Łopatą i do piachu! Łódź-zaginęła. W swoim NOWYM domku :)

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Śro kwi 20, 2016 11:25 Re: Łopatą i do piachu! Łódź-zaginęła, potraktowana jak rzec

mb pisze:
OKI pisze: I teoretycznie DS w każdej chwili mógłby się domagać zwrotu kota, jeśli zmieniłby zdanie :?

Nie mógłby, gdyby zapisy umowy na to nie pozwalały.
Po to zawiera się umowę - żeby określić prawa i obowiązki obu stron.

Nie jestem prawnikiem, nie będę się kłócić, ale byłam uczona, że umowa zawarta w formie pisemnej wymaga rozwiązania również w formie pisemnej.
Zawsze biorę zrzeczenie, kwituję odbiór kota, książeczki i ew. innej dokumentacji, opisuję stan kota, jeśli tego wymaga.

Raz tego nie zrobiłam - bo kota również przekazałam na dt bez kwitów, więc i odbierałam też bez kwitów.
Tyle że dt w międzyczasie zmienił zdanie i zgłosił sprawę na policję o kradzież :?
Oczywiście sprawa się rozmyła, ale nie wiem, czy tak łatwo by poszło, gdyby dt miał umowę, a nie było do niej pisemnego zrzeczenia.
Moglibyśmy się do tej pory ciągać po sądach.
I co z tego, że prawdopodobnie bym wygrała (miałam skany z czatu potwierdzające chęć zwrotu) - szkoda mi czasu i kasy na prawników :?
Zdecydowanie łatwiej wziąć zrzeczenie.

Nie mówię tu o sytuacjach odbioru kota z uwagi na złamanie warunków umowy, bo takich sytuacji nie miałam.
Tylko że w takiej sytuacji, prawdopodobnie albo DS sam mi wydaje kota i jednak to zrzeczenie podpisuje, albo odmawia wydania i idziemy do sądu.
Nawet jeśli zabiorę kota bez woli DS i pisemnego zrzeczenia, to i tak powinnam jakoś udokumentować przyczyny odbioru (obdukcja, zdjęcia dokumentujące złamanie umowy, wezwanie do poprawienia stanu kota itd. w zależności od przyczyny).
Umowa to umowa - obowiązuje w obie strony i żadnej umowy nie zrywa się jednostronnie bo tak :?
Albo dochodzimy do porozumienia i rozwiązujemy za porozumieniem stron na piśmie, albo idziemy do sądu.

OKI

Avatar użytkownika
 
Posty: 42065
Od: Śro gru 23, 2009 19:05
Lokalizacja: Warszawa

Post » Śro kwi 20, 2016 11:26 Re: Łopatą i do piachu! Łódź-zaginęła, potraktowana jak rzec

babuszka pisze:I to jest właśnie to ,o czym pisałam :))
Owszem ,osobiscie uważam ,że każdy zasługuje na drugą szansę i tą szansę powinien dostać .
Zależy od DT jak się sprawa potoczy , nie od Ciebie , nie ode mnie . To DT musi się dogadać (dla dobra kota ) z DS , który póki co jest prawnie opiekunem kotki .
Koniec nadawania , nie dam się wciągnąć w pyskówki .
Pozdrawiam Cię Baltimoore i życzę mniej zacietrzewienia :))

Poczytaj moje wpisy na forum, a przekonasz się, że się nie zacietrzewiam.
To co piszesz o innych tak naprawdę świadczy o Tobie.

Baltimoore

Avatar użytkownika
 
Posty: 5089
Od: Sob sty 03, 2015 18:44

Post » Śro kwi 20, 2016 12:16 Re: Łopatą i do piachu! Łódź-zaginęła, potraktowana jak rzec

OKI pisze:Umowa to umowa - obowiązuje w obie strony i żadnej umowy nie zrywa się jednostronnie bo tak :?
Albo dochodzimy do porozumienia i rozwiązujemy za porozumieniem stron na piśmie, albo idziemy do sądu.

Pisemne rozwiązanie umowy adopcji może mieć rożne formy, także zrzeczenia, ale to decyzja stron umowy, wynikająca z zapisów umowy, a nie wymóg prawa.
Obrazek Obrazek Obrazek

mb

 
Posty: 9592
Od: Czw kwi 13, 2006 5:51
Lokalizacja: Kraków

Post » Śro kwi 20, 2016 12:19 Re: Łopatą i do piachu! Łódź-zaginęła, potraktowana jak rzec

mb pisze:
OKI pisze:Umowa to umowa - obowiązuje w obie strony i żadnej umowy nie zrywa się jednostronnie bo tak :?
Albo dochodzimy do porozumienia i rozwiązujemy za porozumieniem stron na piśmie, albo idziemy do sądu.

Pisemne rozwiązanie umowy adopcji może mieć rożne formy, także zrzeczenia, ale to decyzja stron umowy, wynikająca z zapisów umowy, a nie wymóg prawa.

Jasne.
Tylko ustne rozwiązanie jest jak ustna umowa - w przypadku zmiany zdania którejś ze stron rodzą się problemy.
Nie po to umowę zawieram pisemnie, żeby ją potem ustnie zmieniać i narażać się na wynikające z tego problemy :?
Mam papier - mam święty spokój, nawet jeśli drugiej stronie coś się odwidzi, albo źle coś zrozumie.

OKI

Avatar użytkownika
 
Posty: 42065
Od: Śro gru 23, 2009 19:05
Lokalizacja: Warszawa

Post » Śro kwi 20, 2016 12:28 Re: Łopatą i do piachu! Łódź-zaginęła, potraktowana jak rzec

W przypadku Anna61 nie było ani ustnego ani pisemnego rozwiązania czy wypowiedzenia umowy adopcyjnej. Niestety.
Niestety także nie było żadnych pisemnych uwag co do niewypelnienia zapisów tej umowy.
ObrazekObrazekObrazek
"Nigdy nie wiemy, kiedy widzimy kogoś PO RAZ OSTATNI..."
Tato (*) 2 LATA... i 24 tygodnie..

Marzenia11

 
Posty: 26424
Od: Sob lut 28, 2009 21:24

Post » Śro kwi 20, 2016 12:35 Re: Łopatą i do piachu! Łódź-zaginęła, potraktowana jak rzec

OKI pisze:
mb pisze:
OKI pisze:Umowa to umowa - obowiązuje w obie strony i żadnej umowy nie zrywa się jednostronnie bo tak :?
Albo dochodzimy do porozumienia i rozwiązujemy za porozumieniem stron na piśmie, albo idziemy do sądu.

Pisemne rozwiązanie umowy adopcji może mieć rożne formy, także zrzeczenia, ale to decyzja stron umowy, wynikająca z zapisów umowy, a nie wymóg prawa.

Jasne.
Tylko ustne rozwiązanie jest jak ustna umowa - w przypadku zmiany zdania którejś ze stron rodzą się problemy.
Nie po to umowę zawieram pisemnie, żeby ją potem ustnie zmieniać i narażać się na wynikające z tego problemy :?
Mam papier - mam święty spokój, nawet jeśli drugiej stronie coś się odwidzi, albo źle coś zrozumie.

Przecież ja piszę o pisemnym rozwiązaniu umowy.
Zresztą umowa pisemna może być rozwiązana wyłącznie na piśmie.
Obrazek Obrazek Obrazek

mb

 
Posty: 9592
Od: Czw kwi 13, 2006 5:51
Lokalizacja: Kraków

Post » Śro kwi 20, 2016 12:46 Re: Łopatą i do piachu! Łódź-zaginęła, potraktowana jak rzec

A cz tę konkretną umowę rozwiązano na piśmie? Jeśli zachodzą po temu przesłanki, to co stoi na przeszkodzie, by wystosować pismo do Pani Zuzanny i wezwać ją do oddania kota? Na początek.
Kiedy przyjmuję zwrot z adopcji zawsze biorę zrzeczenie. Tak samo, kiedy przyjmuję koty właścicielskie oddawane bocośtam.

alix76

Avatar użytkownika
 
Posty: 22876
Od: Nie mar 22, 2009 7:37
Lokalizacja: Wa-wa

Post » Śro kwi 20, 2016 13:08 Re: Łopatą i do piachu! Łódź-zaginęła, potraktowana jak rzec

mb pisze:
OKI pisze:
mb pisze:
OKI pisze:Umowa to umowa - obowiązuje w obie strony i żadnej umowy nie zrywa się jednostronnie bo tak :?
Albo dochodzimy do porozumienia i rozwiązujemy za porozumieniem stron na piśmie, albo idziemy do sądu.

Pisemne rozwiązanie umowy adopcji może mieć rożne formy, także zrzeczenia, ale to decyzja stron umowy, wynikająca z zapisów umowy, a nie wymóg prawa.

Jasne.
Tylko ustne rozwiązanie jest jak ustna umowa - w przypadku zmiany zdania którejś ze stron rodzą się problemy.
Nie po to umowę zawieram pisemnie, żeby ją potem ustnie zmieniać i narażać się na wynikające z tego problemy :?
Mam papier - mam święty spokój, nawet jeśli drugiej stronie coś się odwidzi, albo źle coś zrozumie.

Przecież ja piszę o pisemnym rozwiązaniu umowy.
Zresztą umowa pisemna może być rozwiązana wyłącznie na piśmie.

Faktycznie, mea culpa, nie doczytałam - zasugerowałam się tym, że do tej pory twierdziłaś, że nie stosuje się pisemnego rozwiązania umowy.
Oczywiście, że może mieć różne formy, ale jeśli są wątpliwości co do danej formy, to i tak pozostaje droga sądowa.
I to sąd może rozstrzygnąć, czy dane sformułowanie było czy nie było rozwiązaniem umowy, jeśli strony same nie są w stanie się porozumieć co do tego faktu.
Na forum można sobie bić pianę do u* śmierci - jak widać.
Niezależnie od tego, która strona ma rację.

Nie będę się wypowiadać na temat tej akurat sytuacji - chciałam Ci jedynie zwrócić uwagę, że i owszem, zarówno fundacje, jak i osoby prywatne, podpisują zrzeczenie zwierzęcia w przypadku polubownego rozwiązania umowy.

OKI

Avatar użytkownika
 
Posty: 42065
Od: Śro gru 23, 2009 19:05
Lokalizacja: Warszawa

Post » Śro kwi 20, 2016 13:20 Re: Łopatą i do piachu! Łódź-zaginęła, potraktowana jak rzec

OKI pisze:Faktycznie, mea culpa, nie doczytałam - zasugerowałam się tym, że do tej pory twierdziłaś, że nie stosuje się pisemnego rozwiązania umowy.

Nie będę się wypowiadać na temat tej akurat sytuacji - chciałam Ci jedynie zwrócić uwagę, że i owszem, zarówno fundacje, jak i osoby prywatne, podpisują zrzeczenie zwierzęcia w przypadku polubownego rozwiązania umowy.

Ja cały czas pisałam o pisemnym rozwiązaniu umowy, bo przecież dyskusja jest o umowie zawartej na piśmie.
Nie używałam nigdzie słowa "ustne".

Co do wymagania podpisywania zrzeczenia nie dziwię się - jest to na pewno najlepszy sposób, aby uniknąć jakichkolwiek wątpliwości i ewentualnych przyszłych roszczeń ze strony oddającego zwierzę.
Obrazek Obrazek Obrazek

mb

 
Posty: 9592
Od: Czw kwi 13, 2006 5:51
Lokalizacja: Kraków

Post » Śro kwi 20, 2016 13:26 Re: Łopatą i do piachu! Łódź-zaginęła, potraktowana jak rzec

mb pisze:
OKI pisze:Faktycznie, mea culpa, nie doczytałam - zasugerowałam się tym, że do tej pory twierdziłaś, że nie stosuje się pisemnego rozwiązania umowy.

Nie będę się wypowiadać na temat tej akurat sytuacji - chciałam Ci jedynie zwrócić uwagę, że i owszem, zarówno fundacje, jak i osoby prywatne, podpisują zrzeczenie zwierzęcia w przypadku polubownego rozwiązania umowy.

Ja cały czas pisałam o pisemnym rozwiązaniu umowy, bo przecież dyskusja jest o umowie zawartej na piśmie.
Nie używałam nigdzie słowa "ustne".

Co do wymagania podpisywania zrzeczenia nie dziwię się - jest to na pewno najlepszy sposób, aby uniknąć jakichkolwiek wątpliwości i ewentualnych przyszłych roszczeń ze strony oddającego zwierzę.

Tylko w ostatnim poście napisałaś o pisemnej formie rozwiązania umowy.
W pierwszym, do którego się odniosłaś - nie było niczego na temat formy pisemnej, a wręcz stwierdzenie, że nie podpisuje się zrzeczenia.
Ja już powiedziałam, co miałam do powiedzenia.
Skoro tu się rozumiemy, to nie ma o czym dalej dyskutować.
W tym wypadku rozwiązanie umowy jest dyskusyjne, więc stronie, która uważa się za pokrzywdzoną, pozostaje droga sądowa, bo przedstawianie swoich racji na forum niczego nie zmieni w stanie rzeczy.

OKI

Avatar użytkownika
 
Posty: 42065
Od: Śro gru 23, 2009 19:05
Lokalizacja: Warszawa

Post » Śro kwi 20, 2016 16:37 Re: Łopatą i do piachu! Łódź-zaginęła, potraktowana jak rzec

babuszka pisze:Witam .
Doczytałam wątek i powiem Wam uczciwie w tej chwili niepotrzebnie wałkujecie cała sprawę dalej .
Kotka jest u prawowitego opiekuna ,a DT który tak o kotkę się boi powinien umówić się na wizytę z DS ,najlepiej w towarzystwie osób trzecich i przekonać się naocznie jak miewa się kotka . Na taką wizytę mozna zaprosić np . jakiegoś lekarza wet ,który bedzie w stanie bezstronnie stwierdzić czy kotce dzieje się jakaś krzywda ,czy jest zaniedbana ,zagłodzona czy np. nie leczona . Jesli kotu dzieje się krzywda to oczywiście kota odebrać .
Jesli zaś kot ma w DS dobre warunki i wygląda jak paczek w maśle to odczepcie się w końcu drogie Panie tak od DS jak i od całej sprawy .Oczywiście cała wizyta udokumentowana fotograficznie i upubliczniona na forum.
Czemu ??
A no chociażby dlatego że to Wasze wylewanie brudów ,i osądzanie DS od czci i wiary szkodzi poniekąd Wam samym a już na pewno kotom które potrzebują DS.
Czemu ??
A no temu ,że gdybym nosiła się z zamiarem adopcji kota od Was ,ten i inne wątki w których plujecie jadem,skutecznie zniechęcił by mnie do adopcji kota i wzięcie sobie na głowę "Świętej Inkwizycji" .
Od razu napiszę ,mam adoptowanego kota , nie pierwszy i zapewne nie ostatni , miałam wizyty przed adopcyjne i po adopcyjne ,ale normalne nie wyobrażam sobie sytuacji ,że osoba od której adoptowałam kota bedzie przez całe życie kota mnie sprawdzała ...
Tak mnie też uciekł kot ,którego adoptowałam ,tak szukałam i znalazłam tego kota . DT. był o sytuacji powiadomiony ,ale do diabła nie zabierał mi kota tylko dlatego że kot mi zwiał przez drzwi .
Naprawdę kobiety kochane litości ;/

A czemu z wizyty powinno być uczciwe sprawozdanie na forum ,tego chyba nie muszę tłumaczyć , takie rozwiązanie zamknie domysły i spekulacje .Skończy się wzajemne oskarżanie i podejrzenia .
Pozdrawiam babuszka .

Świete slowa :ok: :ok: :ok:

Z tego co piszecie wynika, że DT ma prawa do kota do końca jego życia. I właśnie
nie wyobrażam sobie sytuacji ,że osoba od której adoptowałam kota bedzie przez całe życie kota mnie sprawdzała ...

Nie wiem, pojęcia nie mam co chcesz osiagnąć Anna61 ponownie rozkręcając całą sprawę, aferę :roll: Bo chyba nawet ty nie wierzysz, że odbierzesz kotkę właścicielce?
Dedykacja specjalna - kto się tłumokiem urodził, walizką nigdy nie będzie!

casica

Avatar użytkownika
 
Posty: 48975
Od: Pt mar 30, 2007 22:12
Lokalizacja: Łódź

Post » Czw kwi 21, 2016 7:23 Re: Łopatą i do piachu! Łódź-zaginęła, potraktowana jak rzec

Ja też nie bardzo rozumiem o co kaman 8O Po co odnowienie wątku, żale Ani i te wszystkie elaboraty.
Nie dopełniłaś Aniu formalności, więc do kogo żal?
Kalewala zrobiła co chciała, nikt jej w tym nie przeszkodził.
Mam tylko nadzieję że koteczka jest szczęśliwa, a ta historia nauczyła czegoś jej właścicielkę.
Obrazek

"Kotom bez trudu udaje się to, co nie jest dane człowiekowi: iść przez życie nie czyniąc hałasu."
Ernest Hemingway

ewan

Avatar użytkownika
 
Posty: 5815
Od: Nie cze 21, 2009 19:19
Lokalizacja: Kraków

Post » Pt kwi 22, 2016 19:03 Re: Łopatą i do piachu! Łódź-zaginęła, potraktowana jak rzec

casica pisze:[
Nie wiem, pojęcia nie mam co chcesz osiagnąć Anna61 ponownie rozkręcając całą sprawę, aferę :roll: Bo chyba nawet ty nie wierzysz, że odbierzesz kotkę właścicielce?

Nie rozkręcam żadnej sprawy/afery a piszę prawdę.

casica pisze:I faktycznie wątek bym zamknęła i nie otwierała więcej. Bo nic to zupełnie nie wnosi

A jakiej racji chcesz być na MOIM wątku osobą decyzyjną?
Czy ja latam po jakiś wątkach, zabieram głos nie znając sytuacji a domniemywam ze słyszenia od swoich znajomych i jak ktoś nie należy do tego ugrupowania co ja (niczym w polityce :? ) to proszę o zamknięcie wątku bo to ugrupowanie mi się nie podoba?

mb pisze:
babuszka pisze:1.)Pani Z. miała podpisaną umowę adopcyjną
2.) Dom tymczasowy w osobie Pani Ani (sądząc po nicku) nie miał oficjalnego zrzeczenia się kota .
Na mój durny i ograniczony rozum ,gdyby Kawalewa nie oddała kota pani Z. To pani Z mogła by mieć takie same pretensje do Niej jak Wy teraz . czyli tak czy siak Kawalewa była by tą "najgorszą".

Pani Z. miała podpisaną umowę adopcyjną z DT ( czyli z Anna61).

W związku z powyższym zrzeczenie się nie ma tu zastosowania, bo ewentualny powrót kota do DT dokonuje się na mocy zapisów umowy adopcyjnej - przez jej rozwiązanie.
W tym przypadku konkretnej umowy jest to możliwe w dowolnym czasie.

Dokładnie - to Anna61 przeniosła umową adopcyjną swoje prawo własności do kota na Panią Z. - pod pewnymi warunkami, wymienionymi w umowie.
W przypadku zaistnienia tych warunków kot wraca oo Anna61 i umowa ulega rozwiązaniu, np. na zasadzie porozumienia stron.
Jest to zgodne z postanowieniami kodeksu cywilnego odnośnie umów.


Nie czytałam na forum miau, aby jakaś fundacja/stowarzyszenie/osoba prywatna odbierając kota z adopcji, na którą była zawarta umowa adopcyjna, musiała dopraszać się u adoptującego o zrzeczenie się kota.
Gdyby tak było, to zawieranie umów adopcyjnych byłoby pozbawione sensu.


Jak widać nie każdy rozumie ten zapis.
Ja miałam 3 podpisane zwroty z adopcji przez osoby wcześniej adoptujące.
Ze Stefanką była inna sytuacja o której każdy mógł poczytać jak została potraktowana przez osobę która widnieje w podpisie umowy adopcyjnej.
Szkoda, że osoby z fundacji for animals z Łodzi nie powiadomiły mnie o swoich zamiarach, bo wtedy siedziałabym w cieple w domu, zrobiłabym wigilię, święta, nie narażałabym swojego zdrowia na niebezpieczeństwo, nie wydawałam bym pieniędzy na paliwo, na zakup karmy dla kotów na dworcu, nie zostawiałam bardzo chorego męża aby kotów pilnował gdy ja parę godzin pojadę do Łodzi szukać nie swojego kota.
Po co to wszystko było ja się pytam?
Teraz przeszkadza komuś, że wątek otworzyłam?
Czy ktoś przeczytał dogłębnie to co wyjaśniłam w tym poscie? viewtopic.php?f=1&t=166667&start=975#p11460822

samosia pisze:Na przełomie roku specjalnie właziłam na miau, żeby zobaczyć co ze Stefanką i jej poszukiwaniami. Pamiętam, że były też wtedy trzaskające mrozy..
Byłam zszokowana finałem całej sprawy - pewnie jak większość obserwujących.
Każdy ma prawo do swojej opinii, ten wątek może ciągnąć się w nieskończoność - ponoć właśnie wg facetów tak kłócą się kobiety "nie ważne,która ma rację,ważne która ostatnia coś przygada". W tym przypadku napisze i doda,żeby po jej słowach zamknąć wątek. Myślę, że nikt nikogo nie przekona, ja jako osoba całkiem postronna też mam swoje zdanie na ten temat i niech każdy sobie to zdanie wyrobi po swojemu czytając ten wątek.

Mieszkam w dużym mieście, ale pracuję na wsi. Widzę, jakie wśród mieszkańców wsi jest podejście do zwierząt.. Zwierze ma wartość użytkową- pies jeszcze wart zachodu, kot ma łowić myszy i pić mleko, spać w stodole. Większość nie pofatyguje się nawet, żeby ściągnąć zwłoki swojego rozjechanego na jezdni kota sprzed posesji..:( Dla przeciętnego mieszkańca wsi my wszyscy z forum jesteśmy mega dziwakami! Zresztą sam tytuł "łopatą i do piachu" jest już wymowny.To przecież tylko kot..
Wśród "miastowych" właścicieli kotów niewychodzących są też różne ligi - jedni oddają koty do schroniska "z powodu narodzin dziecka""silnej alergii" " bo kot się załatwia poza kuwetą", inni organizują się, żeby w święta szukać zaginionej kotki na dworcu. Do której ligi należy pani Z? Co zrobi "w przypadku narodzin dziecka"? Nie znam dobrze całej sytuacji, ale mając obraz na podstawie wpisów w tym wątku mam wątpliwości. Nam - podczytującym relację z poszukiwań- nikt nie wyjaśnił (racjonalnie i spokojnie) dlaczego akurat tak się podziało.
Mam nadzieję,że kotka mimo wszystko w spokoju dożyje u pani Z bez dalszych przygód i będzie największym beneficjentem całego zamieszania..
W całej historii najbardziej ucierpiała Ania- emocjonalnie. Tak myślę...

Nikt tego nie zrozumie dopóki sam nie zostanie tak potraktowany jak ja.
Obrazek Obrazek

Kłamstwo jest jedyną ucieczką słabych. Stendhal
Wątek Łopatą i do piachu ku przestrodze o zaufaniu i podłości ludzkiej bez granic, ale i szczęśliwym zakończeniu :) :) :)
http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1& ... &start=960

Anna61

 
Posty: 37051
Od: Nie lis 25, 2007 20:27
Lokalizacja: Pabianice

Post » Pt kwi 22, 2016 20:15 Re: Łopatą i do piachu! Łódź-zaginęła, potraktowana jak rzec

Anna61 pisze:
casica pisze:[
Nie wiem, pojęcia nie mam co chcesz osiagnąć Anna61 ponownie rozkręcając całą sprawę, aferę :roll: Bo chyba nawet ty nie wierzysz, że odbierzesz kotkę właścicielce?

Nie rozkręcam żadnej sprawy/afery a piszę prawdę.

casica pisze:I faktycznie wątek bym zamknęła i nie otwierała więcej. Bo nic to zupełnie nie wnosi

A jakiej racji chcesz być na MOIM wątku osobą decyzyjną?
Czy ja latam po jakiś wątkach, zabieram głos nie znając sytuacji a domniemywam ze słyszenia od swoich znajomych i jak ktoś nie należy do tego ugrupowania co ja (niczym w polityce :? ) to proszę o zamknięcie wątku bo to ugrupowanie mi się nie podoba?

1. Owszem rozkręcasz i nie rozumiem po co. Nawet zakładając, że piszesz prawdę, co możesz osiągnąć? Moim zdaniem nic, wyłącznie kwasy.
2. Nie pretenduję do roli osoby decyzyjnej, wyrażam swoje zdanie o tej całej awanturze.
Dedykacja specjalna - kto się tłumokiem urodził, walizką nigdy nie będzie!

casica

Avatar użytkownika
 
Posty: 48975
Od: Pt mar 30, 2007 22:12
Lokalizacja: Łódź

Post » Sob kwi 23, 2016 19:15 Re: Łopatą i do piachu! Łódź-zaginęła, potraktowana jak rzec

casica pisze:1. Owszem rozkręcasz i nie rozumiem po co. Nawet zakładając, że piszesz prawdę, co możesz osiągnąć? Moim zdaniem nic, wyłącznie kwasy.

Nawet nie oczekuję, że możesz zrozumieć.
Obrazek Obrazek

Kłamstwo jest jedyną ucieczką słabych. Stendhal
Wątek Łopatą i do piachu ku przestrodze o zaufaniu i podłości ludzkiej bez granic, ale i szczęśliwym zakończeniu :) :) :)
http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1& ... &start=960

Anna61

 
Posty: 37051
Od: Nie lis 25, 2007 20:27
Lokalizacja: Pabianice

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Blue, kaja888, Klementy_na i 40 gości