Amiś i Bąbelek czekają na domek. Niebawem nowe zdjęcia.

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Czw cze 02, 2016 20:36 Amiś i Bąbelek czekają na domek. Niebawem nowe zdjęcia.

Amiś
to uroczy, młody kocurek. Wykastrowany. Urodził się ok. 23.03.2016 r. Bardzo towarzyski, cieszy się na spotkanie z człowiekiem, głośno go wita, lubi spać na kolanach. Wskakuje na plecy i natychmiast przytula. Rozmruczany, kochany, często masuje, niekiedy daje całuski albo wręcz liże po twarzy. Jest energiczny i zabawowy. Ma dobre relacje z psem i jest przyjacielski wobec kotów.
Przeszedł koci katar. Na drogi moczowe dostaje DL-metioninę (nie jest droga).
Testy FIV/FeLV paskowe wykazały, że nie jest chory.
Wspaniale nadałby się jako kolega dla innego kota lub psa.
Obrazek
Obrazek

Słodziak do wzięcia! :)


Postępy w Amisiowych badaniach i diagnozach na stronie 20-ej tego wątku: http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1& ... &start=285
Gdyby ktoś miał jakieś sugestie, to zapraszam.


*Powstała odnoga wątku na Kociarni: viewtopic.php?f=13&t=179840
Jeśli dojdzie do udanej adopcji, tamten wątek zostanie zamknięty. Trzeba jakoś wypromować kota, nie? ;)
Ostatnio edytowano Pon lis 13, 2017 20:55 przez Stomachari, łącznie edytowano 30 razy

Stomachari

 
Posty: 2194
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Czw cze 02, 2016 20:36 Karma Urinary/Struvite - poszukiwania najlepszej.

Miejsce na wszelki wypadek.
Ostatnio edytowano Śro lut 22, 2017 1:09 przez Stomachari, łącznie edytowano 21 razy

Stomachari

 
Posty: 2194
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Czw cze 02, 2016 20:36

Pierwszy post był wielokrotnie edytowany. Nie wiedziałam, jak się wątek potoczy. Był założony, ponieważ autor ogłoszenia na olx dotyczącego 2 kociaków chciał, żebym te koty wzięła. Próbowałam wytłumaczyć, że jestem gotowa pomóc tylko w prawdziwej potrzebie. Pan zdawał się być oporny na wyjaśnienia, wyszedł z założenia, że mam koty wziąć i kropka. Z jego zdań zbudowanych w bardzo "pokaleczony" sposób wywnioskowałam, iż w razie mojej odmowy kocięta wylądują na ulicy. Dlatego założyłam wątek: prosząc o pomoc w przetransportowaniu ich do mnie.

Jak wynika z dalszej lektury jolab przywiozła mi kotki (przez pana określone jako 2 samiczki - i jako "siostry" figurują na początku tej historii, okazały się być 2 samczykami - mianowanymi przeze mnie jako Aliś i Amiś). Później próbowałam je wydać. W którymś momencie za radą Patmol edytowałam pierwszy post, w którym pojawiły się zdjęcia i opis kota (Aliś został wydany, został Amiś).
Kolejne posty ukazują całą historię. Meteorolog1 odniósł się oczywiście do pierwotnej formy pierwszego postu, który brzmiał mniej więcej tak:
"Pan oporny z ogłoszenia: http://olx.pl/oferta/oddam-2-koty-male- ... fwRi5.html
napisał mi: "to jak bierze pani te kotki jak narazie ale trza przyjechać po nich". Ponieważ wprost i kilka razy napisałam, że mogę jedynie tymczasować kociaki w prawdziwej potrzebie, to wnioskuję, że je wywali na dwór, jeśli ich nie wezmę."
Ostatnio edytowano Pon lis 13, 2017 20:56 przez Stomachari, łącznie edytowano 26 razy

Stomachari

 
Posty: 2194
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Czw cze 02, 2016 22:33 Re: Jarosław - kociaki - pomocy :(

Ważny temat i istotne spostrzeżenia.

Meteorolog1

Avatar użytkownika
 
Posty: 2403
Od: Sob lis 23, 2013 0:42
Lokalizacja: Olesno (opolskie)

Post » Pt cze 03, 2016 11:43 Re: Jarosław - kociaki - pomocy :(

I co?

Meteorolog1

Avatar użytkownika
 
Posty: 2403
Od: Sob lis 23, 2013 0:42
Lokalizacja: Olesno (opolskie)

Post » Pt cze 03, 2016 14:24 Re: Jarosław - kociaki - pomocy :(

Niestety jak dotąd nic :(

Może ktoś chętny na partycypowanie kosztów paliwa? EDIT: jolab napisała, że koszt paliwa to 220 zł (ja zawyżyłam spalanie, dlatego pierwotnie wyszło mi 400 zł), więc choć to może nie kosmiczna kwota, ale wziąwszy pod uwagę kociakowe potrzeby to i tak sumka, która "piechotą nie chodzi"...

P.S. Jest jedna osoba chętna do wsparcia finansowego, ale nie wiem, czy mogę podać tu nick :) Bardzo dziękuję za pomoc :)
EDIT 23.01.2017 r. Powinnam była podać nick. ultra75 wsparła mnie 50 zł w czerwcu 2016 r., dziękuję ultra :) Przepraszam, że wtedy nie podałam Twojego nicku, zbytnia troska o ochronę danych, wybacz.
Gdyby był jeszcze ktoś chętny, to proszę o kontakt, bo z pewnością pieniążki na paliwo i maluchy się przydadzą ;)
Ostatnio edytowano Śro lut 22, 2017 1:28 przez Stomachari, łącznie edytowano 2 razy

Stomachari

 
Posty: 2194
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Wto cze 07, 2016 23:04 Re: Jarosław - kociaki - pomocy :(

jolab będzie jutro jechać z jednym zwierzem a potem w drodze powotnej z kociczkami do mnie, pan podał godziny, w jakich można odebrać maluchy. Jak na razie czekam, żeby zgrać to godzinowo. Ponieważ będzie to dotyczyło 2 kursów, koszty nieco się zmieniły. A dzięki pomocy jednej forumowiczki są obecnie do przełknięcia :) Jeszcze raz dziękuję :)

Oby tylko udało się zgrać wszystko w czasie, ehh... :)

Stomachari

 
Posty: 2194
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Czw cze 09, 2016 22:23 Re: Jarosławskie tymczaski :)

Dzięki jolab małe są od nocy u mnie :) Dziękuję pięknie, jesteś wielka :201494
Wyjechała z samego rana (zdaje się, że coś koło 8-ej), żeby przywieźć mi koteczki między 24 a 1 w nocy, a potem jeszcze podróż do domu. Podziwiam, naprawdę podziwiam.

Co do koteniek, to są śliczne, mają rysy orientalne (oczy blisko siebie, małe główki, spiczaste pyszczki, długie łapki) i zupełnie różne charaktery. Jedna jest miziasta, ciągle pcha się na kolana, druga woli się stale bawić. Zżyte ze sobą, śpią wtulone. Może odorobinkę nazbyt ruchliwe (moje kocię działało i działa na 2 trybach: spokojny przez większość czasu, oraz dziki żbik do wyładowania energii. Te są żywiołowe w trybie constans ;) Średnia wychodzi taka sama, ale chciałabym mieć okazję na zareagowanie na wbite pazurki w moją nogę, gdy tymczasem łapka zaraz wbija się obok. Nie zdążę powiedzieć "au" żeby kotki skojarzyły fakty ;) ). Oczywiście izolacja od rezydentek, chociaż cokolwiek kłopotliwa, bo jak tymczaski się nudzą, to czatują pod drzwiami łazienki i wtedy smyrk! i są w pokoju.

Stomachari

 
Posty: 2194
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Pt cze 10, 2016 6:03 Re: Jarosławskie tymczaski :)

Wreednie zapytam - kotka będzie wysterylizowana?
Czy za dwa miesiące pojawi się identyczne ogłoszeni
Obrazek Obrazek Obrazek

Zachęcam do zakupów w zooplusie przez zielony banerek na blogu - zooplus coś przekazuje na nasze podopieczne kocie bidy. http://domowepiwniczne.blogspot.com/

kalewala

Avatar użytkownika
 
Posty: 20873
Od: Śro cze 29, 2005 13:55
Lokalizacja: Łódź

Post » Pt cze 10, 2016 16:26 Re: Jarosławskie tymczaski :)

Dwukrotnie panu sugerowałam sterylkę i podkreśliłam, iż kolejnego miotu nie wezmę, ale tylko odburknął coś w stylu: "wiem, wiem". Chyba więcej nie mogę już zrobić...

Stomachari

 
Posty: 2194
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Nie cze 12, 2016 21:03 Re: Jarosławskie tymczaski :)

Nowinka. Uwierzyłam panu na słowo kiedy poinformował, że to są dwie siostrzyczki, ale od początku coś mi nie pasowało w kocich podogoniach. Maluchy były jednak zbyt żywe, żeby je macać na siłę, dziś na chwilę się uspokoiły i się przyjrzałam. I coś mi się widzi, że to jednak dwaj braciszkowie ;)
Dla mnie to lepiej, kastracja jest tańsza i można ją szybciej zrobić, bez czekania na pierwszą ruję :D
Niestety przed jakimikolwiek zabiegami konieczne będzie wybicie też pasożytów zewnętrznych - dziś coś małego łaziło po nodze malucha i uciekało mi sprzed oczu. Raczej nie pchła, bo chodziło a nie skakało, ale to może być zapowiedź większych trudności. Oby tylko nie było świerzba skórnego ani grzybicy...

Stomachari

 
Posty: 2194
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Nie cze 19, 2016 16:07 Re: Jarosławskie tymczaski :)

Zainteresowanym tematem donoszę, że maluchy rozrabiają w łazience (wskakują do wiadra z mopem, wywalają je na bok a potem przetaczają po całym pomieszczeniu; wskakują do wanny, zrzucają kosmetyki, depczą i robią wszędzie ślady, więc wannę myję prawie codziennie; wyciągnęły węża od pralki ze ściany, dobrze że akurat nie trwało pranie; przesuwają sobie kuwetę pod same miski z jedzeniem i piciem), wiercą się przy wszelkich zabiegach, jakby nigdy nikt nic przy nich nie robił, a kuwetę sprzątać muszę średnio 2 razy dziennie (zwykle częściej) bo jak przegapię odpowiedni moment, to wolą nasikać na swoje posłanko, niż do brudnej kuwety. (Prawda, jakie to logiczne?)
Nie były szczepione ani odrobaczane, więc od przyszłego tygodnia zaczynam z tym drugim (przez pierwszy tydzień musiały dostawać antybiotyk na jelita), a chociaż nie mają kataru, to zdarza im się średnio raz na dzień taki atak kichania (trwający dobrą minutę), że kładą się na podłodze, a przy każdym kichnięciu aż im się paluszki rozczapierzają. Żyjątko nadal pełza w sierści, nie zdołałam go wyciągnąć, więc koty czeka jeszcze kąpiel w szamponie przeciw pasożytom (jeśli dostanę go w ludzkiej cenie. Jak nie, to Fiprex w sprayu, ale bracia wymywają się nawzajem, więc wolałabym szampon, który spłuczę). Ponadto są uparte i chociaż pewnie pojętne, to szybko zapominają, czego się nauczyły. Jedynie kuwety nie zapomniały, ale całą resztę chyba tak.

Po obserwacji mojej koty i tych dwóch braci, z których każdy ma nieco inny charakter wysnuwam swoją prywatną teorię:
im bardziej kot jest miziasty i rozmruczany na widok człowieka, z tym większym upodobaniem niszczy mu spodnie
Jest to zasada wręcz z dopiskiem: "wprost proporcjonalnie".
W drugą stronę też to działa:
im mniej kot niszczy spodnie, tym mniej tuli się do człowieka

Jeśli kiedyś jeszcze wezmę do siebie tymczaski, to obowiązkowo po tragicznie zmarłej kotce, jak będą miały nie więcej niż 6 tygodni. Może wtedy oduczę je niszczenia spodni :twisted:

Stomachari

 
Posty: 2194
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Pon cze 20, 2016 22:34 Re: Jarosławskie tymczaski :)

Czas na odrobaczenie był najwyższy. Rano któryś z braci zwrócił żywą glistę. Zastanawiałam się przez chwilę, czy to nie nitka dentystyczna, ale kiedy schyliłam się, żeby sprzątnąć, paskudztwo zaczęło się ruszać. I nagle przestałam mieć ochotę na śniadanie.
Wieczorem po podaniu śrdoka przeciwko robakom było jeszcze gorzej, ale oszczędzę opisu. Ilość kwasów żołądkowych wzrosła mi chyba dwukrotnie.
Nie brzydzę się ślimaków, pomrowców, ropuch czy żab, mogę je brać w rękę i przenosić z asfaltu, ale jakoś pasożyty wewnętrzne mają tę dziwną moc odbierania mi apetytu. Ochyda.

Stomachari

 
Posty: 2194
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Czw cze 23, 2016 11:20 Re: Jarosławskie tymczaski :)

Stomachari pisze:Dwukrotnie panu sugerowałam sterylkę i podkreśliłam, iż kolejnego miotu nie wezmę, ale tylko odburknął coś w stylu: "wiem, wiem". Chyba więcej nie mogę już zrobić...


Możesz.
Pod pretekstem informacji o stanie / losie kociaków możesz dzwonić i "przy okazji" pytać, czy kotka wycięta.

A ogólnie - wiem, że to trudne, ale lepiej postawić ostry warunke - wycina kotkę, bierzesz kociaki. Niemal jednoczesnie obie operacje.
Albo dowozi całą rodzinkę do lecznicy, ty odbierasz kociaki, on - kotkę po sterylce.

Wiem, trudne, ale inaczej nie ma sensu, chyba że chcesz mieć telefony z całego Jarosławia - pani, weż kociaki, bo.....

Inaczej utwierdzasz gościa i okolicę w przekonaniu, że jakoś to będzie, i jednoszcześnie poświęcasz kolejne mioty - bo jak nie znajdzie "jelenia", to "zlikwiduje".
Obrazek Obrazek Obrazek

Zachęcam do zakupów w zooplusie przez zielony banerek na blogu - zooplus coś przekazuje na nasze podopieczne kocie bidy. http://domowepiwniczne.blogspot.com/

kalewala

Avatar użytkownika
 
Posty: 20873
Od: Śro cze 29, 2005 13:55
Lokalizacja: Łódź

Post » Czw cze 23, 2016 21:31 Re: Jarosławskie tymczaski :)

Z pewnością masz rację, ale ten pan sprawiał wrażenie naprawdę oganiczonego. To było gorsze niż: "Kalić mówić po polskiemu". Ja piszę o domu tymczasowym dla kotów, a on mnie pyta, dla kogo. Potem przy ustalaniu adresu 5 razy pytałam o nazwę ulicy, bo nie umiał powiedzieć w normalny sposób. Jakoś mam wątpliwości, czy zrozumiałby ultimatum... I odnoszę wrażenie, że jeśli zadzwonię powiedzieć, iż kociaki mają się tak a tak, to spyta mnie z pretensjami, czego od niego chcę.
Jeśli ktokolwiek z tamtych okolic "zaproponuje" mi kocięta, to niewątpliwie rozpocznę kampanię. Na ten moment nie czuję sił do dialogu (ale napisałam jeszcze jednego maila z konkretnymi danymi różnych akcji, które mogłoby pomóc w sterylce).

Stomachari

 
Posty: 2194
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

[następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Bing [Bot], efrel, jago.dzianka1@o2.pl, she's a witch, Tajron i 105 gości