czw maja 19, 2016 6:12
Lokalizacja: Warszawa

Post » Śro lip 27, 2016 17:50 Re: Przeprowadzka kota

Byłam w bardzo podobnej sytuacji - też przeprowadzałam kota z domu na wsi do mieszkania. Na początku sprawiał duże kłopoty, załatwiał się poza kuwetą, uciekał, miauczał po nocach. Teraz po około dwóch tygodniach od przeprowadzki jego zachowanie się unormowało i można mówić o pewnym już przystosowaniu do nowego miejsca :) Sama parę dni temu zakładałam na ten temat wątek i doświadczone forumowiczki bardzo mi pomogły. Zostawiam linka:
viewtopic.php?f=1&t=176011
Myślę, że warto spróbować przeprowadzkę :) U mnie się udało. Powodzenia :)

chamariz

Avatar użytkownika
 
Posty: 14
Od: Nie lip 24, 2016 17:19

Post » Śro lip 27, 2016 23:36 Re: Przeprowadzka kota

Alija pisze:Ludzie się przeprowadzają , zmieniają nieraz diametralnie warunki, czasem na gorsze. Czy to znaczy, że powinni opuszczać swoje zwierzęta? To tak, jakby oddać swoje dziecko bogaczom, kiedy popadnie się w biedę, niby dla jego dobra. A gdzie uczucia? Ludzie zabierają ukochane koty nawet za granicę
To tylko mój pogląd, pewnie niepopularny. Ja bym nawet nie zadała sobie takiego pytania.


Czym innym jest sytuacja gdy ktoś wyprowadza się a zostawia kota na zasadzie "niech się dzieje, wola niebios", nowy właściciel się zajmie lub nie, to już nie jego sprawa - a czym innym gdy jeden z domowników się wyprowadza z domku i decyduje się zabrać kota wychodzącego od lat, z domu w którym zawsze ktoś jest - do malutkiej kawalerki gdzie kot będzie większość dnia sam.
Mimo przywiązania do człowieka - taka zmiana dla kota to zawsze wielkie przeżycie, część kotów się odnajduje w tak nowych warunkach, część nie, część jakoś tam żyje - ale nie jest szczęśliwa.

Przy silnej więzi kota z człowiekiem, szczególnie przy braku chęci pozostałych domowników do opieki nad kotem - taka decyzja (wspólnej wyprowadzki) jest słuszna.
Ale nie można założyć z góry że kot machnie łapą na dotychczasowe życie, na nieskrępowaną wolność, swobodę której zasmakował przez parę lat - i sama obecność człowieka wystarczy mu do szczęścia.

Realistyczne podejście do sprawy może zaoszczędzić przykrości, zaskoczenia, żalu, może też ułatwić przejście trudnego czasu aklimatyzacji. Pozwala też zrozumieć zachowania kota.
Oczywiście że może być tak iż kotka momentalnie odnajdzie się w nowej sytuacji.
Tak też bywa.
To szczególnie możliwe u kotki wrażliwej, bojaźliwej, mniejszy świat, spokojniejszy, mniej bodźców - może się okazać że tego jej trzeba i rozkwitnie.

Co do teorii odnośnie tego do czego/kogo koty się przywiązują - to wszystko zależy od kota, jego osobowości, doświadczeń, charakteru.
Są takie które fatalnie znoszą przeprowadzki, są takie które nie są z właścicielem bardzo związane, takie "wolne duchy", są koty które nie są w stanie stać się kotami żyjącymi w zamknięciu i na zawsze będą nieszczęśliwe bez możliwości wychodzenia, są koty które mając wolność pod nosem - nigdy nie chcą jej skosztować i mimo otwartych drzwi na dwór nie wychodzą, są takie które bez ukochanego człowieka uschną, nic innego nie jest dla nich tak ważne.
Moje koty gdy wyjeżdżam na dwa tygodnie - nie płaczą zanadto za mną. Nie rozpaczam z tego powodu. Nie mam potrzeby aż takiego uzależnienia od swojej osoby kotów. To miłe ale sie obejdę :)
Za to Mała Czarna umiera po jednej dobie nieobecności mojego męża. On się spóźnia godzinę z pracy a ona gania, biega, jest cała nakręcona.
Po 3 dniach naszego wspólnego wyjazdu wracaliśmy w dzikim pędzie i ją znaleźliśmy już ledwo żywą. Dosłownie.
Niedawno opiekowałam się kotką znajomych.
Po kilku dniach oczekiwania - wlazła pod zabudowaną wannę i postanowiła się zagłodzić na śmierć, nie jadła, nie piła, nie sikała. Postanowiła umrzeć.
Po rozwaleniu łazienki by ja wyjąć - do czasu powrotu właścicielki odmawiała jedzenia i picia, nawet na nie nie spojrzała, karmiłam ją strzykawką i kroplówkami. Po powrocie właścicielki - rzuciła się na miskę. Zdążyłam w międzyczasie przebadać ją na wszystko ;)
Co kot to inny wszechświat.
Trzeba być na to otwartym :)
Rudy 3.5 miesięczny Ryś szuka domu - zapraszamy na wątek :)

Blue

 
Posty: 19909
Od: Pt lut 08, 2002 19:26

Post » Czw lip 28, 2016 3:01 Re: Przeprowadzka kota

Blue, wszystko, co piszesz, to prawda. Opisałam tylko przypadek swojej, już dawno nieżyjącej kotki. Ona beze mnie nie mogła oddychać. I to nie ja uzależniłam ją od siebie. Taka już była, wcale nie odratowana przez człowieka, nie wychowana na butelce, nie zabrana zbyt wcześnie od matki. Dostałam ją , kiedy miała 4 miesiące z domu, gdzie kocha się koty. Była zadbana, zdrowa, zaszczepiona etc. Była pupilką pana domu. Tylko wtedy nie mówiło się tyle o konieczności kastrowania kocic, dlatego się urodziła. Koteczka od początku widziała tylko mnie. Nie zabiegałam o jej uczucie jakoś specjalnie.
A opuszczenie kochającego kota, to nie tylko wywalenie go na ulicę itp. Mówię o emocjach.
U kotki, która jest tematem pytań autorki wątku, sądząc z opisu, jest wiele oznak wskazujących na takíe trochę może neurotyczne uzależnienie. Mogę się oczywiście mylić. Często słucham intuicji a w tej opisywanej sytuacji zapaliło mi się czerwone światełko. Nie chciałabym, żeby ta kotka cierpiała
Dodam jeszcze, że ani wcześniej, ani później nie nawiązała się między mną a kotem taka aż mistyczna więź.

Alija

 
Posty: 2175
Od: Czw maja 19, 2016 6:12
Lokalizacja: Warszawa

Post » Czw lip 28, 2016 6:14 Re: Przeprowadzka kota

Dlatego też myślę że w opisywanej sytuacji zabranie kotki to bardzo dobry pomysł.
Odnosiłam się w swoich wypowiedziach do Twojej opinii - że koty przywiązują się do ludzi a nie do miejsc.
Bo - moim zdaniem - nie jest to prawda.
Wszystko zależy od kota.
Są koty które gdziekolwiek będą - jeśli będzie z nimi ich człowiek - są szczęśliwe.
Są koty zabrane z miejsca w którym dobrze się czują - do innego, zupełnie odmiennego środowiska - nigdy się w nim nie odnajdą.
Przeprowadzka kota wychodzącego, wychowanego i żyjącego w domku gdzie stale ktoś jest - do małej kawalerki gdzie pół dnia będzie sam - to ogromna zmiana.

Mając tego świadomość - większe ma się szanse na ogarnięcie tego tak by kotce było jak najłatwiej.
A gdyby się okazało że jednak nie da rady, jest nieszczęśliwa, tęskni strasznie za swobodą i wychodzeniem i jest to jej niezbędne (tu też emocje grają przecież rolę) - fajnie jest wiedzieć że w takim wypadku mogłaby wrócić do swojego świata.
To taki idealny układ.
Próbujemy, jak się uda - super.
Jeśli nie - mamy alternatywę.
Lub kombinujemy dalej. Szukamy kawalerki w takim miejscu gdzie kotka mogłaby bezpiecznie wychodzić?
Może uda się znaleźć kompromis?
Ważne by i kotce i ludziom było dobrze :)

Tak na marginesie przypomnę - bo nie wiem czy to jest oczywiste.
Nowe mieszkanie kotki musi mieć osiatkowane, zabezpieczone okna.
Bez tego ta cała historia ma wszelkie szanse na to by skończyć się źle :(
Rudy 3.5 miesięczny Ryś szuka domu - zapraszamy na wątek :)

Blue

 
Posty: 19909
Od: Pt lut 08, 2002 19:26

Post » Czw lip 28, 2016 7:24 Re: Przeprowadzka kota

Blue - dziękuję, przekonałaś mnie do swoich racji. Jak dotąd nie było mi dane doświadczyć takiej luźnej przyjaźni z kotem, który ma swój świat, a ja jestem tylko niewielką jego częścią. Nie powinnam generalizować.
Może ta wymiana argumentów pomoże autorce wątku w podjęciu właściwej decyzji, a po to przecież zadawała swoje pytanie :)

Alija

 
Posty: 2175
Od: Czw maja 19, 2016 6:12
Lokalizacja: Warszawa

Post » Czw paź 31, 2019 11:23 Re: Przeprowadzka kota

Generalnie każda zmiana w otoczeniu kota działa na niego dość niekorzystnie. Dlatego powinno się je przeprowadzać powoli. W adaptacji w nowym miejscu mogą też pomóc odpowiedniki kocich feromonów. Tu masz trochę więcej na ten temat https://www.feliway.com/pl/Blog/Jak-zro ... zachowanie

Lex13

 
Posty: 1
Od: Czw paź 31, 2019 11:20




Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Bing [Bot], Goldberg, Majestic-12 [Bot] i 6 gości