Bąbelek, Amiś i Aliś czekają na dom.

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Czw maja 30, 2019 18:51 Re: Amiś, Bąbelek i Aliś do adopcji.

Ma dwie- Catit o takie:

https://www.zooplus.pl/shop/koty/kuwety_pielegnacja_kota/kuwety_kryte/klasyczne/174569

Różową która służy nam już grubo ponad 8 lat i szarą, ale chyba plastik słabszy, bo szybko zawias pękł i widać przebarwienie plastiku w jednym kącie, a służy nam może z dwa lata.
Różnica jest jedynie taka, że ja mam zdemontowane drzwiczki w obydwu i nie wkładałam filtra (bo po co, jak drzwiczek nie ma).

Chikita

 
Posty: 2506
Od: Śro cze 28, 2017 18:05
Lokalizacja: Białystok /Suwałki

Post » Sob cze 08, 2019 20:53 Re: Amiś, Bąbelek i Aliś do adopcji.

Co do kuwet: Twoja jest nieco szersza, może ma to znaczenie.

Trafiłam na taką rampę dla psa: https://www.zooplus.pl/shop/zwierzeta/2 ... psa/742517
Ale by mi się przydała! Chociaż nie dla psa. Od paru miesięcy myślę o czymś takim. Niestety stanowczo za droga na moje możliwości (170 zł to o jakieś 140 zł za dużo ;) )
Obrazek

Stomachari

 
Posty: 5849
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Sob cze 08, 2019 20:55 Re: Amiś, Bąbelek i Aliś do adopcji.

Dziękuję Bestol za wsparcie dla kotów wolno żyjących :1luvu:
Opłacę dodatkową narkozę, która była konieczna (jak wspominałam, były problemy). Dziękuję :)
Obrazek

Stomachari

 
Posty: 5849
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Czw cze 13, 2019 16:49 Re: Amiś, Bąbelek i Aliś do adopcji.

Mam awersję do wszelkich załączników. Nie chodzi mi tu o bezpieczeństwo, gdy mam zaufanie do źródła, tylko o konieczność otwierania czegoś w nowym oknie/jakimś programem, czekania aż się załaduje, czytania. Drobiazgi, wiem, ale nie lubię tego i odkładam to w czasie.
No to właśnie strzeliłam sobie w stopę, bo miałam 14 dni na przeczytanie załącznika i dostosowanie się do punktów w nim zawartych Obrazek
Obrazek

Stomachari

 
Posty: 5849
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Czw cze 13, 2019 16:59 Re: Amiś, Bąbelek i Aliś do adopcji.

A to podobnie jak ja.
Tylko, że jeśli załącznik nie stanowi dla mnie większego problemu tak rozmiary bądź długość tekstu już tak albo jeśli w tym jednym załączniku jest kolejne 10.
Nerw mi skacze z automatu i wrzucam do folderu "na później" (tak, mam taki folder zawalony już po brzegi).

Chikita

 
Posty: 2506
Od: Śro cze 28, 2017 18:05
Lokalizacja: Białystok /Suwałki

Post » Czw cze 13, 2019 19:19 Re: Amiś, Bąbelek i Aliś do adopcji.

Taki folderem "na później" jest u mnie biurko ;) Też zawalone po brzegi...
Obrazek

Stomachari

 
Posty: 5849
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Sob cze 15, 2019 0:03 Re: Amiś, Bąbelek i Aliś do adopcji.

"Bawełna na wymarciu". Cytat tłumaczony z angielskiego ale jakże prawdziwy. Do szału mnie doprowadza, że bawełna jest tak trudna do dostania czy to jako materiał na metry, czy już w uszytych ubraniach. A jak już gdzieś jest, to zazwyczaj za kosmiczną cenę. Bo taka rzadka czy jak? Produkt kolekcjonerski?
Jeszcze cienkie płótna pościelowe można dostać, ale ciężko myśleć o ubraniach z nich.
Obrazek

Stomachari

 
Posty: 5849
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Pon cze 17, 2019 16:14 Re: Amiś, Bąbelek i Aliś do adopcji.

Nie było dziś prądu. Zwykle po 3-4 godzinach się niecierpliwię i dzwonię do energetyki, dziś wyjątkowo zatelefonowałam po 7 godzinach. Nie było żadnych zgłoszeń zarejestrowanych w mojej okolicy. Zapisano więc moje. Poszłam do sąsiadów. Tak, u nich też nie ma prądu, ale od paru godzin przy transformatorze stoi samochód energetyki. Wyszłam z psem i w dali zobaczyłam samochód. Owszem, stał, ale wcale nie wiem, czy energetyki, bo po ok. 20 minutach od mojego zgłoszenia minęło mnie auto z wyraźnym napisem na pomarańczowym pasku: "Pogotowie energetyczne". I w ciągu kolejnych ok. 20 minut prąd wrócił. Nie opuszcza mnie wrażenie, że to za sprawą mojego zgłoszenia. Co jednak mnie dziwi, to że przez te 7 godzin nikt inny nie zadzwonił do energetyki! Przez 7 godzin nikogo nie dziwił brak prądu? 7 godzin?! Sporo ludzi było w domach, nie powyjeżdżali, nie są w robocie. 7 godzin...
Obrazek

Stomachari

 
Posty: 5849
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Wto cze 18, 2019 23:18 Re: Amiś, Bąbelek i Aliś do adopcji.

A mnie to właśnie fascynuje, że wszyscy jesteśmy tak uzależnieni od prądu.
Jestem pewna, że gdyby nastąpił kataklizm i prąd się "skończył" pół świata by wymarło w przeciągu kilku miesięcy (może lat), bo nie potrafiliby sobie poradzić. Wszystko jest na prąd więc jak ?

Chikita

 
Posty: 2506
Od: Śro cze 28, 2017 18:05
Lokalizacja: Białystok /Suwałki

Post » Śro cze 19, 2019 0:46 Re: Amiś, Bąbelek i Aliś do adopcji.

W USA są grupy zapaleńców, którzy uczą się przetrwania w razie różnych katastrof w tym między innymi braku prądu. To ich sposób na życie: być zawsze i na wszystko przygotowanym.

Myślę, że ciężej byłoby mieszkańcom bloków w obliczu całkowitego odcięcia energii elektrycznej niż mieszkańcom domów z ogródkiem. Jak zabraknie ogrzewania, to przecież nie rozpalą ogniska na środku pokoju. To taki najprostszy przykład. Podczas gdy (część) mieszkańców domów ma własne piece czy kominki.
Co bardziej martwiące, to fakt, iż ponoć brak prądu sprzyja przestępczości. Ludzie czują się bezkarni, stają się agresywni. Jeśli wierzyć temu poglądowi, to bandy chuliganów też miałyby swój udział w zmniejszaniu populacji.
Łudzę się - słusznie bądź nie - że większe szanse na przetrwanie miałyby rodziny, w których jest senior bądź seniorka rodu pamiętający/a czasy, gdy jedyny prąd był w żarówce. Tylko że znów wracamy do ogrzewania: kto ma dziś u siebie piec kaflowy? Chłodzenie żywności senior/ka ogarnie, bo lodówek nie było więc ludzie wykazywali sporą pomysłowość, ale jak się ogrzać i jednocześnie nie puścić z dymem całego bloku? I jak mieć zaufanie do sąsiadów, że z kolei oni nie zostawią na całą noc butli z gazem, nie posną i nie spalą wszystkich?
Obrazek

Stomachari

 
Posty: 5849
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Czw cze 20, 2019 20:09 Re: Amiś, Bąbelek i Aliś do adopcji.

Przestępczość jest i będzie. Myślę, że z biegiem lat będzie jeszcze wyższa. Czy wzrosłaby przy takim kataklizmie ciężko powiedzieć. Ludzie prawdopodobnie nie umieliby sobie w ogóle poradzić. Działałaby pewnie zasada- wygra silniejszy.
Nie wiem kto ma większe szanse. Mieszkańcy domów wolnostojących czy bloków (a raczej obecnie manhatannów). Mieszkańcy bloków to mieszkańcy miastowej dżungli więc zebranie się w większą kupę jest tutaj łatwiejsze niż dla osób mieszkających w domach. Przynajmniej mi się tak wydaje, bo w mojej wspólnocie jest pewnie ok 200 mieszkań (nie powiem ile dokładnie, bo nie wiem, ale numer naszego mieszkania jest bliski 200) więc zgranie się w ekipę i szukanie rozwiązania zajęłoby znacznie mniej czasu.Tak czy siak wszystko zależy od człowieka i jego zaradności. Czasem jeden człowiek okaże się bardziej zaradny niż dziesięciu razem wziętych.
Piece kaflowe myślę, że będą funkcjonować jeszcze dobre kilkanaście lat. Nie wszystkich stać na wymianę, czasem wymiana wiąże się z kolejnymi przebudowami w domu więc nie dla wszystkich jest to takie hop siup zwłaszcza jeśli ktoś nie ma grosza przy duszy, a dom jest z dziada pradziada mający nie wiadomo ile lat.
Osobiście bardziej ubolewałabym nad brakiem wody niż prądu. Ognisko, podgrzewanie na gazie i co tam jeszcze, a wodę nie bardzo da się zastąpić. I matko ! Jeden dzień bez prysznica ?! Nie do pomyślenia dla mnie.

Chikita

 
Posty: 2506
Od: Śro cze 28, 2017 18:05
Lokalizacja: Białystok /Suwałki

Post » Czw cze 20, 2019 20:56 Re: Amiś, Bąbelek i Aliś do adopcji.

Chikita pisze: Czasem jeden człowiek okaże się bardziej zaradny niż dziesięciu razem wziętych.

W punkt.
A druga sprawa, to ludzie lubią się kłócić i sprzeczać. Średnio widzę skrzyknięcie się mieszkańców w bloku w celu wzajemnej ochrony i wspierania się. Ale to też zależy od ludzi. Pewnie są takie wspólnoty, gdzie to by się udało.
Chikita pisze:Jeden dzień bez prysznica ?! Nie do pomyślenia dla mnie.

Znaczy się pod namiot nie jeździsz :mrgreen: (Mam na myśli pole namiotowe bez wypasionego zaplecza.)
W przypadku wody większe szanse mają chyba ludzie na terenach niezurbanizowanych bo (przynajmniej teoretycznie) można wykopać studnię, w której nie będzie zanieczyszczonej wody. W mieście jest ciężki sprzęt ale wody gruntowe raczej chyba brudne?
Obrazek

Stomachari

 
Posty: 5849
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Czw cze 20, 2019 21:58 Re: Amiś, Bąbelek i Aliś do adopcji.

Ależ jeżdżę pod namiot ! W trakcie spływu kajakowego 8) w rzece /jeziorze wody przecież nie zabraknie i mogę zafundować sobie nawet kąpiel i to pod gwiazdami 8)

Teoretycznie uważa się, że woda gruntowa jest ta najlepsza. Na działce rodziców jest studnia, bardzo stara (teraz już pusta, bo wyschła) i za dzieciaka jak na działkach nie było luksusu kranowego ludzie ciągali wiadrami tą wodę i pamiętam, że była krystaliczna. Za wyjątkiem liści które chcąc nie chcąc do studni wpadały w wodzie nie było śladu najmniejszego zanieczyszczenia i tą wodę się normalnie piło. To było lata temu więc nie miało się też pojęcia o możliwych zanieczyszczeniach. Teraz myślę, że mało kto by się odważył napić z tego wiadra prosto ze studni.

Chikita

 
Posty: 2506
Od: Śro cze 28, 2017 18:05
Lokalizacja: Białystok /Suwałki

Post » Pon cze 24, 2019 16:46 Re: Amiś, Bąbelek i Aliś do adopcji.

Jakość gruntowej wody zależy bądź co bądź od tego, co się dzieje na danym terenie (oraz paru innych rzeczy). Jak rolnicy stosują dużo nawozów, to gruntowa woda nie będzie szczególnie czysta.


Potrzebne jest mi specyficzne naczynie albo zbiornik. Minimum 10 litrów a najlepiej więcej, z pokrywką, do którego wchodzić będzie drugie naczynie z pokrywką, tylko odrobinę mniejsze, ale z dziurami - takie sitko czy durszlak. Otwory maks. 2 cm średnicy. Oba naczynia muszą być duże. W miarę lekkie - czyli szklane akwarium odpada. Coś z plastiku, pleksi czy innego tworzywa, ewentualnie ze stali.
Nie mam pomysłu, skąd coś takiego wziąć. Albo z czego zrobić.
Zerknęłam nawet na beczki do kiszenia, ale większość z nich nie ma sita czy wewnętrznego zbiorniczka, nie bardzo da się też do nich coś wsadzić, bo mają dziwne wymiary. A taka beczka jest po prostu za droga:
https://www.malinowynos.pl/produkt/3916 ... na-kapuste
Coś prostego. W drodze wyjątku mogę użyć wiadra, ale nie mam tego sita do środka. Nawet płaskiego denka z dziurami.
Obrazek

Stomachari

 
Posty: 5849
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Nie lip 07, 2019 23:42 Re: Amiś, Bąbelek i Aliś do adopcji.

Dwa tygodnie temu "prześladował" mnie dzik. Chrząkał w zaroślach przez parę dni, w końcu z nich wyskoczył i przeleciał przez drogę, hałasując racicami po asfalcie.
Kilka dni później przebiegł przede mną łoś. Kłusował po "łosiowemu" aż schował się w kukurydzy. Na szczęście to był raczej młody łoś, bo odrobinę większy mógłby spowodować zaburzenia pracy mojego serca.
Dwa dni potem przestraszył się mnie borsuk. Najpierw umykał co sił w kudłatym tyłku, potem szedł moim tropem. Zdecydowanie zagubiony, pewnie zapędził się za daleko.
Na koniec dnia z borsukiem mignął mi lis. Pokazywał się w kolejne wieczory.
Przysięgam że nie mieszkam w chatce na drzewie w środku lasu ;)

Piesa zmęczona upałami, dobrze że jest chłodniej, to się przynajmniej w spokoju może przejść.
Kota na zmianę wietrzy sobie brzuch albo wskakuje na mnie tylko po to, żeby zostawić sierść.
Aliś zaczyna zbliżać się do prawidłowej wagi. Pewnie nigdy mu się tylne nóżki nie wyprostują, a tym bardziej dziwne wygięcie w kręgosłupie tuż za szyją, ale jak dla mnie wygląda raźniej.
Amiś pokonał drapak. Udało mu się go dość szybko zużyć.
Bąbelek jak coś ode mnie chce, to ćwierka. I się ze mną sprzecza, gdy mu odpowiadam, że to jeszcze nie czas (np. na michę).
Obrazek

Stomachari

 
Posty: 5849
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Blue, ElBrus87, jasdor, Kitku, KotSib, Olka_W, Raymondled, ultra75 i 42 gości