Strona 31 z 32

Re: Koci osesek - raczej duży kocur;) i mały problem...

PostNapisane: Pt sty 12, 2018 11:59
przez Pati108
ok, jestem umówiona do lekarza na 17.
A btw. jak wsadzić do kontenerka kota który nie chce być wsadzony do kontenera?

Re: Koci osesek - raczej duży kocur;) i mały problem...

PostNapisane: Pt sty 12, 2018 12:18
przez Stomachari
A zwabić się go do środka nie da? Wsadzić na koniec jakiś wonny smakołyk, ewentualnie zrobić ścieżkę ze smakołyków aż po sam koniec transportera począwszy od przestrzeni przed nim?

Re: Koci osesek - raczej duży kocur;) i mały problem...

PostNapisane: Pt sty 12, 2018 12:20
przez Pati108
tak będę kombinować, z tym że tam niestety jest od groma ludzi... ehh rano jeszcze był teraz go nie ma.

Re: Koci osesek - raczej duży kocur;) i mały problem...

PostNapisane: Pt sty 12, 2018 19:43
przez Pati108
Kot złapany. Siedzi pod szafkami w garażu, nie udało mi się go włożyć do kontenera, wrzuciłam do bagażnika auta. Lekarz powiedział, że kota muszę złapać i zweryfikować czy nie jest chory na wściekliznę, co mi humoru nie poprawiło. Niepotrzebnie się za to zabrałam. Dostałam opr. od obojga rodziców. Może czasem nie trzeba zbawiać świata. Kot ewidentnie przez kogoś wywalony siedział od trzech dni pod wózkami na parkingu marketu. Niby nie dziki, ale do końca nie oswojony. Albo tak przestraszony że reaguje agresją na próby złapania. Nie wiem. Mam antybiotyk na 10 dni i już mi się nic nie chce.

Re: Koci osesek - raczej duży kocur;) i mały problem...

PostNapisane: Pt sty 12, 2018 20:19
przez aga66
Znam dobrze to co teraz czujesz bo za każdym razem mam to samo. Ale nigdy POTEM nie żałuję, że udało się uratować kocie życie i żal mi tych wszystkich co obojętnie przechodzą i nie widza nic poza czubkiem swojego nosa...A kocio bedzie cudny, tylko na razie to wystraszone kocie dziecko, rodzice przywykną. Mnie mama za kazdym razem prawie wyklina a później każdy kot jest najkochańszy. Na razie bedzie trudno ale nie martwisz się, że marznie i głoduje pod samochodami, a mrozy idą. Pozdrawiam Was a wasze przygody czytam od początku. Ładny kocurro Ci wyrósł.

Re: Koci osesek - raczej duży kocur;) i mały problem...

PostNapisane: Pt sty 12, 2018 22:17
przez Stomachari
Obowiązkiem weta jest ostrzec o możliwości wścieklizny, ale myślę że kot raczej jest przerażony całą sytuacją, aniżeli chory. Oczywiście bagatelizować nie można, ale bez paniki :)
Jeśli masz rację, że kotek został wyrzucony, to ma mnóstwo powodów do paniki. I transporter może mu się bardzo źle kojarzyć. Może za parę dni się uspokoi. Jedzenie, dach nad głową i może dojdzie do siebie.
Powodzenia!
Wspaniale, że nie przeszłaś obojętnie!

Re: Koci osesek - raczej duży kocur;) i mały problem...

PostNapisane: Pon sty 15, 2018 20:38
przez Pati108
Od dwóch dni kiciam, cmokam i siedzę w zimnym garażu starając się wywabić małego do domu. To raptem 15 m. Nie odważę się go przenieść na rękach bo boję się że ucieknie. Wczoraj już łasił mi się do ręki ale dziś znowu ucieczka. Oszaleje po prostu. Je, pije wodę i załatwia się do kuwety. Gdybym miała klatkę to już by siedział u mnie w pokoju i się socjalizował. Jeszcze ten chrzaniony mróz... Ehh. Cieknie mu z nosa ale nie ma tragedii. Jeśli się pogorszy znowu będę musiała go wyciągać na siłę a nie chce... Nie chce bo znowu powoli odzyskuje zaufanie dla rąk ludzkich. Wrzuce wam zdjęcia.

Re: Koci osesek - raczej duży kocur;) i mały problem...

PostNapisane: Pon sty 15, 2018 20:46
przez aga66
Pokaż małego. Może lepiej przeczekać żeby udało się po dobroci. I tak jest postęp a że się boi i nie ufa to nie dziwne. Najgorsze teraz te mrozy ale jest jakoś zaopiekowany a to najważniejsze.

Re: Koci osesek - raczej duży kocur;) i mały problem...

PostNapisane: Pon sty 15, 2018 21:22
przez Pati108
ucieka... zaszył się pod szafkami. Nie będę go stresować. Ma karton ze słomą, pootwierane szafki i posłanie, legowisko psa, siedzenia od samochodu. Mam nadzieję że nie śpi na betonie... Może jeszcze mu doniosę butelkę z gorącą wodą do kartonu.

Re: Koci osesek - raczej duży kocur;) i mały problem...

PostNapisane: Pon sty 15, 2018 23:04
przez Stomachari
Póki maluch nie ma brzydkich oczu, to pod kątem herpesa nie jest źle. Bardziej bym się bała zapalenia płuc.
Jeśli mu się pogorszy, to nie patrz na to, czy znów się zrazi, czy nie. Będzie musiał sobie z tym poradzić. Poza tym jak mnie pamięć nie myli Ewa.KM miała pod opieką miot kociąt z tragicznymi oczami, dzikich, którym musiała kilka razy dziennie krople wpuszczać. Nie było rady. A żeby je oswoić, musiała zawijać w ręcznik i trzymać na siłę na kolanach, głaszcząc spokojnie (tylko nie wolno dopuścić, aby kot się wyrwał. Musi być kompletnie unieruchomiony. Jest to jedna z metod oswajania, którą stosuje się raczej u kocią aniżeli u dorosłych kotów i trzeba uważać, żeby nic nie skopać, bo można osiągnąć efekt odwrotny. Ale wspominam o tym, bo być może będziesz zmuszona ją wykorzystać).

Powodzenia! Jesteś dzielna i dacie radę :)

Re: Koci osesek - raczej duży kocur;) i mały problem...

PostNapisane: Wto sty 16, 2018 21:17
przez Pati108
A o to młody:
http://i64.tinypic.com/2rxzl6q.jpg
http://i66.tinypic.com/2s6v98o.jpg
http://i68.tinypic.com/2rp8vpc.jpg
Kocur, bezimienny.
Raczej wątpię żeby przeszedł numer z ręcznikiem, choć może w ostateczności... Tylko on nie taki mały więc może być ciężko. Staram się zorganizować klatkę łapkę. Dziś wychodził już do nas. Bardzo się łasi ale boi się wyjść z garażu na razie. Wkładam mu do kartonu butelkę z gorącą wodą.

Re: Koci osesek - raczej duży kocur;) i mały problem...

PostNapisane: Wto sty 16, 2018 21:38
przez mziel52
Na pewno lepiej za ostrożnie niż żeby przez jeden nierozważny ruch kot stracił zaufanie albo co gorsza, prysnął. Ja bym mu tam jednak do tego garażu wstawiła kontenerek z czymś miłym w środku do spania, np. mięciutkim polarkiem. Na zachętę pokropiłabym walerianą w środku - zawsze tak wabiłam podwórzowce do zajęcia nowej budki. Drzwiczki kontenerka trzymałabym otwarte na bok - jeśli jest taka możliwość. Kiedy kot tam zagości na dobre, będzie spokojnie sypiał, przyjdzie taki dogodny moment, że cichutko da się te drzwiczki przymknąć. Ale bez pośpiechu. Trzeba mieć 100% pewności, że się uda.
Ja mam w domu dzikuskę, niedotykalską i nieobsługiwalną. Nie muszę jej dotykać, mam inne miziaki, wystarczy, że jest szczęśliwa z nimi - ale kiedy trzeba do weta, to przygotowania do łapanki trwają kilka dni i rozważam wszystkie możliwe warianty.
Nie znam Twojego garażu, ale poczytaj o moim o łapaniu, może jakiś pomysł się przyda
viewtopic.php?f=1&t=121595&start=465

Re: Koci osesek - raczej duży kocur;) i mały problem...

PostNapisane: Wto sty 16, 2018 21:53
przez Stomachari
Faktycznie nie taki maluch z niego.
Zdjęcia mało wyraźne, ale oczy wyglądają na nich nie najgorzej.
W tej sytuacji taktyka mziel52 wydaje się być całkiem na miejscu :)

Re: Koci osesek - raczej duży kocur;) i mały problem...

PostNapisane: Wto sty 16, 2018 22:32
przez KociaMama44
Masz szczęście do czarnych ;-)

Re: Koci osesek - raczej duży kocur;) i mały problem...

PostNapisane: Wto sty 16, 2018 22:37
przez Baltimoore
Śliczny :201461
I miał szczęście chłopak, że go złapałaś :1luvu: