Łopatą i do piachu! Łódź-zaginęła. W swoim NOWYM domku :)

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Śro sty 20, 2016 18:12 Re: Łopatą i do piachu! Łódź-zaginęła na dworcu, znalazła si

Właśnie.
ObrazekObrazekObrazek
Tylko przyjaciele słyszą Twój krzyk , gdy milczysz i widzą łzy, gdy się śmiejesz
"Boże , chroń mnie od fałszywych przyjaciół -z wrogami sobie poradzę"

kropkaXL

Avatar użytkownika
 
Posty: 34974
Od: Wto sie 12, 2008 14:18

Post » Śro sty 20, 2016 18:26 Re: Łopatą i do piachu! Łódź-zaginęła na dworcu, znalazła si

sty 19, 2016 17:45
Anna61 pisze:Stefanka sama poszła sama do biura i pani zadzwoniła pod numer osoby o nicku kalewala podany w ogłoszeniu tylko dlatego, że mogła dysponować szybko transportem. Kotę zabrała z biura kalewala i na ten czas kotka przebywa u niej i czekam na telefon kiedy mogę ją odebrać.
Druga sprawa, to po zrzeczeniu się kotki przez byłą opiekunkę kotka, jest osoba która chce adoptować Stefankę u której jest adoptowany ode mnie kotek Czaruś viewtopic.php?f=1&t=155563&hilit=Czaru%C5%9B
Nie chciałam tego pisać na forum aby nie zapeszać.


Wita Was osoba o nicku Kalewala, której to telefon był na ogłoszeniu nie przypadkowo, a dlatego, że osoba uczestniczyla w pierwszej fazie poszukiwań. Nie pisząc o tym na forum, bo generalnie ma bardzo mało czasu i woli za kotami poganiać, niż o nich pisać.
Nawet spotkałyśmy się w któryś świąteczny wieczór na Dworcu - prawda?



Wto sty 19, 2016 20:22
wiesiaczek1 pisze:kalewala, bardzo uprzejmnie proszę napisz szczegółowo i pokaz Stefanię
natentychmiast :D


Oto Kiszka
.
Obrazek * Obrazek * Obrazek



Wto sty 19, 2016 22:46 R
Anna61 pisze:
mb pisze:
Anna61 pisze: czekam na telefon kiedy mogę ją odebrać

kalewala dzwoniła :?: Wiesz już, Aniu, kiedy odbierasz Stefankę :?:

Nie, kalewala ubzdurała sobie, że Stefanka zostaje u niej i będzie szukać jej domku o ile nie odda jej byłej właścicielce Zuzannie J. :strach:
Ja nie rozumiem jak tak można postąpić, myślałam, że zwracam się o pomoc do ''przyjaciół'' dla których dobro zwierząt jest najważniejsze.

W przypadku Stefanki mamy takie fakty:
- to ja uratowałam ją zabierając ją do siebie,
- to ja leczyłam ją w najgorszym okresie, kosztem własnego zdrowia i sił,
- to ja wyadoptowałam Stefankę na podstawie umowy adopcyjnej, która jest umową cywilno-prawną i niesie za sobą konkretne konsekwencje,
- jedną z tych konsekwencji jest to, że kot ma wrócić do mnie w razie np. zrzeczenia się kota lub nie zapewnienia mu właściwej opieki, a to właśnie miało miejsce w przypadku pani Z.,
- dodatkowo sprawa powrotu Stefanki do mnie została potwierdzona na forum miau w wątku kotki,
- pani Z. nie zadbała o wystarczające zabezpieczenie kotki podczas przewożenia jej środkami komunikacji publicznej - wystarczyło okleić transporter taśmą pakunkową lub nałożyć ocieplacz na transporter,
- pani Z. porzuciła zwierzę na pastwę losu w wyjątkowo niebezpiecznym miejscu, jakim jest dworzec kolejowy, w zimie,
- pani Z. miała pretensje o wydatkowanie pieniędzy na poszukiwanie Stefanki, jakby uważała, że ja lub inni szukający chcą przy tej okazji oszukać ją i zarobić na tym(!),
- pani Z. w korespondencji ze mną oficjalnie zrzekła się kotki 30 grudnia,
- nie zwracałam się do nikogo z prośbą o pomoc w szukaniu domu dla Stefanki i nie potrzebuje takiej pomocy,
- mam już dla Stefanki zapewniony i sprawdzony DS, w którym jest kot także wyadoptowany przeze mnie

W związku z tym wszystkim, zwracam się z prośbą o zwrot Stefanki, zgodnie z umową adopcyjną i wcześniejszymi ustaleniami z osobami pomagającymi w jej szukaniu.


Kolejno - o pomoc w poszukiwaniu kotki zwróciła się do mnie ewa_mrau, w dnu jej zaginięcia, oraz p.Zuzanna, której ewa_mrau podała mój telefon - znam sporo karmicieli, od razu zawiadamiałyśmy ich o zaginionej kotce.
Dobro zwierząt jest dla mnie bardzo ważne - dlatego kotka wróciła do opiekunki, gdzie jest jedynym i kochanym kotem, widziałam, jak się obie zachowywały przy spotkaniu. Uważam, że to lepsze rozwiązanie niż zakocony dom tymczasowy czy 5, 6, 7 kot w domu - wiem to ze swojego doświadczenia.
Kotka nie została porzucona, ani wyrzucona, jej zaginięcie było tragicznym przypadkiem, za który niekoniecznie należy p.Zuzannę rozstrzelać. Wg mojej wiedzy - a przypomnę, w pierwszym okresie (do świąt włącznie) uczestniczyłam w poszukiwaniu kotki, latałam po Dworcu, drukowałam ogłoszenia przygotowanie i rozwieszane przez ewę_mrau, i byłam w kontakcie telefonicznym z p.Zuzanną - ona też jej aktywnie szukała.
Jeśli chodzi o sprawy formalne między osoba o nicku Anna61 a p.Zuzanną - z braku podpartej dowodami wiedzy nie mogę się na ten temat wypowiadać.



» Wto sty 19, 2016 23:11
Cindy pisze:Nie pojmuje jak to sie stalo, ze na ogloszeniu znalazl sie nr telefonu kalewala skoro Stefanka miala osoby bardziej zaangazowane w jej poszukiwania :conf: i jej przyjazne. Kto wpadl na pomysl wpisywac tam nr telefonu takiej niepewnej osoby.


Wyjaśniłam wyżej?



» Wto sty 19, 2016 23:16

Baltimoore pisze:Wiesiaczek1 - dobrze się wyraziłaś. Ja chciałam doprecyzować.
I dlaczego kalewala w ogóle się nie odzywa???
To nie jest śmieszne.
Co teraz się dzieje ze Stefanką???
Na miejscu Ani chybabym dostała ataku serca :strach:


Nie odzywa się, bo pracuje, zajmuje się kotami, lata z nimi do weta albo łapie chore. Masz rację, to nie jest śmieszne. I trochę mało czasu ma na klepanie w klawiaturę, i nurzanie się w oparach absurdu.



Śro sty 20, 2016 8:18
mb pisze:
kropkaXL pisze:I jakim prawem kalewala dopuszcza w ogóle myśl o oddaniu kotki Zuzie, która się jej zrzekła?

Bo jest koleżanką Zuzy :?: :roll:




» Śro sty 20, 2016 9:25
mb pisze:
Anna61 pisze:Może nie koleżanka ale jakieś pośrednie koligacje.

W tej sytuacji można domyślać się różnych rzeczy:
że np. kotka została znaleziona już wcześniej (brak śladów łapek od pewnego czasu), że znowu jakiś transporterek otworzył się "pechowo" itp. itd.
Wszystkie wersje są równouprawnione.
Ale rozpoznać Stefankę mogła chyba tylko albo Anna61 albo pani Zuza.
Stąd można przyjąć, że znalazca Stefanki musiał kontaktować się z panią Zuzą w celu identyfikacji, jeśli nie potrzebował do tego opinii Anny61, prawnej opiekunki Stefanki.
Ostateczny wniosek odnośnie znajomości czy koleżeństwa nasuwa się sam - bliższa ciału koszula, jak mówi przysłowie.


Gęstnieją te opary - krystalizują się w teorię spiskową?
Kotka ma wyraźnie rude plamy na grzbiecie i kreskę na główce, rozpoznać ją może każdy porównując ze zdjęciami.



Śro sty 20, 2016 10:31
Anna61 pisze:
ewa_mrau pisze:od wczorajszego telefonu od kalewali z informację, że kotka się znalazła, nie rozmawiałam z nią
i w związku z tym nie mam żadnych nowych informacji

---

Zapewne, ale dlaczego nie poformowałaś mnie od razu o decyzji kalewali o zatrzymaniu kotki u siebie bądź zwrocie do byłej opiekunki a wiedziałaś o tym.
Ewa jest mi naprawdę bardzo przykro, ale czy Ty w tej sytuacji nie masz nic do powiedzenia? co do decyzji kalewali - wcześniejszy nick anskr.


Ewa_mrau nie ma żadnego wpływu na moje decyzje ani o nich nie wiedziała, nie jesteśmy też w nieprzerwanym kontakcie telefonicznym, więc skąd ten atak na osobę, która bardzo dużo czasu i wysiłku włożyła w poszukiwanie Kiszki? Być może najwięcej z ekipy poszukiwaczy? Wiem, ile ogłoszeń powiesiła, bo sama część jej drukowałam, a ona jeszcze dodrukowała co najmniej drugie tyle. Wiem też, ile się na dworcu wymarzła.
Gwoli ścisłości - mój wcześniejszy nick to annskr



Śro sty 20, 2016 10:27
yolaantaa pisze:Wchodzę i widzę,że nic się nie wyjaśniło,koszmar nadal trwa :cry: :cry: :cry: Kolewala raczej się nie odezwie i nie ma co na to liczyć....A jakby tak zebrać się w grupę i pojechać do niej,to chyba jedyne wyjście,bo skoro tak postąpiła,to na pewno się nie odezwie :( :( :(


Linczyk? Czy na pifffko? Tylko musicie przywieźć ze sobą, bo ja to likierki lubię…



Śro sty 20, 2016 11:36
yolaantaa pisze:No napisałam już żeby wybrać się grupą bo nie ma na co biernie czekać....


Kupą, mości panowie, kupą!



Śro sty 20, 2016 11:49
Necz pisze:
yolaantaa pisze:No napisałam już żeby wybrać się grupą bo nie ma na co biernie czekać....

Proponujesz lincz? Wyprawę z widłami i łomami na zdobywanie twierdzy?
Według mnie powinna do kalewali wybrać się Anna61 z kimś, kogo kalewala zna (ale nie jakąś wielką grupą) i spróbować na spokojnie porozmawiać twarzą w twarz. Spokojnie, nie zaogniać, bo nic to nie da. Najważniejsze jest odzyskanie kota, dlatego trzeba schować emocje do kieszeni i spróbować się dogadać.


Śro sty 20, 2016 13:09
lazzy pisze:Witam.
Raczej nie uczestniczę aktywnie w życiu forum, jestem bardziej podczytywaczką. Tak też w tym wątku po cichu śledziłam wiadomości i trzymałam kciuki za szczęśliwe zakończenie historii.
Od wczoraj, mimo wspaniałych wieści o odnalezieniu kotki, obserwuję z coraz większą odrazą, to co się dzieje na wątku. Ja wiem że czas na forum szybciej leci, zwłaszcza ja się czeka na jakieś wiadomości. ale dajcie sobie trochę luzu. Wiadomość o możliwych problemach z oddaniem kotki wstawiła Anna 61 wczoraj o godzinie 22:46, w tej chwili jest kilka minut po 13-stej, przybyło 5 stron wątku, kilka osób zostało oskarżonych o złe intencje, w tym takie które aktywnie uczestniczyły w poszukiwaniach Stefanki, ktoś nawoływał do "wjazdu na chatę" itd. To raptem kilka godzin, a już oskarżono, wydano wyrok i można stawiać gilotynę - litości... Pomyśleliście, że może Kalewala od wczoraj od 22:46 jeszcze mogła w ogóle nie być na forum i nie wie co się tu dzieje? (oczywiście tego nie wiem, ale umiem sobie wyobrazić, ze tak może być, że raptem w ciągu tych kliku godzin nie miała czasu tutaj napisać).
Nie chcę stać po żadnej stronie, nikogo z bohaterów sytuacji nie znam, mam nadzieję że sprawa rozwiąże się dobrze, że Anna61 i Kalewala się dogadają, i Stefanka trafi w miejsce w którym już zawsze będzie kochana i bezpieczna, ale apeluję, odetchnijcie kilka razy i nie nakręcajcie się niepotrzebnie.


Necz i Lazzy - wielkie dzięki za głos rozsądku - w tym tonie chętnie porozmawiam.
Wybrałam moim zdaniem najlepszy wariant dla kota. Wahałam się, rozmawiałam z kilkoma rozsądnymi kociarzami, i oczywiście z p.Zuzanną. Z Anną61 też próbowałam…..
Anna61 zobaczyła Kiszkę w tragicznym stanie 23 grudniu 2014, zabrała ją do siebie 2 stycznia. Czy mam lamentować albo zarzucać Annie61 że przez te 10 dni kotka mogła umrzeć / zginąć? Nie, bo widać realia nie pozwoliły jej na inne rozwiązanie. Tak jak realia nie pozwoliły p.Zuzannie zamieszkać na Dworcu Łódź Kaliska. Obie zrobiły to, co mogły.
Do tematu - p.Zuzanna zaadoptowała kotkę w połowie kwietnia. Anna61 była z p.Zuzanną w stałym kontakcie, zastrzeżeń co do opieki nad kotką nie miała - bo pewnie odebrałaby ją.
Znów dygresja - czasem odwiedzam dawne „swoje” koty. Jeśli witają mnie ostrożnie i trzymają się poza moim zasięgiem - wiem, że im w nowym domu dobrze, jeśli starają do mnie przytulić - kombinuję, jak je zabrać, bo widać coś nie gra.
Znów do tematu - gdzie kotka będzie się czuła lepiej, niż w domu, który zna najdłużej, gdzie ma człowieka tylko dla siebie?



Śro sty 20, 2016 13:40
yolaantaa pisze:Jeszcze z tego wszystkiego może się okazać,że to nie Stefanka,bo kto ją tak naprawdę widział i może to potwierdzić...Ale dopiero by było :cry: :cry: :cry: :cry:


Może najzdrowiej trzymać się tej wersji….



» Śro sty 20, 2016 14:14
aniasa pisze:Hmmm... dziwna historia... A może było jeszcze inaczej? Może panna Zuza wcale nie zgubiła wtedy Stefanki na dworcu, tylko np. zaniedbała ją w jakiś sposób i z kicią coś się stało... albo oddała ją komuś i wiedząc, że umowa adopcyjna na to nie zezwala upozorowała tę niby ucieczkę... ? Potem nie szukała, bo wiedziała, że nie ma sensu... Nie spodziewała się takiego szumu na forum, wiec teraz brnie dalej, że niby kicia się znalazła... Aniu, czy Ty widziałaś Stefankę po znalezieniu? Myślę, że ktoś tu nie jest z nami szczery. Ale chyba nie jesteśmy grupą szalonych małolatów, a dorosłymi ludźmi, którzy mądrze rozwiązują problemy. Nie ma co gadać o bejzbolach i nagonkach, tylko wziąć umowę adopcyjną i pójść na najbliższy komisariat policji zgłaszając kradzież zwierzaka. Policja musi w tej sytuacji wszcząć postępowanie... A przecież wiemy, że każdy adres w sieci ma swoje IP i każdego można w końcu znaleźć. Poza tym Ania wie, gdzie mieszka Zuza, bo zamieszczała fotki z odwiedzin. Poza nickami macie jakieś numery telefonów komórkowych osób, które szukały Kiszki itd. itd. - te wszystkie informacje dajcie policji i niech oni działają...


Ojojoj….
Zgadzam się z Tobą - to nie po Stefankę wczoraj pojechałam, a po Kiszkę.



Śro sty 20, 2016 14:37
Anna61 pisze:Dziewczyny, proszę o wyciszenie emocji bo to niczemu dobremu nie służy a ja nie potrzebuję harmidru tylko merytorycznego wsparcia.
Bardzo też proszę kalewalę która jest lub była (nie wnikam) prezesem łódzkiego oddziału For Animals o oddanie polubowne koteczki do której nie ma żadnego prawa.
http://fundacjaazyl.eu/index6.html


Znów muszę uściślić - nie jest ani nie była prezesem, jest i była zwykłym wolontariuszem….
A apel o wyciszanie emocji…. Nakręcić je jest łatwo, wyciszyć dużo trudniej.



Śro sty 20, 2016 15:06
Cindy pisze:No to czemu kalewala nie zorganizuje p.Z innej kotki - napewno ma jakies do wyadoptowania. Czy p.Z nie ma honoru - skoro raz sie kotki zrzekla i wybrala swieta i sylwestra u rodziny zamiast szukac "ukochanej" rzekomo kotki - to znaczy, ze nie jest z nia emocjonalnie zwiazana w przeciwienstwie do Ani, ktora uratowala jej zycie i ja bardzo kocha. Pani Z moze sie ponownie zauroczyc inna. Nie musi tu nikomu udowadniac, ze postawi na swoim i wlasnie Stefanke odzyska.
Aniu - to sa jakies podle zagrywki podlylch bab - radze Ci udac sie na policje. A pan Zbigniew Luczynski tak ladnie zaprasza ostatnio i podaje nr telefonu - w programie UWAGA TVN - ze czeka na telefon aby zrobic interwencje W twojej sprawie moze akurat sie ucieszy, ze beda mogli przyjechac z kamera i nakrecic jeden odcinek wiecej. Moze warto sprobowac - do odwaznych swiat nalezy. Prawo jest po Twojej stronie - wiec nie zwlekaj.


Inna kotka, mówisz? A może p.Zuzanna tylko tę właśnie kocha i tylko tę chce?



Śro sty 20, 2016 15:57
Cindy pisze:Tymbardziej dziwi jej stanowisko teraz 8O


Decyzję o zwrocie kiszki właścicielce, p.Zuzannie podjęłam po naprawdę poważnym namyśle, po zapoznaniu się faktami, o których na forum nie pisano, np. nie pisano o tym, że p.Zuzanna wyjeżdżała z Łodzi z zapaleniem oskrzeli w wtorek, a w sobotę wróciła szukać kotki. Chora. Napisano tylko o tym, że wyjechała.
Początkowo szukała z Wami - o tym też nikt nie pisał, potem z koleżanką i narzeczonym.

I jeszcze taki cytat z 11 grudnia
Pt gru 11, 2015 9:50
Anna61 pisze:
Szymkowa pisze:Aniu, to naprawdę jest Stefanka, ta zabiedzona koteczka ze zdjęć na pierwszej stronie? Toż to cud prawdziwy!

Jak byłam u niej w odwiedzinach to jej nie poznałam, o czym pisałam wcześniej, nie poznałam w sensie pozytywnym oczywiście. :wink:



Chyba wystarczy. Żal mi czasu na takie przepychanki słowne, w pustostanie marznie kilka kociaków, chcę tam podjechać, zobaczyć, co da się zrobić. A już nieco późno.

Odnośnie odnalezienia kotki - wczoraj w południe zadzwoniła pani z Dworca Kaliskiego, że w biurze na półpiętrze klatki schodowej siedzi kot z rudym, podobny do poszukiwanego. Panie bały się kota złapać i gdzieś zamknąć, bo mógłby podrapać, więc rzuciłam wszystko i pojechałam - bo kot mógłby z tej klatki schodowej uciec, ktoś mógłby go wypuścić… Prawdę mówić nie wierzyłam, że to Kiszka, ale jeśli inny zagubiony biedak, też należałoby pomóc…
Panie jednak zamknęły kota w kuchence, poczęstowały tym, co miały - mleczkiem i wędlinką, wspólnie wyciągałyśmy kota spod szafki, porównywałyśmy ze zdjęciami - jednak ona.
Zabrałam, zadzwoniłam do właścicielki, umówiłyśmy się na wieczór na „identyfikację”.
I pojechałam na spotkanie służbowe - zdążyłam. Potem z kotką do weta, zbadać, odpchlić - wstępnie nie stwierdzono objawów chorobowych, wychudła trochę, ale bez tragedii - waży 2,2kg - to niewielka koteczka.
Zostawiłam kotkę w mieszkaniu przy miseczkach i poleciałam do pracy.
Wieczorem P.Zuzanna czekała na mnie pod drzwiami, przyjechała wcześniej, nie mogła wysiedzieć w domu.
Kotkę zastałyśmy pod biurkiem - zawołana wyszła, najpierw ostentacyjne przywitała się ze mną, potem kręciła się przy p.Zuzie, ale na kolana wpakowała się już moja staruszka Szarocia. Kiszka grzecznie poczekała, aż Szarocia zwolni należne jej miejsce, i skwapliwie je zajęła.
Gadałyśmy ze dwie godziny - Kiszka trochę siedziała na kolanach, zeszła na chwilkę zjeść przywiezione przysmaczki, trochę drzemała, ale cały czas trzymała się blisko p.Zuzy, łącznie z towarzyszeniem jej w łazience.
No a potem pojechały…
A jeszcze potem dostałam wiadomość, że poznała mieszkanie, że zachowuje się jak wcześniej - tzn prawie nie odstępuje opiekunki, wykorzystując każdą chwilę na przytulanki.

Taka głupotka - ogłoszeń z moim telefonem było niewiele, te najstarsze rozwieszane. Może to, że właśnie do mnie zadzwoniono i informacją o kotce to znak, że powinna trafić do mnie?

Pytanie retoryczne, ale spróbujcie każdy sobie odpowiedzieć - adoptujecie ode mnie kota, kot rozkwita, potem przez głupi przypadek kot ginie, szukamy wspólnie, kot się znajduje i ja Wam go zabieram pod zarzutem braku opieki. Oddalibyście? Pewnie nie. Walczylibyście do upadłego - w realu i na forum.

P.Zuzanna nie jest na forum - więc można o niej napisać wszystko?

Znikam - nie wiem, kiedy będę miała chwilę na forum, gonią mnie obowiązki.

Aha, i bardzo proszę nie namawiać wspólnych znajomych na telefony do mnie. Kotka nie jest u mnie, a u swojej właścicielki.
Obrazek Obrazek Obrazek

Zachęcam do zakupów w zooplusie przez zielony banerek na blogu - zooplus coś przekazuje na nasze podopieczne kocie bidy. http://domowepiwniczne.blogspot.com/

kalewala

Avatar użytkownika
 
Posty: 21013
Od: Śro cze 29, 2005 13:55
Lokalizacja: Łódź

Post » Śro sty 20, 2016 18:37 Re: Łopatą i do piachu! Łódź-zaginęła na dworcu, znalazła si

kalewala - mimo wszystko nie rozumiem Twojej samodzielnej decyzji o oddaniu kotki włąścicielce. Nie jestes ani osobą, tóra podpisywała umowę i zajmowała się adopcją tej kotki, ani osobą która ją adoptowała. Nie wiem na jakiej podstawie prawnej (i ludzkiej) to zrobiłaś. Zreszta wbrew osobie wyadoptowującej kota, czyli Anna61.
Zgodnie z prawem kotka powinna wrócić do Anna61 lub poczekać u Ciebie aż obie strony umowy adopcyjnej ustalą wspólnie decyzję. Nie rozumiem takiego twojego lekcewazenia Anna61, przykre to i niesłychane, mimo wszystko.
Mam nadzieję, zę faktycznie kotka będzie miała dobrze. I będzie odpowiednio zaopiekowana i bezpieczna.
ObrazekObrazekObrazek
"Nigdy nie wiemy, kiedy widzimy kogoś PO RAZ OSTATNI..."
Tato (*) 2 LATA... i 24 tygodnie..

Marzenia11

 
Posty: 26672
Od: Sob lut 28, 2009 21:24

Post » Śro sty 20, 2016 18:39 Re: Łopatą i do piachu! Łódź-zaginęła na dworcu, znalazła si

Anna61 pisała, że pani Z. oficjalnie zrzekła się praw do kotki, więc jedyne prawo do decydowania o losie kotki miała Anna61, a nie Ty.

Marzenia pisałyśmy jednocześnie.
ObrazekObrazekObrazek
Tylko przyjaciele słyszą Twój krzyk , gdy milczysz i widzą łzy, gdy się śmiejesz
"Boże , chroń mnie od fałszywych przyjaciół -z wrogami sobie poradzę"

kropkaXL

Avatar użytkownika
 
Posty: 34974
Od: Wto sie 12, 2008 14:18

Post » Śro sty 20, 2016 18:41 Re: Łopatą i do piachu! Łódź-zaginęła na dworcu, znalazła si

Czyli pani Zuzanna nie zrzekła się kotki, chociaż się zrzekła, tak ją kocha, że zostawiła ja na dworcu kolejowym i pojechała dalej, a otworzenie się niezabezpieczonego transporterka, w którym kot był noszony po dworcach kolejowych, jak paczka podpasek w torebce, to tragiczny przypadek.

Tylko po co wobec tego było angażować w to wszystko Annę61, niszczyć jej zdrowie i narażać ją na koszty finansowe, utwierdzać w przekonaniu, że kotka wróci do niej :?:
Naprawdę było fajnie patrzeć, jak w jej stanie zdrowia spędza Święta na dworcu, na mrozie :?:

Gratuluję szlachetności :evil:
Obrazek Obrazek Obrazek

mb

 
Posty: 9620
Od: Czw kwi 13, 2006 5:51
Lokalizacja: Kraków

Post » Śro sty 20, 2016 18:42 Re: Łopatą i do piachu! Łódź-zaginęła na dworcu, znalazła si

cisną mi się takie słowa, że żadne forum by nie wytrzymało,
jak można oddać kotkę osobie, która tak naprawdę miała ja w du.....
wyjechała raz, potem drugi raz na świeta i sylwestra,
trochę poszukała i co... nie szukają, ja sobie poczekam,
kalewala: pogięło cię i to mocno,
znam cie już trochę i wiem, ze nie znosisz sprzeciwu,
od dziś możesz mi się nie kłaniać :!:
Obrazek

wiesiaczek1

Avatar użytkownika
 
Posty: 2123
Od: Nie kwi 10, 2011 21:23
Lokalizacja: Łódź

Post » Śro sty 20, 2016 18:46 Re: Łopatą i do piachu! Łódź-zaginęła na dworcu, znalazła si

kalewala pisze:Anna61 zobaczyła Kiszkę w tragicznym stanie 23 grudniu 2014, zabrała ją do siebie 2 stycznia. Czy mam lamentować albo zarzucać Annie61 że przez te 10 dni kotka mogła umrzeć / zginąć?

Ta sugestia jest ohydna - kotka wtedy była w lecznicy, przyniesiona do uśpienia przez właściciela.
Anna61 zabrała ją z lecznicy.
Obrazek Obrazek Obrazek

mb

 
Posty: 9620
Od: Czw kwi 13, 2006 5:51
Lokalizacja: Kraków

Post » Śro sty 20, 2016 18:46 Re: Łopatą i do piachu! Łódź-zaginęła na dworcu, znalazła si

Ania jest kłębkiem nerwów, nie jest w stanie pisać, zwłaszcza po takim "wyjasnieniu".
Kalewala nie doczytałas wszystkiego?-nie doczytałaś,że Z zrzekła się kotki, nie doczytałaś,że kotka ma juz zaklepany dom?
ObrazekObrazekObrazek
Tylko przyjaciele słyszą Twój krzyk , gdy milczysz i widzą łzy, gdy się śmiejesz
"Boże , chroń mnie od fałszywych przyjaciół -z wrogami sobie poradzę"

kropkaXL

Avatar użytkownika
 
Posty: 34974
Od: Wto sie 12, 2008 14:18

Post » Śro sty 20, 2016 18:50 Re: Łopatą i do piachu! Łódź-zaginęła na dworcu, znalazła si

Podczytywałem ten watek, miałem nadzieje ze kicia się znajdzie i trafi do p.Anna61, która dalej pokieruje dobrze jej losem, a to tłumaczenie kalewala... wymówkę i dziurę w d.... ma każdy

Trevor

 
Posty: 261
Od: Wto sie 26, 2014 20:38
Lokalizacja: Warszawa

Post » Śro sty 20, 2016 18:56 Re: Łopatą i do piachu! Łódź-zaginęła na dworcu, znalazła si

Kalewala, jak śmiałaś nie będąc stroną w sprawie podejmować decyzje odnośnie nie swojego kota?
Rozporządzać możesz ale swoim majątkiem a nie czyimś kotem!
To do której właścicielki kot wrócić powinien , to była sprawa między obiema właścicielkami, ciekawe tylko czemu P Zuza nawet nie zadzwoniła zapytać czy można o tym porozmawiać??



A Twój wpis odnośnie zakoconego domku, który jest gorszy... wiesz, dla mnie już nie istniejesz jako człowiek i osoba "opiekująca się zwierzętami"...
Ostatnio edytowano Śro sty 20, 2016 19:03 przez kasia(1), łącznie edytowano 1 raz

kasia(1)

 
Posty: 1137
Od: Czw cze 04, 2009 8:00
Lokalizacja: Pabianice

Post » Śro sty 20, 2016 19:00 Re: Łopatą i do piachu! Łódź-zaginęła na dworcu, znalazła si

nie odzywałam się choć czytałam, ale teraz nie mogę
z wyjaśnień kalewala wynika, że przez cały czas poszukiwań miała swoją wizję i własny plan, o którym nie raczyła nikogo poinformować.
Kotka była szukana wystarczająco długo by w tym czasie rozmówić się z Anna61, wyjaśnić wszystkie wątpliwości i podejmować decyzje zgodnie z wolą wydającego kotkę (Anna61), bo poza nią nikt nie miał prawa decydować o losie kotki. Dysponowanie cudzym kotem nie mieści mi się w głowie.
to co zrobiła Kalewala to w mojej ocenie zwyczajne skur......two i tyle
nie wiem jakie zasługi ma Kalewala, ale ode mnie nie dostałaby nawet pchły na chwilę
Obrazek

dalia

Avatar użytkownika
 
Posty: 17231
Od: Nie maja 09, 2004 16:08
Lokalizacja: Poznań

Post » Śro sty 20, 2016 19:02 Re: Łopatą i do piachu! Łódź-zaginęła na dworcu, znalazła si

Czy leci z nami prawnik?
Dziewczyny!
Szukamy "kociego" prawnika, niech nam pomoże wyjasnić sprawę, nie można przeciez tego tak zostawić?
ObrazekObrazekObrazek
Tylko przyjaciele słyszą Twój krzyk , gdy milczysz i widzą łzy, gdy się śmiejesz
"Boże , chroń mnie od fałszywych przyjaciół -z wrogami sobie poradzę"

kropkaXL

Avatar użytkownika
 
Posty: 34974
Od: Wto sie 12, 2008 14:18

Post » Śro sty 20, 2016 19:03 Re: Łopatą i do piachu! Łódź-zaginęła na dworcu, znalazła si

A wyciąganie kasy od ludzi na poszukiwanie kotki pod pretekstem, że wróci do Anna61, to zwykłe oszustwo.
Obrazek Obrazek Obrazek

mb

 
Posty: 9620
Od: Czw kwi 13, 2006 5:51
Lokalizacja: Kraków

Post » Śro sty 20, 2016 19:04 Re: Łopatą i do piachu! Łódź-zaginęła na dworcu, znalazła si

Nie napiszę dużo ,bo ciśnienie mi wzrosło.Tak jak Pani postąpiła z Anną jest nieludzkie,a najdelikatniej mówiąc chamskie.Takich ludzi się boję :strach:

welina

Avatar użytkownika
 
Posty: 5810
Od: Pon sty 25, 2010 15:17
Lokalizacja: Warszawa

Post » Śro sty 20, 2016 19:06 Re: Łopatą i do piachu! Łódź-zaginęła na dworcu, znalazła si

Ania pisała,że Z. oburzona była, że ktoś chce od niej zwrotu kosztów za ogłoszenia!-ta stęskniona i kochająca pańcia...
ObrazekObrazekObrazek
Tylko przyjaciele słyszą Twój krzyk , gdy milczysz i widzą łzy, gdy się śmiejesz
"Boże , chroń mnie od fałszywych przyjaciół -z wrogami sobie poradzę"

kropkaXL

Avatar użytkownika
 
Posty: 34974
Od: Wto sie 12, 2008 14:18

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Agnieska..., Google [Bot], indianeczka, Majestic-12 [Bot], mika_xx, Qlka i 68 gości