Powazny uraz ogona/amputacja. Maluszku [*] :((( str 7

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Sob kwi 22, 2017 17:26 Re: ŁAPANIE I LECZENIE DZIKUSKÓW - WĄTPLIWOŚCI!

Bywa, że wszystkie zęby są usuwane. Zresztą już kilka mu wyjęto. Nie ma co zostawiać, jeśli są w marnym stanie i za czas jakiś staną się kolejnym źródłem bólu i łapankowego stresu. Koty świetnie sobie radzą bez zębów.
Obrazek
Obrazek

mziel52

 
Posty: 10154
Od: Czw gru 27, 2007 20:51
Lokalizacja: W-wa Śródmiescie

Post » Sob kwi 22, 2017 22:46 Re: ŁAPANIE I LECZENIE DZIKUSKÓW - WĄTPLIWOŚCI!

Jest, udalo sie!!! Zlapalam go ok. godz. 20:00. Poszedl do innej budki, do ktorej latwo bylo podstawic transporter. Udalo sie od razu. Od poczatku po cichu liczylam, ze wlasnie do tej budy wejdzie. Siedzi juz w klateczce, w garazu (do ktorego mam dostep przez dom, wiec w kazdej chwili moge do Malego zajrzec). Teraz tylko do poniedzialku... No coz, poobserwuje go przez niedziele, bede podtykac jedzenie. Nic wiecej sama nie zrobie. Jak podlozylam mu miseczke pod nosek, to zjadl toszeczke mieska rozrzedzonego wodą - malutko, ale zawsze cos.

Ten kotek ma zostawione tylko 4 zęby (kły). Chirurg wówczas podjął taką decyzje, ponieważ okazalo sie, ze po oczyszczeniu kamienia kły wcale nie byly w zlym stanie i mocno siedzialy. Nikt chyba przeciez nie usuwa zdrowych zebow profilaktycznie, tak na wszelki wypadek? Tym bardziej, ze wyrwanie kłów to bardzo powazna operacja, obarczona wieloma komplikacjami, zresztą nie tylko kłów, usuwanie zębów policzkowych to wbrew pozorom rowniez nielatwe zadanie dla chirurga. Polecam zapoznac sie z artykulami dr Gawora (zwierzecego stomatologa). Z doswiadczenia tez wiem, ze wielu wetow nie umie dobrze przeprowadzac tego zabiegu, zwykle lamią zęby, zostawiają korzenie i tlumaczą to tym, ze wazne jest to, co jest na zewnątrz (czyli na zebie) a nie w srodku :roll: Nie mozna wykluczyc, ze teraz dzieje sie cos z tymi 4 pozostawionymi klami, ale ogolne zachowanie kota bardziej wskazuje na jakąś inną przyczynę. Dzisiaj notorycznie lize lewy boczek kolo ogona i sa jakies slady (chyba krew) na bialym podkladzie. Oczywiscie, jesli bedzie trzeba to i kły zostaną wyrwane. Ogolnie zauwazylam, ze zwykle weci boja sie usuwac kłów :roll:

Trzymajcie prosze kciuki za Malego, zeby tylko nic powaznego mu nie dolegalo!!!

Kate23

 
Posty: 765
Od: Sob wrz 13, 2003 15:05
Lokalizacja: Gdynia

Post » Nie kwi 23, 2017 4:22 Re: ŁAPANIE I LECZENIE DZIKUSKÓW - WĄTPLIWOŚCI!

:ok:
Dobrze że w cieple siedzi.
Obrazek Obrazek
Dla naszych Słoneczek [*] Kochamy i tęsknimy.

ASK@

 
Posty: 48331
Od: Czw gru 04, 2008 12:45
Lokalizacja: Otwock


Adopcje: 27 >>

Post » Nie kwi 23, 2017 5:53 Re: ŁAPANIE I LECZENIE DZIKUSKÓW - WĄTPLIWOŚCI!

Kate23 pisze:Ten kotek ma zostawione tylko 4 zęby (kły). Chirurg wówczas podjął taką decyzje, ponieważ okazalo sie, ze po oczyszczeniu kamienia kły wcale nie byly w zlym stanie i mocno siedzialy. Nikt chyba przeciez nie usuwa zdrowych zebow profilaktycznie, tak na wszelki wypadek?


Super, że Ci się udało go złapać, trzymam kciuki za kota bardzo mocno. :ok:

Co do usuwania zębów, to u kotów występuje FORL ( odontoklastyczna resorpcja uzębienia kotów – feline odontoclastic resorptive
lesion), choroba, która polega na resorpcji tkanek twardych zęba. I jak mi ostatnio tłumaczyła wetka stomatolog resorpcja może rozpocząć się od korzenia zęba, czyli tej części, której nie widać. W takim wypadku potwierdzenie, że coś się dzieje i ząb wymaga usunięcia jest możliwe dopiero po zrobieniu zdjęcia rtg. W ten sposób mój kot stracił ostatnio kieł. W czasie zabiegu po oczyszczeniu zębów miał zrobiony rentgen i dopiero wtedy została podjęta decyzja, co usuwać. Ale Teofil, który już w ogóle ma mało zębów, miał charakterystyczne objawy, to znaczy zaczynał jeść, a w pewnym momencie gwałtownie uciekał od miski.
O FORL na stronie 13: https://agiliscattus.pl/dokumenty/choro ... _kotow.pdf

Zdrowe zęby usuwa się u kotów, które chorują na plazmocytarne zapalenie jamy ustnej lub eozynofilowe zapalenie jamy ustnej. I to wielu kotom bardzo pomaga. Najczęściej usuwa się zęby do kłów, bo tak jak piszesz kły to poważny zabieg.
Obrazek

mimbla64

Avatar użytkownika
 
Posty: 9758
Od: Pon lis 12, 2007 9:29
Lokalizacja: Warszawa Wola

Post » Nie kwi 23, 2017 9:13 Re: ŁAPANIE I LECZENIE DZIKUSKÓW - WĄTPLIWOŚCI!

mimbla64 pisze:
Zdrowe zęby usuwa się u kotów, które chorują na plazmocytarne zapalenie jamy ustnej lub eozynofilowe zapalenie jamy ustnej. I to wielu kotom bardzo pomaga. Najczęściej usuwa się zęby do kłów, bo tak jak piszesz kły to poważny zabieg.


Mojego nerkowca to do padlo :( i właśnie zaczynamy wdrażać leki. Zeby mial usuwane w czerwcu. A w połowie marca zaczął sie dziwnie zachowywać. Myslalam ze znow nerki sie odzywaja. No ale po badaniach wyszlo ze z dziaslami jest problem

CatAngel

Avatar użytkownika
 
Posty: 16132
Od: Pt cze 04, 2010 10:22
Lokalizacja: Śląsk

Post » Pt kwi 28, 2017 12:14 Re: ŁAPANIE I LECZENIE DZIKUSKÓW - WĄTPLIWOŚCI!

Od poniedzialku Maluszek jest w szpitaliku. Niestety nie dał sie zbadac bez znieczulenia, wiec nie bylam przy badaniu - kazano mi kota zostawic czego bardzo nie lubie robic. Zawsze lubię być przy badaniach, widziec co dokladnie kotu dolega, co było zrobione, a nie tylko opierac sie na slowach weta (wczesniejsze doswiadczenia wiele mnie nauczyly).

Kotek jest jednak pogryziony w okolicy nasady ogona. Nie potrafiono powiedzieć czy wyglada to bardziej na pogryzienie od malego psa czy od kota. Są slady kłów. Ponoc rana jest dosyc gleboka, ale wg wetki ropnia nie ma. Pisze wg wetki, bo z ostatnim kotem, ktory tez byl pogryziony, to ogromniastego ropnia przy szczece wyczulam ja (wetka widziala tylko rany po pogryzieniu, ten ropien byl gleboko i nie tak calkiem w miejscu samego pogryzienia), ale to kot miziak, pomimo, ze wolnobytujcy, wiec moglam sama go obmacac i sprawdzic co i jak wyglada. W przypadku kota, ktory teraz jest leczony, jest to niemozliwe.

Wyniki b. krwi nie są zle, chociaż jest lekka anemia, podwyzszone leukocyty (czyli stan zapalny) i nieznacznie podwyzszony 1 parametr wątrobowy. Spodziewalismy sie gorszych wyników, ponieważ wetka mowila, ze przy pobieraniu krwi, krew byla dosc mocno rozrzedzona i miala lekko żółtawe zabarwienie (byla przekonana, ze Maly ma silną anemie i zoltaczke, na szczescie jednak wyniki na to nie wskazują). Obejrzala tez pyszczek i zabki (ktore mu zostaly) - ponoc wszystko ladnie wyglada i nic sie tam nie dzieje, oprocz tego, ze dziaselka są dość blade, co tez mogloby wskazywac na anemie.

Zaniepokoilo nas rowniez to, ze na USG wetka widziala, ze cos swiecilo w woreczku zolciowym, a nie powinno tak byc. Wetka tlumaczy to tym, ze moze dlatego, ze nie jadl.

No, a oprocz pogryzienia, to oczywiscie kotek jest postrzelony w ok. przepony, wątroby :evil: Lekarka twierdzi, ze to najprawdopodobniej stara sprawa. Niestety, na RTG w projekcji bocznej nie widac dokladnie gdzie znajduje sie ten srut i czy nie uszkodzil narzadow wewnetrznych.

Kotek juz pierwszej nocy zdjął sobie opatrunek z ogona, a po dwoch dniach wyjal sobie wenflon z lapki (choc mial go, wydawaloby sie, dobrze zabezpieczony).
Wetka twierdzi, ze z nocy wszystko zjada.

Kotek jest trudny "w obsludze", wszyscy w lecznicy sie go boją. Codziennie do niego jezdze i probuje go troche nakarmic, na mnie az tak sie nie denerwuje, karmie go nawet z paluszka i on zlizuje jedzenie. Czasem uda mi sie go delikatnie poglaskac, ale moze to dlatego, ze kojarzy mnie z jedzeniem i nic mu zlego nie robie. Wetka jednak podaje mu zastrzyki i robi inne nieprzyjemne rzeczy ;) Widac, ze jest potwornie przerazony :(

Antybiotyk w zastrzyku dostaje co 3 dzien, natomiast przeciwbolowy oraz hemovet na anemie w jedzeniu. Mam nadzieje, ze rzeczywiscie wszystko zjada.
Jutro (w sobote) mam go zabrac. W niedziele powinien dostac 3 zastrzyk z antybiotyku, ale lecznica jest zamknieta, wiec dostane tabletki do podania w domu. Mam nadzieje, ze nie bedzie z tym wiekszego problemu. Obawiam sie, ze jak tabletka bedzie gorzka to wyczuje ja w jedzeniu i nie zje (ten kotek zawsze byl wyjatkowym 'smakoszem' ;)). Wczoraj wetka probowala Malemu obejrzec ten ogon bez znieczulenia,to jej uciekl, ale na szczescie udalo sie go zlapac. Dzisiaj bedzie go dokladnie ogladac w znieczuleniu. Poprosilam, zeby przy okazji zrobila jeszcze jedno zdjecie RTG w innej projekcji, zeby bylo widac gdzie dokladnie umiejscowiony jest ten srut.

Miejmy nadzieje, ze wszystko bedzie dobrze. Ja sie tylko zastanawiam, czy ten pogryziony ogon mogl byc jedyną przyczyną, ze kot nie jadl oraz ten jego sposob chodzenia (taki powolny i ostrozny) - czy to wszystko moglo byc przez ten ogon? Z tego co wetka mowi, to ropnia nie bylo. Boje sie, zeby nie bylo tak, ze po zagojeniu ogona go wypuscimy i nadal bedzie cos nie tak... :roll:

EDIT:

Wyniki b. krwi:
1) Obrazek 2) Obrazek

Pogryziony ogon:
Obrazek

RTG (widoczny śrut):
Obrazek
Ostatnio edytowano Pt kwi 28, 2017 23:16 przez Kate23, łącznie edytowano 2 razy

Kate23

 
Posty: 765
Od: Sob wrz 13, 2003 15:05
Lokalizacja: Gdynia

Post » Pt kwi 28, 2017 20:37 Re: ŁAPANIE I LECZENIE DZIKUSKÓW - WĄTPLIWOŚCI!

Nic się nie da obejrzeć bez "lajków" :(
Mam nadzieję, że kot w domu odżyje i zacznie jeść i zwalczać anemię.
Obrazek
Obrazek

mziel52

 
Posty: 10154
Od: Czw gru 27, 2007 20:51
Lokalizacja: W-wa Śródmiescie

Post » Pt kwi 28, 2017 23:11 Re: ŁAPANIE I LECZENIE DZIKUSKÓW - WĄTPLIWOŚCI!

Czy teraz da sie normalnie obejrzeć? Po kliknieciu na miniaturke zdjecia powinny otworzyc sie w wiekszym rozmiarze.
Dla tego kotka samo trzymanie w zamknieciu i bliski kontakt z czlowiekiem to bardzo duzy stres. Niestety u mnie tez bedzie w klatce, ale na pewno bedzie spokojniejszy niz w lecznicowym szpitaliku.

Kate23

 
Posty: 765
Od: Sob wrz 13, 2003 15:05
Lokalizacja: Gdynia

Post » Sob kwi 29, 2017 0:21 Re: ŁAPANIE I LECZENIE DZIKUSKÓW - WĄTPLIWOŚCI!

Brzydki jest ten ogon. Jak na pogryzienie, to za duże chyba te otwory, a z drugiej strony to lepiej, bo tlen dostaje się do rany. Paprze mu się to czy były strupy? Co wet zalecił? Ja bym mu to tym żelem smarowała, póki kot jest dostępny. Ten żel nie szczypie, łagodzi i świetnie goi:
http://lekidlazwierzat.pl/pl/p/Chitopan ... owych-/271

O śrucie trudno coś powiedzieć, wet musi - czy wyjmować go czy nie.
Tyle znalazłam
http://forum.gazeta.pl/forum/w,525,1563 ... _srut.html
Obrazek
Obrazek

mziel52

 
Posty: 10154
Od: Czw gru 27, 2007 20:51
Lokalizacja: W-wa Śródmiescie

Post » Pt maja 12, 2017 17:18 Re: ŁAPANIE I LECZENIE DZIKUSKÓW - WĄTPLIWOŚCI!

Jestesmy juz po kontroli. Ogon ponoc wygojony. Wyniki krwi troche lepsze - zelazo dziala! Anemia cofa sie.
W USG brzucha- niestety przewody zolciowe sa poszerzone. Kotek moze miec w przyszlosci problemy z watroba lub trzustka, ale tudno teraz to ocenic.

Nie jest źle, oby tylko po wypuszczeniu przychodzil do nas i jadal to zelazo.

Martwie sie, poniewaz i tym razem wetka mowila, ze krew ma lekko zoltawy odcien, a teraz krew pobierala inna lekarka. Na szczescie wyniki b. krwi (zarowno pierwsze jak i drugie) nie wskazują na zoltaczke, ale mimo wszystko jest to dosc niepokojace!
Czy te poszerzone przewody zolciowe w USG moga cos znaczyc?

Niestety, okazalo sie, ze kotek ma w sobie wiecej tych postrzalow (co najmniej 3, a nie mozna wykluczyc, ze jest ich wiecej), wiec nacierpial sie biedak :(
Nie wiemy jednak czy wszystkie naraz do niego wystrzelono, czy w roznych odstepach czasu. Teraz juz wiem, ze oko na pewno stracil przez postrzal. Srut znajduje sie w oczodole, wetka mowi, ze chyba nawet kosc jarzmowa zostala uszkodzona. Szkoda, ze te kilka lat temu podczas operacji oczyszczania oczodolu nie usunieto srutu. Szkoda, ze wowczas nie zrobiono zdj RTG, choc o nie prosilam (od poczatku sugerowalam, ze przyczyną straty oka moglo byc postrzelenie).

Wypuszcze go jutro albo w niedziele - mają być ponoc cieple dni. Nie chcialabym, zeby sie przeziebil, bo ma ogolony caly brzuszek i nasade ogona.

Miziel, dziekuje za rady :) Jednak nie byloby raczej mozliwosci smarowania ogona. Kot jest dosyc dziki, typowy dzikusek. Kilka dni temu wyjatkowo udalo mi sie go troche poglaskac - w przypadku tego kota to naprawde sukces! Z reki je, ale to wszystko na co sobie pozwala.

Srutow nie bedziemy juz ruszac, bo to raczej stare sprawy, wszystko jest juz pogojone. Na nowo trzeba by bylo kota ranic, zakladac szwy, rekonwalescencja znacznie by sie wydluzyla. Miejmy nadzieje, ze nic sie z tym nie bedzie dzialo.

Kate23

 
Posty: 765
Od: Sob wrz 13, 2003 15:05
Lokalizacja: Gdynia

Post » Sob maja 13, 2017 7:09 Re: ŁAPANIE I LECZENIE DZIKUSKÓW - WĄTPLIWOŚCI!

Niedokrwistość u kota z postrzałami może wynikać z ołowicy :(
Trzeba to brać pod uwagę.

Blue

 
Posty: 18887
Od: Pt lut 08, 2002 19:26

Post » Sob kwi 07, 2018 23:21 Re: Leczenie dzikuskow-KULEJĄCY KOT/bad nic nie wykazalo/str

Ten kotek - glowny bohater watku ma jakiegos strasznego pecha :( W dodatku tak ciezko go zlapac...
Rowny rok temu mial pogryziony ogon, wczesniej bardzo chore zeby, jeszcze wczesniej stracil oko, a teraz dosyc mocno kulal na lewą tylną lapke. Przez kilka dni obserowalam i liczylam, ze moze mu przejdzie i nie bedzie potrzeby ponownego lapania go. Ucieszylam sie, bo na drugi dzien lepiej chodzil, niestety przez kolejne dwa dni pogorszylo mu sie, kulawizna nasilila sie, a lape przez wiekszosc czasu kot trzymal w gorze i 'skakal' na 3 lapkach. Na szczescie apetyt mial zachowany. Zdecydowalam o zlapaniu. O dziwo, udalo sie za pierwszym razem. Niestety, znowu w tej nieszczesnej budce :( Byl juz wieczor, wiec z wizytą u weta musialam poczekac do dnia nastepnego. Poszlam od razu do weta ortopedy - chirurga. Zrobiono RTG, ktore nic nie wykazalo! Zadnych zmian w kosciach, zadnego srutu w nodze. Wg weta - wiezadla, sciegna wszystko sie trzyma. Rzepka rowniez ok. Nie stwierdzono zadnych nieprawidlowosci. We wtorek bedzie 2 tyg. jak go zlapalam. Dostal przez 5 dni lek przeciwbolowy/przeciwzapalny (koci meloksam w syropie).

Zalaczam zdjecia RTG:
Obrazek
Obrazek
Dopiero wczoraj zwrocilam uwage, ze na zdjeciach nie ujeto stopy(!?).

Trudno jest mi ocenic, czy z lapą jest juz wszystko ok, bo kotek malo sie rusza (siedzi w klatce). Klade mu jedzenie przed klatke, zeby zobaczyc jak sie porusza, jak stawia tą lapke. Do jedzenia czasem wychodzi z klatki, czasem nie. Przy mnie nie bardzo chce sie ruszac. Przez ten moment, co go widze jak wstaje i podchodzi do miski, to raczej normalnie chodzi, ale jest to tylko pare krokow, wiec trudno ocenic czy nadal jest problem z lapą. Caly czas pamietam, ze zanim go zlapalam, to przez jeden dzien wydawalo sie, ze jest juz lepiej, tez prawie normalnie chodzil (cieszylam sie, ze unikne lapania go), a na nastepny bylo juz duzo gorzej.

Nie bylo mnie przy badaniu, wiec nie wiem, czy byl ogladany pod katem zranienia, glebokich ropni. W dodatku brak zdjecia stopy.
Zastanawiam sie, czy przed wypuszczeniem nie udac sie jeszcze do wetki na kontrole, do ktorej chodze na codzien, ale znowu trzeba bedzie podac mu narkoze, bo inaczej sie go nie zbada, do tego dochodzi ogromny stres? Czy moze juz go wypuscic, bez ponownego badania? Nie moge przeciez trzymac go w nieskonczonosc... Co robic? Kusi mnie wypuscic go jutro, ale boje sie, ze go wypuszcze, a on nadal bedzie kulal :( W razie czego - drugi raz, w tak krotkim odstepie czasu na pewno go nie zlapie. Z drugiej jednak strony, znowu narazac go na narkoze i stres?

Kate23

 
Posty: 765
Od: Sob wrz 13, 2003 15:05
Lokalizacja: Gdynia

Post » Pon cze 18, 2018 11:20 BARDZO PILNE!Oskurowany,wyrwany/polamany ogon,kosc odkryta:(

Nie jestem w stanie teraz wyszukac starego watku dotyczacego leczenia i lapania kotow wolnobytujacych, ktory kiedys zalozylam. Najwyzej pozniej moderatorzy polacza oba watki.

W tym momencie potrzebuje na cito porady :cry:
Kotek, o ktorym glownie byl poprzedni watek (w 2015r problemy ze zlapaniem i chore zeby - wszystkie usunieto oprocz klow, w 2017r pogryziony ogon, a zaledwie dwa miesiace temu mocno kulal na tylną lape, jednak badanie i zdjecia RTG nic nie wykazaly - dostal przeciwbolowe, przeciwzapalne, przesiedzial w klatce ok. 2 tyg i wrocil do pelnej sprawnosci). Jeszcze w 2012r stracil oko (jak sie po kilku latach okazalo - przez postrzal z wiatrowki, na RTG widac srut w oczodole), wtedy sie u nas poraz pierwszy pojawil jako 4-6 miesieczne kocie.

Niestety, teraz jest duzo powazniejszy problem, znowu z ogonem. Wczoraj po poludniu, znalazlam Maluszka lezacego w budce, w ogole nie reagujacego na nic. Spojrzal sie tylko na mnie i ziajal jak pies :cry: Przerazilam sie okropnie. Upal jak diabli, a on zadyszany w ocieplanej budzie :cry: Podstawilam transporterek, nie wszedl. Zabralam bude wraz z kotem do przedsionka. Mowilam do niego spokojnie, to wyszedl sam z budki. Mocno krwawil. Zauwazylam, ze ogon przy samej nasadzie wyglada jak oskalpowany, skora cala zdjeta, kosc na wierzchu. TEAGEDIA. Jeszcze w sobote o 20:00 bylo wszysko OK. Kot lezy plackiem, nie chce jesc i pic, dal sobie podac tabletke Unidoxu do pyszczka i Meloxicam w syropku ze strzykawki. Dzisiaj z samego rana pojechalam z nim do weta. Jest podejrzenie, ze ten ogon jest zlamany i wyrwany z kosci krzyzowej. Nie ma w tym ogonie czucia, sprawdzono i w ogole nie reagowal :cry: Ten uraz jest blisko odbytu, wiec nie wiadomo jak to dalej wyglada, czy ma czucie, czy bedzie sie normalnie zalatwial, w jakim stanie jest pecherz. Zostal w lecznicy. Ma miec zrobione wszystkie badania. Najprawdopodobniej caly ogon bedzie do amputacji.

Jestem przerazona. Prosze o rady bardziej doswiadczonych. Moze mial juz ktos taki przypadek? Co robic w razie czego? Czy taki kot da sobie rade? Czy bedzie kontrolowal oddawanie moczu i kalu? Czy bez ogona nie bedzie mial problemow z utrzymaniem rownowagi?

Jak po badaniach bede cos wiecej wiedziala to napisze.

EDIT: W miedzy czasie dostalam telefon od wetki. Niestety, ogon jest do amputacji. Jest w kilku miejscach polamany, oskurowany, kosc na wierzchu (czyli dobrze widzialam) :placz: Caly ogon wyrwany z kosci krzyzowej, nawet kawalek kosci krzyzowej oberwany. Ma liczne krwiaki na udach. Mysle, ze albo pies, albo samochod - raczej to pierwsze. Wetka mowila, ze 2 kregi trzeba bedzie zostawic, ale kot nie ma czucia w tym ogonie, wiec po amputacji nie powinien go odczuwac. Czas pokaze, czy nie bedzie mial problemow ze zwieraczami i czy bedzie mogl sie zalatwiac :cry: Na szczescie nie widac, zeby narzady wewnetrzne byly uszkodzone.

Blagam, jakie macie doswiadczenia z takimi kotami? Jakie rokowania?
Czy rzeczywiscie amputacja ogona to jedyne wyjscie w tym przypadku?
Jestem zalamana :placz:

Kate23

 
Posty: 765
Od: Sob wrz 13, 2003 15:05
Lokalizacja: Gdynia

Post » Pon cze 18, 2018 14:03 Re: BARDZO PILNE!Oskurowany,wyrwany/polamany ogon,kosc odkry

Dziekuje za polaczenie watkow.
Podrzucam. Mam nadzieje, ze zajrzy ktos, kto mial podobny problem. Blagam o pomoc.
Caly czas slysze, choc na razie jeszcze nie od wetki, ze jesli kot nie bedzie kotrolowal wyprozniania - nawet, jesli bedzie dobrze sie czul i bedzie chcial zyc, to trzeba bedzie go uspic, a ja sobie czegos takiego nie wyobrazam :placz:
Nigdy nie mialam takiego przypadku. Nie wiem, nie znam sie. Poradzcie cos, blagam :placz:

Kate23

 
Posty: 765
Od: Sob wrz 13, 2003 15:05
Lokalizacja: Gdynia

Post » Pon cze 18, 2018 14:42 Re: BARDZO PILNE!Oskurowany,wyrwany/polamany ogon,kosc odkry

Mam pod opieką 2 kotki po usunięciu ogona - jedna załatwia się sama, mimo że bardzo wysoko było usuwane; druga (miała też połamaną miednicę, została jej mini-kitka z ogonka) nie załatwia się sama - ja to robię 3 razy dziennie (choć czasem tylko 2 razy, a czasem i 4 - zależy od dnia). Ale one obie oswojone, więc pielęgnacja odbytu (w pierwszym przypadku) i wyciskanie kotka (w drugim) jest możliwe przy minimalnym oporze (pyszczenie, próby wysmyknięcia się z rąk). Obie biegają, skaczą (choć nie tak wysoko jak zdrowe), żyją pełnią życia (ale ja mam koty niewychodzące - tylko wietrzą futra na zabezpieczonym balkonie.
“To co robimy dla nas, umiera wraz z nami. To co robimy dla innych i dla świata zostaje po nas i jest nieśmiertelne.” -A. Pine
nasz wątek: http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=159694

Alienor

 
Posty: 22248
Od: Pt mar 19, 2010 14:48

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: bona_46, Fhranka, Google [Bot], kwiryna, misiulka, Patryk12345, Sledz i 74 gości