<3>Moje wolnozyjące..3 sierotki plus 1...

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Sob kwi 16, 2016 11:51 Re: <3>Moje wolnozyj-mój kochany Białowąsik biegnie do nieba

Hrabia wrócił i siedzi na podwórku. Pewnie przyczyną jest kotka w rui ludzi z parteru - juz raz był ojcem, teraz tez za nią biega i walczy o nią razem z nowym burasem, podobnym do BurKocika, ale jest w centki i ma długie łapy. Centkuś (tak go nazwę) jest cholernie walczącym kocurem, zaczepia koty w moim bloku, gryzie się z kotami pani Renaty z bloku obok. Pod oknem sa poranne awantury. Kotenka była złapana na sterylkę, ale natychiast ze stresu w szpitaliku okropnie się rozchorowała, a że na kk dostała conbenię to i leczona była bardzo długo. O sterylce nie było mowy, a teraz nikt nie jest w stanie pomoc właścicielom w zrobieniu zabiegów. Znowu będą małe..ech.
Hrabia sie raz złapał, gdy klatka była zastawiona na innego kota i od tamtej pory juz nie wlazł do klatki. A teraz jest w stanie na tyle kiepskim, ze kastracja pewnie skróciłaby mu bąd nawet zakończyła jego zycie.
ObrazekObrazekObrazek
"Nigdy nie wiemy, kiedy widzimy kogoś PO RAZ OSTATNI..."
Tato (*) 2 LATA... i 5 tygodni..

Marzenia11

 
Posty: 24992
Od: Sob lut 28, 2009 21:24

Post » Sob kwi 16, 2016 20:06 Re: <3>Moje wolnozyj-mój kochany Białowąsik biegnie do nieba

I znowu nie jest łatwo :(
Obrazek
"Lepiej czasem zapalić małą świeczkę, niż przeklinać mrok.."

morelowa

 
Posty: 13058
Od: Sob gru 19, 2009 10:38
Lokalizacja: Wrocław

Post » Nie kwi 17, 2016 8:21 Re: <3>Moje wolnozyj-mój kochany Białowąsik biegnie do nieba

Marzenia11 pisze:Hrabia wrócił i siedzi na podwórku. Pewnie przyczyną jest kotka w rui ludzi z parteru - juz raz był ojcem, teraz tez za nią biega i walczy o nią razem z nowym burasem, podobnym do BurKocika, ale jest w centki i ma długie łapy. Centkuś (tak go nazwę) jest cholernie walczącym kocurem, zaczepia koty w moim bloku, gryzie się z kotami pani Renaty z bloku obok. Pod oknem sa poranne awantury. Kotenka była złapana na sterylkę, ale natychiast ze stresu w szpitaliku okropnie się rozchorowała, a że na kk dostała conbenię to i leczona była bardzo długo. O sterylce nie było mowy, a teraz nikt nie jest w stanie pomoc właścicielom w zrobieniu zabiegów. Znowu będą małe..ech.
Hrabia sie raz złapał, gdy klatka była zastawiona na innego kota i od tamtej pory juz nie wlazł do klatki. A teraz jest w stanie na tyle kiepskim, ze kastracja pewnie skróciłaby mu bąd nawet zakończyła jego zycie.

Marzeniu, zajrzałam tu przypadkiem i nie znam całej historii. :(
W czym jest problem z zabiegiem dla kotki z parteru? Rozumiem, ze to kotka domowa, tylko ludzie niezamożni lub niefrasobliwi? Bardzo dziwne, ze po leczeniu kotka nie została ciachnięta :(
Co do metody łapania, mam inny model klatki, ale skoro kocur jest mizerny, to już decyzja karmicieli ... ale jak widać na robienie awantur i kociąt ma siłę :(

alix76

Avatar użytkownika
 
Posty: 22786
Od: Nie mar 22, 2009 7:37
Lokalizacja: Wa-wa

Post » Nie kwi 17, 2016 10:54 Re: <3>Moje wolnozyj-mój kochany Białowąsik biegnie do nieba

alix76 - taka klatka by mi sie przydała do złapania Ogusi z Diabełków. Już dwa lata jak nie je normalnie, tylko liże. Cos się dzieje ewidentnie w pyszczku. Było już kilka prób złapania jej, ale omija zwykłą klatkę łapkę bardzo szerokim łukiem. Cierpi, gdy dostaje coś w jakimś odrobinkę większymm kawałku , co jej smakuje i chce to zjeść i bierze w ząbki to natychmiats wypuszcza, macha łebkiem na boki. Tyle że ja mam problem też inny - nie ufam lecznicy na talony, a "do siebie" nie mam kasy, aby ją zawieść. I z tych dwóch powodów jest jak jest. No ale trzeba jej pomóc przecież.

Natomiast Hrabia bardzo marny jest. Poza tym nie bywa regularnie , wiec trudno się nawet umawiac na łapanie.
A z tricolorką z parteru to sytuacja jest taka. Jej opiekunowie to młodzi ludzie, facet jest bardzo agresywny i cały czas twierdzi, że nie da wysterylizowac kotki , jej uszkodzić itp. W końcu w tamtym roku, gdy już urodziła drugi miot kociąt babeczka się ugięła i umówiła z panią renatą na sterylkę mimo gadania facia. Tyle że on postawił warunki - nie zapłaci ani grosza plus nie będzie się nią opiekować po zabiegu chodziło o przypilnowanie, aby nie wyszła przez okno na dwór, co się wiążę z koniecznością kupienia kuwety i żwirku) no i nie będzie jej zawozić nigdzie. Stąd kota ostała potraktowana jako wolnozyjąca. Niestety z racji różnych uwarunkowań życiowych pani Renata musiała ją zawieźć dwa dni wcześniej niz planowany zabieg. Kota w latce dostawała histerii. Darła się non stop całą dobę, prawie nie spała, odmówiła jedzenia i tuz przed zabiegiem dostała mega kk. Zoistawili ją w lecznoicy żeby ja wyrpowadzić z tego kk. Nie reagowała na leki (moim zdaniem złe, bo na kk dostała convenię, ale nieważne), musiała być karmiona strzykawką. Po tygodniu, czy chyba trochę dłużej jakoś sytuację opanowali na tyle, ze babeczka obiecała dokończyć leczenie w domu. Kota wróciła bez sterylki. W czasie gdy chorowała w lecznicy facio robił kkarczemne awantury wszystkim, ze kot an a zmarnlowanie zabrali itp. Był strasznie wulgarny i chamski i agresywny też.
ObrazekObrazekObrazek
"Nigdy nie wiemy, kiedy widzimy kogoś PO RAZ OSTATNI..."
Tato (*) 2 LATA... i 5 tygodni..

Marzenia11

 
Posty: 24992
Od: Sob lut 28, 2009 21:24

Post » Pon kwi 18, 2016 11:54 Re: <3>Moje wolnozyj-mój kochany Białowąsik biegnie do nieba

Marzeniu, klatkę opadową można pożyczyć z operatorem, czyli np. ze mną :wink: więc najlepiej w weekend. Kotka może potrzebuje przeleczenia albo usunięcia zębów ... tylko nie ma sensu jej łapać, jeśli nie ma umówionego ciągu dalszego, czyli lecznicy. Jeśli nie talon i nie prywatne środki to co?
Hrabia, rozumiem, to łut szczęścia - będzie albo nie. Może być wymizerowany z powodu szlajania się z pomponami czy raczej chorobliwie?
Niedobrze z kotką z parteru - szkoda, że nie udało się doprowadzić do sterylki po leczeniu :( . Czy środki lub talon na ewentualny zabieg są? Czy przeszkodą jest zarówno postawa opiekunów jak i brak środków? Jej nie trzeba łapać, tylko przekonać opiekunów - czy jest ktoś, z kim godzą się rozmawiać?

alix76

Avatar użytkownika
 
Posty: 22786
Od: Nie mar 22, 2009 7:37
Lokalizacja: Wa-wa

Post » Śro kwi 20, 2016 8:34 Re: <3>Moje wolnozyj-mój kochany Białowąsik biegnie do nieba

alix76 pisze:Marzeniu, klatkę opadową można pożyczyć z operatorem, czyli np. ze mną :wink: więc najlepiej w weekend. Kotka może potrzebuje przeleczenia albo usunięcia zębów ... tylko nie ma sensu jej łapać, jeśli nie ma umówionego ciągu dalszego, czyli lecznicy. Jeśli nie talon i nie prywatne środki to co?

Jeśli nie talon i nie prywatne środki to nic. :roll: sytuacja patowa. Ale dowiem się, jaka jest sytuacja z talonami, może są choć przyznam szczerze, nie mam zaufania do tej lecznicy, a obawiam się, ze w pyniu Ogusi może być coś przewlekłego i boję się, ze te młode wetki nie poradzą sobie z tym tak jak trzeba. no ale najpierw sie dowiem.

alix76 pisze:Hrabia, rozumiem, to łut szczęścia - będzie albo nie. Może być wymizerowany z powodu szlajania się z pomponami czy raczej chorobliwie?

Obawiam się, zę już chorobliwie. To ostatni długowłosy kot z Diabełków - Senioreczka odeszła jak miała niecałe 5 lat z powodu pnn, a Majeczka jak miała niecałe 6 lat z powodu ostrego zapalenia trzustki. Do tej pory, gdy wracał ze szlajania się, nawet wychudzony to szybko nadrabiał wagę i wracał wyglądem doi normalnego kota. W tamtym roku jak go zobaczyłam był dosłownie szkieletem i byłam przekonana, ze będzie odchodził, ze co najmniej jest chory na pnn. Zaczął jeść, był skrajnie wygłodniały, ale nie wrócił do normalnego wyglądu - wygląda na chorego kota, sierść skołtuniona, przytył no ale nie do swojej normalnej wagi. Stąd obawiam się , że coś mu jest.

alix76 pisze:Niedobrze z kotką z parteru - szkoda, że nie udało się doprowadzić do sterylki po leczeniu :( . Czy środki lub talon na ewentualny zabieg są? Czy przeszkodą jest zarówno postawa opiekunów jak i brak środków? Jej nie trzeba łapać, tylko przekonać opiekunów - czy jest ktoś, z kim godzą się rozmawiać?

Z talonami - patrz wyżej, tak jak Ogusia, dowiem się. Pieniędzy nikt nie ma, czasu i energii na przekonywanie agresywnych właścicieli również. Oni mogą być dodatkowo zniechęceni i negatywnie nastawieni przez to co się działo z kotką w lecznicy. Ale postaram się zagadnąć babeczkę jak ją spotkam. Choć ona nie chce gadac ze mną, mówi, zę nie ma czasu, jak ja o cośpytam to nawet się nie zatrzyuje, zeby mi odpowiedziec tylko odpowiada idąc.
ObrazekObrazekObrazek
"Nigdy nie wiemy, kiedy widzimy kogoś PO RAZ OSTATNI..."
Tato (*) 2 LATA... i 5 tygodni..

Marzenia11

 
Posty: 24992
Od: Sob lut 28, 2009 21:24

Post » Śro kwi 20, 2016 12:31 Re: <3>Moje wolnozyj-mój kochany Białowąsik biegnie do nieba

Z jedzeniem Ogusi jest gorzej. Niedawno ją obserwowalam, dostała trochę gerberka i jedynie próbowała zjeść, ale nie dała rady
Chyba jej się przyklejal do dziąseł, drzala jej szczęka, miała jakby odruch wymiotny ale taki,jaki jest, gdy się czegoś chcemy pozbyć z buzi, np włosa.
Muszę się nią jak najszybciej zająć.
ObrazekObrazekObrazek
"Nigdy nie wiemy, kiedy widzimy kogoś PO RAZ OSTATNI..."
Tato (*) 2 LATA... i 5 tygodni..

Marzenia11

 
Posty: 24992
Od: Sob lut 28, 2009 21:24

Post » Śro kwi 20, 2016 15:36 Re: <3>Moje wolnozyj-mój kochany Białowąsik biegnie do nieba

Oj, faktycznie.. Trzeba by bardzo najszybciej..
Ale ja się mogę tylko mądrzyć :(
Obrazek
"Lepiej czasem zapalić małą świeczkę, niż przeklinać mrok.."

morelowa

 
Posty: 13058
Od: Sob gru 19, 2009 10:38
Lokalizacja: Wrocław

Post » Sob kwi 30, 2016 10:36 Re: <3>Moje wolnozyj-mój kochany Białowąsik biegnie do nieba

Trochę się dowiedziałam.
1. Talony są, owszem, ale oprócz tego usłyszałam też kilka info o lecznicy, które zmroziły mnie wewnętrznie, czyli np. o pomyleniu wyników zwierząt i nie przyznaniu sie do winy, o opinii o ciężko chorym psie, ze jest zdrowy, bo ma super badanie moczu itd. Nie pomaga to w budowaniu zaufania do lekarzy, które z założenia mam ograniczone.
2. Hrabus znów zniknął. Tri została zamknięta w domu to i kocury zniknęły. Ma zaplanowany zabieg na 6 maja, nie wiem czyja to inicjatywa, ale pani Renata znów pomogła. Oby się udało, oby ludzie byli i zawieźli / dali do zawiezenia kotkę. Podobno jest na proverze więc w ciązy nie jest, no ale ja przeciez widziałam jak ją oblegały kocury - możliwe zeby mimo provery tak się działo? A jeśli ona jest w ciąży i babka jej włączyła proverę?? Nawet nie chce o tym myśleć. Faktem jest, ze znów jej nie widziałam na parapecie w oknie.

Miałam coś jeszcze napisać i... zapomniałam :!: :oops: :oops: :oops:
ObrazekObrazekObrazek
"Nigdy nie wiemy, kiedy widzimy kogoś PO RAZ OSTATNI..."
Tato (*) 2 LATA... i 5 tygodni..

Marzenia11

 
Posty: 24992
Od: Sob lut 28, 2009 21:24

Post » Sob kwi 30, 2016 11:57 Re: <3>Moje wolnozyj-mój kochany Białowąsik biegnie do nieba

Dobrze, ze kotka ma umówiony zabieg :ok: , provera nie jest środkiem niezawodnym :(.
Marzeniu, ja mogę pomóc z klatką i łapaniem. Dylematów z leczeniem nie rozstrzygnę :(

alix76

Avatar użytkownika
 
Posty: 22786
Od: Nie mar 22, 2009 7:37
Lokalizacja: Wa-wa

Post » Pon maja 23, 2016 10:57 Re: <3>Moje wolnozyj-mój kochany Białowąsik biegnie do nieba

Tri nie pojechała na zabieg. Nie wiem czemu. Pewnie dlatego, ze miała ja zawieźć jej właścicielka.
Hrabus w ogóle się nie pokazuje, juz kilka tygodni.
Powiedziałam karmicielce o możliwości złapania Ogusi - obiecała mi, że się zajmie i umówi ja na zabieg w zeszłym tygodniu, więc pewnie z mimesiąc trzeba będzie poczekać...
ObrazekObrazekObrazek
"Nigdy nie wiemy, kiedy widzimy kogoś PO RAZ OSTATNI..."
Tato (*) 2 LATA... i 5 tygodni..

Marzenia11

 
Posty: 24992
Od: Sob lut 28, 2009 21:24

Post » Pon mar 20, 2017 23:50 Re: <3>Moje wolnozyj-mój kochany Białowąsik biegnie do nieba

Prawie rok nie zaglądałam i nic nie pisałam.. Nie czułam, ze mogę skoro nie mam możliwości finansowych zajmować sie kotami, Diabełkami czy BurKocikiem. Ale jest potrzeba , aby napisać...
Pani Zosia, kochana przez Diabełki, uwielbiana przez Kornelię.. Pani Zosia, z którą toczyłam walki o nie dawanie kotom tłustego, prosto od krowy mleka a także toczyłyśmy razem - przegraną, niestety - walkę o Majeczkę.. Pani Zosia, która bohatersko, sercem głównie, chciała złapać buraski Senioreczki do dt u asia2.. Pani Zosia jest bardzo, bardzo ciężko chora.. O tym, zę miała poważną operacje miesiąc temu wiedziałam, ale o tym, ze jest tak strasznie źle dowiedziałam sie dzisiaj, od jej córki..
Natychmiast skontaktowałam się ze znajomą doktor, aby szukać odpowiedzi czy i co jeszcze można zrobić. Dostałam telefony, do córki, do pani Zosi - będę dzwonić. Będę chciała zrobić wszystko, aby mogła jeszcze wychodzić z domu do swoich kotów, kochanych, a zwłaszcza uwielbianej przez nią Kornelii, ktorą nazywa Szarotką. Na razie nie ma sił, jedynie chodzi po mieszkaniu. Dzisiaj jestem tak strasznie zdruzgotana ta informacją, że nie zadzwoniłam bezpośrednio do niej. Tak mi ciężko, ze rozpaczliwie szukam jakiegoś sposobu, aby przyniosło mi ulgę, pewnie dlatego o tym tutaj piszę..
Proszę o ciepłe myśli, modlitwę , co tam jeszcze to nie wiem.. Może zdarzy sie jakis cud.
ObrazekObrazekObrazek
"Nigdy nie wiemy, kiedy widzimy kogoś PO RAZ OSTATNI..."
Tato (*) 2 LATA... i 5 tygodni..

Marzenia11

 
Posty: 24992
Od: Sob lut 28, 2009 21:24

Post » Wto mar 21, 2017 8:36 Re: <3>Moje wolnozyjące.. 4 koty i pani Zosia..

Nie ma mądrej rady. Można tylko [tylko?] być razem.
Obrazek
"Lepiej czasem zapalić małą świeczkę, niż przeklinać mrok.."

morelowa

 
Posty: 13058
Od: Sob gru 19, 2009 10:38
Lokalizacja: Wrocław

Post » Wto mar 21, 2017 17:51 Re: <3>Moje wolnozyjące.. 4 koty i pani Zosia..

Marzeniu, jak Ogunia?
Wątek tęczowych kotów do adopcji: http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=13&t=164847

Madie

Avatar użytkownika
 
Posty: 3151
Od: Pon wrz 10, 2007 17:35
Lokalizacja: Warszawa

Post » Wto mar 21, 2017 18:34 Re: <3>Moje wolnozyjące.. 4 koty i pani Zosia..

Madie pisze:Marzeniu, jak Ogunia?

Ogunia dobrze. Jest drobniutka i chudziutka, ale ma apetyt i je, po swojemu. Wiem, ze pani Zosia dawała jej jakieś ulubione puszeczki, musze dopytać co to jest i jej dawać. Od kilku dni chodzę do nich po tym, jak zobaczyłam je pewnej nocy na maksa wygłodniałe i zdecydowanie chudsze niż na początku stycznia. Głaszcząc Milusia wyczuwam pod palcami jego żebra :| pani Basia od operacji pani Zosi daje im jesc raz na dobę i to kiepskie jedzenie. Jest umówiona z panią Zosią, ze będzie do niej przychodzić po jedzenie, ale tego nie robi codziennie, nawet nie wiem jak często chodzi. W każdym razie muszę się zebrać i pogadać z panią Zosią, myślę, aby samej chodzić do niej i karmić Diabełki, ale najpierw trzeba się zorientowac w sytuacji. Dzisiaj już mi trochę lepiej, ale nie zadzwoniłam dzisiaj, wpadłam w wir sprzatania, zreszta moja DeeDee jest chora i się nią zajmuję trochę.
Było kilka prób złapania Ogusi, tez przy pomocy forumowiczek, ale ona nie jest łatwym egzemplarzem. Jest stabilnie, ma łądne futerko, więc na razie nic nikt nie robi.
ObrazekObrazekObrazek
"Nigdy nie wiemy, kiedy widzimy kogoś PO RAZ OSTATNI..."
Tato (*) 2 LATA... i 5 tygodni..

Marzenia11

 
Posty: 24992
Od: Sob lut 28, 2009 21:24

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Bing [Bot], emill, Muireade, Nimra, Pati108, ser_Kociątko, Wasylisa i 42 gości