Alterhouse*pl i MCO z mutacją hcm/hcm :(

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Sob sty 27, 2018 17:14 Re: Alterhouse*pl i MCO z mutacją hcm/hcm :(

Tak z ciekawości - właściciel ma jakiś obowiązek przedstawić hodowcy wynik sekcji zwłok (akurat kardiomiopatię to jak najbardziej żywemu kotu można zdiagnozować i sekcja nie jest potrzebna) i to jeszcze z toksykologią????
A kto ma pokryć koszty tejże które idą w kilka tysięcy?

DOPISEK: skoro nikt się pode mną jeszcze nie odezwał to skorzystam z okazji, jako że hodowczyni bohaterów wątku się pojawiła i jeszcze nieco podrążę temat, zadam kilka pytań, nie powinno w sumie być trudności z odpowiedzią na nie, zakładam że są one w jakiś sposób oczywiste, tylko mi do głowy nie wpadły.
A że ciekawska ze mnie bestia - to dopytam.

Czy w umowie kupna-sprzedaży kociaka w Pani hodowli są jakieś zapisy odnośnie tego iż w razie jego śmierci w dowolnym momencie nowy właściciel zwierzęcia musi przedstawić hodowcy ksero wyniku z sekcji z toksykologią? Co ta toksykologia ma wykazać i sprawdzić? Przy oddawaniu kota na taki rodzaj sekcji trzeba zaznaczyć czego toksykologia ma szukać. Każdy parametr jest osobno płatny.
Czy w tejże umowie jest również zawarte zobowiązanie do przedstawienia zaświadczenia o kremacji/utylizacji?
Czy w umowie jest zawarty również zapisek o tym iż w razie śmierci jednego z dwóch zakupionych kotów hodowca ma prawo kilka lat po zakupie żądać dokumentacji drugiego kota? Wcześniej się tym nie interesując?
Jakie jest wytłumaczenie dla takiego a nie innego (dwukrotnie wykonanego) wyniku badania genetycznego kocurka skoro jego rodzice podobno nie są nosicielami wadliwego genu?
Co jeśli właścicielka kocurka który umarł przedstawi zaświadczenie iż przyczyną śmierci była wada serca? Jego brat ma potwierdzone badaniami genetycznymi nosicielstwo którego nie powinien mieć wedle dokumentacji a więc szansa na to że jego brat miał to samo i mniej szczęścia jest ogromne.
Co wtedy?
Zostanie zdyskredytowana bo nie przedstawi wyniku sekcji z toksykologią?
Albo okaże się np. że wykastrowała kocurka dwa miesiące później?

Mocno mnie ta historia zaintrygowała, a że hodowczyni się odezwała i jak widać wątek śledzi - to chętnie poznam jej wersję.

Blue

 
Posty: 18103
Od: Pt lut 08, 2002 19:26

Post » Sob sty 27, 2018 20:25 Re: Alterhouse*pl i MCO z mutacją hcm/hcm :(

Blue pisze:Tak z ciekawości - właściciel ma jakiś obowiązek przedstawić hodowcy wynik sekcji zwłok (akurat kardiomiopatię to jak najbardziej żywemu kotu można zdiagnozować i sekcja nie jest potrzebna) i to jeszcze z toksykologią????
A kto ma pokryć koszty tejże które idą w kilka tysięcy?


Jeżeli było to zawarte w umowie to tak - ma obowiązek przedstawić hodowcy wynik sekcji zwłok. I wykonać te badania na swój koszt. A tym bardziej jeżeli występuje z publicznymi oskarżeniami. Nawiasem mówiąc sekcja kosztuje 250 zł, wykonana na SGGW.


A jeśli w umowie był zawarty obowiązek wykonania echa serca jak kot skończy określony wiek a właściciel sobie olał? Czy to nie jest rażące zaniedbanie? Pomijam wynik testu genetycznego (hcm/hcm), nabywca powinien być bezwzględnie uprzedzony o takiej mutacji i związanym z nią ryzyku. I wtedy jego wybór - czy bierze kota "z dobrodziejstwem inwentarza" czy szuka innego. Ale to już sprawa etyki hodowcy.
Nie o to chodzi by człowiek miał kota ale o to by kot miał człowieka...
Obrazek

Witek Nowak

 
Posty: 1704
Od: Pon lut 18, 2008 22:08
Lokalizacja: Warszawa

Post » Sob sty 27, 2018 21:26 Re: Alterhouse*pl i MCO z mutacją hcm/hcm :(

Witek Nowak pisze:Jeżeli było to zawarte w umowie to tak - ma obowiązek przedstawić hodowcy wynik sekcji zwłok. I wykonać te badania na swój koszt. A tym bardziej jeżeli występuje z publicznymi oskarżeniami. Nawiasem mówiąc sekcja kosztuje 250 zł, wykonana na SGGW.


To cena badania sekcyjnego bez toksykologii. Po takim badaniu płasisz SGGW za pobranie wycinków (ciekawe, czy określono w umowie jakich?) które wysyła się np. do Insytutu Weterynarii W Puławach. Koszt przebadania jednej próbki na jedn związek to ostatnio było 816 zł. Więc z ceną, która podałeś, to gruba pomyłka albo niewiedza.

megan72

 
Posty: 2190
Od: Śro kwi 18, 2007 12:41
Lokalizacja: Cymru

Post » Sob sty 27, 2018 21:31 Re: Alterhouse*pl i MCO z mutacją hcm/hcm :(

Blue pisze:Tak z ciekawości - właściciel ma jakiś obowiązek przedstawić hodowcy wynik sekcji zwłok (akurat kardiomiopatię to jak najbardziej żywemu kotu można zdiagnozować i sekcja nie jest potrzebna) i to jeszcze z toksykologią????
A kto ma pokryć koszty tejże które idą w kilka tysięcy?

DOPISEK: skoro nikt się pode mną jeszcze nie odezwał to skorzystam z okazji, jako że hodowczyni bohaterów wątku się pojawiła i jeszcze nieco podrążę temat, zadam kilka pytań, nie powinno w sumie być trudności z odpowiedzią na nie, zakładam że są one w jakiś sposób oczywiste, tylko mi do głowy nie wpadły.
A że ciekawska ze mnie bestia - to dopytam.

Czy w umowie kupna-sprzedaży kociaka w Pani hodowli są jakieś zapisy odnośnie tego iż w razie jego śmierci w dowolnym momencie nowy właściciel zwierzęcia musi przedstawić hodowcy ksero wyniku z sekcji z toksykologią? Co ta toksykologia ma wykazać i sprawdzić? Przy oddawaniu kota na taki rodzaj sekcji trzeba zaznaczyć czego toksykologia ma szukać. Każdy parametr jest osobno płatny.
Czy w tejże umowie jest również zawarte zobowiązanie do przedstawienia zaświadczenia o kremacji/utylizacji?
Czy w umowie jest zawarty również zapisek o tym iż w razie śmierci jednego z dwóch zakupionych kotów hodowca ma prawo kilka lat po zakupie żądać dokumentacji drugiego kota? Wcześniej się tym nie interesując?
Jakie jest wytłumaczenie dla takiego a nie innego (dwukrotnie wykonanego) wyniku badania genetycznego kocurka skoro jego rodzice podobno nie są nosicielami wadliwego genu?
Co jeśli właścicielka kocurka który umarł przedstawi zaświadczenie iż przyczyną śmierci była wada serca? Jego brat ma potwierdzone badaniami genetycznymi nosicielstwo którego nie powinien mieć wedle dokumentacji a więc szansa na to że jego brat miał to samo i mniej szczęścia jest ogromne.
Co wtedy?
Zostanie zdyskredytowana bo nie przedstawi wyniku sekcji z toksykologią?
Albo okaże się np. że wykastrowała kocurka dwa miesiące później?

Mocno mnie ta historia zaintrygowała, a że hodowczyni się odezwała i jak widać wątek śledzi - to chętnie poznam jej wersję.




W sytuacji kiedy nastąpiła nagła śmierci Zoollera jest potrzebna sekcja zwłok , ponieważ nie znamy przyczyny zgonu. O celowości badań toksykologicznych decyduje weterynarz wykonujący sekcje zwłok, pobiera wycinki , przeprowadza wywiad i w tym kierunku robi odpowiednie badania ( nie jest to zbyt kosztowne). Właścicielka kocurka mimo naszych prób kontaktu milczała. Dopiero z tego tu forum dowiedzieliśmy się, że kocurek nie żyje . Pani Sparow napisała na którymś z innych wątków, że kilka miesięcy po zakupie Zoollera zrobiła mu badania ( nie wiemy jakie) które wykazały wadę serca ( nie wiemy jaką). Dla nas to jest dziwne, że nigdy nam o tym nie wspomniała , nie przedstawiła badań i nie szukała pomocy. Dodatkowo też zastanawiamy się czy przeprowadziła badania obu kotom ( siostrze Zoollera- Zafirce) jeśli nie to dlaczego ?

Jeżeli rzeczywiście Zooller miał wykrytą wadę serca to przez okres ponad 3 lat powinien mieć odpowiednią opiekę weterynaryjną , chyba nic trudnego u weterynarza poprosić o historię choroby i ją nam przesłać. Na tą chwile nawet nie mamy w żaden sposób potwierdzonej śmierci kota, być może dostaniemy chociaż zaświadczenie o przeprowadzeniu eutanazji (wg opisu kot cierpiał) lub chociaż o kremacji .

Pani Sparow również na którymś z wątków napisała ,że miała kiedyś innego kocurka MCO (nie z naszej hodowli) który wg niej odszedł na HCM i tu też mija się z prawdą , ponieważ znamy tę historię z jej ust , gdzie powiedziała ,że kocurek wracając ze spaceru przewrócił się na trawniku , zapieniło mu się z pyszczka i już nie żył. Ten kocurek nie był leczony ani zdiagnozowany i również nie miał przeprowadzonej sekcji zwłok, wiemy to ponieważ o to zapytaliśmy. Wówczas Pani zapewniała nas, ze nasze maluchy nie będą kotami wychodzącymi (zaufaliśmy). Nas to bardzo niepokoi , że historia się powtórzyła. Tak jak wcześniej napisaliśmy Pani unikała kontaktu, naprawdę nie wiemy dlaczego , ponieważ bardzo chętnie utrzymujemy kontakt z osobami i rodzinami mającymi nasze kocięta, służymy im radą i pomocą w każdym momencie, zawsze znajdujemy dla nich czas.
Po tym co tutaj przeczytaliśmy to zwątpiliśmy czy w ogóle koty miały/ją odpowiednią opiekę weterynaryjną , szczepienia, odrobaczenia, kontrole itp.

Z niecierpliwością czekamy na dokumentacje medyczną potwierdzającą chorobę i przyczynę zgonu Zoollera.

A co do Pani pytania dotyczącego Zulusa i jego badań genetycznych , uważamy, że jest oparte na konfabulacjach hejterów i proponujemy poszukać naszą wypowiedź dotyczącą rodziców kocurka , zrozumieć i następnie zadać nam ponownie pytanie.

Pozdrawiamy

alterhouse

Avatar użytkownika
 
Posty: 46
Od: Wto cze 21, 2005 15:49

Post » Sob sty 27, 2018 21:46 Re: Alterhouse*pl i MCO z mutacją hcm/hcm :(

alterhouse pisze:
Blue pisze:Tak z ciekawości - właściciel ma jakiś obowiązek przedstawić hodowcy wynik sekcji zwłok (akurat kardiomiopatię to jak najbardziej żywemu kotu można zdiagnozować i sekcja nie jest potrzebna) i to jeszcze z toksykologią????
A kto ma pokryć koszty tejże które idą w kilka tysięcy?

DOPISEK: skoro nikt się pode mną jeszcze nie odezwał to skorzystam z okazji, jako że hodowczyni bohaterów wątku się pojawiła i jeszcze nieco podrążę temat, zadam kilka pytań, nie powinno w sumie być trudności z odpowiedzią na nie, zakładam że są one w jakiś sposób oczywiste, tylko mi do głowy nie wpadły.
A że ciekawska ze mnie bestia - to dopytam.

Czy w umowie kupna-sprzedaży kociaka w Pani hodowli są jakieś zapisy odnośnie tego iż w razie jego śmierci w dowolnym momencie nowy właściciel zwierzęcia musi przedstawić hodowcy ksero wyniku z sekcji z toksykologią? Co ta toksykologia ma wykazać i sprawdzić? Przy oddawaniu kota na taki rodzaj sekcji trzeba zaznaczyć czego toksykologia ma szukać. Każdy parametr jest osobno płatny.
Czy w tejże umowie jest również zawarte zobowiązanie do przedstawienia zaświadczenia o kremacji/utylizacji?
Czy w umowie jest zawarty również zapisek o tym iż w razie śmierci jednego z dwóch zakupionych kotów hodowca ma prawo kilka lat po zakupie żądać dokumentacji drugiego kota? Wcześniej się tym nie interesując?
Jakie jest wytłumaczenie dla takiego a nie innego (dwukrotnie wykonanego) wyniku badania genetycznego kocurka skoro jego rodzice podobno nie są nosicielami wadliwego genu?
Co jeśli właścicielka kocurka który umarł przedstawi zaświadczenie iż przyczyną śmierci była wada serca? Jego brat ma potwierdzone badaniami genetycznymi nosicielstwo którego nie powinien mieć wedle dokumentacji a więc szansa na to że jego brat miał to samo i mniej szczęścia jest ogromne.
Co wtedy?
Zostanie zdyskredytowana bo nie przedstawi wyniku sekcji z toksykologią?
Albo okaże się np. że wykastrowała kocurka dwa miesiące później?

Mocno mnie ta historia zaintrygowała, a że hodowczyni się odezwała i jak widać wątek śledzi - to chętnie poznam jej wersję.




W sytuacji kiedy nastąpiła nagła śmierci Zoollera jest potrzebna sekcja zwłok , ponieważ nie znamy przyczyny zgonu. O celowości badań toksykologicznych decyduje weterynarz wykonujący sekcje zwłok, pobiera wycinki , przeprowadza wywiad i w tym kierunku robi odpowiednie badania ( nie jest to zbyt kosztowne). Właścicielka kocurka mimo naszych prób kontaktu milczała. Dopiero z tego tu forum dowiedzieliśmy się, że kocurek nie żyje . Pani Sparow napisała na którymś z innych wątków, że kilka miesięcy po zakupie Zoollera zrobiła mu badania ( nie wiemy jakie) które wykazały wadę serca ( nie wiemy jaką). Dla nas to jest dziwne, że nigdy nam o tym nie wspomniała , nie przedstawiła badań i nie szukała pomocy. Dodatkowo też zastanawiamy się czy przeprowadziła badania obu kotom ( siostrze Zoollera- Zafirce) jeśli nie to dlaczego ?

Jeżeli rzeczywiście Zooller miał wykrytą wadę serca to przez okres ponad 3 lat powinien mieć odpowiednią opiekę weterynaryjną , chyba nic trudnego u weterynarza poprosić o historię choroby i ją nam przesłać. Na tą chwile nawet nie mamy w żaden sposób potwierdzonej śmierci kota, być może dostaniemy chociaż zaświadczenie o przeprowadzeniu eutanazji (wg opisu kot cierpiał) lub chociaż o kremacji .

Pani Sparow również na którymś z wątków napisała ,że miała kiedyś innego kocurka MCO (nie z naszej hodowli) który wg niej odszedł na HCM i tu też mija się z prawdą , ponieważ znamy tę historię z jej ust , gdzie powiedziała ,że kocurek wracając ze spaceru przewrócił się na trawniku , zapieniło mu się z pyszczka i już nie żył. Ten kocurek nie był leczony ani zdiagnozowany i również nie miał przeprowadzonej sekcji zwłok, wiemy to ponieważ o to zapytaliśmy. Wówczas Pani zapewniała nas, ze nasze maluchy nie będą kotami wychodzącymi (zaufaliśmy). Nas to bardzo niepokoi , że historia się powtórzyła. Tak jak wcześniej napisaliśmy Pani unikała kontaktu, naprawdę nie wiemy dlaczego , ponieważ bardzo chętnie utrzymujemy kontakt z osobami i rodzinami mającymi nasze kocięta, służymy im radą i pomocą w każdym momencie, zawsze znajdujemy dla nich czas.
Po tym co tutaj przeczytaliśmy to zwątpiliśmy czy w ogóle koty miały/ją odpowiednią opiekę weterynaryjną , szczepienia, odrobaczenia, kontrole itp.

Z niecierpliwością czekamy na dokumentacje medyczną potwierdzającą chorobę i przyczynę zgonu Zoollera.

A co do Pani pytania dotyczącego Zulusa i jego badań genetycznych , uważamy, że jest oparte na konfabulacjach hejterów i proponujemy poszukać naszą wypowiedź dotyczącą rodziców kocurka , zrozumieć i następnie zadać nam ponownie pytanie.

Pozdrawiamy


Ok, nie wiem jakie macie zapisy w umowach. Ja w swojej mam magiczny zapis, że hodowla może pociągnąć mnie do odpowiedzialności jeśli nie wywiąże się z żadnych zobowiązań- w tym również ma prawo odebrać kota. Według mnie jest to bardzo rozsądny zapis, bo hodowla dalej poczuwa się do odpowiedzialności za zwierzaka i wspólny kontakt nie kończy się na zdaniu relacji co tam słychać u kota.
Nie wiem czy w Polsce takie zapisy występują w jakiejkolwiek hodowli, jeśli nie to powinny.

Teraz jest taka przepychanka, obie strony mają rację i obie są pokrzywdzone. Nikt natomiast nie wie jak było naprawdę.
Może właścicielka zawiniła i ma pretensje do hodowli, może hodowla zawiniła.
W tym wszystkim najlepszym rozwiązaniem byłyby kolejne wypowiedzi właścicieli kotów z tejże hodowli zabranych od tych samych rodziców.

Chikita

 
Posty: 400
Od: Śro cze 28, 2017 18:05

Post » Nie sty 28, 2018 8:49 Re: Alterhouse*pl i MCO z mutacją hcm/hcm :(

Witek Nowak pisze:Jeżeli było to zawarte w umowie to tak - ma obowiązek przedstawić hodowcy wynik sekcji zwłok. I wykonać te badania na swój koszt. A tym bardziej jeżeli występuje z publicznymi oskarżeniami. Nawiasem mówiąc sekcja kosztuje 250 zł, wykonana na SGGW.


Już megan77 dok ładnie napisała jak sytuacja wygląda.
250 zł kosztuje "goła sekcja" - za wszelkie dodatkowe badania płaci się kosmiczne pieniądze. Pól biedy gdy przyczyna śmierci jest oczywista i sekcja ją tylko potwierdzi - czym innym gdy tej oczywistości nie ma i trzeba wykonać masę badań histopatologicznych, o toksykologii już nie mówiąc.
Dlatego mnie to intryguje. Nigdy w życiu nie zdecydowałabym się na kupno kota w hodowli w której w umowie byłby taki zapis bo narażałoby mnie to na ewentualność pójścia z torbami w razie śmierci kota. Nawet gdyby przyczyna śmierci była oczywista i zdiagnozowana jeszcze za życia kota.

A jeśli w umowie był zawarty obowiązek wykonania echa serca jak kot skończy określony wiek a właściciel sobie olał? Czy to nie jest rażące zaniedbanie?


Ale czy hodowca nie powinien zainteresować się tym na bieżąco a nie po 5 latach?
Gdyby właścicielka kocurka nie odezwała się na forum - to taki zapis byłby kompletnie - nomen omen - martwy. I oznaczałoby iż wystarczy urwać kontakt z hodowcą by z niczego nie musieć się wywiązywać.

Pomijam wynik testu genetycznego (hcm/hcm), nabywca powinien być bezwzględnie uprzedzony o takiej mutacji i związanym z nią ryzyku. I wtedy jego wybór - czy bierze kota "z dobrodziejstwem inwentarza" czy szuka innego. Ale to już sprawa etyki hodowcy.


A to jest oczywiste.
Ale czy tylko o etykę tu chodzi?

Blue

 
Posty: 18103
Od: Pt lut 08, 2002 19:26

Post » Nie sty 28, 2018 10:10 Re: Alterhouse*pl i MCO z mutacją hcm/hcm :(

alterhouse pisze:A co do Pani pytania dotyczącego Zulusa i jego badań genetycznych , uważamy, że jest oparte na konfabulacjach hejterów i proponujemy poszukać naszą wypowiedź dotyczącą rodziców kocurka , zrozumieć i następnie zadać nam ponownie pytanie.


Nie bardzo rozumiem odpowiedź (uważamy, że jest oparte na konfabulacjach hejterów) - czy mogłabym prosić o wyjaśnienie tutaj?

Blue

 
Posty: 18103
Od: Pt lut 08, 2002 19:26

Post » Nie sty 28, 2018 11:28 Re: Alterhouse*pl i MCO z mutacją hcm/hcm :(

Blue pisze:
Witek Nowak pisze:
A jeśli w umowie był zawarty obowiązek wykonania echa serca jak kot skończy określony wiek a właściciel sobie olał? Czy to nie jest rażące zaniedbanie?


Ale czy hodowca nie powinien zainteresować się tym na bieżąco a nie po 5 latach?
Gdyby właścicielka kocurka nie odezwała się na forum - to taki zapis byłby kompletnie - nomen omen - martwy. I oznaczałoby iż wystarczy urwać kontakt z hodowcą by z niczego nie musieć się wywiązywać.



Zgadzamy się z Panią, iż pomimo upływu niemal 5 lat i zerwania kontaktu przez właściciela kota, zapisy umowy dalej obowiązują a my zapewniamy, że będziemy je egzekwować.
Zamiast wymyślać co powinien hodowca proszę się zastanowić co powinien właściciel kotka, my czekamy na dokumenty medyczne potwierdzające chorobę kota,opiekę weterynaryjną, zgon, przyczynę zgonu, bo jak na razie to są słowa bez pokrycia.

alterhouse

Avatar użytkownika
 
Posty: 46
Od: Wto cze 21, 2005 15:49

Post » Nie sty 28, 2018 11:32 Re: Alterhouse*pl i MCO z mutacją hcm/hcm :(

Blue pisze:
alterhouse pisze:A co do Pani pytania dotyczącego Zulusa i jego badań genetycznych , uważamy, że jest oparte na konfabulacjach hejterów i proponujemy poszukać naszą wypowiedź dotyczącą rodziców kocurka , zrozumieć i następnie zadać nam ponownie pytanie.


Nie bardzo rozumiem odpowiedź (uważamy, że jest oparte na konfabulacjach hejterów) - czy mogłabym prosić o wyjaśnienie tutaj?


Nie rozumie Pani naszej wypowiedzi ;)
To proste, Pani zadaniem jest przedstawić dowód na to, iż oświadczyliśmy, że status genetyczny obojga rodziców miotu Z jest N/N.
W przyszłości zadając nam pytanie/a prosimy o to by nie zawierały żadnych insynuacji i opierały się na faktach. Na pytania z podtekstem w prosty sposób odpowiedzieć nie można, a nawet odpowiedź nie ma sensu.

alterhouse

Avatar użytkownika
 
Posty: 46
Od: Wto cze 21, 2005 15:49

Post » Nie sty 28, 2018 12:07 Re: Alterhouse*pl i MCO z mutacją hcm/hcm :(

alterhouse pisze:To proste, Pani zadaniem jest przedstawić dowód na to, iż oświadczyliśmy, że status genetyczny obojga rodziców miotu Z jest N/N.
W przyszłości zadając nam pytanie/a prosimy o to by nie zawierały żadnych insynuacji i opierały się na faktach. Na pytania z podtekstem w prosty sposób odpowiedzieć nie można, a nawet odpowiedź nie ma sensu.


Odpowiedzieć można, wyjaśniając wątpliwości, a czy to będzie z sensem - to wyjdzie w praniu.
Myślę że nie jest to jakieś szczególnie trudne, tym bardziej gdy pisze się o bardzo fachowych sprawach, oczekując zrozumienia - na forum dla miłośników kotów ale w większości nie obeznanych z genetyką.
Dwa, trzy zdania i sprawa może być wyjaśniona, oczywista, bez niedomówień i pozostawienia rozmówcy z poczuciem wysłuchiwania wykrętów i lania wody - by rozmydlić temat.

Kocurek ewidentnie ma taki a nie inny wynik badań genetycznych.
Czy w takim razie mogę spytać jaki jest status genetyczny jego rodziców w tym temacie?
I czy - skoro nie jest zachwycający jeśli chodzi o koty hodowlane (skoro kociak jest jaki jest pod względem genetycznym) - to mogę spytać, jako laik, jaki wynik mają rodzice tego młodzieńca?
I czy właściciel kociaka kupując tegoż był o tym poinformowany?

Blue

 
Posty: 18103
Od: Pt lut 08, 2002 19:26

Post » Nie sty 28, 2018 15:10 Re: Alterhouse*pl i MCO z mutacją hcm/hcm :(

alterhouse pisze:
A co do Pani pytania dotyczącego Zulusa i jego badań genetycznych , uważamy, że jest oparte na konfabulacjach hejterów i proponujemy poszukać naszą wypowiedź dotyczącą rodziców kocurka , zrozumieć i następnie zadać nam ponownie pytanie.

Pozdrawiamy



:lol: :lol: :lol: no wyborne, na pewno laboratorium w niemczech również jest w zmowie z tymi hejterami z fejsbuków!!!11oneone oraz drugie laboratorium, które potwierdziło wynik :roll:
śledzę ten wątek od początku, bo również miałam kocurka MCO z kardiomiopatią, zmarłego ledwo po skończeniu roku, akuratnie nie z tej hodowli, lecz temat tych pojawiających się i znikających genów jest dla mnie fascynujący. i dziwnym trafem ja również skanów badań i echa rodziców mojego kociaka nie otrzymałam, z tym, że hodowla przynajmniej nie szła w zaparte i nie stawiała jakichś niedorzecznych, po 4 latach braku zainteresowania kotem, żądań... za to urwał się kontakt.
zatem czekamy z niecierpliwością na skany badań rodziców, skoro z taką skrupulatnością wymaga się od właściciela udokumentowania śmierci kota na chorobę, zakładam, zdiagnozowaną za życia. :roll:

kadziajka

 
Posty: 209
Od: Pon lut 29, 2016 13:31
Lokalizacja: Gdańsk

Post » Nie sty 28, 2018 15:51 Re: Alterhouse*pl i MCO z mutacją hcm/hcm :(

kadziajka pisze:.....zatem czekamy z niecierpliwością na skany badań rodziców, skoro z taką skrupulatnością wymaga się od właściciela udokumentowania śmierci kota na chorobę, zakładam, zdiagnozowaną za życia. :roll:
No ale to jest akurat, wg mnie, słuszne.
Skoro ktoś publicznie stawia jakieś zarzuty, to powinien również publicznie je udowodnić...nie uważasz?
Słusznym również jest, że skoro hodowla publicznie się broni, to i hodowla powinna publicznie udowodnić, że że rodzice kocurka są N/N czy też maja takie wyniki, jakie hodowca zapewnia, że mają.
Cała reszta, to jest słowo przeciwko słowu.
Natomiast wyniki badań są na papierze, niepodważalne (mam nadzieję) dla żadnej ze stron.
Obrazek Obrazek

Kazia

 
Posty: 10232
Od: Pt maja 24, 2002 13:46
Lokalizacja: Warszawa

Post » Nie sty 28, 2018 15:55 Re: Alterhouse*pl i MCO z mutacją hcm/hcm :(

Kazia pisze:Natomiast wyniki badań są na papierze, niepodważalne (mam nadzieję) dla żadnej ze stron.


Kazia, czy ty wiesz co umożliwiają współczesne programy graficzne? :D
Najlepiej wiedzą to ludzie, którzy kupili kota ze zdjęcia :ryk: tylko, że oni się w życiu nie przyznają do tego....
Nie o to chodzi by człowiek miał kota ale o to by kot miał człowieka...
Obrazek

Witek Nowak

 
Posty: 1704
Od: Pon lut 18, 2008 22:08
Lokalizacja: Warszawa

Post » Nie sty 28, 2018 16:06 Re: Alterhouse*pl i MCO z mutacją hcm/hcm :(

kadziajka pisze:
alterhouse pisze:
A co do Pani pytania dotyczącego Zulusa i jego badań genetycznych , uważamy, że jest oparte na konfabulacjach hejterów i proponujemy poszukać naszą wypowiedź dotyczącą rodziców kocurka , zrozumieć i następnie zadać nam ponownie pytanie.

Pozdrawiamy



:lol: :lol: :lol: no wyborne, na pewno laboratorium w niemczech również jest w zmowie z tymi hejterami z fejsbuków!!!11oneone oraz drugie laboratorium, które potwierdziło wynik :roll:
śledzę ten wątek od początku, bo również miałam kocurka MCO z kardiomiopatią, zmarłego ledwo po skończeniu roku, akuratnie nie z tej hodowli, lecz temat tych pojawiających się i znikających genów jest dla mnie fascynujący. i dziwnym trafem ja również skanów badań i echa rodziców mojego kociaka nie otrzymałam, z tym, że hodowla przynajmniej nie szła w zaparte i nie stawiała jakichś niedorzecznych, po 4 latach braku zainteresowania kotem, żądań... za to urwał się kontakt.
zatem czekamy z niecierpliwością na skany badań rodziców, skoro z taką skrupulatnością wymaga się od właściciela udokumentowania śmierci kota na chorobę, zakładam, zdiagnozowaną za życia. :roll:



Nie rozumiemy dlaczego Pani twierdzi, że laboratorium miało by być w zmowie z hejterami? polskie czy też niemieckie – może Pani to wyjaśnić ?

Co my mamy wspólnego ze znikającymi genami???

Kto wg Pani miał również kocurka chorego na kardiomiopatię z uczestników tego wątku?

Pani przygody życiowe nie mają nic wspólnego z naszą hodowlą, więc po co o tym Pani tu napisała?

Na podstawie czego wyciągnęła Pani wniosek naszym brakiem zainteresowania Zoollerem, posiada Pani jakąś wiedzę tajemną? czy też właścicielka kocurka gdzieś to napisała ?

Odnośnie wymaganych przez nas dokumentów - Czy uważa Pani, że wpisy hejtera Sparow, osoby anonimowej mamy uznać za pewnik?

Dla nas na tą chwilę kocurek Zooller jest kotem zdrowym i żywym , nie otrzymaliśmy informacji od właściciela ,że jest inaczej.

Pytania które zadaliśmy nie są retoryczne a zatem niecierpliwością czekamy na odpowiedź.

Pozdrawiamy

alterhouse

Avatar użytkownika
 
Posty: 46
Od: Wto cze 21, 2005 15:49

Post » Nie sty 28, 2018 16:44 Re: Alterhouse*pl i MCO z mutacją hcm/hcm :(

na dwa pierwsze pytania odpowiedź jest taka sama- jeśli twierdzą Państwo, że rodzice nie posiadają genów, z których wyszedł kociak o wyniku hcm/hcm, to chyba faktycznie laboratoria zmówiły się z właścicielką, albo geny te u kociaka pojawiły się znikąd...
odpowiedzi na trzecie pytanie polecam poszukać w wątku, jak to już komuś z Państwa strony było wcześniej sugerowane :)
moje przygody życiowe są ciekawostką, w związku z którą trafiłam na ten wątek, ot, tyle.
jeśli, jak Pani twierdzi, pozostawałaby Pani w stałym kontakcie z właścicielami Zollera, czemu w takim razie takim problemem jest stwierdzenie, czy użytkownik- hejter internetowy Sparrow jest faktycznie właścicielem kota? czy w nieustającym kontakcie z Państwem właściciele nie wspomnieliby o chorobie kota?

moje pytanie o skany badań rodziców kotków również nie było retoryczne, jak również pytania wielu innych osób, w tym właścicielki Zulusa, zatem nie mogę wysiedzieć na krzesełku czekając na Państwa odpowiedź w tej sprawie!
Ostatnio edytowano Nie sty 28, 2018 16:55 przez kadziajka, łącznie edytowano 1 raz

kadziajka

 
Posty: 209
Od: Pon lut 29, 2016 13:31
Lokalizacja: Gdańsk

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baltimoore, binosek, Blue, Dominka1, Google [Bot], jago.dzianka1@o2.pl, Klementy_na, Majestic-12 [Bot], Masha, puszatek, Sarah DeMonique i 124 gości