Amiś i Bąbelek czekają na domek. Niebawem nowe zdjęcia.

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Śro lut 15, 2017 15:14 Re: Karma Urinary/Struvite - poszukiwania najlepszej.

Na Nature's Calling jest info, że można spuszczać maks. 290 g. I nie jest ważne, czy ja sobie wcześniej żwirek zważę i pomierzę kubeczkami, łopatkami czy wzrokiem, czy też będę każdą łopatkę ważyć, informacja powinna być. Bo nie chodzi tylko o to, czy wc się nie zatka, ale również o wpływ na środowisko - a przynajmniej takie są założenia.

Stomachari

 
Posty: 2212
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Czw lut 16, 2017 12:00 Re: Karma Urinary/Struvite - poszukiwania najlepszej.

haaszek pisze:A w Rzeszowie? Jarosławiu? Czy jest jakiś dystrybutor czy też jednak będę musiała poszukac w internecie? Obejrzałam na zdjeciach, szukam czegoś w przystepnej cenie, co będe mogła wyrzucać do toalety.

Proszę się skontaktować z siecią Majster lub hurtownią Wilkop ul. Zamkowa 7 w Jarosławiu. Najlepiej telefonicznie, bo rotacja produktów jest duża. Jeśli nie będą mieli w tej chwili, to pozostaje zakup w internecie- a tam wybór sklepów jest szeroki :)

Velti

 
Posty: 15
Od: Czw cze 16, 2016 9:18

Post » Pon lut 20, 2017 2:43 Re: Karma Urinary/Struvite - poszukiwania najlepszej.

Dostałam wyniki badań Amisia. Miał później pobraną jeszcze raz krew na jeszcze jedną rzecz, ale żeby nic nie sugerować, na razie nie podaję szczegółów.
Opis w miarę chronologiczny. Starałam się trzymać surowej treści. Nie jest pięknie, ale mam nadzieję, że łatwo do zrozumienia.
Będzie kolorowo, żeby post się wyróżniał.

Amiś w trakcie przygotowywania dla niego pokoju był dodatkowo ograniczany, przeżył stres. Wtedy pojawiły się objawy: po oddaniu moczu kucał jeszcze i czekał – zapewne parcie na pęcherz. Mocz do badań, poniżej wyniki.
Pragnienie miał większe niż pozostałe koty, było tak „od początku”. Wypijał więcej wody w ciągu doby niż dwa koty razem.
Obrazek

W opisie brązowy osad – to żwirek orzechowy. Nie udało się tego uniknąć.
Cel: obniżyć pH moczu. Dostawał UrinoVet 1 x dziennie. Po jakimś czasie mocz znów wzięty do wet i wtedy kryształy były już bardzo liczne (znaczy kot wciąż przyjmował za mało płynów) oraz pH 7. Jednak niepokojące objawy zniknęły.
UrinoVet się skończył, 3 dni później mocz do badań – pH 8 i kryształy bardzo liczne. Amiś znów „wisiał” w kuwecie, ponadto rzadko w ogóle do niej chodził.

Mniej więcej od tego momentu UrinoVet 2 x dziennie i intensywne przepłukiwanie kota. Po jakimś czasie mocz do wet – pH 6,5 i kryształy niezbyt liczne. Objawy ustąpiły.
Potem pH mierzone papierkami w domu. Mniej więcej wtedy Amiś zaczął oddawać mocz na stojąco. Nie było jednak konkretnych reguł, bo nie robił tego stale.
pH spadło do 6. Wtedy weszła karma Matisse Neutered 1 x dziennie i zmieniłam dawkowanie UrinoVetu na 1 x dziennie.
pH trochę tańczyło między 6 a 6,5.
Kot dość regularnie oddawał mocz na stojąco.
Po mału zmniejszałam ilość wody dodawanej do pokarmu.

Kot dostał żwirek kukurydziany zapachowy. Zaczął go jeść (natychmiast odzyskał orzechowy, którego żaden kot nie jada).

Od kilku dni drapał się częściej w jedno ucho, płaszczył je. Wyjęłam kilka włosów, innych nie znalazłam, a coś wciąż podrażniało.

Dzień badań. Ostatni posiłek ponad 12 godzin wcześniej. Amiś dostał zastrzyk domięśniowy, został zsedowany. W trakcie golenia łapek zostały znalezione malutkie strupki. Być może po pchłach.
Dostał kroplówkę dożylną NaCl tylko i wyłącznie po to, aby pęcherz był wypełniony do USG.
Na USG wszystko w normie.
Na RTG (zrobione na moją prośbę) wszystko w normie (nie zachwycała duża ilość mas kałowych w jelitach ale bez niedrożności).
Krew pobrana do probówki oraz kropelka do glukometru – wskazał 200 (w wynikach z lab jest 144).
Punkcja pęcherza, mocz pobrany. Zwieracze nieco puszczały, więc pH zmierzone z wypływającej kropelki. pH 6,5 (w wynikach z lab jest 6,08 a ponoć pH podnosi się wraz z upływem czasu. Tu spadło).
Wyniki poniżej.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Ciężar właściwy moczu jest zafałszowany, kot dostał kroplówkę. Jak upoluję zwykły, codzienny mocz, ponowię badanie w tym kierunku.

Od dnia badań przez łącznie 10 dni kot dostawał antybiotyk w zastrzyku. Trzeciego dnia przestał oddawać mocz na stojąco.

Dzień po badaniu Amiś został spryskany Fiprexem. Ponadto obficie zakropliłam Oticlar do obu uszu. Jeden lub drugi środek zmniejszył drapanie się w ucho.

Po otrzymaniu wyników podałam lek na robaki – Quanifen (kał do badań wzięty 1 dzień przed podaniem leku oraz 1-2 godz. po podaniu leku. Wet nic nie znalazła w próbkach). Tego dnia kot oddał mocz na stojąco, drugiego dnia nie, potem trzeciego i czwartego tak, a piątego i szóstego już nie. Jest szansa, że tak zostanie czyli że nie będzie oddawał moczu na stojąco.


Jakieś sugestie?

Stomachari

 
Posty: 2212
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Pon lut 20, 2017 11:49 Re: Co to za choroba? - str. 20

Skąd ta glukoza w moczu? I to rozrzedzonym kroplówką?
Może warto mu we krwi zbadać fruktozaminę?
Obrazek
Obrazek

mziel52

 
Posty: 8896
Od: Czw gru 27, 2007 20:51
Lokalizacja: W-wa Śródmiescie

Post » Wto lut 21, 2017 0:40 Re: Co to za choroba? - str. 20

Dzięki za sugestię.
Za jakiś czas powtórzę badania i wtedy poproszę jeszcze o fruktozaminę.

Ktoś ma jeszcze jakąś myśl?

Stomachari

 
Posty: 2212
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Pt lut 24, 2017 2:29 Re: Co to za choroba? - str. 20

Razem z wet podejrzewamy, że za podwyższoną glukozę we krwi, obecność glukozy w moczu i obniżony wapń (i idący za tym w parze podwyżoszny fosfor) a także oddawanie moczu na stojąco (z bólu) odpowiada zapalenie trzustki. I liczymy na to, że antybiotyk (podany z myślą o pęcherzu) załatwił sprawę w tym temacie (co nie zmienia faktu, że zbadam jeszcze fruktozaminę).
Z kolei ogromne podwyższenie liczby granulocytów kwasochłonnych i niedobór żelaza oraz jedzenie żwirku mogą wynikać z obecności pasożytów. Stąd Quanifen.

Jeśli ktoś ma jakieś spostrzeżenia, to jestem otwarta na sugestie.


Nowym moim dylematem jest kwestia podawania kotu DL-metioniny. Amiś dostaje karmę Matisse Neutered 1 x dziennie, która zawiera 3000 mg/kg DL-metioniny i 1 x dziennie UrinoVet. pH moczu wynosi 6,5 (mierzone ponownie w domu kilka dni po badaniach). Kiedy nie dostawał karmy, to przy tej samej dawce UrinoVetu pH moczu wynosiło 7. Oczywiście nie wiadomo, jak wyglądałaby sprawa teraz, chociaż trochę boję się eksperymentów. Do czego jednak zmierzam. Zaczęłam czytać o metioninie. W tym artykule: http://biuletynfarmacji.wum.edu.pl/0503 ... owska.html
straszą hiperhomocysteinemią. Nie mogę trafić na żadne badania dotyczące kotów i tzw. bezpiecznej dawki DL-metioniny. Oczywiście jeśli w laboratoriach będzie dostępna opcja sprawdzania poziomu homocysteiny, to zawsze mogę się o to pokusić. Ale Amiś jest tymczaskiem. Z założenia ma znaleźć nowy domek i ma mieć dietę tak ustawioną, aby wszelkie zabiegi były ograniczone do minimum. I dobrze by było, aby suplementy były tanie.
Można próbować przeciwdziałać hiperhomocysteinemii poprzez podawanie kwasu foliowego. Ale jaka jest dawka dla kota? Bo kwas foliowy też można przedawkować: http://dzieci.pl/kat,1033563,title,Nadm ... aid=618ae1
https://www.doz.pl/zdrowie/h1209-Witami ... as_foliowy

Jeśli obecna dieta nie zrobi krzywdy Amisiowi (a nie znalazłam odpowiedzi na to pytanie), to nie jest dużo droższa (a może nawet wcale) od diety RC. Tylko że mimo wszystko wymaga pewnego zaangażowania a to już źle działa na wyobraźnię ewentualnych chętnych na kota (ewentualnych, bo mało kto się zgłasza). Ponadto w karmie Matisse jest ryż, który obniża stężenie tauryny we krwi. To nie jest dobre wyjście. Wolałabym coś bez ryżu. Ale wycofanie karmy może spowodować podniesienie pH. Trochę się boję (chociaż bez eksperymentu się pewnie nie obejdzie).
Ale może ktoś coś wie i chciałby się podzielić jakąś wiadomością w kwestii żywienia/suplementowania kota?

Stomachari

 
Posty: 2212
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Wto mar 14, 2017 0:37 Re: Co to za choroba? - str. 20

Kolejne badania, kolejne wyniki. Nie bardzo mam jak wstawić, więc tylko ogólnie napiszę, że glukoza i fruktozamina we krwi Amisia w normie, glukoza z moczu zniknęła, za to ciężar właściwy powyżej górnej granicy normy ( :evil: ) no i dość liczne kryształy, chociaż to akurat może być wynik zbyt długiego przechowywania przeze mnie moczu. Z powodu zbyt wysokiego ciężaru właściwego kot znów zaczął być dopajany ale przez to znów sika na stojąco. Bardzo wysoko stoi. Pokuszę się o stwierdzenie, że im więcej dodaję wody do mokrej karmy, tym wyżej unosi zadek. O co tu chodzi?
Mocz złapałam, zawiozę do badań.

Kota lubiła bawić się z Bąbelkiem póki ten był kociakiem. Urósł i ona odtąd go unika. Jak on ją zaczepia do zabawy, ona na niego prycha. Agresji nie ma, ale jest bardziej nieśmiała od niego, więc najlepiej się czuje, kiedy on jest zamknięty. Wtedy nagle ożywa. Do bani. Kupiłam Feliway w nadziei, że to trochę ją uspokoi, czekam na dostarczenie, Bąbelek był wykastrowany jakieś chyba 2 tyg. temu (więc jeszcze hormony w nim są, podobno do 3 miesięcy mogą się utrzymywać, ale nie sądzę, aby to one były największym problemem). Planuję rozpocząć zabawy dodające odwagi mojej kotce, czyli polowanie sam na sam na myszkę na wędce uwieńczone częstymi sukcesami i masą dropsów. Jednak wydadje mi się, że to wszystko to ciągle mało. Co jeszcze mogę zrobić?
Aha, zapomniałabym. Jeszcze wisienka na torcie. Kota ma przerost podniebienia miękkiego. W zabawie ze mną tak się nakręca, że musiałam przestać używać wspomnianej myszki na wędce dla jej zdrowia. Już dawno. Nie zdecydowałam się na operację, bo jest obarczona pewnym ryzykiem. I przez jakiś czas wyglądało na to, że nie będzie trzeba ciąć. Kota bawiła się z Bąbelkiem, zadyszek nie miewała. Ale jak tylko chłopaka zamknęłam, ona zrobiła kilka rundek po pokoju i znów zaczęły się zadyszki. Szybciej nawet niż kiedyś. Innymi słowy widmo operacji znów majaczy na horyzoncie.
Ostatnio edytowano Nie mar 26, 2017 22:49 przez Stomachari, łącznie edytowano 1 raz

Stomachari

 
Posty: 2212
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Pon mar 20, 2017 10:08 Re: Co to za choroba? - str. 20

I co nowego?

Koniczynka47

 
Posty: 2718
Od: Wto lut 23, 2016 9:21

Post » Wto mar 21, 2017 0:32 Re: Co to za choroba? - str. 20

Dziękuję za pamięć :)

Mocz Amisia zmienia kolor po odparowaniu ze żwirku. Żwirek kukurydziany, jasny, mocz blado żółty (mocno rozrzedzony dodawaną przeze mnie do jedzenia wodą), po jakimś czasie parowania w kuwecie nabiera pomarańczowej barwy. Nie czerwonej, tylko pomarańczowej. Zapewne jakaś reakcja chemiczna, której wcześniej nie było. Ale dość tajemnicza. Tak czy owak najlepsza próbka pojechała do badań wczoraj.
Amiś dostaje RenalVet (Bąbelek też, a jego mocz nie robi się pomarańczowy) i dosypuję mu czystej DL-metioniny. Wcześniej na karmie z DL-metioniną nie było zmian koloru. Bardzo to dziwne.
DL-metionina zakwasza mocz jak nie wiem co. Super mocny środek. Dosypuję ją do Granaty, przestałam podawać UrinoVet oraz karmę Matisse, a i tak pH moczu spadło do 5,5. Teraz metodą empiryczną szukam dawki, która ustabilizuje pH na poziomie ok. 6,0.
Ktoś mi powiedział, że taka zabawa aminokwasami może się źle skończyć. Niepokoi mnie to. Nie chcę zrobić kotu krzywdy. Wydawało mi się, że jeśli znajdę informacje o bezpiecznej dawce metioniny (nie znalazłam. W jednej ze starszych książek wet przeczytała mi, że w ogóle się nie poleca metioniny dla kotów a w nowszej już nic na ten temat nie ma) oraz o bezpiecznej dawce kwasu foliowego (wet mi w swojej książce znalazła. Co ciekawe, dawka dobowa dla kota wynosi 0,2 mg na 1 kg masy ciała, a powszechnie na forum polecany suplement z żelazem zawiera w jednej kapsułce 2 mg. To 3-krotnie za dużo w przypadku Amisia. Za to pod kątem żelaza powinien przyjmować dziennie nawet 3 kapsułki. Chela-Ferr jest nie dla kotów), to że będę mogła kontynuować takie leczenie, ale wprowadzono wątpliwość w mój tok rozumowania i nie daje mi to spokoju...

Poprosiłam o pobranie krwi mojej koty. Zabawa z nią myszką na wędce kończy się takimi zadyszkami, że jestem coraz bliższa podjęcia decyzji o operacji. Przy okazji poprosiłam o pełen jonogram, bo tak jak Amiś ona też zżera żwirek kukurydziany (chociaż w mniejszych ilościach).
Feliway cudów nie zrobił. Kota głośno warczy na Bąbelka. Zerknęłam w obroże feromonowe. Najczęściej pojawia się Sergeant's Vetscription (http://www.allegro.pl/obroza-feromonowa ... 95485.html), potem Dr Seidel (http://www.sklep.petsmile.pl/produkt/92 ... 35-cm.html), a na końcu Settledown (http://www.sklep.petsmile.pl/produkt/19 ... 38-cm.html). Która najskuteczniejsza?

Piesa ma rany na skórze. Bardzo silnie łuszczy się jej naskórek, całymi płatami, a jeśli się to zdejmie, to pod spodem są rany. Piesa się nie drapie, prawie nie interesuje. Materiał pobrany do posiewu na grzyby, wynik najwcześniej za 10 dni, ewentualnie za 21(!). Może to być też reakcja alergiczna na substancje smakowe dodawane do leku który bierze (dla wet objawy wyglądały z kolei jak klasyczna reakcja alergiczna na ugryzienia pcheł, ale że piesa się nie drapie, to mało to pasuje). Podaję lek antyhistaminowy, nie bardzo jednak widzę efekty. Nowe ogniska łuszczącego się naskórka pojawiają się w dużej ilości, tyle tylko że rany pod spodem się tak nie sączą jak na początku. Więc może działa, nie wiem.

No i żebym się nie nudziła, na spacerze po polach trafiłam w zacisznym miejscu na zwłoki jakiegoś wilczurowatego psa. Wygląda to tak, jakby psisko szukało spokoju na ostatnie chwile. I zapewne wypadałoby zgłosić to gdzieś i poprosić o zrobienie testów, czy pies nie zmarł na wściekliznę. Zaraz poszukam numeru, pod jaki mam dzwonić.
EDIT: W trakcie poszukiwań trafiłam na takie forum: http://www.freha.pl/lofiversion/index.php?t18492.html
Na pytanie: "Jak jest z ta obowiązkową eutanazją wszystkich zwierząt mających kontakt ze wściekłym? Szczepionych też? Pytam bo mam kotka " ktoś, kto się podaje za weterynarza, odpisał: "Niestety.
Wszystkie zwierzęta mięsożerne, które miały kontakt z zarażonym osobnikiem.
Wszystkie zwierzęta mięsożerne w okręgu zapowietrzonym, które nie były szczepione p/wściekliźnie (zawsze jest to decyzja Powiatowego Inspektoratu Weterynarii)"
Wydaje mi się to być przesadą.

Stomachari

 
Posty: 2212
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Nie mar 26, 2017 22:12 Re: Co to za choroba? - str. 20

Mam wielki problem z dobraniem odpowiedniej dawki DL-metioniny. Może ktoś zdoła mi wyjaśnić tajemnicze zjawisko.
Z powodu tańczącego pH RenalVet został wycofany, bo to jego obwiniałam o dobowe wahania. Jest więc tak: 3 x mokry posiłek w postaci puszki GranataPet/MAC'S dodatkowo rozrzedzony sporą ilością wody, do każdego dodana DL-metionina zawsze w takiej samej dawce. Godziny nie są zbyt regularne, natomiast regularnie powtarza się, że kiedy badam pH moczu “rano” (czyli przed pierwszym posiłkiem bądź po pierwszym posiłku ale wiadomo że mocz jest z czasu przed nim) to wychodzi 7. W ciągu dnia i po ostatnim posiłku pH wynosi 5-5,5. To olbrzymia różnica w ciągu doby! Nie sądzę, aby to było zdrowe.

Nie widzę związku z czasem, jaki mija od ostatniego posiłku jednego dnia do pierwszego posiłku dnia następnego, bo właśnie dziś była to taka sama ilość godzin, co między kolejnymi posiłkami. A jednak pH było inne. Nie widzę też związku z godzinami (jasno/ciemno). O co więc chodzi? O sam spoczynek kota?

O co tu w ogóle chodzi? Jak mam dobrać odpowiednią dawkę DL-metioniny?

Stomachari

 
Posty: 2212
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Pon kwi 10, 2017 0:54 Re: Amiś - cudowny tymczasek, na którego brakuje chętnych :(

Chyba dawka DL-metioniny została ustalona. Na razie pH się ustabilizowało, wahania są chyba w granicach fizjologicznych. Amiś nawet nie wie, ile zachodu kosztuje mnie dobieranie dla niego dawki aminokwasu ;)

Bąbelek wieczorami kuli się, gdy się kładzie. Jak nic potrzebne będą badania. Obmacałam, nawet nie pisnął, ale skoro się kuli, to coś jest na rzeczy.

Kota ma swoisty sposób okazywania czułości. Dziabnęła mnie tak, że mi zdarła naskórek. Delikatna to ona przestała być. Kiedy to się tak porobiło? :roll:

Piesa w domu niedopieszczona a na spacerach zbyt szybko się męczy. Kondycja starszawego psa. Albo efekt choroby, albo bezruchu. Pewnie wypadałoby się przyjrzeć sercu, może nawet echo.

Kleszczy od groma. Spacer w pola i jeden kleszcz na psie i dwa na mnie. Czułam, jak mi łazi po plecach, tylko nie mogłam złapać w palce, tak mi umykał. Ale dorwałam drania. Rozgniotłam monetą :twisted: A innego kombinerkami :twisted: Tylko psiknął płyn z wnętrza o bardzo charakterystycznym zapachu (dzięki temu smrodkowi znalazłam kiedyś kleszcza na psie. Na wzrok nic nie widziałam, ale nos mnie nie mylił, wiedziałam, że paskudztwo gdzieś się skryło).
Jak widać zbyt wywietrzał olejek lawendowy z nogawek, uzupełniłam zapas i pachnę lawendą.

Stomachari

 
Posty: 2212
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Pon kwi 10, 2017 13:04 Re: Amiś - cudowny tymczasek, na którego brakuje chętnych :(

Pozdrawiam Amisia

Meteorolog1

Avatar użytkownika
 
Posty: 2403
Od: Sob lis 23, 2013 0:42
Lokalizacja: Olesno (opolskie)

Post » Pon kwi 10, 2017 22:13 Re: Amiś - cudowny tymczasek, na którego brakuje chętnych :(

Dziękuję, przekażę :) ;)

Stomachari

 
Posty: 2212
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Śro kwi 19, 2017 23:53 Re: Amiś - cudowny tymczasek, na którego brakuje chętnych :(

Wyniki Bąbelka są, chociaż ich jeszcze nie widziałam a jedynie słuchałam przez telefon. Kreatynina lekko podwyższona i któryś z trzustkowych parametrów. Wyniki moczu fatalne, mam nadzieję że to kwestia zbyt długiego czasu jaki upłynął, nim trafiły do labu (trudno, tak wyszło). Powtórzę badanie moczu. Ale tak czy owak jakieś zapalenie jest. Tylko czego? I dlaczego? Jasne, mogę wymyślić pełno powodów, jak np. karma była zbyt zimna, karma zbyt długo stała poza lodówką, przerwa między posiłkami była zbyt długa/zbyt krótka i inne tego typu, mogę nawet doszukiwać się przyczyny w nowym żwirku, ale to wszystko jakieś takie... Jak rany, okoliczne psy i koty nie są tyle badane co moje, nikt tak się nad nimi nie trzęsie i jakoś nie umierają w krzakach. Co jest grane? :?

---------
Przyszła suszona krew. Ktoś wie, w jakich dawkach podawać?

Stomachari

 
Posty: 2212
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Sob kwi 22, 2017 0:45 Re: Amiś - cudowny tymczasek, na którego brakuje chętnych :(

Próbuję wypromować Amisia. Założyłam mu wątek na Kociarni: viewtopic.php?f=13&t=179840
Pewnie koniec końców będzie to kopia tego wątku, a przynajmniej jeśli chodzi o zdjęcia.
Myślę też nad dodaniem ogłoszenia do tych ogólnych, miuowych: http://adopcje.miau.pl/ ale te są dla mnie tak nieczytelne i trudne w późniejszej edycji, że się waham :?


I powtórzę się z pytaniem: czy ktoś wie, jak dawkować suszoną krew? :?:

Stomachari

 
Posty: 2212
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider], Blue, Conca, efrel, emill, Google [Bot], JagodAgata, JiebomJet, karolink, lolav, marta-po, Monika_Omek, phantasmagori, renie, Serniczekk, she's a witch i 170 gości