Bieda z ulicy - chore ucho i wątroba

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Pt kwi 11, 2014 9:35 Bieda z ulicy - chore ucho i wątroba

Wczoraj wszedł mi pod nogi kot w koszmarnym stanie. Śmierdzący kocim katarem, odwodniony, chudy, z lekko przekrzywioną żuchwą, owrzodzonym okiem, oblepiony brudem. Oswojony.
Wzięłam na ręce i zaniosłam do weterynarza.
Kotka waży 1,9 kg, temperatura 37,3, kreatynina 0,95 mg/dl, Got 39,3 U/l, glukoza 196 mg/dl, w uszach świerzb. Dostała antybiotyk, lek przeciwzapalny i catosal, kroplówkę z glukozą podskórnie.
W domu okazało się, że kot sam nie je ani nie pije. Dałam jej strzykawką trochę wody i conwalescence – wczoraj wieczorem i dzisiaj rano i termoforem do klatki. Do oczu dostała tobrex i wodę morską do noska. Ma problemy z przełykaniem. Nie wysikała się od wczoraj. Świszczy przy oddychaniu i mocno jej chodzą boki. Czasem drży jej główka.

Dzisiaj mogę posiedzieć dłużej u weterynarza – kotka chyba powinna dostać kroplówkę dożylną?
Czy próbować pobrać krew na morfologię? Wczoraj się nie udało.
Test na wirusówki chyba na razie nie ma sensu robić?

Nie będzie mnie od poniedziałki do piątku przez dwa kolejne tygodnie po 12 godzin w domu. Czy może lepiej powinnam poszukać szpitalika (chociaż dziennego) gdzie by ją kroplówkowali, dokarmiali i podgrzewali?
Czy kotka może mieć zapalenie płuc?
Ostatnio edytowano Wto lut 26, 2019 22:46 przez fili, łącznie edytowano 9 razy
"Akceptacja śmierci i protest przeciw niej: dwie nieusuwalne strony naszego życia." (L.Kołakowski)

fili

 
Posty: 2434
Od: Pon paź 10, 2005 10:14
Lokalizacja: Śląsk

Post » Pt kwi 11, 2014 10:07 Re: Bieda z ulicy - szpitalik?

Kolejna wywalona bieda co nie radziłą sobie na wolności. Dobrze,że na ciebie trafiła.

Powinna być ogrzewana, karmiona małymi porcjami przez strzykawkę i to najlepiej convą, kroplówka chyba faktycznie lepsza dozylna+ Duphalayt.Moze badania i ew RTG płuc skoro tak swiszczy. Może mieć anemię.
Lekarz daje jej antybiotyk? Moze steryd należy podać by kota podnieść?

Biedna mała. Ludzie cały czas myślą,że kot na wolności zawsze sobie daje radę.
Obrazek Obrazek
Dla naszych Słoneczek [*] Kochamy i tęsknimy.

ASK@

 
Posty: 49011
Od: Czw gru 04, 2008 12:45
Lokalizacja: Otwock


Adopcje: 11 >>

Post » Pt kwi 11, 2014 10:51 Re: Bieda z ulicy - szpitalik?

Koniecznie trzeba sprawdzić żuchwę - skoro jest przekrzywiona może być zwichnięta albo złamana.
Przy pewnej dozie szczęścia wystarczy ją nastawić by poprawa samopoczucia koteczki była znaczna.
Możliwe że jej ciężki obecny stan wynika z niemożności jedzenia i zagłodzenia.\

Trzeba ją karmić - także kroplówkami ostrożnie, nie za dużo białka na raz, bo organizm może sobie z tym nie poradzić.
Zrobiono badania krwi - ale morfologii nie? Szkoda :(
Kreatynina i enzymy w tej chwili nie mają znaczenia, wazniejsze jakie będą za tydzień, dwa - gdy kotka zacznie przyswajać pokarm, metabolizować go.

Potem napiszę więcej, teraz muszę lecieć...

Blue

 
Posty: 19356
Od: Pt lut 08, 2002 19:26

Post » Pt kwi 11, 2014 11:50 Re: Bieda z ulicy - szpitalik?

Antybiotyk dostaje.
Convalescence chyba jest ok? Próbowałam dać jej gerberka ale wypluła.
Co jeszcze mogę jej dać do jedzenia? Coś co można podać przez strzykawkę?
Dałam jej wczoraj 6 ml, potem 10 ml. Dziś rano 15 ml. O ile wczoraj próbowała nawet lizac strzykawke, dzisiaj uciekała trochę pyszczkiem.
Czy to za duże porcje na jeden raz?
Czy podawac jej strzykawka wode?
Może dzisiaj uda się zrobić morfologię.
Jak się sprawdza żuchwę? Trzeba zrobić RTG?
Wydaje mi się że najbardziej dokucza jej koci katar. Jest bardzo odwodniona.
"Akceptacja śmierci i protest przeciw niej: dwie nieusuwalne strony naszego życia." (L.Kołakowski)

fili

 
Posty: 2434
Od: Pon paź 10, 2005 10:14
Lokalizacja: Śląsk

Post » Pt kwi 11, 2014 11:56 Re: Bieda z ulicy - szpitalik?

Jak daje convę to nie daję wody. Ale z reguły kot ma kroplówki jeszcze podawane z Duphalaytem. Małymi "porcjami" ale często.
Daje covę strzykawkę. Po troszeczku. Dorosłemu kotu co 1-2 godziny od 2 potem do 5 ml. jednorazowo tak by żoładek zaskoczył. Ona zagłodzona jest. Na pewno am bolesność pysia skoro szczęka uszkodzona. Co wet na to mówi? Nie mogłą i z tego powodu jeść.
Nie mieszaj jej jedzenia bo nie będziesz wiedzieć co jej "zaszkodziło" jeśli coś będzie nie tak.
Obrazek Obrazek
Dla naszych Słoneczek [*] Kochamy i tęsknimy.

ASK@

 
Posty: 49011
Od: Czw gru 04, 2008 12:45
Lokalizacja: Otwock


Adopcje: 11 >>

Post » Pt kwi 11, 2014 12:10 Re: Bieda z ulicy - szpitalik?

a wet zaglądał do pyszczka czy nie ma nadżerek?
jeśli są nadżerki to niestety choroba mocno zaawansowana i to może powodować niechęć do jedzenia.
Koniecznie trzeba sprawdzić żuchwę jak piszą dziewczyny.
Do jedzenia ja polecam conva albo pastę aptus reconvalescence cat. Gerberki są dobre te tylko mięsne (indyk, kurczak) ale nie wszystkie koty lubią.
U mnie kot z kk nie chciał jeść głownie przez gorączkę i kompletnie zaglucony nosek. Pomogło odsysanie aspiratorem Freenose (dostepny w Rossmanie za kilkanascie pln) zaraz przed jedzeniem. Nos kropiłam Sulpharinolem (bez recepty w aptece) i zaraz potem jedzonko.
Bardzo kotu pomagało nagrzewanie lampa Soluxa (taką zwykłą ludzką kupioną w drogerii czy aptece za 20-40zł). Oprócz tego ulgę dawały inhalacje - zamknięta łazienka, czajnik elektryczny z niewielką ilością wody z sola morską i uchyloną pokrywką i nad ta parą trzymałam kota w transporterku albo na rękach (lepiej w transporterku żeby nie wywinął się i nie poparzył uciekając).

Generalnie przy kk warto porządnie i często czyścić nos - zatkany nos to brak węchu i stąd niechęć do jedzenia u kota. Plus to, że spływająca wydzielina zagraża dolnym drogom oddechowym. No i karmienie choćby na siłę i kropienie oka (na duże zmiany to u nas pomagał atecortin bardziej niż Gentamycyna). I podgrzewanie.

Moim zdaniem warto rozważyć dzienny szpitalik i warto rozważyć podanie Zylexisu (na podniesienie odporności) - u nas 3 dawki zdziałały cuda.

margoth82

 
Posty: 1330
Od: Pon lut 15, 2010 21:10

Post » Nie kwi 13, 2014 13:02 Re: Bieda z ulicy - szpitalik?

Morfologia z 11.04.2014
WBC: 17 (5,5 - 19)
RBC: 7,46 (6,5 -10)
HGB: 14,2 (8-15)
HCT: 32,4 (24-45)
PLT: 661 (100-800)
MCV: 43 (39-55)
MCH: 19 (13-17)
MCHC: 43,7 (30-36)
RDW: 18,3 (17-22)
MPV: 9,7 (6,5-15)
LYM: 35,6% (20-55)
MON: 5,2% (1-4)
GRA: 59,2% (35-75)
LYM: 6,0 (1,2-3,2)
MON: 0,8 (0,3-0,8)
GRA: 10,2 (1,2-6,8)
Kotka dostaje kroplówki dożylne z dyphalatem. Dalej antybiotyk i przeciwzapalny.
Zaczęła samodzielnie jeść - przecieram jej puszkę przez sitko i dodaję wody - wychłeptuje języczkiem. Bardzo łapczywie. Pije sama wodę.
Próbowała też jeść pogniecione kawałki ale coś jej przeszkadza - próbuje łapką sięgnąć do pyszka i otwiera i zamyka pyszczek. Ma odruch wymiotny.
Żuchwa została obejrzana - nie jest zwichnięta, jest złamana. Nie jest to świeże złamanie. Ma też pęknięte podniebienie - jest bruzda i maluteńka dziurka jak główka od szpilki. Ma ubity górny kieł na lini dziąsła.
Czy jeśli to są stare sprawy to można/należy jakoś interweniować chirurgicznie?
Kicia sika - najpierw na posłanko, wczoraj wieczorem i dzisiaj wysikała się do kuwetki.
Odkad ją znalazłam nie zrobiła kupy - ale ma już jakieś bobki w jelitach. Do kiedy można czekać żeby się sama załatwiła?
Raczej nie ma nadżerek. Wypływ jest tylko z jednej dziurki w nosie.
Temperaturę w piatek i wczoraj miała 38,3. Wkładam jej dalej termoforek do klatki.
Kicia bardzo dużo śpi. nawet jak ją wypuszczę z klatki i przyjdzie na kolana, umości sie i zaraz "odlatuje". Zresztą w łazience nie ma zbyt wiele bodźców.
Jak ją dotykam wszystko jej sterczy - mostek, biodra, żebra, kości w tylnych łapach. Przestraszyłam się że ma coś złamane a to poprostu kości :(
Wrzód na oku jest bardzo głęboki - oprócz tobrexu dostalłam receptę na solcoseryl żel.
"Akceptacja śmierci i protest przeciw niej: dwie nieusuwalne strony naszego życia." (L.Kołakowski)

fili

 
Posty: 2434
Od: Pon paź 10, 2005 10:14
Lokalizacja: Śląsk

Post » Nie kwi 13, 2014 13:29 Re: Bieda z ulicy - szpitalik?

Kciuki za kotkę!

Zyta Felicjańska

 
Posty: 1308
Od: Śro kwi 20, 2011 13:27
Lokalizacja: Zabrze

Post » Nie kwi 13, 2014 13:32 Re: Bieda z ulicy - szpitalik?

a co wet powiedział na tą szczękę? nie chciał jej drutować itp?

margoth82

 
Posty: 1330
Od: Pon lut 15, 2010 21:10

Post » Nie kwi 13, 2014 13:58 Re: Bieda z ulicy - szpitalik?

Że złamanie jest stare i że się zrosło w sposób który nie przeszkadza kotce w pobieraniu pokarmu.
"Akceptacja śmierci i protest przeciw niej: dwie nieusuwalne strony naszego życia." (L.Kołakowski)

fili

 
Posty: 2434
Od: Pon paź 10, 2005 10:14
Lokalizacja: Śląsk

Post » Nie kwi 13, 2014 20:02 Re: Bieda z ulicy - szpitalik?

Są weci -stomatolodzy lub dobrzy diagności co potrafią określić stan szczęki. Lub dobry chirurg. Oby w tej dziurce nie zbierało się jej jedzenie. Może zab ją boli ,ten uszkodzony. nas by bolał.
Skąd jesteś?
Jej coś sprawia ból i trzeba nad tym popracować bo z głodu umrze. Karmiłabym ją strzykawką nie tylko zostawiała w misce. Wychłepcze wodę a gęste zostanie. To co przecierasz może włożyć do strzykawki (po wyjęciu tłoczka ,górą) i podać jej powoli. Złapiecie rytm. Dobry jest kurak (nóżka, skrzydełka) gotowane w małej ilości wody, bez przypraw. Kroję potem wszystko, ze skórą, bardzo drobno. Przecieram przez sitko 2x i dolewam ciepłego rosołku. Podaję w strzykawce. Ciepły rosołek,sam, też można jej podać.
Trochę potrwa zanim opracujesz plan karmienia.
Możesz podać żarcie i w talerzyku. Myślę, że głęboka tradycyjna miseczka może jej przeszkadzać w jedzeniu. Spróbuj podpatrzeć z jakiej się jej lepiej je. I w jaki sposób jej ułatwić. Może drobno zgniecione jedzenie ułożone w stosik a może papka podana w płytkim talerzu. Nosek zablokowany utrudnia połykanie bo oddechu brak. Jak ma kłopoty z jedzeniem to często pomaga postawienie miseczki na wysokości pysia. Kot nie schyla się, nie blokuje gardła a grawitacja pomaga w przełykaniu.
Podaj jej 2-5 ml parafiny płynnej lub oleju by poślizg był dla kupali. Choć jak ona nic nie jadła to z czego ma być towar? Parafinę (można kupić w aptece) podaje się 2 godziny po posiłku by nie wchłonęła się.
Obrazek Obrazek
Dla naszych Słoneczek [*] Kochamy i tęsknimy.

ASK@

 
Posty: 49011
Od: Czw gru 04, 2008 12:45
Lokalizacja: Otwock


Adopcje: 11 >>

Post » Nie kwi 13, 2014 20:27 Re: Bieda z ulicy - szpitalik?

Wyjaśniłabym dokładnie sprawę szczęki.
Koniecznie zrobiłabym zdjęcia RTG - w dwóch płaszczyznach.
Objawy kataru kociego mogą wynikać nie z infekcji wirusowej ale z istnienia przetoki, jedzenie, picie może dostawać się do nosogardła, zatoki i powodować ropienie, wtedy można sobie leczyć w nieskończoność wycieki.
Wypływ tylko z jednej dziurki z nosa mocno sugeruje ryzyko przetoki od korzenia do zatoki - być może ząb został wbity w kość.
Koniecznie RTG, tu nie ma co oglądać sobie z zewnątrz. Trzeba zobaczyć co się w środku dzieje.
A to są za poważne sprawy żeby leczyć w ciemno, kocie zatoki są bardzo blisko mózgu, takie silne, pourazowe stany zapalne mogą łatwo przenieść się dalej.

Szczęka się może zrosła a może nie. A nawet jeśli już się zrosła dawno (jakim cudem kotka jadła? Skoro złamanie jest tak ustawione że widać krzywiznę żuchwy?) to nie zmienia faktu że wygląda iż koteczka ma przetokę w podniebieniu, może też mieć odłamki które jątrzą i sprawiają ból.
Jednak ja mam wrażenie że to wcale nie jest jakieś bardzo stare złamanie - biorąc pod uwagę obecne objawy koteczki, stan zapalny w obrębie głowy, przetoka w podniebieniu, dyskomfort podczas jedzenia.
Prędzej złamana szczęka się przyblokowała jakoś i sprawia wrażenie zrośnietej.

Kotka może pozornie poczuć się lepiej, dostaje antybiotyki, pewnie leki przeciwzapalne, przeciwbólowe, jest nawodniona, nakarmiona.
Ale to może być złudne - bo może mieć mocno pokiereszowaną głowę.
Koniecznie wyjaśniłabym sprawę żuchwy, bo jeśli jednak nie zrosła się jeszcze - to koniecznie trzeba ją ustawić prawidłowo, trzeba też sprawdzić jak wygląda reszta kości czaszki i zatoki.

Blue

 
Posty: 19356
Od: Pt lut 08, 2002 19:26

Post » Pon kwi 14, 2014 5:53 Re: Bieda z ulicy - szpitalik?

Blue ma rację. Dopóki nie będzie RTG nic nie można przesądzić. Coś kotce ewidentnie jest. Kilka lat temu Janusz zgarnął z ulicy kota, którego podobno lokatorka grabiami czy łopatą trzasła i mu szczękę przestawiła. Nie obeszło się bez fot i trzeba było usunąć zęby bo mu się wbiły w kości. Kot żyje i jest już w DS. Szybko doszedł do siebie po zabiegu.
Idź i zmuś weta do zrobienia fotek.
Obrazek Obrazek
Dla naszych Słoneczek [*] Kochamy i tęsknimy.

ASK@

 
Posty: 49011
Od: Czw gru 04, 2008 12:45
Lokalizacja: Otwock


Adopcje: 11 >>

Post » Wto kwi 15, 2014 20:36 Re: Bieda z ulicy - szpitalik?

Kicia załatwiła się w niedzielę i dzisiaj bez wspomagania.
Nadal dostaje półpłynne przetarte jedzenie bo nawet przy grudkach pojawia się odruch wygarniania łapą i nerwowe otwieranie i zamykanie pyszczka. Chłepce sama języczkiem bardzo chętnie. Dostaje jeszcze niewielki kropówki. Ciągle antybiotyk i przeciwzapalne.
Ważyła w sobotę 2,10 kg, wczoraj 2,20 kg.
Wydaje mi się że trochę łatwiej się jej przełyka.
Nad rtg pracujemy.
"Akceptacja śmierci i protest przeciw niej: dwie nieusuwalne strony naszego życia." (L.Kołakowski)

fili

 
Posty: 2434
Od: Pon paź 10, 2005 10:14
Lokalizacja: Śląsk

Post » Śro kwi 16, 2014 9:51 Re: Bieda z ulicy

Trzymam kciuki. :ok:
Najgorsze są pierwsze dni diagnostyki i wejścia w tryb pomocowy koci.
My stawialiśmy miseczkę na opakowaniu kartonowym po saszetkach WH. Akuratnie kot pod nos pasownie stało.
Obrazek Obrazek
Dla naszych Słoneczek [*] Kochamy i tęsknimy.

ASK@

 
Posty: 49011
Od: Czw gru 04, 2008 12:45
Lokalizacja: Otwock


Adopcje: 11 >>

[następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Ais, Bestol, Google [Bot], kasia9772 i 55 gości