Woda w płucach, śmierć kotki

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Pt lut 19, 2016 17:35 Re: Woda w płucach, śmierć kotki

Trzymaj się i napisz czasem co u Lunki :1luvu:

asiek o

Avatar użytkownika
 
Posty: 970
Od: Śro maja 26, 2010 15:14

Post » Nie lut 21, 2016 18:21 Re: Woda w płucach, śmierć kotki

Dlaczego ból jest coraz większy? Z każdym dniem jest coraz gorzej. Wczoraj odebraliśmy urnę. Czy to normalne, ze nienawidzę wszystkich w okol i siebie tez? Czy jest jakieś miejsce gdzie można wszystko z siebie wyrzucić? Chyba nie powinnam zakładać wątku ku pamięci Furii, a wirtualne cmentarze mnie odrzucają. Wiele osób w okol mnie nie rozumie mojego cierpienia. Juz 4 razy słyszałam, ze mam kupić drugiego kota, jak można być tak okrutnym. Boje się jutro iść do pracy. Tych spojrzeń współczucia, pytań, albo niezrozumienia. Boje się, ze się rozpłacze przy wszystkich. Ja chce żeby ona wróciła, ja sobie nie poradzę bez niej.

furia87

Avatar użytkownika
 
Posty: 37
Od: Sob lis 07, 2015 11:07

Post » Nie lut 21, 2016 19:30 Re: Woda w płucach, śmierć kotki

Polecam Ci ten wątek:
viewtopic.php?f=1&t=140128
Może znajdziesz w nim trochę rad, jak pogodzić się z odejściem kota. Każdy z nas inaczej to odczuwa, ale płaczą wszyscy.
Obrazek

miszelina

Avatar użytkownika
 
Posty: 12799
Od: Nie maja 06, 2007 13:31
Lokalizacja: Krakow

Post » Nie lut 21, 2016 19:31 Re: Woda w płucach, śmierć kotki

dziękuje

furia87

Avatar użytkownika
 
Posty: 37
Od: Sob lis 07, 2015 11:07

Post » Nie lut 21, 2016 19:54 Re: Woda w płucach, śmierć kotki

furia87 pisze:Dlaczego ból jest coraz większy? Z każdym dniem jest coraz gorzej. (...) Juz 4 razy słyszałam, ze mam kupić drugiego kota, jak można być tak okrutnym. Boje się jutro iść do pracy. Tych spojrzeń współczucia, pytań, albo niezrozumienia. Boje się, ze się rozpłacze przy wszystkich. Ja chce żeby ona wróciła, ja sobie nie poradzę bez niej.


Kochana, boli i boleć będzie. Zabrzmi to bardzo banalnie, ale jedynie czas jest w stanie zaleczyć rany. Tu na forum jest wiele wątków, które naprawdę mogą pomóc Ci zrozumieć przez co właśnie przechodzisz.

A ludzie niestety tacy są, że potrafią palnąć teksty "przecież to tylko zwierzę" i "nie ma co beczeć, będziesz mieć następne". Naprawdę szkoda Twoich nerwów na przejmowanie się na dodatek takimi, masz już wystarczająco na głowie. O takich ludziach możesz sobie pomyśleć jakie to przykre, że są tak ubodzy uczuciowo, że nigdy nie pokochali tego "tylko zwierzęcia", aby odczuć stratę po nim.

My też płakaliśmy w pracy (mój mąż również, chociaż nie jest wylewny ani mazgaj). Po prostu zrobić to na boku, dyskretnie, jeśli jest taka możliwość. Ściskam. :kotek:

Moliera1

 
Posty: 34
Od: Sob maja 17, 2014 22:44

Post » Nie lut 21, 2016 20:17 Re: Woda w płucach, śmierć kotki

furia87 pisze:Dlaczego ból jest coraz większy? Z każdym dniem jest coraz gorzej. Wczoraj odebraliśmy urnę. Czy to normalne, ze nienawidzę wszystkich w okol i siebie tez? Czy jest jakieś miejsce gdzie można wszystko z siebie wyrzucić? Chyba nie powinnam zakładać wątku ku pamięci Furii, a wirtualne cmentarze mnie odrzucają. Wiele osób w okol mnie nie rozumie mojego cierpienia. Juz 4 razy słyszałam, ze mam kupić drugiego kota, jak można być tak okrutnym. Boje się jutro iść do pracy. Tych spojrzeń współczucia, pytań, albo niezrozumienia. Boje się, ze się rozpłacze przy wszystkich. Ja chce żeby ona wróciła, ja sobie nie poradzę bez niej.


a może pisz tutaj o swoim bólu, o tym co masz w głowie, o tej złości i żalu
to też jakis sposób, całkiem dobry,
poza tym będziesz/jesteś "wśród swoich"
każdy z nas wie jak to jest, i rozumie Twój ból, tęsknotę ....
zawsze ktoś odezwie się, będzie
pisz
Obrazek

Kinnia

 
Posty: 8529
Od: Nie sie 19, 2012 21:12

Post » Nie lut 21, 2016 21:34 Re: Woda w płucach, śmierć kotki

Napisałam na tym wątku co wysłała mi miszelina. Gdyby nie Luna zalamalalym się totalnie. Mam załamanie, ale jak Kicia przychodzi to trzeba się pozbierać. Boli to ze jutro w pracy zrozumie mnie może tylko jedna koleżanka, wcześniej rozmawiałam z innymi,ze boje się sterylizacji, ze jestem niepewna, ze kotki są delikatne. Słyszałam zawsze, żebym nie przesadzała, ze to normalna procedura. Jedna mówiła, ze przeginam, ze traktuje koty jak ludzi. Ze człowiek jest zawsze przed zwierzęciem. Czytaj nie wydawać pieniędzy na badania. Druga, ze dlaczego sterylizuje, ze mogłabym rozmnażać i sprzedawać. Ze jak to kot może mieć raka sutka czy macicy. Jestem na obczyźnie, moja rodzina mieszka w Warszawie. I wiem, ze gdybym była w Warszawie weterynarz przed sterylizacja nie odmówiłby mi badan krwi. I wiem, ze czułabym się pewniej i gdyby odmówił naciskałabym. I wiem ze nigdy nie popełnię tego samego błędu. Tutaj w Niemczech jest inna mentalność. Kot umiera, weterynarz mówi, ze nic nie dało się zrobić.Człowiek to akceptuje. Moja mentalność mówi, ze przez swoja niewiedze pozwoliłam kotu umrzeć w bólu. Ale ja więcej na to nie pozwolę.

furia87

Avatar użytkownika
 
Posty: 37
Od: Sob lis 07, 2015 11:07

Post » Nie lut 21, 2016 21:48 Re: Woda w płucach, śmierć kotki

Chciałabym założyć później watek Luny. W "Nasze Koty" tak? Ona teraz będzie miała badania krwi i rentgen, zresztą jest kotem który stracił siostrę, i wydaje mi się ze radzi sobie lepiej od nas. Chciałabym żeby śmierć Furii nie była bezsensowna i pomagać innym. Chciałabym jak już sobie poradzę z tym wszystkim być wsparciem dla innych. Ponieważ ja otrzymałam wsparcie na tym forum. To jest bezcenne.

furia87

Avatar użytkownika
 
Posty: 37
Od: Sob lis 07, 2015 11:07

Post » Nie lut 21, 2016 21:51 Re: Woda w płucach, śmierć kotki

Nie słuchaj tych koleżanek, są po prostu głupie. A wszystkich komplikacji po sterylce nie da się przewidzieć, nawet robiąc wcześniej badania krwi. Niewydolność serca wyjdzie na usg, na echu serca, ale nie w morfologii. A tych badań nie robi się kotkom, zwłaszcza młodym, z nieobciążonych ras.
Bardzo dobrze Cię rozumiem, mój Drabik odszedł właśnie na serce, wcześniej niezdiagnozowane. Też wyrzucałam sobie, że pierwszy atak zlekceważyłam, że nie zrobiłam dalszej diagnostyki, że zadowoliłam się wynikami, które pokazały tylko obniżony potas. Moja wetka, chociaż doskonała, też nie widziała powodu do niepokoju.

Załóż wątek Luny, pisz o niej. A forum jest właśnie po to, żeby opowiadać o swoich kotach, ale też, żeby wspierać innych.
Obrazek

miszelina

Avatar użytkownika
 
Posty: 12799
Od: Nie maja 06, 2007 13:31
Lokalizacja: Krakow

Post » Nie lut 21, 2016 21:51 Re: Woda w płucach, śmierć kotki

I naprawdę każdy komentarz jest na wagę złota. To tak jakby nie być samym w tak strasznych chwilach.

furia87

Avatar użytkownika
 
Posty: 37
Od: Sob lis 07, 2015 11:07

Post » Nie lut 21, 2016 21:57 Re: Woda w płucach, śmierć kotki

Nie słuchałam ich, myślałam może czasem, ze naprawdę przesadzam. Ale wychodzi na to, ze miałam przeczucie w tym panikowaniu. Nienawidzę ich teraz i to nie jest normalne. Mam ochotę im wykrzyczeć, ze zwierze to nie zabawka ku ich uciesze, i ze badanie krwi kosztuje mniej bólu niż śmierć kota. Mam ochotę wykrzyczeć wszystkim, ze wcale nie jesteśmy lepsi od zwierząt. Jesteśmy potworami, którzy niszczą ten świat. Mam tak od wtorku. I mam tylko nadzieje, ze się opanuje jutro.

furia87

Avatar użytkownika
 
Posty: 37
Od: Sob lis 07, 2015 11:07

Post » Nie lut 21, 2016 22:08 Re: Woda w płucach, śmierć kotki

Mam koleżankę w pracy, która też uważała, że ja przesadzam, że jestem nadgorliwa, śmiała się, że chowam wszystkie gumki, że mam obsesję na punkcie zamykania pralki, że nie mam anielskich włosów na choince. Do czasu, aż jej kot połknął igłę, którą lekkomyślnie zostawiła na "sekundę" na stole. Na szczęście udało się go uratować. Od tej pory już się nie wyśmiewa. Czasem trzeba poczuć na własnej skórze, jak to boli.

Przytul Lunę, ona Ci pomoże przetrwać ciężkie chwile.
Obrazek

miszelina

Avatar użytkownika
 
Posty: 12799
Od: Nie maja 06, 2007 13:31
Lokalizacja: Krakow

Post » Nie lut 21, 2016 22:11 Re: Woda w płucach, śmierć kotki

miszelina pisze:Mam koleżankę w pracy, która też uważała, że ja przesadzam, że jestem nadgorliwa, śmiała się, że chowam wszystkie gumki, że mam obsesję na punkcie zamykania pralki, że nie mam anielskich włosów na choince. Do czasu, aż jej kot połknął igłę, którą lekkomyślnie zostawiła na "sekundę" na stole. Na szczęście udało się go uratować. Od tej pory już się nie wyśmiewa. Czasem trzeba poczuć na własnej skórze, jak to boli.

Przytul Lunę, ona Ci pomoże przetrwać ciężkie chwile.



"Połknął igłę"... Matko kochana... Ludzie nie mają po prostu wyobraźni :|

Moliera1

 
Posty: 34
Od: Sob maja 17, 2014 22:44

Post » Nie lut 21, 2016 22:24 Re: Woda w płucach, śmierć kotki

Na szczęście mam pralkę w piwnicy. Mam obsesje na pkt zamykania zmywarki. Opuszczania klapy w toalecie. Odkąd są koty (kot) nic nie może leżeć na podłodze. Trujące kwiaty wyleciały. A najlepsze z tego wszystkiego jest to ze zabroniłam myc miseczek płynem, ponieważ to chemia. Kuwetę myje soda oczyszczona. Wszystkie środki czystości bio albo naturalne. Woda do picia z filtra. I awantura o podgrzewanie kociego jedzenia w mikrofali. Nie można.

furia87

Avatar użytkownika
 
Posty: 37
Od: Sob lis 07, 2015 11:07

Post » Nie lut 21, 2016 22:28 Re: Woda w płucach, śmierć kotki

A Luncik, jak ja nazywamy, przezywa renesans. To chyba zasługa Feliway. Kota nigdy nie była tak otwarta, miziasta i ufna. Nigdy nie leżała nam na kolanach. Teraz mogę robić z nią wszystko, i daje sobie ranę po sterylce oglądać, i kubraczek jej nie przeszkadza.

furia87

Avatar użytkownika
 
Posty: 37
Od: Sob lis 07, 2015 11:07

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot], Necz i 40 gości