Strona 55 z 66

Re: Amiś, Bąbelek i Aliś do adopcji.

PostNapisane: Wto lip 30, 2019 18:33
przez Stomachari
Jeden z kocurów wolno żyjących pokazał mi się jakiś czas temu na posiłku i podwijał przednią lewą łapkę. Od tamtej pory go nie widuję. Nawet nie miałam okazji zaplanować łapania...

Inny schudł okropnie. Łapanie zaplanowałam, ale potem zaczęły się deszcze i burze i też już nie przychodzi.

Szkoda mi tych biedaków.

Re: ALAT podniesiony z powodu mięsa??? str. 55

PostNapisane: Czw sie 08, 2019 12:10
przez Stomachari
Zrobiłam badania krwi zwierzyńcowi. Zaczęło się od Amisia, który stracił apetyt a po usłyszeniu wyników postanowiłam zrobić reszcie, bo coś mi się zdawało, że to może nie być koniec. I miałam rację. Wygląda to tak:
piesa ALAT 394,8 norma do 80
Bąbelek ALAT 140,4 norma do 91
Amiś ALAT 141 norma do 91
moja kota i Aliś mają kreatyninę w górnej granicy normy ale wciąż w normie, więc nie jest tak źle.
Piesa dostaje puszki Wolf of Wilderness oraz ostatnio co parę dni Brit Mono. Koty Feringę. Jedyną rzeczą, którą wszyscy dostają, jest mięso. Ale daję je raz na jakiś czas, wcale nie za często, bo piesa i kota miewają po mięsie różne problemy. Bywa też tak, że same kocurki dostają mięso a dziewczyny nie, z powodu tych problemów. Co więc poszło nie tak? W puszkach jest tyle podrobów, że odpuściłam sobie dodawanie ich do mięsa, bo jak raz na kilka dni to nie powinien być kłopot. Może jednak był? Tak samo z suplementami. Coś nie tak z mięsem, jego ilością, czy o co chodzi?

Re: ALAT podniesiony z powodu mięsa??? str. 55

PostNapisane: Czw sie 08, 2019 12:19
przez Marzenia11
Nie szlabym tym.tropem. Trudno winić karmienie miesozercow mięsem jako przyczynę problemów. Chyba ze to kiepskiej jakości mięso. Mające mała mięsa, ale takiego koty by nie zjadły.

Re: ALAT podniesiony z powodu mięsa??? str. 55

PostNapisane: Czw sie 08, 2019 12:31
przez SabaS
Może jakieś bogate życie wewnętrzne u zwierzaków?

Re: ALAT podniesiony z powodu mięsa??? str. 55

PostNapisane: Czw sie 08, 2019 12:33
przez Blue
A to mięso jest zawsze z jednego źródła?
Jeśli tak - to trzeba brać pod uwagę to że może być faszerowane czymś co jeździ po wątrobie. Niestety, to że obecnie kupuje się surowe mięso nie oznacza wcale że jest to tylko mięso i nic więcej, mięso też częstokroć jest faszerowane konserwantami, poprawiaczami wyglądu, odświeżaczami etc.

Re: ALAT podniesiony z powodu mięsa??? str. 55

PostNapisane: Czw sie 08, 2019 12:36
przez SabaS
Blue pisze:A to mięso jest zawsze z jednego źródła?
Jeśli tak - to trzeba brać pod uwagę to że może być faszerowane czymś co jeździ po wątrobie. Niestety, to że obecnie kupuje się surowe mięso nie oznacza wcale że jest to tylko mięso i nic więcej, mięso też częstokroć jest faszerowane konserwantami, poprawiaczami wyglądu, odświeżaczami etc.

Też mi to przyszło do głowy, ale pomyślałam naiwnie, że koty mądre, takie rzeczy wyczują i za mięcho z dodatkami się nie chwycą.

Re: ALAT podniesiony z powodu mięsa??? str. 55

PostNapisane: Czw sie 08, 2019 13:27
przez Stomachari
Tak, mięso jest zawsze z jednego źródła (innego z drugiego źródła dawno nie dawałam). W dodatku od jakiegoś czasu daję kawałki z dużą ilością tłuszczu (w przeciwieństwie do tego, co było chociażby rok temu), a tłuszcz gromadzi toksyny, w tym chemię. Pomyślałam już o zaniesieniu próbki do Sanepidu.

Szukam w pamięci wszystkiego, co było inaczej niż zwykle. Malowałam metal na dworze (może 3 tyg. temu), specjalnie na dworze, potem umyłam denaturatem pędzel i leżał w łazience przez jakąś godzinę (może krócej), skąd przeniosłam go do kotłowni. Z łazienki woniło denaturatem, chociaż była zamknięta i wietrzona oknem. Metal po ok. 16 godzinach zaniosłam do kotłowni, a kotłownię od zwierzaków dzielą dwie pary drzwi. Nie wiem, czy zapach denaturatu z łazienki mógł tak podtruć zwierzyniec. Albo czy ta farba była tak toksyczna, że 16 godzin na dworze i dwie pary drzwi nie były w stanie powstrzymać oparów. Chyba takie zatrucie powinno się objawiać chociażby moim bólem głowy, gdyby wpłynęło na wątrobę zwierzyńca?

Koniec kwietnia i być może początek maja pryskałam psa i nogawki moich spodni naparem z wrotyczu żeby chronić nas przed kleszczami. Wrotycz zawiera dużo tujonu. Moimi nogawkami najprędzej interesowałyby się oba kocurki z podniesionym ALATem. Ale musiałoby dojść do sporego zatrucia tym wrotyczem, żeby 3 miesiące później wyniki wciąż były takie niesłychane.

We wrotycz wątpię, za dużo czasu minęło. Prędzej farba, chociaż mnie też coś powinno dolegać, w końcu to ja ją wąchałam, a potem były jeszcze dwie pary drzwi dzielące ją od zwierzaków. Ale nie wiem, co jest bardziej prawdopodobne: mega toksyczna farba, czy chemia w tłustym mięsie.
EDIT: Sprawdziłam. Metal malowałam prawie na pewno 15.07.2019 r. a Amiś apetyt stracił przed 10.07.2019 r. (10-go napisałam na forum ale jego niechęć do jedzenia zaczęła się pojawiać wcześniej). Więc wyniki ALATu nie powinny mieć związku z farbą.

Re: ALAT podniesiony z powodu mięsa??? str. 55

PostNapisane: Czw sie 08, 2019 13:47
przez Marzenia11
SabaS pisze:
Blue pisze:A to mięso jest zawsze z jednego źródła?
Jeśli tak - to trzeba brać pod uwagę to że może być faszerowane czymś co jeździ po wątrobie. Niestety, to że obecnie kupuje się surowe mięso nie oznacza wcale że jest to tylko mięso i nic więcej, mięso też częstokroć jest faszerowane konserwantami, poprawiaczami wyglądu, odświeżaczami etc.

Też mi to przyszło do głowy, ale pomyślałam naiwnie, że koty mądre, takie rzeczy wyczują i za mięcho z dodatkami się nie chwycą.

No moje wyczuwają takie syfy. I nie tkną nawet jeśli na moje oko mięso wygląda bardzo dobrze i pachnie mięsem!

Re: ALAT podniesiony z powodu mięsa??? str. 55

PostNapisane: Czw sie 08, 2019 15:26
przez haaszek
Wszystkim robiłaś jednocześnie badanie? Błąd aparatury pomiarowej?

Re: ALAT podniesiony z powodu mięsa??? str. 55

PostNapisane: Czw sie 08, 2019 16:17
przez Stomachari
Jeden kocurek miał badanie krwi 30.07 (nadmienię tylko, że utrata apetytu nie oznaczała kompletnego braku jedzenia. Kocurek jadł ale mięso, na karmę grymasił. Żeby nie było, że konające zwierzę czekało 2 tyg. na badania), reszta zwierzaków wczoraj. Krew wysłana do labu. Myślę, że to niestety nie błąd.

Re: ALAT podniesiony z powodu mięsa??? str. 55

PostNapisane: Czw sie 08, 2019 16:27
przez mziel52

Re: ALAT podniesiony z powodu mięsa??? str. 55

PostNapisane: Czw sie 08, 2019 16:32
przez Marzenia11
mziel52 pisze:Właśnie sobie czytam o mięsie
https://www.aptekagemini.pl/poradnik/zd ... gcvfbB2cq0

No dobrze, ale skoro w mięsie są toksyny i chemia to nie ma jej w puszkach i saszetkach z mokrą karmą, robionych w jakimś procencie z mięsa? Myslicie, że mięso przeznaczone do produkcji karmy mokrej dla kotów jest lepsze niż to które mozemy kupić w sklepie? 8O

Re: ALAT podniesiony z powodu mięsa??? str. 55

PostNapisane: Czw sie 08, 2019 18:07
przez Blue
Paradoksalnie może być zdrowsze w jakimś aspekcie.
To co ląduje na sklepowych półkach jako mięso dla ludzi jest faszerowane konkretnym syfem - który ma je zakonserwować, nadać świeży wygląd i zapach, zwiększyć absorpcję wody etc. Zobaczcie ile chemii i wszelakich paskudztw jest w wędlinach - i przechodzi to zgodnie z prawem i przepisami, nie ma się co łudzić że przepisy zabraniają podobnego faszerowania mięsa. Nadzieja w tym że nie każdy jego producent czy pośrednik z tego w pełni korzysta. Tam gdzie mięso schodzi na bieżąco i szybko być może nie będą tego nadużywali bo to też kosztuje.
Są to rzeczy niepotrzebne w mięsie które idzie na paszę dla zwierząt. To mięso z kolei zapewne jest gorsze o wiele gatunkowo, być może z padłych lub chorych zwierząt czy kto wie jakiego czasem pochodzenia (różne aferki wychodziły) acz po przetworzeniu nie jest raczej groźne dla kotów - ja już bardzo dawno nie mam złudzeń że w puszkach lądują świeżutkie i czyste kawałeczki mięsa prosto z ubojni (no, może w tych karmach po 15 zł za saszetkę). Mój brat pracował w masarni - wiem co ląduje w kiełbasach dla ludzi, spoko, nic mnie już nie zdziwi.

Tylko że kupując mięso z jednego miejsca - przy pewnej dozie pecha - można kotu czy psu (nie mówiąc o sobie, ale pewne dodatki do żywności są dopuszczone do użycia "teoretycznie" w stężeniach nie groźnych dla ludzi - nikt nie bada ich szkodliwości np. dla kotów ) fundować regularnie podawanie dużej dawki konkretnego, jednego konserwantu.

Jakiś czas temu robiłam test z mięsem mielonym z pewnego sieciowego sklepu. Kilka tygodni leżało w woreczku w lodówce (zaplątała się resztka w szufladzie, znalazłam po pewnym czasie, z niedowierzaniem zobaczyłam że wygląda jak prosto ze sklepu a pachnie jeszcze lepiej i leżało sobie obserwowane jeszcze jakiś czas aż nie zdzierżyłam), leciutko przez ten czas wyschło na wierzchu i nic poza tym.

Niestety - takie coś my jemy i jedzą nasze zwierzęta :(

Ja moim kotom kupuję mięso w sklepie w którym zdarza się ze to mięso pod koniec dnia wygląda już czasem na zmęczone, bywa że jeśli zostanie na drugi dzień w lodówce to zaczyna nieładnie pachnieć etc. Mają tam duży ruch, mięso schodzi na bieżąco.

Re: ALAT podniesiony z powodu mięsa??? str. 55

PostNapisane: Czw sie 08, 2019 18:31
przez Stomachari
To by się zgadzało, bo mięso po rozmrożeniu spokojnie dobę wytrzymuje (częściowo trzymane w lodówce, częściowo w temp. pokojowej, aby się ogrzało) i wciąż ładnie pachnie. Nawet nie śmierdzi knurem, tylko delikatną wieprzowiną, co samo w sobie jest dziwne.
Kupowane w markecie. Uważałam go za jeden z lepszych, ale jak widać niekoniecznie odnosi się to do składu mięsa...
Wychodzi na to, że chyba nie mam co zawozić tego mięsa do Sanepidu, skoro może trzymać się norm a być jednocześnie toksycznym dla zwierząt.

Dziękuję wszystkim za cenne uwagi i za burzę mózgów!

Re: ALAT podniesiony z powodu mięsa??? str. 55

PostNapisane: Czw sie 08, 2019 19:02
przez Marzenia11
Pozwolę się nie zgodzić z Tobą Blue, gdyż mam info z pewnego eventu dla vipów, gdzie był też prezes dużej firmy produkującej karmę dla zwierząt. Tenże po zakończeniu imprezy powiedział, że to nie jest problemem, że zostało dużo grillowanych kiełbas i pieczonego mięska gdyż on to weżmie do firmy do produkcji karmy..
Dlatego też jestem sklonna uwierzyć, że w karmach mokrych są własnie tego typu mięsa plus mięso z padłych/choprych zwierząt... Oczywiście być mozę jest ciut inaczej w przypadku producentów, którzy za saszetkę mokrej karmy biorą duże pieniądze. Ale to identycznie jak z wędliną dla ludzi. Tak naprawdę przyzwoitej jakości jest ta, która kosztuje min 30zł za kg. Wtedy można być spokojnym o to co się je.