Leczenie"dzikuskow"-kotka po ekstracji zebow-ANKYLOZA? Str 9

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Pon maja 06, 2019 4:26 Re: Leczenie "dzikuskow"-kotka z PROBL. STOMATOL./Str 8

Jeszcze jedno. Koty doskonale dają sobie radę z mokrym i suchym mimo ,że pusto w paszczy.
Obrazek Obrazek
Dla naszych Słoneczek [*] Kochamy i tęsknimy.

ASK@

Avatar użytkownika
 
Posty: 49612
Od: Czw gru 04, 2008 12:45
Lokalizacja: Otwock


Adopcje: 13 >>

Post » Pon maja 06, 2019 18:59 Re: Leczenie "dzikuskow"-kotka z PROBL. STOMATOL./Str 8

Dziekuje, ASK@ :)
Tez jestem zdania, ze w przypadku dzikuskow lepiej rwac wszystko od razu o czym powiedzialam wetce. Troche obawiam sie kolejnej narkozy, bo od pierwszego zabiegu jutro miną dopiero 2 tygodnie, no i dodatkowo kotka bedzie musiala dluzej siedziec w klatce :( Jestem raczej zdecydowana na ten drugi zabieg, z tych wlasnie powodow, o ktorych piszesz, ale czy wetka bedzie chciala go zrobic, bo jak z nia rozmawialam, to ona niezbyt chetnie podchodzila do tego pomyslu. Chyba w tym tygodniu sie z nia skontaktuje i sprobuje umowic na zabieg. Jesli te dolne kly są zdrowe i mocno osadzone, to mysle, ze lepiej, żeby zostaly. Mam nadzieje, ze wetka ich nie usunie.

Szczerze mowiac, przeraza mnie narazanie tej kotki na kolejną narkoze i znowu bol. Oby tylko wszystko sie dobrze goilo, bo ja ostatnio nie mam cos szczescia do kotow po zabiegach stomatologicznych. Krotko przed tą kotką, moja domowa koteczka miala usuniete prawie wszystkie zeby, w tym 1 kla i bardzo dlugo nie chciala jesc, do tej pory je kiepsko, po zabiegu schudla. Na dole, z boku pod jezykiem, przy dziasle zrobil sie jej jakis "bąbel" - okazalo sie, ze to powiekszona slinianka (prawdopodobnie uszkodzona podczas zabiegu) i nie wiadomo co z tym dalej robic. Poza tym, dolny kiel rani warge (nie ma gornego kla) i czeka ją kolejny zabieg, bo trzeba skorygowac jej ten kiel (skrocic i jakąś "kuleczke"? na niego zalozyc). Dodam, ze mojej Milce zabieg wykonywal jakis ponoc super stomatolog :roll: W jej przypadku jestem w stanie zajrzec do pyszczka, zobaczyc jak sie goi, ale dzikusowi nie zajrze. Mam drugiego kota bez zebow - tylko kly zostawione, ktory po zabiegu nie chcial jesc miesiac (Łatek - dzikusek z tego watku ze zlamaną łapą, zostal juz u nas, ale to kot tylko do patrzenia). Z moim ukochanym Kacperkiem [*] tez mialam przykre doswiadczenia - nie bede juz tu opisywac, bo to dluga historia :(

Natomiast wolnobytujacy Maluszek-Oczko [*], o ktorym glownie pisalam w tym watku, swietnie sobie radzil bez zebow (mial tylko 4 kly). Pamietam, ze juz nastepnego dnia po zabiegu ladnie jadl. Odzyl.
Nie zapomne widoku jak zjadl calego ptaka, a ja mu miesko mielilam, bo myslalam, ze biedny kotek nie moze gryzc ;)


Mam nadzieje, ze z tą kotką wszystko pojdzie gladko i bez komplikacji... Tak sobie mysle, ze moze wetka po prostu bala sie rwac te dolne zeby? Przy tych policzkowych znajduja sie np. slinianki, ktore mozna uszkodzic. Obym sie mylila.

Kate23

 
Posty: 785
Od: Sob wrz 13, 2003 15:05
Lokalizacja: Gdynia

Post » Pon maja 06, 2019 19:22 Re: Leczenie "dzikuskow"-kotka z PROBL. STOMATOL./Str 8

Kate23: może spróbuj skonsultować to z innymi wetami z Trójmiasta - takimi którzy mają doświadczenie w stomatologii i robią RTG zębów przed zabiegiem? Mam takie samo wrażenie, co Ty odnośnie lęku tej konkretnej wetki przed wyrwaniem wszystkiego. To nie wskazania zadecydowały tylko jej brak doświadczenia.
"Nie jest wolny ten, który jest, ale ten, który pragnie być".
Andrzej Szczypiorski

variovorax

Avatar użytkownika
 
Posty: 416
Od: Nie cze 24, 2012 12:41
Lokalizacja: Warszawa

Post » Wto maja 07, 2019 6:29 Re: Leczenie "dzikuskow"-kotka z PROBL. STOMATOL./Str 8

Niedawno usuwane zęby miały u mnie dwa koty. Wszystkie. Zastanawiano się nad kłami także. Ale nasza wetka bedąca przy zabiegu zadecydowałą o ich usunięciu. Bo byłyby wyrwane wybiorczo. Włąśnie z powodó o jakich piszesz. Paszcza bez zęboli inaczej zamyka się i pozostawiony ząb może być problemem a nie pomocą. Podcinano też im kości i zaszywano dziąsła. By szybciej goiło się .Jeden jak ten młody bóg od razu zaczął jeść. Odżył. Drugi tak darł w transporterze kratkę by się wydostać, że szwy porwał. Kość wyszła na wierzch i była niezła jazda. Dostawał opiaty. Tolfinę potem co 12 godzin w zastrzyku. Wygoiło się. Kot odmieniony.
Kilka zabiegów przerzyliśmy i było pół na pół z rekonwalescencją.
Skonsultuj się jeszcze może z innym wetem.
Obrazek Obrazek
Dla naszych Słoneczek [*] Kochamy i tęsknimy.

ASK@

Avatar użytkownika
 
Posty: 49612
Od: Czw gru 04, 2008 12:45
Lokalizacja: Otwock


Adopcje: 13 >>

Post » Wto maja 14, 2019 3:09 Re: Leczenie "dzikuskow"-kotka z PROBL. STOMATOL./Str 8

Jestem wstepnie umowiona na srode na drugi zabieg.
Tez juz myslalam, czy nie wybrac sie do innego weta, ale... mojej Milce (o ktorej wspomnialam w poprzednim poscie) usuwal zęby niby super stomatolog, ktory zajmuje sie wylacznie stomatologią. Przyjezdza on raz w tygodniu z Olsztyna do Gdanska. Wydawaloby sie, ze kotka nie mogla lepiej trafic... :roll: Mysle, ze raczej juz do niego nie pojde.

Do zwyklego weta, nawet chirurga, boje sie chodzic z kocimi zebami. Niestety czesto zdarza sie, ze zostawiają korzenie.

Jest jeszcze w Gdansku wetka, ktora ponoc super wyrywa zęby i zawsze robi RTG przed i po, ale slyszalam, ze ona tez nie robi wszystkiego od razu, tylko rozklada zabieg "na raty".
Poza tym, żeby skonsultowac kotke z innym wetem i obejrzec jej pozostale zęby, to pewnie trzeba bedzie ja znieczulic, a na zabieg umowic na inny dzien. To bezsensu, żeby tyle razy poddawac tego biednego kota narkozie.

Pozostaje mieć nadzieje, ze ta wetka, do ktorej teraz chodze, wie co robi i dobrze usuwa zęby. Ona szkolila sie u dr Gawora i dr Jodkowskiej, ale stomatogią zajmuje sie dopiero od ok. roku, wiec jeszcze doswiadczenia zbyt duzego nie ma. Jednak nie mam gwarancji, ze jak pojde do innego weta, to lepiej bedzie sie na tym znal :( No i nikt nie umowi sie na zabieg bez wczesniejszego obejrzenia i zbadania kota, co oczywiscie jest zrozumiale.

Czym blizej tego 2-giego zabiegu, tym wiekszego mam stracha i ponownie nachodzą mnie watpliwosci co do usuwania, jak na razie, zdrowych zebow (choc na 100%, że zdrowe, mozna bedzie stwierdzic dopiero po wykonaniu RTG). Czy to troche nie okrutne usuwac kotu profilaktycznie zdrowe zeby? Jak tak patrze na ta koteczke, jak je i wydaje sie calkiem ok, to szkoda mi narazac ja znowu na narkoze, rany w pyszczku i ponowną rekonwalescencje :(

ASK@, czyli 2 Twoje koty nie mają rowniez 4 klow? Nie wypada im jezyczek? Z tego co czytalam, to moze byc jedna z komplikacji po ekstrakcji dolnych klow, a to tez byloby niefajne, szczegolnie dla wolnobytujacego kota (m.in. dlatego wolalabym uniknac usuniecia tych dwoch ostatnich klow, ktore jej zostaly). Jesli okażą sie zdrowe, to moze lepszą opcją niz calkowite usuniecie byloby skorygowanie ich?

P.S. Bardzo fajny i pouczajacy artykul, ktorego autorem jest dr Jerzy Gawor:
https://www.vetpol.org.pl/dmdocuments/zw_2007_11_01.pdf
Polecam, jesli ktos jeszcze nie czytal. Dopiero po jego przeczytaniu uzmyslowilam sobie, jak trudna jest ekstrakcja kocich zebow :strach:

Kate23

 
Posty: 785
Od: Sob wrz 13, 2003 15:05
Lokalizacja: Gdynia

Post » Wto maja 14, 2019 7:47 Re: Leczenie "dzikuskow"-kotka z PROBL. STOMATOL./Str 8

Kate - Malutkiemu [*] w schronisku usunięto część zębów - u mnie stracił resztę. Po usunięciu zębów odżył - zaczął ładnie jeść wreszcie, widać było że ogólnie poczuł się lepiej.
“To co robimy dla nas, umiera wraz z nami. To co robimy dla innych i dla świata zostaje po nas i jest nieśmiertelne.” -A. Pine
nasz wątek: http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=159694

Alienor

Avatar użytkownika
 
Posty: 22772
Od: Pt mar 19, 2010 14:48

Post » Wto maja 14, 2019 8:10 Re: Leczenie "dzikuskow"-kotka z PROBL. STOMATOL./Str 8

Moje koty miały straszny stan zapalny dziąseł i usuniecie wszystkiego dawało szansę na zakończenie cierpienia zwierzakó. Co się stało. Obu nie wypada jęzorek. Choć Rudolf, co miał problem z gojeniem, przez pewien czas wywlał go. Teraz wsio przeszło. Właśnie wybiórcze zostawienie kłów może spowodować ,że jezyk ucieka na stronę bez. Tak miałam z dziką kotką. Zostawili jej kieł dolny z jednej strony. Nie dosć ,że sprawiał jej kłopot ,to język kocica wywalała na tej stronie , gdzie kłów nie było.
Obrazek Obrazek
Dla naszych Słoneczek [*] Kochamy i tęsknimy.

ASK@

Avatar użytkownika
 
Posty: 49612
Od: Czw gru 04, 2008 12:45
Lokalizacja: Otwock


Adopcje: 13 >>

Post » Wto maja 14, 2019 14:27 Re: Leczenie "dzikuskow"-kotka z PROBL. STOMATOL./Str 8

Mój Skitels mial plazmocytarne zapalenie dziąseł i jamy ustnej. Wszytkie zęby poszły. Choroba zniknęła, Jezyczek mu nie wypada, adoptowalismy kotke że schroniska która nie ma ząbków, Jezyczek wypada ale jak śpi. Tak to jest ok wszytko.

Natomiast nasz Gucio który ma raka, rokowania ostrożne, ale Gucio jest w niezłej formie, po tym ostatnim kryzysie który mielismy niedawno co na nocnym dyżurze wyladowalismy. Gucio nie ma dwóch kiełków po jednej str gorny dolny i tam gdzie ich nie ma to mu ciut język wystaje, jakoś nie dużo ale jednak. A co będzie jak wszytkie zęby usunięty, oby było spokojnie :roll: ale zauważyłam że ma problem z jedzeniem, nie chwyta zębami, tylko jezykiem :?

CatAngel

Avatar użytkownika
 
Posty: 16204
Od: Pt cze 04, 2010 10:22
Lokalizacja: Śląsk

Post » Pt maja 31, 2019 21:17 Re: Leczenie "dzikuskow"-kotka z PROBL. STOMATOL./Str 8

Zamierzalam odezwac sie wczesniej zaraz po 2-giej operacji, ale jakos tak wyszlo, ze dopiero teraz moge cos napisac.
Dziekuje Wam za wszystkie opinie :)

W tą srode minely 2 tyg od zabiegu. Zabieg odbyl sie 15.05. Tym razem zrobiono mnostwo zdjec RTG. 2 dolne kly wetka jednak zostawila, poniewaz wg niej kotka ma ankyloze jednego kla - tlumaczyla to tak, ze korzen zrosniety jest z koscią i ekstrakcja takiego zęba bylaby ryzykowna...? Skrocila i zabezpieczyla oba kly, zeby nie kaleczyly gornej wargi. Okazalo sie rowniez, ze z 1-szego zabiegu zostal kawalek korzenia, wiec go "wydlubala".

Musze powiedziec, ze koteczka przez ten czas co jest u mnie, bardzo sie zmienila 8O Szczerze mowiac, to na poczatku bylam przerazona, bo ciezko bylo jej nawet miske z jedzeniem wstawic do klatki - tak rzucala sie na rece (do dzisiaj mam slad), nie mowiac juz o sprzatnieciu, czy probie dotkniecia. W dodatku przez pierwsze dwa dni zalatwiala sie ze strachu pod siebie. W stosunku do mnie tak sie oswoila, ze teraz sama domaga sie mizianek i zabawy sznureczkiem :D Moge nawet zajrzec do pyszczka 8O
Nie zamykam jej juz w klatce, tylko luzem chodzi po garazu :) Dobrze, ze mam przejscie z mieszkania do garazu, bo w kazdej chwili moge do niej zajrzec.

Bylam juz z nia nawet na kontroli u wetki, ktora tez jest bardzo zdziwiona, ze nastapila tak diametrialna zmiana w jej zachowaniu 8O Na szczescie zaczela jesc, ale tylko suche (niestety, nie chce mokrego). Po tym drugim zabiegu dluzej niz po pierwszym odmawiala jedzenia, tylko sosiki wylizywala.

Martwie sie, czy nie za dlugo jest w zamknieciu, czy po takim czasie odnajdzie sie na dworzu... to juz ponad miesiac.
Wetka chce jeszcze skontrolowac jej nerki, poniewaz zabieg byl dlugi, wiec jestesmy umowione na wtorek. Mam nadzieje, ze kotenka da sobie pobrac krew i ze nie straci do mnie zaufania :( Po powrocie z ostatniej kontrolnej wizyty, pol dnia byla schowana i uciekala przede mną, chociaz w sumie nic jej nie robiono, a teraz bedzie kluta w lapke :( Nie wiadomo jak zareaguje na pobieranie krwi "na zywca". Wczesniej byla badana podczas znieczulenia ze wzgledu na jej "dzikosc".

Przesylam zdjecie RTG dolnych klow. Od razu widac, ze obraz korzenia nie jest prawidlowy. Moze jest ktos, kto sie zna, czy to rzeczywiscie ankyloza? A moze cos innego? Czy to prawda, ze ekstrakcja takiego zeba jest ryzykowna i lepiej go nie ruszac?
Obrazek Obrazek
Wydaje mi sie, ze to jest chyba po korekcji klow:
Obrazek

Kate23

 
Posty: 785
Od: Sob wrz 13, 2003 15:05
Lokalizacja: Gdynia

[poprzednia]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: jago.dzianka1@o2.pl i 38 gości