Mruczek - potrzebna pomoc finansowa

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Wto kwi 26, 2016 0:26 Mruczek - potrzebna pomoc finansowa

Mruczka zobaczyłam pierwszy raz 30 stycznia . Tak wtedy wygladał :
Obrazek
Obrazek
Przez ten czas Mruczek był badany i leczony . Chyba na wszystko . Dostawał hormon na trzustkę , miał operację przepukliny , koci katar . Podejrzewano białaczkę , która wykluczyły testy paskowe . Podejrzewano niewydolnośc nerek - badania wyszły w miarę dobre . Cały czas jest praktycznie na antybiotyku . To bardzo długo .
Okazało się , że kocio jest wiekowy . Taki staruszek , trochę upierdliwy . Nie wiadomo ile mu zostało .
Teraz tak wygląda :
Obrazek
Obrazek

Jak widac , futro słabo odrasta . Schudł , choc apetyt dopisuje . I ma gluta . Glut saczy mu sie z pyszczka i z oczków jak tylko zostaje odstawiony antybiotyk . Podobno to jakas choroba autoimmunologiczna . Widział ktoś może podobny przypadek ?
Wiecej napiszą jego Duzi . Mam nadzieję , że juz jutro ( dziś ? ) znajdą troche czasu i napisza .
A my prosimy o pomoc . Leczenie Mruczysława kosztowało juz ponad 700 zł i końca nie widac . . A ludzie mają jeszcze 10 ogonków na utrzymaniu , w tym jednego nerkowego . Paragony wkleje później .
Ostatnio edytowano Śro maja 18, 2016 21:51 przez barbarados, łącznie edytowano 1 raz

barbarados

Avatar użytkownika
 
Posty: 31122
Od: Sob lip 21, 2012 18:01

Post » Wto kwi 26, 2016 8:21 Re: Mruczek - kot któremu nie pozwolono umrzeć

Zaznaczam :ok:
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ewa L.

Avatar użytkownika
 
Posty: 65281
Od: Śro lut 27, 2013 20:02
Lokalizacja: Łódź

Post » Wto kwi 26, 2016 9:23 Re: Mruczek - kot któremu nie pozwolono umrzeć

Podniosę kocia.
Obrazek
Misia [*] u mnie 28.04.2017-14.06.2018

Meteorolog1

Avatar użytkownika
 
Posty: 2746
Od: Sob lis 23, 2013 0:42
Lokalizacja: Olesno (opolskie)

Post » Wto kwi 26, 2016 11:19 Re: Mruczek - kot któremu nie pozwolono umrzeć

Witaj Kocio :)
Skarby: Obrazek

klaudiafj

Avatar użytkownika
 
Posty: 22085
Od: Czw cze 05, 2014 21:02
Lokalizacja: Bytom

Post » Wto kwi 26, 2016 12:24 Re: Mruczek - kot któremu nie pozwolono umrzeć

Czesć Mruczusiu!
Jakie biedne futerko :(

KatS

Avatar użytkownika
 
Posty: 4393
Od: Pt wrz 25, 2015 14:59
Lokalizacja: Dublin, Irlandia

Post » Wto kwi 26, 2016 14:12 Re: Mruczek - kot któremu nie pozwolono umrzeć

Biedactwo.

Ty$ka

Avatar użytkownika
 
Posty: 1408
Od: Nie mar 11, 2012 19:57

Post » Wto kwi 26, 2016 14:31 Re: Mruczek - kot któremu nie pozwolono umrzeć

Miał badaną tarczycę? Nie ma nadczynności?
"Akceptacja śmierci i protest przeciw niej: dwie nieusuwalne strony naszego życia." (L.Kołakowski)

fili

 
Posty: 2393
Od: Pon paź 10, 2005 10:14
Lokalizacja: Śląsk

Post » Wto kwi 26, 2016 14:51 Re: Mruczek - kot któremu nie pozwolono umrzeć

Tytek ma gluta że tak określę stałego .To już tyle lat.
Obrazek

dorcia44

 
Posty: 43038
Od: Pt maja 19, 2006 20:20
Lokalizacja: Warszawa

Post » Wto kwi 26, 2016 15:08 Re: Mruczek - kot któremu nie pozwolono umrzeć

Spróbujcie inhalacje - kataru pewnie nie wyleczą, ale może ułatwią mu oddychanie?


Mamy pod opieką kotkę z gilem - ruda Smarkatkę. W tej chwili - po różnych badaniach i zabiegach - operacja uszka, podejrzenie polipa, tomografia - zatoka wypełniona tkaną, nieoperacyjne to - dostaje marbocyl + ssteryd. Ma to brać kilka miesięcy.

Lubi też pogrzać główkę pod czerwoną żarówką
Obrazek Obrazek Obrazek

Zachęcam do zakupów w zooplusie przez zielony banerek na blogu - zooplus coś przekazuje na nasze podopieczne kocie bidy. http://domowepiwniczne.blogspot.com/

kalewala

Avatar użytkownika
 
Posty: 21019
Od: Śro cze 29, 2005 13:55
Lokalizacja: Łódź

Post » Wto kwi 26, 2016 16:33 Re: Mruczek - kot któremu nie pozwolono umrzeć

Jakiś ty Mruczku jest biedny, trzymam za ciebie mocno kciuki
Obrazek
Obrazek ObrazekObrazek

Bo kto nie był ni razu człowiekiem
Temu człowiek nie pomoże.

A.Mickiewicz

Sabinka

 
Posty: 1184
Od: Pt sie 08, 2008 16:36
Lokalizacja: Tomaszów Maz.

Post » Wto kwi 26, 2016 17:20 Re: Mruczek - kot któremu nie pozwolono umrzeć

Trzymam też mocno kciuki za Mruczusia :ok: :ok: :ok:

Gosiagosia

Avatar użytkownika
 
Posty: 10208
Od: Wto kwi 23, 2013 11:47
Lokalizacja: Warszawa

Post » Wto kwi 26, 2016 22:29 Re: Mruczek - kot któremu nie pozwolono umrzeć

Rady przekazałam . Za kciuki dziękujemy . :1luvu:

barbarados

Avatar użytkownika
 
Posty: 31122
Od: Sob lip 21, 2012 18:01

Post » Sob kwi 30, 2016 21:42 Re: Mruczek - kot któremu nie pozwolono umrzeć

Byłam dziś z wizytą i Mruczka . Jutro foty wstawię , bo dziś komp mi się wiesza .

barbarados

Avatar użytkownika
 
Posty: 31122
Od: Sob lip 21, 2012 18:01

Post » Nie maja 01, 2016 15:27 Re: Mruczek - kot któremu nie pozwolono umrzeć

Witamy,
Witamy. W końcu zaczynają pisać duzi Mruczka, my jesteśmy jeszcze trochę z tamtej epoki i dopiero wczoraj nasza nowa znajoma a tutejsza Barbarados poinstruowała jak tu się zalogować itd. Nie umiemy wstawiać zdjęć, ale Basia obiecała, że może kiedyś nas nauczy. Tak pokrótce: jesteśmy zaczarowani kotami od kilkunastu lat, zaczęliśmy chyba zwyczajnie: karmieniem kotów przy bloku, a Ola u siebie w pracy, czytaliśmy Kocie Sprawy, Kota, doraźne leczenie. 18.11.2007 r. odważyłem się i zabrałem do nas na stałe pierwszego kota - pierwszy mróz, czarny kot w czarnych szelkach pod przyblokowym śmietnikiem zajadał się suchą bułką, wykastrowany kocur, ze śrutem w ogonie, z niedowagą, i straszną biegunką - długie leczenie - w naszym przypadku - norma. Na ogłoszenia oczywiście nikt nie zareagował. Po pół roku okazało się, że Diselek ma mocznicę. Odszedł za TM w 10.2015 r., był z nami blisko 8 lat. W międzyczasie nasza rodzinka się powiększała. Z działki pracowniczej przywieźliśmy Rudego, który wszedł nam do domku, wskoczył na kanapę i powiedział, że nigdzie się nie rusza. Następnego dnia Pani Kasia w lecznicy powiedziała, że ma zęby stuletniego kota - następny wyrzucony wykastrowany, chory i wycieńczony kocurek, wielomiesięczne leczenie, zęby, oczy, uszy, oskrzela, itd. Dopiero po usunięciu zębów doszedł do siebie. Dalej już poszło. Nasza jedyna koteczka Szylkretunia spod bloku miała ropnia przy sutku i paskudnego też w pyszczku, nie ma jednego kła, ale leży nam na kolanach, na zmianę raz Oli raz mnie. Żeby Was nie zanudzić, mieszka teraz z nami 10 chłopaków i Szylkretunia, a Ola w pracy karmi i leczy jeszcze kilka sztuk. W Nowy Rok 2016 przybłąkał się Szaruś, ok. 19 stycznia miał kastrację, po miesiącu pojawił się krwiomocz, w marcu znów, teraz miał katar - zaraził się od Szylkretki. Już trzeci antybiotyk, Urinovet, jak będzie trochę dłużej zdrowy muszę go zaszczepić.
To może wreszcie o Mruczku. 22.01.2016 Ola wracając z pracy, a był duży mróz, przechodziła obok młodego chłopaka, który niósł kota. Zapytała się go co się stało, a miała być następna noc z kilkunastostopniowym mrozem. Kot w tym mrozie siedział pod blokiem pod samochodem, miał zamknięte oczy i nie ruszał się. Zamiast futra miał dredy. I tak przyszli z nim razem do domu. Prawie nie otwierał oczu, rzucił się na jedzenie, silna biegunka. Od następnego dnia zacząłem leczenie, nie mieliśmy jeszcze tak trudnego przypadku. Byłem z nim w lecznicy już kilkadziesiąt razy. Dredy zgolone. Pierwsze 10 dni seria zastrzyków: codziennie Linkospektin + Metronidazol + Meloxicam + Nospa. Biegunka nie ustępowała. Podstawowe wyniki badania krwi były OK. Dodatkowo dawałem do karmy enzym trzustkowy. Cały czas Mruczuś miał brzydki brunatny wysięk z pyszczka i leciała ropa z oczu. Niestety zostało tak do dziś. Na początku kupiłem też trochę mokrej i suchej karmy Gastro. Biegunka z małymi przerwami się utrzymywała. Ze względu na suchą i zniszczoną skórę odpchlenie co 2 tygodnie robiłem 3 razy - fipronil prawie nie działał lub bardzo słabo. Mruczuś nie pozwolił sobie dać aniprazolu na pasożyty wewnętrzne - wypluwał, więc dostał drogie krople podane na głowę.
Od początku włączyłem krople do oczu: Dicortineff, Floxal, Maxitrol, znów Floxal 2 butelki, teraz Dicortinef. Po zastrzykach dawałem 2 x dziennie przez 22 dni Unidox na chlamydia, nie za bardzo pomógł. Operacja mogła być zrobiona dopiero, gdy się trochę poprawił i nie lała się non stop z niego biegunka. 8 marca zawiozłem go na kastrację. Nasz doktor, który przeprowadza wszystkie zabiegi, powiedział, że w swojej 20 letniej praktyce trafił mu się pierwszy raz taki przypadek. Przepuklina mosznowa. Mruczek miał obwisły brzuch, po usunięciu jąder, jelita weszły na ich miejsce, więc od razu zoperował przepuklinę. Od początku miał podejrzenie zespołu Cushinga, ale chyba go nie ma. Ponieważ po zabiegu nadal pyszczek zalewał mu brunatny płyn, a oczy ropa, zastosowaliśmy terapię skojarzoną - trzeci antybiotyk Ciprofloksacynę 2 x dziennie przez 20 dni i jednocześnie Floxal ( Ofloxacyna - z tej samej grupy ) do oczu. 12-13-go dnia nastąpiła poprawa - brunatny wysięk zniknął i oczy się poprawiły, miał dostawać Cipro do 14 dni, ale pociągnąłem do 20 dni - tyle ile miałem. Było dobrze, ale krótko. Tydzień później brunatny (z krwią) kiślowaty glut wrócił i ropa w oczach, prawie przestał jeść. Było podejrzenie najgorszego, zrobiony test na białaczkę i HIV - negatywne. Dawałem lizynę na poprawę odporności, 20 kwietnia dostał tolfinę i pierwszą Convenię, jest lekka poprawa, następna Convenia 4 maja. 12-go i 26-go kwietnia dostał jeszcze Procox na kokcydia, bo biegunka z przerwami jeszcze się utrzymywała. Gdy to piszę Mruczek śpi przy mnie na kanapie, równo oddycha, nie poddaje się. Oczy nie najlepsze, lewe bardzo czerwone - zakraplam Dicortineff. Weci powiedzieli ostatnio, że to choroba autoimmunologiczna - tworzą się rany na łukach w gardle, rozrastają, krwawią, kot nie może jeść. Ostatecznością są sterydy, które bardzo osłabiają odporność, więc to błędne koło. Na razie jesteśmy na Conveni, 4 maja następny zastrzyk, niestety bardzo drogi.
Będziemy dalej wszystko robić, aby Mruczek poczuł się lepiej. Nigdy o to nie prosiłem, ale koszty leczenia nas przerosły. Mamy na utrzymaniu w domu 11 kotów, w tym Mruczka, i kilka w pracy Oli, oczywiście wszystkie wysterylizowane. Już teraz u weta przekroczyliśmy 700 zł a w aptece dodatkowo 110 zł. Na wszystko są paragony, mam nadzieję, że Basia Barbarados lada chwila wklei je tutaj. Za chwilę następna Convenia za 45 zł, następne zastrzyki, leki i krople, czyli zbliżamy się tylko w przypadku Mruczka do okrągłej sumy. Bardzo prosimy o jakiekolwiek wsparcie, minęły już 3 mce, ale leczenie trzeba kontynuować. Będziemy wdzięczni za jakąkolwiek pomoc. Przepraszam za obcesowość: Bank Pekao SA I Oddział w Kutnie: nr konta: 88 1240 3190 1111 0000 2980 9707. Leczenie odbywa się w Przychodni dla Małych Zwierząt w Kutnie, ul. Chodkiewicza 2A. Wszystko jest do sprawdzenia, lek. wet. prowadzącym jest szefowa - Pani Kasia. No cóż, napisałem trochę, kiedyś dużo czytałem, w Diunie Franka Herberta jest zdanie, nie wiem czy dobrze pamiętam: "ratując jedno życie ratujesz cały świat", jakoś mi to zdanie odpowiada. Pozdrawiamy Wszystkich Zakoconych, Paweł i Ola J..... P.S. Nasze koty: Rudy, Szylkretka, Leon, Benguś, Przecinek, Laluś, Kropek, Duszek, Batman, Szaruś i Mruczek.

olaipawel

 
Posty: 88
Od: Sob kwi 30, 2016 13:43

Post » Nie maja 01, 2016 20:11 Re: Mruczek - kot któremu nie pozwolono umrzeć

Ależ prosze . Foty Mruczka .
Śpimy
Obrazek
Obrazek
Widac , że te ślipka jeszcze nie takie

barbarados

Avatar użytkownika
 
Posty: 31122
Od: Sob lip 21, 2012 18:01

[następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Majestic-12 [Bot] i 35 gości