ŁAPANIE I LECZENIE DZIKUSKÓW - WĄTPLIWOŚCI!

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Śro mar 11, 2015 14:05 ŁAPANIE I LECZENIE DZIKUSKÓW - WĄTPLIWOŚCI!

Witam,

Mam problem ze zlapaniem dzikiego chorego kotka. Od kilku dni probuje tego kota zlapac, ale niestety bezskutecznie :( Do klatki-lapki nie chce wejsc (bo w przeszlosci mial juz przykre doswiadczenia z lapaniem - bardzo chore oko/wlasciwie tego oka juz nie bylo i kot musial przejsc operacje wypatroszenia oczodolu, poza tym kocurek nie ma laknienia, wiec nie ma szans, zeby wszedl do klatki). Probowalam tez lapac go "na sznurek" do kennelowki, ale nawet sie do tej klatki nie zblizyl. Jest bardzo ostrozny. Zreszta wszystkie koty pouciekaly jak zobaczyly te klatki (pomimo, ze jedzenie bylo w srodku) - wczesniej lapalam je do kastracji/sterylek. Z walerianą tez probowalismy - zero reakcji, zaden kot sie nie zainteresowal. Z fundacji mam pozyczony sprzet do lapania. Przez dwa dni panie z fundacji probowaly zlapac malego w podbierak (ja nie mam zadnego doświadczenia w takim lapaniu). Niestety, nie udało się. Kot nie chce jesc od prawie dwoch tygodni, w ciagu ostatnich dni okropnie schudl, strasznie zmizernial. Szkielecik się z niego zrobil. Jeszcze dwa tygodnie temu wygladal naprawde dobrze i bardzo ladnie jadl. On podchodzi do miski (ale juz teraz coraz rzadziej), powacha, ew. cos tam polize i odchodzi. Wydaje sie, ze jest glodny, ma ochote zjesc, ale nie je nawet swojego ulubionego surowego mieska. Jak probuje wziac kawaleczek, to bardzo mamle i w rezultacie przestaje jesc. Na pierwszy rzut oka, wyglada jakby cos dzialo sie z zebami albo z j. ustną (moze nadzerki/kaliciwiroza?), ale tak naprawde to moze byc wszystko. Martwie sie, bo widze, ze zle sie czuje (nie je, siedzi "na kurke" - potrafi tak wysiedziec w jednym miejscu bardzo dlugo). Pomimo, ze ten kotek jest taki chory i slaby, to jeszcze znajduje sily, zeby uciekac. Nie jest może bardzo szybki, ale zlapac się nie da. Jest bardzo czujny. U nas sa same prywatne posesje, pelno krzakow i zarośli, co dodatkowo utrudnia sprawe.

Wczesniej można było podejść do niego na wyciagniecie reki (jednak przy probie dotkniecia, jakiegoś gwałtowniejszego ruchu, to cofal się i uciekal), ale teraz po tym lapaniu stal się nieufny i trzyma się raczej na dystans. W fundacji powiedziano mi wprost, ze czasami sa nie lapalne koty i nie można im pomoc. Sugerowano mi się z tym pogodzić. Ale ja tak nie potrafie, nie potrafie patrzeć jak ten kot powoli umiera z głodu. Sama swiadomosc o tym mnie wykańcza. Czuję ogromna bezradnosc i bezsilność :(

Ten kotek wyglada fatalnie, z dnia na dzien coraz gorzej. Przeciez kot nie moze nie jesc dluzej niz 2-3 doby. Bardzo mi na tym kocie zalezy. Juz raz udalo sie uratowac mu zycie. Od tego czasu trzyma sie tej jednej naszej uliczki (nie oddala sie za daleko). To taki fajny kotek. Razem z sasiadka go karmimy. Kot ma ok. 3 lat. Boje sie, ze za kilka dni bedzie za pozno (w zeszlym roku mielismy podobny przypadek z innym kotem, ktory nie jadl, byl coraz chudszy i slabszy, az w koncu sasiadka znalazla go konajacego na swojej posesji - to bylo okropne).

Czuje duzy sentyment do tego maluszka. Dla mnie NIE jest on jednym z wielu kotow. Najzwyczajniej w swiecie mi na nim zależy. Co mogę jeszcze zrobić? Myslalam o jakiś srodkach, żeby go trochę przyspic i wtedy sprobowac zlapac w podbierak, ale z tym podobno tez jest problem, bo ponoc nie ma już tego typu srodkow. Sedalin wycofano, jest jakiś w zelu dla koni, ale podobno dla kotow może byc bardzo niebezpieczny. Zreszta i tak nie ma pewności, ze kot to by zjadl (jak nie je to jest problem). Może jest cos co można w powietrzu rozpylić i kota otumanić? No ja już nie wiem co wymyslic? Możecie cos poradzić? Jak temu kotu pomoc? Blagam o pomoc.

Zawsze lapalam koty na klatke-lapke (nawet w sobote udało zlapac mi się kota z bardzo chora lapą), a teraz jestem bezradna :( W tym momencie mogę liczyc już tylko na siebie i już chyba tylko mi na tym kocie zależy. Każdy, kto mogl pomoc fizycznie, niestety, spasowal :(
Ostatnio edytowano Pt kwi 21, 2017 10:59 przez Kate23, łącznie edytowano 11 razy

Kate23

 
Posty: 708
Od: Sob wrz 13, 2003 15:05
Lokalizacja: Gdynia

Post » Śro mar 11, 2015 14:35 Re: JAK ZLAPAC BARDZO CHOREGO NIE LAPALNEGO KOTA? SPRAWA PIL

Moze podbierak? Podejsc od tylu i zarzucic na niego?
Obrazek

miszelina

Avatar użytkownika
 
Posty: 12463
Od: Nie maja 06, 2007 13:31
Lokalizacja: Krakow

Post » Śro mar 11, 2015 16:24 Re: JAK ZLAPAC BARDZO CHOREGO NIE LAPALNEGO KOTA? SPRAWA PIL

Przysypianie kota do łapania jest bardzo niebezpieczne i stanowczo Ci to odradzam.

Nigdy nie wiadomo jak środek podziała na kota, zwłaszcza, że jest on chory. Może się to zakończyć tak, że kot nie przyśnie tak szybko jakbyś tego oczekiwała i stracisz go z oczu. Przyśnie później i nie wiadomo gdzie, nie wiadomo na co narażony. To nie jest matematyka, nigdy nie wiadomo jak ostatecznie zadziała środek na dany organizm.

Jeżeli kot jest coraz słabszy, to jest szansa, że uda się go złapać w podbierak.
Może na forum jest osoba z twojej okolicy, która ma w tym doświadczenie.
Może jest osoba, która specjalizuje się w trudnych przypadkach?
Dopisz może rejon Polski w temacie.

Są też inne metody. Jeżeli kot podchodzi do karmicielki do nogi, to można spróbować "na pudełko". Jednak jeżeli kot jest czujny i płochliwy, to raczej nie zadziała.

Mi się niestety także kiedyś nie udało złapać chorego kota, pomimo szeroko zakrojonej akcji forumowiczów.
Niestety są takie koty, których nie sposób złapać w to czym z reguły dysponujemy czyli klatki-łapki i podbieraki.
Najbardziej gorące miejsce w piekle jest zarezerwowane dla tych, którzy w okresie kryzysu moralnego, zachowują swą neutralność.
Dante Alighieri
Obrazek
Obrazek
https://www.youtube.com/watch?v=Xhr-PdAOBTM

genowefa

Avatar użytkownika
 
Posty: 16701
Od: Pon wrz 18, 2006 13:34
Lokalizacja: Warszawa-Ursus

Post » Śro mar 11, 2015 16:54 Re: JAK ZLAPAC BARDZO CHOREGO NIE LAPALNEGO KOTA? SPRAWA PIL

Pewnie ktoś doświadczony się wypowie.

Meteorolog1

Avatar użytkownika
 
Posty: 2200
Od: Sob lis 23, 2013 0:42
Lokalizacja: Olesno (opolskie)

Post » Śro mar 11, 2015 17:39 Re: JAK ZLAPAC BARDZO CHOREGO NIE LAPALNEGO KOTA? SPRAWA PIL

Kate23 pisze:W fundacji powiedziano mi wprost, ze czasami sa nie lapalne koty i nie można im pomoc. Sugerowano mi się z tym pogodzić.


Jak dla mnie bzdura :?

W tamtym roku łapałam z dziewczyną ze Stowarzyszenia nie łapanego kota, chyba 4godziny nam to zajęło. Właściwie to czekanie na kota aż podejdzie zajęło tyle czasu, bo złapanie go to 10min. Ja nigdy nie łapie kotów na klatkę, moje wolnozyjące jak łapałam na sterylki i kastracje to tylko podbierak, bo niestety do klatki nie chciały wejść to darowałam sobie :roll: Także tylko podbierak używam.

Kucam a podbierak(mój ma specjalnie krótką rączkę) opieram na ramieniu tak ze siatka jest z tyłu pleców na wysokości ramienia ,ważne aby sie nie zawinęła i kładę miskę z jedzeniem tak na metr-półtora ode mnie. I czekam spokojnie. Najlepiej zeby była z Tobą druga osoba z transporterkiem, ale niech stoi dalej od ciebie.

Jak kot podejdzie daje mu tak z 2min na jedzenie, czasami się poruszę żeby kot zobaczył, że jest bezpieczny i nic mu nie zrobię. I bach siatka na kota i szybko jedną ręką za kark,drugą za tyłek i dociskam do ziemi,uważając aby nie zrobić mu krzywdy. Transporterek ustawić pionowo tak aby drzwiczki były do góry i szybko kota wkładać główką do dołu. Trzymac nadal kot, żeby ci sie nie owinął wokół ręki. Ja raz popełniłam błąd i za wcześniej go pusciłam za kark, a potem byłam wyłączona przez 1,5tyg.Tak mnie pogryzł.

Oczywiscie przed i po nim też tak łapałam koty, ale tego jakos zapamiętałam bo jako pierwszy mnie pogdyzł :twisted:
Obrazek

CatAngel

Avatar użytkownika
 
Posty: 15794
Od: Pt cze 04, 2010 10:22
Lokalizacja: Śląsk

Post » Śro mar 11, 2015 20:33 Re: JAK ZLAPAC BARDZO CHOREGO NIE LAPALNEGO KOTA? SPRAWA PIL

Sedalin w żelu to na pewno odpada. Jest tak ohydny w smaku (próbowałam), że kot go nie zliże dobrowolnie. Trzeba by było strzykawką podać do pysia. Więc się nie da.
Może na siatkę?
Dziewczyny z PKDT albo z Kotangensa?
Marcel <*>, Tygrys <*>

Słupek

 
Posty: 1320
Od: Nie lis 18, 2012 9:46
Lokalizacja: Gdynia

Post » Czw mar 12, 2015 0:11 Re: JAK ZLAPAC BARDZO CHOREGO NIE LAPALNEGO KOTA? SPRAWA PIL

genowefa pisze:Przysypianie kota do łapania jest bardzo niebezpieczne i stanowczo Ci to odradzam.

Wiem, ze jest niebezpieczne i sama jestem przeciwna takim metodom. Zawsze to innym odradzam, ale... jesli tego kota nie zlapię, to w tej sytuacji on i tak umrze z glodu, a tak chociaz bedzie jakas szansa, ze uda mu sie pomoc. On kreci sie pomiedzy 3 dzialkami. Mysle, ze dalabym rade miec go na oku, ale zdaje sobie sprawe, ze roznie moze byc... :(

genowefa pisze:Jeżeli kot jest coraz słabszy, to jest szansa, że uda się go złapać w podbierak.

Poki co, lapie go z nadzieja, ze da sie mu jeszcze pomoc. Moze dolega mu cos, co mozna wyleczyc. Jak kot bedzie taki slaby, ze bedzie juz slanial sie na nogach albo lezal w agonii, ze dopero wtedy da mi sie zlapac, to raczej male szanse (o ile w ogole jakies) na to, ze go odratujemy :( Mimo, ze kotek slaby, to jednak ucieka - mysle, ze to adrenalina, ale dlugo to pewnie nie potrwa :( Dzisiaj uciekajac, chcial wskoczyc na murek do sasiadow, ale nie mial sily wskoczyc, to zaczal sie na niego wdrapywac - bylam za daleko, zeby zdazyc zareagowac i w tym momencie juz zrezygnowalam z "polowania", bo balam sie, ze sobie jeszcze jakas krzywde zrobi - pokaleczy sobie pazury albo cos. Poza tym, on przez to uciekanie tez traci energie i sily.
Po pewnym czasie przyszedl jednak na moja posesje i prawie udalo mi sie go zlapac, gdy byl w budce. Ale on jest bardzo czujny, wiec musialam bardzo cicho podejsc i z boku czyms zakryc wejscie (byl to kawalek styropianu, bo akurat tylko to mialam pod reka)- niestety, przy budce jest bardzo malo miejsca i nie mialam mozliwosci przetrzymania tego styropianu tak, zeby kot tego nie wypchal. Teraz sie martwie, ze po tym doswiadczeniu bedzie juz sie bal wchodzic do budek :(
Po tym calym lapaniu, ktore trwa juz prawie tydzien, kotek stal sie bardziej bojazliwy i nieufny. On moze uciekac prawie do konca. Wiem, co bylo w zeszlym roku z innym kotem, o ktorym wspomnialam w moim pierwszym poscie :(

genowefa pisze:Może na forum jest osoba z twojej okolicy, która ma w tym doświadczenie.
Może jest osoba, która specjalizuje się w trudnych przypadkach?

Kotka pomagaly lapac osoby, ktore maja ponoc doswiadczenie w lapaniu na podbierak. Raz juz prawie sie udalo, ale potem przez reszte dnia, kotek juz sie nie pojawil, przyszedl dopiero rano. Sama tez probowalam z tym podbierakiem. Jestem wstepnie umowiona z jedna pania na piatek na probe zlapania go na wiekszy podbierak, bedziemy tez probowac narzucic na niego siatke. Ale szczerze mowiac, marnie to widze :(
Dzisiaj rano jak przyszedl, to trzasl sie jakby mu zimno bylo, jak chodzi to tak jakby tylne nozki mial slabe. Boje sie, ze mamy coraz mniej czasu :cry:

genowefa pisze:Są też inne metody. Jeżeli kot podchodzi do karmicielki do nogi, to można spróbować "na pudełko". Jednak jeżeli kot jest czujny i płochliwy, to raczej nie zadziała.

Kot jest bardzo czujny i jak mam kolo siebie cos wiecej niz miseczke, to nie pozwoli do siebie podejsc zbyt blisko. Wystarczy jakis gwaltowniejszy ruch, czy podniesienie reki i kotek sie wycofuje. Zwykle chowa sie w krzakach - to jest dodatkowe utrudnienie.

CatAngel, szkoda, ze nie mieszkasz w moich okolicach ;) Moze z Twoja pomoca udaloby sie go zlapac, skoro masz takie doswiadczenie w lapaniu w podbierak...
Dziekuje za szczegolowy opis. Sprobuje tak jak piszesz, ale watpie, ze kot pozwoli do siebie podejsc, jak zobaczy, ze cos duzego trzymam. Sam raczej nie podchodzi do jedzenia, on wlasciwie miską jest coraz mniej zainteresowany :( Musze mu pod nosek podstawiac jedzenie, sam blisko nie podejdzie. Dzisiaj troche polizal, ale tyle co nic :(

Jestem juz psychicznie wrakiem czlowieka. Tak mi szkoda tego malucha. Mysle tylko o tym jak mu pomoc.

Slupek, no to mnie "pocieszylas" - w takim razie faktycznie ta opcja odpada, a rozwazalam ja jako ostatecznosc :( W razie czego, czy sa jakies inne srodki o podobnym dzialaniu?
Dziewczyny z Kotangensa powiedzialy, ze nie pomogą, bo one nie maja doswiadczenia w lapaniu w podbierak i nie znaja nikogo, kto potrafi tak lapac... Na piatek jestem umowiona z panią z pkdt, zeby sprobowac z wiekszym podbierakiem (wczesniej probowala na mniejszy) i na siatke. Ale mimo wszystko radzi, zebym probowala capnac go w domku, bo wg. niej sa najwieksze szanse, ze wlasnie tak sie go zlapie...
Ostatnio edytowano Czw mar 12, 2015 0:27 przez Kate23, łącznie edytowano 1 raz

Kate23

 
Posty: 708
Od: Sob wrz 13, 2003 15:05
Lokalizacja: Gdynia

Post » Czw mar 12, 2015 0:27 Re: JAK ZLAPAC BARDZO CHOREGO NIE LAPALNEGO KOTA? PILNE!!!

podbierak trzymasz za plecami wiec nie będzie wiedział :-) uchwyt podbieraka oparty na ramieniu :-) takze siatkę masz cala z tyłu, sprawdzasz orientacyjnie jaka jest odległość kota,żeby czasami nie przezucic podbierak za kota. A potem tylko jeden porządny ruch podbierakiem :-) coś jak wędkę :-)
Wiem ze łatwo się pisze,ale przerabialam to nascie razy. I to mój jedyny sprawdzony sposób.
Obrazek

CatAngel

Avatar użytkownika
 
Posty: 15794
Od: Pt cze 04, 2010 10:22
Lokalizacja: Śląsk

Post » Czw mar 12, 2015 0:45 Re: JAK ZLAPAC BARDZO CHOREGO NIE LAPALNEGO KOTA? PILNE!!!

Tak, ale trzeba wykazac sie sprytem i miec wprawe (a tego mi brakuje). On reaguje ucieczka na gwaltowniejsze ruchy rak. Sprobuje tak jak piszesz. Ja naprawde nie mam duzego doswiadczenia. Do tej pory mialam szczescie, ze wszystkie koty, ktore chcialam zlapac bez wiekszych problemow wchodzily do klatki-lapki (na pilota). Zajmuje sie kotami z "wlasnego podworka", wiec na b. mala skale. Zlapalam moze z 11 ;) Sama sie sobie dziwie, ze tego dokonalam ;) Kazda lapanka, to dla mnie ogromny stres. Strasznie to przezywam.
Malego lapie razem z moja mama i robimy to tak, ze jedna osoba zajmuje czyms malego, a druga podchodzi do niego od tylu z podbierakiem, ale on jest strasznie czujny i zaraz ucieka.

Kate23

 
Posty: 708
Od: Sob wrz 13, 2003 15:05
Lokalizacja: Gdynia

Post » Czw mar 12, 2015 2:34 Re: JAK ZLAPAC BARDZO CHOREGO NIE LAPALNEGO KOTA? PILNE!!!

Kate, a nie ma ktoś u Was klatki opadającej, np. Kotangens? Ta klatka łapie koty niełapalne bo do niej nie trzeba wchodzić, do środka, tylko opada na delikwenta. Jeśli nie, to może na otwarty transporter? Coś dobrego do środka, długi sznurek przywiązany do drzwiczek, i zamknąć jak wejdzie. Sznurek nie może być jednak za długi bo trudno będzie zamknąć transporter, ale jeśli nieomal udało się złapać kota w podbierak to znaczy, że w luźnopojęte okolice człowieka podchodzi. Może wejdzie do transporterka.
Trzymam kciuki :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok:

Carmen201

 
Posty: 3887
Od: Pt maja 07, 2010 7:49
Lokalizacja: Warszawa


Adopcje: 1 >>

Post » Czw mar 12, 2015 6:42 Re: JAK ZLAPAC BARDZO CHOREGO NIE LAPALNEGO KOTA? PILNE!!!

Może zanim trafi do klatki to choć unidox w jedzeniu podawać . Antybiotyk zlagodzi stan zapalny .
Niestety,miałam dwie nie lapalne . Każde moje"inne"zachowanie powodowało,że kotki znikały .
Większość łapie na transporter . Ale to czasem wymaga kilku dni oswajania kota . Smakołyków w środku jest sporo i kot wchodzi i wychodzi . Jak już spokojnie cały wjedzie to zamykam . Tylko transporter musi być dobrze zaparty z tyłu by nie przesunął się podczas zamykania .
Trudna sprawa z twoim kotem . Łapać trzeba ale nie udane podejście straszy go . Może nie jeść i zrezygnować ze schronienia . Błędne koło .
Ale nie trać nadziei . Musi się udać .
Podbierak przyda się mieć zawsze ze sobą . Nie wiadomo kiedy będzie przydatny . Poza tym kot nawyknie,że zawsze masz coś w ręku .
Obrazek

Dla naszych Słoneczek [*] Kochamy i tęskinimy.

ASK@

 
Posty: 44372
Od: Czw gru 04, 2008 12:45
Lokalizacja: Otwock


Adopcje: 33 >>

Post » Pt mar 13, 2015 0:17 Re: JAK ZLAPAC BARDZO CHOREGO NIE LAPALNEGO KOTA? PILNE!!!

Dopiero teraz mam czas, zeby zajrzec na forum i cos napisac. Udalo sie!!! Maluszka zlapalam, jak poszedl do domku - zakrylam wejscie. Szkoda, ze tak, bo w budkach koty powinny czuc sie bezpiecznie. Ten kocurek jest bardzo pamietliwy. Obawiam sie, ze juz nigdy nie wejdzie do zadnej budki i juz nigdy do mnie nie przyjdzie :(

Ale zlapanie to nie wszystko!!! Od godziny 13:00 do 20:00 walczylismy, zeby przelozyc go ze styropianowej budki do klatki lub transporterka. Tak sie zaparl, ze nie chcial wyjsc. W przekladaniu pomagaly dziewczyny z PKDT. Podobno nie mialy jeszcze takiego opornego przypadku. Probowal gryzc i drapac nawet przez grube rekawice, wiec raczej nie bylo mozliwosci, zeby zlapac go rekoma, tym bardziej, ze wejscie do budki jest male, a on byl odwrocony przodem. Widac, ze jest bardzo slaby, ale jeszcze probowal sie bronic.

Kot potwornie smierdzial ropą i jest strasznie odwodniony. Jest juz po wstepnym przegladzie u weta. Nie mozna bylo pobrac krwi, bo zyly sa zapadniete i krew nie chciala leciec. Tak wiec z badaniem krwi trzeba poczekac. Ma w fatalnym stanie zeby. Wetka usunela mu na razie 3, ktore byly w najgorszym stanie i mogly powodowac najwiekszy bol. Powiedziala, ze do usuniecia jest wiecej zebow, ale nie chciala przedluzac znieczulenia, bo teraz mogloby to byc zbyt obciazajace dla i tak juz oslabionego organizmu. Dziasla bardzo zaczerwienione, byly tez ropnie okolozebowe. Z nosa rowniez leciala ropa, ale calkiem mozliwe, ze to wszystko od chorych zebow. Kamien jak u 10-letniego kota, a kot przeciez mlody (ok. 3 lat). Maly zostal natychmiast podlaczony do kroplowki (poprosilam, zeby podawano mu Duphalyte - wetka mowi, ze dostal, podano mu takze glukoze i elektrolity), dostal antybiotyki, a jutro ma dostac jakis lek "na apetyt". Trzeba go troche wzmocnic i wtedy zrobic reszte. Szkoda, ze wczesniej nie dalo sie go zlapac.

Najbardziej martwie sie o nerki i watrobe. Juz kiedys (wtedy jak mial usuwane oczko) wyniki watrobowe byly koszmarne, a teraz jak tak dlugo nie jadl to na pewno odbilo sie to na watrobie. W dodatku, taka infekcja mogla zaszkodzic tez nerkom.

Bardzo potrzebne kciuki. Oby tylko wszystko skonczylo sie dobrze!

Kate23

 
Posty: 708
Od: Sob wrz 13, 2003 15:05
Lokalizacja: Gdynia

Post » Pt mar 13, 2015 5:16 Re: JAK ZLAPAC BARDZO CHOREGO NIE LAPALNEGO KOTA? PILNE!!!

Kciuki olbrzymie!
Trzeba było zatargac małego w budce do weta') ale by się zdziwił!
Obrazek

Dla naszych Słoneczek [*] Kochamy i tęskinimy.

ASK@

 
Posty: 44372
Od: Czw gru 04, 2008 12:45
Lokalizacja: Otwock


Adopcje: 33 >>

Post » Śro mar 18, 2015 0:29 Re: JAK ZLAPAC BARDZO CHOREGO NIE LAPALNEGO KOTA? PILNE!!!

Martwie sie, bo okazalo sie, ze kotek (ktorego tak trudno bylo zlapac) chyba bedzie musial miec wyrwane wszystkie zeby :( Mam nadzieje, ze chociaz kly uda sie uratowac (chociaz wetka wspominala cos o ekstracji rowniez i klow).
Dzisiaj otrzymalam wyniki badan krwi. Biochemia jest niezla, na szczescie nerki i watroba pracuja dobrze, ale podwyzszona jest amylaza. Obnizony jest potas i troche wapn. Rozpoczeto suplementacje potasu. Niestety, kot ma anemie - nieznana przyczyna, ale byc moze niedozywienie. Na szczescie testy FIV/FeLV sa ujemne.
Moglby ktos zerknac na wyniki? Czy ta anemia jest znaczna? Od jutra wetka chce zaczac suplementowac zelazo (dozylnie razem z kroplowką).
1. Obrazek 2. Obrazek

Plan jest taki, zeby kontynuowac terapię, wzmacniac i czekac do usunięcia zębów. Operacja planowana jest na sobote albo poniedzialek. I tu mam kilka pytan. Weci chca jednorazowo usunac wszystkie zeby. Czy jest to bezpieczne? Czy to prawda, ze taka operacja trwa ok. 3 godzin (tak mi dzisiaj lekarka powiedziala)? Przeciez to strasznie dlugo, szczegolnie dla i tak juz oslabionego malego kotka :( Poza tym, jak tak czytam o usuwaniu zebow, to jestem coraz bardziej przerazona. Ten zabieg obarczony jest duzym ryzykiem roznych komplikacji... :(

W tej samej lecznicy leczony jest jeszcze jeden wolnozyjacy kocurek, ktorego zlapalam, bo mial bardzo spuchnietą i ranną tylnią lapke. Na poczatku grozila mu amputacja tej lapy, ale lekarze mowia, ze ladnie sie goi. Jednak jestem zaniepokojona, bo kotu podawane jest znieczulenie (glupi jas) co 2-3 dzien do zmiany opatrunkow. Na poczatku kocurek mial straszna biegunke (podobno sie z niego lalo), teraz sytuacja zostala opanowana, czyli jest lepiej niz bylo, ale te kupy nadal nie sa ladne. Od paru dni kot wymiotuje (zdarzylo mu sie 3-krotnie). Mial wczesniej robione podstawowe badania krwi (kreatynina, mocznik, Alat i Aspat) i byly w normie oprocz podwyzszonego mocznika - 110 przy normie do 70. Wetka chce powtorzyc badania, bo kot czesto jest znieczulany i te wymioty ja zaniepokoily. Ja od samego poczatku mialam co do tego watpliwosci (czeste narkozy), ale wetka mnie uspokajala, ze kotek dostaje "tylko" takiego lekkiego "glupiego jasia" i na pewno mu to nie zaszkodzi :roll: Przeciez te wszystkie srodki do znieczulania nie sa obojetne dla organizmu. Martwie sie i nie wiem juz co o tym wszystkim myslec :(
Dodam, ze w tej chorej lapie kot ma w kilku miejscach stare zlamania nie za dobrze zrosniete, srut w kregoslupie i polamane zeby.
Ostatnio edytowano Śro mar 18, 2015 1:51 przez Kate23, łącznie edytowano 4 razy

Kate23

 
Posty: 708
Od: Sob wrz 13, 2003 15:05
Lokalizacja: Gdynia

Post » Śro mar 18, 2015 0:34 Re: JAK ZLAPAC BARDZO CHOREGO NIE LAPALNEGO KOTA? PILNE!!!

jeśli mogę coś zasugerować - zmień temat wątku. więcej kompetentnych chorobowo ludzi zajrzy, a mniej się niepotrzebnie zmartwi niełapalnością.

trzymam kciuki!!

Fleur

Avatar użytkownika
 
Posty: 3900
Od: Sob paź 01, 2005 21:51
Lokalizacja: w DT

[następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: annakk, Baltimoore, Bing [Bot], Blue, bolojang, boniedydy, ewa_mrau, Irlandzka Myszka, malySr, Marigold, Martinnn, napdon i 105 gości