Jak się dokocić i nie zwariować?

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Czw sty 31, 2019 22:15 Re: Jak się dokocić i nie zwariować?

Od melatoniny się nie uzależnia, a ona daje taki spokojniejszy, głębszy sen i nie ma żadnego problemu z wybudzaniem.

maczkowa

 
Posty: 2469
Od: Pon gru 03, 2018 16:47

Post » Nie lut 03, 2019 14:21 Re: Jak się dokocić i nie zwariować?

MB&Ofelia pisze:koty drą koty nocami. Hałasując oczywiście. Ich Duża musi się jakoś wyspać do pracy. No i tu się zaczynają schody.

A możesz się dowiedzieć czym są karmione i jak wygląda ich wieczorny posiłek? Widzę bardzo dużo podobieństw w relacjach moich kotów. Na nocne szaleństwa pomogło wprowadzenie wieczorem posiłku mięsnego z możliwością dojadania w nocy mokrej karmy lub chrupek. Zauważyłam że były po prostu głodne w nocy i dostawały nerwa. Teraz przesypiają noc, pobudkę mam po 4, gdy zaczynają się gonitwy po całym domu i darcie japy przy tarmoszeniu, bo znów są głodne :)

Edit: chodzę spać dość wcześnie, ale i wstaję bardzo rano bo o 4.30 więc koty spokojnie przesypiają 7-8 godzin

SabaS

 
Posty: 2668
Od: Śro lis 14, 2018 8:58

Post » Śro wrz 09, 2020 20:59 Re: Jak się dokocić i nie zwariować?

Odkopię wątek :)

Od jakiegoś czasu noszę się z myślą o dokoceniu mojej kotki. Na październik/listopad planuje jeszcze remont, później nic już w teorii nie stałoby na przeszkodzie, ale.. jakoś się obawiam.

Rezydentka ma 7 lat, ze mną mieszka od 4. Wcześniej, z tego co się dowiedziałam, miała towarzystwo w postaci kastrowanego kocura (swojego dziecia zresztą, ona sama wykastrowana została dopiero jak trafiła do mnie). Kotka jest spokojna - wśród osób które zna jest towarzyska, przed obcymi się na początku chowa, ale ogólnie mogę stwierdzić, że lubi przebywać wśród ludzi. Bardzo dobrze znosi chwilowe przeprowadzki np do moich rodziców na czas urlopu - byle było jedzenie, ręce do głaskania i łóżko do spania.

Ja się obawiam tego, że dodatkowe kocie towarzystwo będzie dla niej niedźwiedzią przysługą. Mam warunki do tego, żeby koty izolować, ale kompletnie nie potrafię przewidzieć jej reakcji na nowego domownika.
Szukanie i zabranie do siebie jakiegoś kota z fundacji/DT byłoby dla mnie poważnym zobowiązaniem, ale co zrobić jak koty się jednak nie dogadają i poleje się krew? Futer w potrzebie jest dużo, ale w pierwszej kolejności zawsze będę myśleć o komforcie rezydentki.
Nawet nie wiem, czy powinnam wtedy szukać kota czy kotki w podobnym wieku i o podobnym temperamencie, czy młodszy egzemplarz też by się nadał (chociaż ja sama wolałabym kilkuletniego kota, niż podrostka :) )

Czy uważacie, że mając takie wątpliwości na początku i zerowe doświadczenie powinnam porzucić tę myśl i czy może zbyt dużo rozkminiam?

Gosiaxyz

Avatar użytkownika
 
Posty: 44
Od: Nie lip 31, 2016 10:17
Lokalizacja: Poznań

Post » Śro wrz 09, 2020 21:24 Re: Jak się dokocić i nie zwariować?

Rozkminiaj, dumaj, pytaj, rozmawiaj, dowiaduj się i działaj. :D
Podsunę pomysł - może zostań DT dla jakiegoś kota. Przy okazji zobaczysz jak Twoja kotka zareaguje na nowego domownika. Jak będzie ok to może zaadoptujesz tymczasa, a może znajdziesz mu dom i na dokocenie poszukasz jakiegoś innego. Porozmawiaj o swoich obawach odnośnie dokocenia z organizacją, od której chciałabyś kota.

aassiiaa

Avatar użytkownika
 
Posty: 8244
Od: Pt sty 20, 2006 14:13
Lokalizacja: Sosnowiec

Post » Nie wrz 13, 2020 7:42 Re: Jak się dokocić i nie zwariować?

Dopadło i mnie.. Moja rezydentka 9 lat , zawsze jedynaczka, niewychodząca, źle reaguje na koty podchodzące pod okno (warczenie, wokalizowanie, syki). Raczej nie przewidywałam dokocenia..
Jednak kotek potrzebował pomocy, oskórowany ogon, który odpadł i została na wierzchu kość, dodatkowo przeziębiony. W tej chwili od piątku jest u nas, izolowany w 1 pokoju, bardzo grzeczny, głodny, posłuszny, dużo śpi, wiek prawdopodobnie rok. Ogon zoperowany, przy okazji kastracja. Antybiotyk.
Rezydentka najpierw przestraszona, widać stres, mało je. Czasem próbuje wejść do tego pokoju, widziała go 2 razy przez przypadek i raz pokazaliśmy je sobie przez otwarte drzwi, jeden na rękach i drugi na rękach. Po zamknięciu drzwi warczenie i syczenie kotki... :?
Nie wiem czy to się może udać

agnie8

 
Posty: 7
Od: Nie sie 16, 2020 10:36

Post » Nie wrz 13, 2020 8:01 Re: Jak się dokocić i nie zwariować?

Będzie trudno. 9-letnia rezydentka, zawsze jedynaczka, a kotek nie jest już maleńkim kociakiem. W dodatku kastracja niedawno, hormony jeszcze z miesiąc będą buzować. Ale wiele zależy od charakteru kocurka, od tego, czy potrafi się podporządkować kotce-rezydentce. Próbujcie bardzo ostrożnie i nie śpieszcie się.
Nasz wątek:
viewtopic.php?f=46&t=187577
Wątek kotów Joli Dworcowej:
viewtopic.php?f=1&t=191624
Kącik Muzyczny
viewtopic.php?f=8&t=190784
Zjawiska niewytłumaczalne, opowieści o duchach i nie tylko
viewtopic.php?f=8&t=194190

jolabuk5

 
Posty: 29115
Od: Nie paź 16, 2005 14:56
Lokalizacja: Łódź


Adopcje: 1 >>

Post » Nie wrz 13, 2020 10:40 Re: Jak się dokocić i nie zwariować?

Szykowałabym się już teraz na wariant, w którym młody kotek będzie potrzebował nowego domu. Czyli robiłabym już zdjęcia, wstawiała ogłoszenia. Żeby nie zaczynać szukania dopiero jak rezydentka pochoruje się ze stresu.
Obrazek*Obrazek

Stomachari

 
Posty: 7645
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

[poprzednia]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Gloriatof, Google [Bot], laveuvenoire i 69 gości