Ile saszetek Felixa jada kot? - str. 62

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Wto sty 28, 2020 21:46 Re: Sproszkowany baobab dla kota, ktoś próbował? - str. 61

Stomachari pisze:Nie tylko szkła się organizm nie pozbywa :) Po prostu o szkle rozmawiamy.
Piasku, opiłków metalu też się nie pozbywa. A oko nie zaczyna łzawić, gdy drobny kawałek uciętego włosa na nim spocznie, bo ten jest cieńszy niż rzęsa i nie powoduje dyskomfortu.

Chikita - dzięki :) Czyli baobab jest też w karmach.
Na razie znalazłam artykuły naukowe na temat testów na szczurach. Baobab jest prawie nietoksyczny. Ale szczur to nie kot, więc jeszcze zajrzę w jedną bazę danych.

A jeszcze co do szkła. Ja ze swojej rany po ampułce wyjęłam ledwo widoczny odłamek. Chirurg by pewnie nie znalazł, bo trzeba się było BARDZO dobrze przyjrzeć, a lekarz nie miałby czasu. Potem obejrzałam jeszcze pod mikroskopem.

Mój to bardzo dobrze obejrzał, nawet zwołał konsylium :lol:. Tak czy siak, po zgrubieniu śladu nie ma.
A korzystając z okazji, bardzo Ci dziękuję, za wsparcie i merytoryczną pomoc w czasie, gdy Frania miała problemy ze struwitami. Bez weterynaryjnych chrupek udało się opanować problem. To dzięki Tobie zrozumiałam mechanizm powstawania problemu, a potem jeszcze Pibon i strona catinfo. Woda, mięso i częste siki.

Fhranka

 
Posty: 142
Od: Czw lis 15, 2018 13:28
Lokalizacja: Wrocław

Post » Wto sty 28, 2020 23:29 Re: Sproszkowany baobab dla kota, ktoś próbował? - str. 61

Chikita - rzeczywiście, ilość robi wrażenie ;)

Fhranka - cieszę się, że mogłam pomóc :) :)
A jak się Frania teraz miewa?
Obrazek*Obrazek

Stomachari

 
Posty: 6752
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Wto sty 28, 2020 23:30 Re: Sproszkowany baobab dla kota, ktoś próbował? - str. 61

Fhranka pisze:Mój to bardzo dobrze obejrzał, nawet zwołał konsylium :lol:. Tak czy siak, po zgrubieniu śladu nie ma.
A korzystając z okazji, bardzo Ci dziękuję, za wsparcie i merytoryczną pomoc w czasie, gdy Frania miała problemy ze struwitami. Bez weterynaryjnych chrupek udało się opanować problem. To dzięki Tobie zrozumiałam mechanizm powstawania problemu, a potem jeszcze Pibon i strona catinfo. Woda, mięso i częste siki.


:D Ale super, ciesze sie!
O fajnie, ze Ci to zgrubienie zeszlo calkiem! To jest na to szansa czy to blizna czy tez szklo.

pibon

 
Posty: 742
Od: Pon lip 09, 2012 10:26

Post » Śro sty 29, 2020 0:55 Re: Sproszkowany baobab dla kota, ktoś próbował? - str. 61

Stomachari pisze:Nie tylko szkła się organizm nie pozbywa :) Po prostu o szkle rozmawiamy.
Piasku, opiłków metalu też się nie pozbywa. A oko nie zaczyna łzawić, gdy drobny kawałek uciętego włosa na nim spocznie, bo ten jest cieńszy niż rzęsa i nie powoduje dyskomfortu.

Chikita - dzięki :) Czyli baobab jest też w karmach.
Na razie znalazłam artykuły naukowe na temat testów na szczurach. Baobab jest prawie nietoksyczny. Ale szczur to nie kot, więc jeszcze zajrzę w jedną bazę danych.

A jeszcze co do szkła. Ja ze swojej rany po ampułce wyjęłam ledwo widoczny odłamek. Chirurg by pewnie nie znalazł, bo trzeba się było BARDZO dobrze przyjrzeć, a lekarz nie miałby czasu. Potem obejrzałam jeszcze pod mikroskopem.


O, zazdroszcze posiadania mikroskopu! Albo pracy z mikroskopem :)
A co tam bylo widac cos ciekawego?
A zagoilo sie juz w porzadku? Dopiero doczytalam, ze tez sie skaleczylas i dlatego ten tytul byl jak otwierac prawidlowo:-)

pibon

 
Posty: 742
Od: Pon lip 09, 2012 10:26

Post » Śro sty 29, 2020 2:08 Re: Sproszkowany baobab dla kota, ktoś próbował? - str. 61

Mam mini-mikroskop, taki kieszonkowy, nie taki laboratoryjny ze stoliczkiem :)
Był bardzo tani. Wiem od pewnej osoby, że niektóre gatunki nietoperzy rozpoznaje się po wyrostkach na zębach. Zęby mniejsze niż u myszy, a jeszcze trzeba zobaczyć wyrostek.
Zachwyciło mnie, że takie maleństwo, które mieści się w dłoni, ma własne oświetlenie i nawet nieźle powiększa. Bez specjalnego pomysłu nabyłam dla siebie. I przydał się, chociaż wolałabym oglądać nim zęby nietoperzy a nie szukać szkła w palcu ;)
Czy było coś ciekawego... Teraz będzie trochę makabrycznie: widziałam swoje ścięgna i otaczające je tkanki.
Prawie się zagoiło, aż jestem pełna podziwu dla zdolności regeneracji organizmu. Kiedy dotykam okolic rany, czuję mrowienie jak przy zdrętwieniu. Zaburzone czucie. Wiem, że coś takiego może minąć dopiero po kilku miesiącach, rzadziej po paru latach, więc spokojnie czekam. Poza tym jest jakby mały strupek w zagłębieniu skóry, ale nic się z nim nie dzieje, kiedy rękę namaczam (np. przy myciu naczyń), sam w sobie jest dość cienki. Tak więc jest chyba całkiem nieźle :)
Obrazek*Obrazek

Stomachari

 
Posty: 6752
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Śro sty 29, 2020 2:52 Re: Sproszkowany baobab dla kota, ktoś próbował? - str. 61

Nietoperze to slodziaki! Malz oglada kanal na yt jakiejs pani, Brytyjki po akcencie sadzac, ktora je ratuje i malz mi czasem filmiki pokazuke jak one np banana wcinaja i sie zagapia z takim pelnym pyszczkiem. Slodzienstwo! Poza tym codziennie po zmroku mi tu obok domu taka chmara przelatuje, takie sa glosne, zawsze mnie to cieszy:-) no i powiedzialam co wiedzialam hahaha

pibon

 
Posty: 742
Od: Pon lip 09, 2012 10:26

Post » Śro sty 29, 2020 3:05 Re: Sproszkowany baobab dla kota, ktoś próbował? - str. 61

W Polsce prawo nakazuje mieć specjalne pozwolenie na to, aby zajmować się nietoperzami. To nie jest taka prosta sprawa. Jest też wyznaczony czas, w jakim nietoperz ma dojść do siebie i zostać wypuszczonym. Z prawnego punktu widzenia jeśli nietoperz uległ wypadkowi i nigdy nie będzie latał, należy go uśpić. Przy czym jest to wylewania dziecka z kąpielą, bo w razie katastrofy i doprowadzenia populacji do stanu na granicy wymarcia, taki nietoperz w niewoli śmiało może pomóc w odratowaniu populacji. A nietoperz w niewoli żyje kilkadziesiąt lat, więc to, że dziś populacja jest liczna, wcale nie znaczy, że w przyszłości też tak będzie.
Dodałam swoje 3 grosze ;)
Obrazek*Obrazek

Stomachari

 
Posty: 6752
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Śro sty 29, 2020 16:26 Re: Sproszkowany baobab dla kota, ktoś próbował? - str. 61

Stomachari pisze:Chikita - rzeczywiście, ilość robi wrażenie ;)

Fhranka - cieszę się, że mogłam pomóc :) :)
A jak się Frania teraz miewa?


Dziękuję, bardzo dobrze. Aktualnie nie ma kryształów, mocz jest czysty, ph 6,3 (a był moment, że było ponad 8,3). Ciężar właściwy też ok. Franusia robi siku około 5 razy dziennie, więc w pęcherzu jest ruch, a to bardzo dobrze.
Pozdrawiam Cię serdecznie!

Fhranka

 
Posty: 142
Od: Czw lis 15, 2018 13:28
Lokalizacja: Wrocław

Post » Śro sty 29, 2020 22:46 Re: Sproszkowany baobab dla kota, ktoś próbował? - str. 61

Super, bardzo się cieszę :) Takiego ładnego pH życzyłabym sobie u moich zbójów.
Również pozdrawiam :)
Obrazek*Obrazek

Stomachari

 
Posty: 6752
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Czw sty 30, 2020 14:42 Re: Sproszkowany baobab dla kota, ktoś próbował? - str. 61

Perypetii z kotłem ciąg dalszy. Tym razem zepsuł się najprawdopodobniej silnik podajnika. Nie złamała śrubka, tylko nawaliła elektronika. Nazwy modelu na urządzeniu oczywiście nie ma, trzeba będzie to dziadostwo odkręcić, może nawet rozkręcić.
Olbrzymia większość ludzi do kotła zagląda tylko po to, żeby wrzucić opał i wyjąć popiół. Nie czyszczą, nie robią przeglądów a wszystko działa. Czemu u mnie są awarie? :roll:

Edit: Na szczęście nie zepsuł się silnik. Pellet zamienił się w mąkę i zaczopował palenisko. Czemu tak się stało, nie wiadomo. Może się rozpadł bo był słabej jakości, może zawilgotniał (pisałam w tamtym roku, że w tym sklepie w kółko się pellet marnuje). W każdym razie śrubka pękła, ale nie tak, jak trzeba. Dziś kocioł pracuje, ale kiedyś może mi się to czkawką odbić.
Gdyby ktoś kiedyś rozważał zakup kotła, to mogę paru rad udzielić :201472

Zastanawiam się, czy można na tej samej zasadzie jak w stacjach benzynowych kupić zbiornik na olej opałowy i wkopać go w ziemię. Olej jest wybuchowy, dlatego go unikałam, ale może pod ziemią nie byłby taki niebezpieczny. A trochę mam dość przygód, wolałabym coś bardziej bezobsługowego.
Obrazek*Obrazek

Stomachari

 
Posty: 6752
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Sob lut 01, 2020 19:21 Re: Sproszkowany baobab dla kota, ktoś próbował? - str. 61

Olej podobno jest bardzo drogi, ja się nie bardzo znam, ale też szukamy jakiegoś innego źródła ogrzewania(aktualnie eko groszek) więc mąż sprawdza i liczy.

Fhranka

 
Posty: 142
Od: Czw lis 15, 2018 13:28
Lokalizacja: Wrocław

Post » Sob lut 01, 2020 21:15 Re: Sproszkowany baobab dla kota, ktoś próbował? - str. 61

Gaz ze zbiornikiem zewnetrznym, ze sie tak po cichu wetne w temat ;)?

FuterNiemyty

 
Posty: 775
Od: Pt gru 01, 2017 11:58

Post » Sob lut 01, 2020 23:45 Re: Sproszkowany baobab dla kota, ktoś próbował? - str. 61

Fhranka - to fakt, olej jest najdroższym z opałów. Najtańszy jest ekogroszek, ale ten z kolei jest bardzo uciążliwy w użytkowaniu. No i zniszczył mi ślimak podajnika, tak że nawet jak bym chciała nim palić, to nie bardzo mogę bez wymiany ślimaka.

FuterNiemyty - gazu boję się jeszcze bardziej niż oleju :)
Obrazek*Obrazek

Stomachari

 
Posty: 6752
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Pon lut 10, 2020 20:08 Re: Ile saszetek Felixa jada kot? - str. 62

Amiś jada niemal wyłącznie Felixa. Czasem udaje mi się przemycić mu lepszą karmę. Badań za nami masa, nie wiem, czego jeszcze nie badałam. Ale pomyślałam sobie, że może trzeba też się przyjrzeć jego przyswajaniu? Zjada w porywach do 3 saszetek po 100 g. Jego prawidłowa waga to było 4,5 kg. Teraz waży jakieś 4,1 kg, ale okropnie sterczą mu biodra. Jak się na niego spojrzy od góry, to się straszno robi. Pod palcami czuję każdy krąg. Żeber jeszcze nie, więc to nie chodzący szkielet. Sierść o dziwo ładna. Ogólny wygląd nie taki zły...
Mam wrażenie, że pod skórą zebrało się troszkę tłuszczyku, co akurat by mnie nie dziwiło, bo karma Felix to mnóstwo węglowodanów, a te powodują tycie, nie rozbudowę masy mięśniowej.
Czy 300 g Felixa to dużo, czy mało? Kot sporo wydala, więcej chyba, niż jak jadał lepsze karmy. Ile powinien ważyć na samych Felixach?

No i czego nie zbadałam? Warto jeszcze sprawdzić tokskoplazmozę? Bo to kolejna rzecz, która się przewinęła z hasłem: "brak apetytu". Ale taka już naciągana.
Obrazek*Obrazek

Stomachari

 
Posty: 6752
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Pon lut 10, 2020 20:44 Re: Ile saszetek Felixa jada kot? - str. 62

Jak moj kotek byl chory na serce i podawalam mu BioCardio firmy Thorne - preparat ktory sie super sprawdzil jesli chodzi o serduszko - teraz daje swojemu pieskowi moj znajomy resztke mojego opakowania i pies tez widac jak nowy, choc juz staruszek. W kazdym razie ten preparat zawiera L-Carnitine - ktora m.in. pobudza apetyt. I faktycznie, moj kotek jadl bardzo ladnie, piesek znajomego tez na apetyt aktualnie nie narzeka choc bylo cienko przed rozpoczeciem kuracji.
To tylko tak w ramach ogolnie braku apetytu w chorobie. Wiem, ze chcesz zlokalizowac przyczyne a nie tylko walczyc ze skutkami ale moze sie przyda.
(BioCardio zawiera 140 mg L-carnitine a dawka dzienna dla kota to 1/2 tabletki, czyli wychodzi ze 70 mg).
Za apetyt Amisia :ok: :ok: :ok:

pibon

 
Posty: 742
Od: Pon lip 09, 2012 10:26

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 29 gości