Strona 135 z 135

Re: Nasze białaczkowce (FELV) cz.4

PostNapisane: Wto kwi 21, 2020 17:24
przez ozzyanula
Najważniejsze wyniki Róży to WBC 85.000, hemoglobiny 8,8. Na drugi dzień po podaniu interferon kotka nie stawała na łapkach, przestała przyjmować jedzenie. Została podłączona pod kroplówkę. Została też 2 dawkę interferon. Niestety po kroplówkę zaczęła ciężej oddychać, wygielo jej główkę do tylu, serduszko zaczęło bić nieregularnie i słabo. Odeszła mi na rękach u weterynarza. Powiedział że jej choroba była już zbyt zaawansowana... zmiana zachowania trwała 5 dni. Szkoda że nikt wcześniej nie wspomniał o szczepionce na białaczkę...

Re: Nasze białaczkowce (FELV) cz.4

PostNapisane: Wto kwi 21, 2020 19:13
przez Paulina29
kociarkowaaaa pisze:Kot ma chore nerki.


Dziękuję za sugestię. Tak, to zwróciło i moją i lekarza uwagę, w przyszłym tygodniu robię kotu badanie moczu. Czy myślisz, że problem nerkowy może mieć związek z wylizywaniem sierści?

Re: Nasze białaczkowce (FELV) cz.4

PostNapisane: Wto kwi 21, 2020 20:55
przez tabo10
Może.

Re: Nasze białaczkowce (FELV) cz.4

PostNapisane: Wto kwi 21, 2020 21:02
przez tabo10
ozzyanula pisze:Najważniejsze wyniki Róży to WBC 85.000, hemoglobiny 8,8. Na drugi dzień po podaniu interferon kotka nie stawała na łapkach, przestała przyjmować jedzenie. Została podłączona pod kroplówkę. Została też 2 dawkę interferon. Niestety po kroplówkę zaczęła ciężej oddychać, wygielo jej główkę do tylu, serduszko zaczęło bić nieregularnie i słabo. Odeszła mi na rękach u weterynarza. Powiedział że jej choroba była już zbyt zaawansowana... zmiana zachowania trwała 5 dni. Szkoda że nikt wcześniej nie wspomniał o szczepionce na białaczkę...

Bardzo mi przykro.
Wet.popełnił ogromny błąd. W terminalnym stanie nie podaje się Virbagenu! To napisane jest nawet w ulotce! Nie korzystaj więcej z usług tego weta.Musi się podszkolić w podstawach.
A szczepienia nie robi się kotu,który już ma bialaczkę. Po pierwsze należało zrobić testy Fiv/Felv i właściwie prowadzić kota u weta,kontrolować morfologię,reagować na spadek wagi itd.
Dla tej kotki już za późno,będziesz mieć doświadczenie na przyszłość. Szkoda,że takie przykre...

Re: Nasze białaczkowce (FELV) cz.4

PostNapisane: Wto kwi 21, 2020 22:15
przez ametyst55
ozzyanula pisze:Najważniejsze wyniki Róży to WBC 85.000, hemoglobiny 8,8. Na drugi dzień po podaniu interferon kotka nie stawała na łapkach, przestała przyjmować jedzenie. Została podłączona pod kroplówkę. Została też 2 dawkę interferon. Niestety po kroplówkę zaczęła ciężej oddychać, wygielo jej główkę do tylu, serduszko zaczęło bić nieregularnie i słabo. Odeszła mi na rękach u weterynarza. Powiedział że jej choroba była już zbyt zaawansowana... zmiana zachowania trwała 5 dni. Szkoda że nikt wcześniej nie wspomniał o szczepionce na białaczkę...


:( Współczuję odejścia koteczki [']

Niestety tak jak pisała tabo10 w takim stanie kotka nie powinna dostać interferonu. Zmień weta.

Re: Nasze białaczkowce (FELV) cz.4

PostNapisane: Wto kwi 21, 2020 22:27
przez tabo10
I jeszcze jedno.Virbagen podaje się wg schematu 0-3-5 z tego co pamiętam.Nie wali w kota jeden dzień po drugim jak ten wet.!
Ja bym złożyła skargę do Izby Lekarsko-Weterynaryjnej na sposób leczenia. I nie podaje się dożylnie a podskórnie.

Ten lek jest b.drogi,ciekawe ile Ty zapłacilaś? I czy to na pewno był Virbagen?

Re: Nasze białaczkowce (FELV) cz.4

PostNapisane: Sob kwi 25, 2020 6:49
przez ozzyanula
Witam. Wcześniej nikt Róży nie robił badań na Felg. Przyznam się że.nawet.nie wiedziałam o takiej chorobie bo całe życie mam psy. Kotkę znalazła córka i tak zaczęła się nasza kocia przygoda. Zastanawiam się czy jest możliwe że u Róży choroba uaktywniła się pod wpływem stresu? Dowiedziałam się że.moja mama ma raka z przerzutki i w domu tragedia. Ciągły płacz. Gdy mama poszła do szpitala w pn to kotka od tego dnia zaczęła mniej jeść i siedziała tylko na parapecie. Gdy zadzwoniłem do weta to powiedział że tak może być. Ale w sobotę coś mnie tchnęlo i ją pooglądalam. Miała już blade dziąsła. I prosiłem weta o wizytę. Okazało się że powinna mieć szybko badania krwi. Niestety w moim mieście nie było szans. Wet zadzwonił do zaprzyjaźnionego weta w Nysie 30 km dalej i ten otworzył dla nas lecznice. Pobrał od Róży krew które była dość blada i nawet nie chciała lecieć. Udało się zrobić morfologia i testy. Test felg miał 2 kreski jedna mocno czerwona, druga słabiej
Stwierdził że nie ma dla Róży szans i że jest jeden lek ale on nie za bardzo w niego wierzy bo na 10 kotkow pomaga 1. Zaryzykowalam. Próbowałam skontaktować się z dr Hildebrandem we Wrocławiu. Bez skutku. Z dr Tarką w Opolu. Bez skutku. To była sobota wieczór. W niedzielę to samo. Spytałem moja wetkę o ten lek i powiedziała że mogę zaufać temu w Nysie. Poczytałam trochę forum i spytała to o ludzki interferon bo ponoć jest słabszy. Powiedział że ten jest ok. I podał to dozylnie. W domu znowu na forum i zadzwoniłam do weta że powinien być podany podskórnej. Powiedział że tak też można podać bo działa szybciej. Resztę już znacie. Za 2 zastrzyki zapłaciłam 390 zł. Napiszcie mi proszę kiedy ewentualnie nowy kotek może pojawić się w domu. Córka rozpaczą A ja z nią. Poza tym powiedziano nam że wszystkie rzeczy po Róży trzeba wyrzucić/domek, tunele, zabawki itp.

Re: Nasze białaczkowce (FELV) cz.4

PostNapisane: Sob kwi 25, 2020 8:34
przez tabo10
Białaczka (Felv) u kota może aktywować się pod wpływem stresu kota.
Wirus kociej białaczki bardzo krótko żyje poza organizmem kota. Jeżeli dokładnie umyjesz i odkazisz akcesoria po kotce,nie musisz ich wyrzucać (to nie panleukopenia po której konieczna jest również kwarantanna 6m-czna przed nowym kotem). Wirus przenosi się przez krew,ślinę,wydaliny (dlatego ważna jest dezynfekcja kuwety Domestosem lub jej całkowita wymiana,przecież nie są drogie).Miseczki zależnie od rodzaju tworzywa odkaź w zmywarce na wys.temp. mycia ,mikrofalówce lub po b.dokładnym umyciu przelej wrzątkiem. Możesz wyrzucić ewentualnie plastikowe,które ciężej odkażać. Wyrzuciłabym zabawki,które kotka nosiła w pyszczku (jakieś puchate) a nie zniosą prania. Posłanka uporać,tunele materiałowe też. Kartonowe ewentualnie bym wyrzuciła.

Re: Nasze białaczkowce (FELV) cz.4

PostNapisane: Sob maja 16, 2020 16:10
przez TerKot
Moi Drodzy,
Piszę w imieniu starszej kociej miłośniczki. U jednej z jej kotek zdiagnozowano białaczkę. Kicia jest bardzo słaba, nie je, ba bardzo dużą anemię (wyniki badań krwi sprzed dwóch dni wklejam poniżej). Jeszcze przed diagnozą, a po pierwszej morfologii, Kotka miała kurację zastrzykami, która miała zmniejszyć anemię (Pani niestety nie pamięta, jaki był to lek - "coś na produkcję czerwonych krwinek"), włączono antybiotyk (Clavaseptin 50 mg 2x dziennie) i probiotyk oraz rozpoczęto poszukiwania krwi. Okazało się niestety że kuracja nie pomaga - wyniki morfologii nie uległy poprawie, zdecydowano również o przeprowadzeniu testu na białaczkę, który okazał się pozytywny. Właścicielka została poinformowana, że w takiej sytuacji transfuzja daje szanse jedynie na chwilową poprawę i dla kota nie widzą już większych szans. Potwierdził to lekarz z innej przychodni. Na razie Pani nie zdecydowała się na uśpienie kota - upewniwszy się, że choroba nie wiąże się z większym bólem zwierzaka, uznała, że weźmie go z powrotem do domu. Lekarz w takiej sytuacji podał kroplówkę wzmacniającą i zalecił kontynuację antybiotykoterapii.
Pani stara się pomóc kici jak tylko umie, podaje jedzenie strzykawką, dba, by niczego jej nie brakowało, mimo ograniczonego budżetu. Co jeszcze możemy zrobić w tej sytuacji? Jak pomóc, zachęcić do jedzenia, pobudzić produkcję krwinek? Czy jest tu sens przeprowadzania stresujących dla kota terapii, czy skupić się na zapewnieniu komfortu?
Druga kotka Właścicielki jest już umówiona na test. Jeśli będzie negatywny (na co nie wiem, czy jest duża szansa, kotki żyją razem już 6 lat) jak zadbać również o nią?

Wyniki chorej Kici, 14.05.2020:
Obrazek
Obrazek

Re: Nasze białaczkowce (FELV) cz.4

PostNapisane: Sob maja 16, 2020 19:29
przez tabo10
Coś na produkcję czerwonych krwinek to najprawdopodobniej był Aranesp. Stosuje się go parokrotnie w odstępach czasowych.
Podanie krwi może pomóc na jakiś czas,niekiedy daje trochę czasu na zadzialanie leków,ale kot z bialaczką najprawdopodobniej szybko taką krew "zużyje",a sam nie produkując wystarczającej ilości erytrocytów i tak sobie dalej nie poradzi:( Jeszcze zależy czy to białaczka szpikowa czy wirusowa.
Ważne też w jakim jest wieku i stanie ogólnym (waga, temp.ciała-gorączka) i czy to pierwszy "rzut" białaczki.
Wg mnie zostawić kotkę w domu,nie stresować lecznicami,leczyć paliatywnie,karmić strzykawką np.Convalescent Royal Canin lub Recovery Royal Canin.
Trzeba kotkę obserwować i nie dopuścić,by odeszła dusząc się,bo to straszna śmierć :(
Co do drugiej kotki,to izolować, jest szansa, że się nie zaraziła mimo wspólnego zamieszkiwania. Sama miałam kiedyś 2 koty przez 5lat i jeden się nigdy nie zaraził. I tego Wam najbardziej życzę !
Gdy kot białaczkowy jest w dobrej formie,można podać Virbagen. B.drogi,czasem pomaga. Mojej kotce nie zdążył,było za późno i jedynie przyspieszył śmierć.
Może zajrzy ktoś jeszcze i dokładnie zinterpretuje wyniki badań.

Re: Nasze białaczkowce (FELV) cz.4

PostNapisane: Sob maja 16, 2020 19:47
przez TerKot
Dziękuję za odpowiedź.
Kicia ma 6,5 roku, waga 2,6kg, ostatnio spadła. Temperatura w normie. Zdiagnozowano białaczkę wirusową (nie padło takie stwierdzenie, ale skoro ostrzeżono Panią, że Kicia zaraża, to chyba nie ma innej możliwości).
Jak o tym pomyśleć - Kotka miała już wcześniej okresy apatii, niechęci do jedzenia, intensywnie wylizywała futerko, drapała się dość mocno. Weterynarz, do którego wcześniej chodziła leczył ją na alergię bez wykonania badań krwi - oczywiście został już zmieniony.

Re: Nasze białaczkowce (FELV) cz.4

PostNapisane: Nie cze 07, 2020 21:52
przez mateusz.usiak
Witajcie! Mamy małą znajdę, kotkę w wieku ok 9 tygodni. Wydawałoby się okaz zdrowia, niesteyt FelV(+) w teście paskowym, potwierdzony testem PCR. Mała jest izolowana. W domu mieszkają w koty-rezydenci, 11 i 12 letnie. Jeden jest leczony na tarczycę i serce, nieszczepione nigdy przeciw FeLV.

Jakie są wasze doświadczenia dotyczące wspólnego mieszkania kota pozytywnego z schorowanymi seniorami? Czy szczepienie ich teraz (po teście na FeLV) coś da? Czytałem, że nie szczepi się kotów starszych niż 8-letnie, gdyż prawdopodobieństwo zachorowania jest bardzo niskie - czy to prawda?

Re: Nasze białaczkowce (FELV) cz.4

PostNapisane: Pt lip 31, 2020 22:25
przez Indi123
Cykloferon potrzebny od zaraz, czy ktoś coś ? Białaczka ostra weremia, już troszkę się zbiera do życia , dostał najpierw ludzki interferon... nie było poprawy, potem Virbagen ale również włączone dodatkowe leczenie , już w innej przychodni. Polecam Arkę w Krakowe - świetni specjaliści. W pierwszej leczono go jedynie interferonem, przez douczone panie weterynarz kotek mój już był 3 łapkami na tamtym świece. Pamiętajcie po szczepieniu , nie wypuszczać kotka przez conajmniej 2 tygodnie, wówczas jest o stokroć bardziej narażony na zarażenie, jeśli w tym czasie złapie wirusa przebieg choroby jest bardzo poważny ! Tego Panie weterynarz mi nie powiedziały i Floki zaraził się białaczką :( Teraz potrzebujemy Cykloferonu , jeśli ktoś ma dojście bardzo proszę o info.
Pozdrawiam
Aga