Maine Coon - kocurek a kotka

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Pt gru 09, 2011 14:53 Maine Coon - kocurek a kotka

Witam! To mój pierwszy post na forum, ale podjęlismy decyzję, aby przyjąc do naszej rodziny małego Maine Coona. Zanim jednak nowy członek rodziny pojawi sie u nas, minie jeszcze kilka miesiecy ( czeka nas przeprowadzka), ale chcielibysmy sie juz powoli do tego faktu zacząc przygotowywac, stad i tez pozwole sobie bywac na forum czesciej.

KOt nie bedzie moim pierwszym kotem ( mojego męża - tak, i wierzcie mi, ze przekonanie go, ze kota mozna kochac tak samo mocno jak psa, zabrało mi sporo i czasu, i energii, ale wiem, że warto było :). Miałam juz do czynienia z niejednym kotem dachowym ( nadal mam, gdyż od dawna dokarmiam stowrzenia zyjące w piwnycy obok naszego domu), ale Maine Coon bedzie pierwszym. Powoli przegladam strony róznych hodowli ( pseudohodowle nie sa brane pod uwage, gdyz nie chcę wspierac takiego "biznesu"), umaszczenie kociaka jest nam obojetne ( wzystkie sa piekne :), ale zastanawiamy sie jeszcze nad płcią. A nawet nie tyle nad płcią, co nad zmniejszeniem prawdopodobienstwa, ze kociak będzie "znaczył teren"... Czy ktos ma może nieco wiecej do czynienia z tą rasą? Czy rzeczywiscie koty tej rasy mniej znaczą teren, a po wykastrowaniu kocurkom to zamiłowanie mija ( u dachowców niestety nie, przerabiałam nie raz....)? I które - kocurki czy kotki - są bardziej przyjaznie nastawione do wszelkiej masci przejawów miłości ze strony dziecka ( co prawda juz podrosniete, ale jednak)? Wiem, ze róznie bywa i nie ma reguły, ale...

ps. domyslam sie, ze zaraz posypia sie posty proponujace przygarniecie jakiejs biednej istotki, zamiast, no co tu kryc, kupowania kota za duze pieniądze. Wierzcie mi, ze temat przemyslany i przedyskutowany długo i wielokrotnie, jednakże ze wzgledu na dobro wszystkich odpowiednijszy bedzi ekociak z hodowli, ale to dłuzsza historia... A kociaki "dachowe "wspieramy na codzien w ich piwnicy, w której mieszkaja...

leosia

 
Posty: 2
Od: Pt gru 09, 2011 11:39

Post » Pt gru 09, 2011 14:55 Re: Maine Coon - kocurek a kotka

leosia pisze:Witam! To mój pierwszy post na forum, ale podjęlismy decyzję, aby przyjąc do naszej rodziny małego Maine Coona. Zanim jednak nowy członek rodziny pojawi sie u nas, minie jeszcze kilka miesiecy ( czeka nas przeprowadzka), ale chcielibysmy sie juz powoli do tego faktu zacząc przygotowywac, stad i tez pozwole sobie bywac na forum czesciej.

KOt nie bedzie moim pierwszym kotem ( mojego męża - tak, i wierzcie mi, ze przekonanie go, ze kota mozna kochac tak samo mocno jak psa, zabrało mi sporo i czasu, i energii, ale wiem, że warto było :). Miałam juz do czynienia z niejednym kotem dachowym ( nadal mam, gdyż od dawna dokarmiam stowrzenia zyjące w piwnycy obok naszego domu), ale Maine Coon bedzie pierwszym. Powoli przegladam strony róznych hodowli ( pseudohodowle nie sa brane pod uwage, gdyz nie chcę wspierac takiego "biznesu"), umaszczenie kociaka jest nam obojetne ( wzystkie sa piekne :), ale zastanawiamy sie jeszcze nad płcią. A nawet nie tyle nad płcią, co nad zmniejszeniem prawdopodobienstwa, ze kociak będzie "znaczył teren"... Czy ktos ma może nieco wiecej do czynienia z tą rasą? Czy rzeczywiscie koty tej rasy mniej znaczą teren, a po wykastrowaniu kocurkom to zamiłowanie mija ( u dachowców niestety nie, przerabiałam nie raz....)? I które - kocurki czy kotki - są bardziej przyjaznie nastawione do wszelkiej masci przejawów miłości ze strony dziecka ( co prawda juz podrosniete, ale jednak)? Wiem, ze róznie bywa i nie ma reguły, ale...

ps. domyslam sie, ze zaraz posypia sie posty proponujace przygarniecie jakiejs biednej istotki, zamiast, no co tu kryc, kupowania kota za duze pieniądze. Wierzcie mi, ze temat przemyslany i przedyskutowany długo i wielokrotnie, jednakże ze wzgledu na dobro wszystkich odpowiednijszy bedzi ekociak z hodowli, ale to dłuzsza historia... A kociaki "dachowe "wspieramy na codzien w ich piwnicy, w której mieszkaja...

przede wszystkim: rasowy = rodowód :wink:
Mały kociak szuka lokum na parę dni.

kotx2

 
Posty: 18414
Od: Wto sty 25, 2011 16:23
Lokalizacja: Zabrze

Post » Pt gru 09, 2011 14:55 Re: Maine Coon - kocurek a kotka

leosia pisze:Witam! To mój pierwszy post na forum, ale podjęlismy decyzję, aby przyjąc do naszej rodziny małego Maine Coona. Zanim jednak nowy członek rodziny pojawi sie u nas, minie jeszcze kilka miesiecy ( czeka nas przeprowadzka), ale chcielibysmy sie juz powoli do tego faktu zacząc przygotowywac, stad i tez pozwole sobie bywac na forum czesciej.

KOt nie bedzie moim pierwszym kotem ( mojego męża - tak, i wierzcie mi, ze przekonanie go, ze kota mozna kochac tak samo mocno jak psa, zabrało mi sporo i czasu, i energii, ale wiem, że warto było :). Miałam juz do czynienia z niejednym kotem dachowym ( nadal mam, gdyż od dawna dokarmiam stowrzenia zyjące w piwnycy obok naszego domu), ale Maine Coon bedzie pierwszym. Powoli przegladam strony róznych hodowli ( pseudohodowle nie sa brane pod uwage, gdyz nie chcę wspierac takiego "biznesu"), umaszczenie kociaka jest nam obojetne ( wzystkie sa piekne :), ale zastanawiamy sie jeszcze nad płcią. A nawet nie tyle nad płcią, co nad zmniejszeniem prawdopodobienstwa, ze kociak będzie "znaczył teren"... Czy ktos ma może nieco wiecej do czynienia z tą rasą? Czy rzeczywiscie koty tej rasy mniej znaczą teren, a po wykastrowaniu kocurkom to zamiłowanie mija ( u dachowców niestety nie, przerabiałam nie raz....)? I które - kocurki czy kotki - są bardziej przyjaznie nastawione do wszelkiej masci przejawów miłości ze strony dziecka ( co prawda juz podrosniete, ale jednak)? Wiem, ze róznie bywa i nie ma reguły, ale...

ps. domyslam sie, ze zaraz posypia sie posty proponujace przygarniecie jakiejs biednej istotki, zamiast, no co tu kryc, kupowania kota za duze pieniądze. Wierzcie mi, ze temat przemyslany i przedyskutowany długo i wielokrotnie, jednakże ze wzgledu na dobro wszystkich odpowiednijszy bedzi ekociak z hodowli, ale to dłuzsza historia... A kociaki "dachowe "wspieramy na codzien w ich piwnicy, w której mieszkaja...


Nie spotkałam się ze znaczeniem terenu u wykastrowanego kocura, może to po prostu objaw choroby dróg moczowych?
najszczesliwsza
 

Post » Pt gru 09, 2011 14:57 Re: Maine Coon - kocurek a kotka

kotx2 pisze:
leosia pisze:Witam! To mój pierwszy post na forum, ale podjęlismy decyzję, aby przyjąc do naszej rodziny małego Maine Coona. Zanim jednak nowy członek rodziny pojawi sie u nas, minie jeszcze kilka miesiecy ( czeka nas przeprowadzka), ale chcielibysmy sie juz powoli do tego faktu zacząc przygotowywac, stad i tez pozwole sobie bywac na forum czesciej.

KOt nie bedzie moim pierwszym kotem ( mojego męża - tak, i wierzcie mi, ze przekonanie go, ze kota mozna kochac tak samo mocno jak psa, zabrało mi sporo i czasu, i energii, ale wiem, że warto było :). Miałam juz do czynienia z niejednym kotem dachowym ( nadal mam, gdyż od dawna dokarmiam stowrzenia zyjące w piwnycy obok naszego domu), ale Maine Coon bedzie pierwszym. Powoli przegladam strony róznych hodowli ( pseudohodowle nie sa brane pod uwage, gdyz nie chcę wspierac takiego "biznesu"), umaszczenie kociaka jest nam obojetne ( wzystkie sa piekne :), ale zastanawiamy sie jeszcze nad płcią. A nawet nie tyle nad płcią, co nad zmniejszeniem prawdopodobienstwa, ze kociak będzie "znaczył teren"... Czy ktos ma może nieco wiecej do czynienia z tą rasą? Czy rzeczywiscie koty tej rasy mniej znaczą teren, a po wykastrowaniu kocurkom to zamiłowanie mija ( u dachowców niestety nie, przerabiałam nie raz....)? I które - kocurki czy kotki - są bardziej przyjaznie nastawione do wszelkiej masci przejawów miłości ze strony dziecka ( co prawda juz podrosniete, ale jednak)? Wiem, ze róznie bywa i nie ma reguły, ale...

ps. domyslam sie, ze zaraz posypia sie posty proponujace przygarniecie jakiejs biednej istotki, zamiast, no co tu kryc, kupowania kota za duze pieniądze. Wierzcie mi, ze temat przemyslany i przedyskutowany długo i wielokrotnie, jednakże ze wzgledu na dobro wszystkich odpowiednijszy bedzi ekociak z hodowli, ale to dłuzsza historia... A kociaki "dachowe "wspieramy na codzien w ich piwnicy, w której mieszkaja...

przede wszystkim: rasowy = rodowód :wink:


zwracam uwagę na

przegladam strony róznych hodowli ( pseudohodowle nie sa brane pod uwage, gdyz nie chcę wspierac takiego "biznesu"),
ja mam kotkę i jest przytulasta-ale tylko do mnie
Jest bardzo niezalezna i nazywam ją znikotem.
Ale taka była od początku i wiedziałam w co się pakuję
Dobra hodowla wskaze Ci miziaka :)
Moje koty
Zdjęcia krakowskich schroniskowców
Jest tylko jeden sukces- być w stanie spędzić życie na swój własny sposób - Christopher Morley
Haters gonna hate

BarbAnn

 
Posty: 14179
Od: Wto sie 01, 2006 8:35
Lokalizacja: Kraków

Post » Pt gru 09, 2011 14:59 Re: Maine Coon - kocurek a kotka

BarbAnn pisze:
kotx2 pisze:
leosia pisze:Witam! To mój pierwszy post na forum, ale podjęlismy decyzję, aby przyjąc do naszej rodziny małego Maine Coona. Zanim jednak nowy członek rodziny pojawi sie u nas, minie jeszcze kilka miesiecy ( czeka nas przeprowadzka), ale chcielibysmy sie juz powoli do tego faktu zacząc przygotowywac, stad i tez pozwole sobie bywac na forum czesciej.

KOt nie bedzie moim pierwszym kotem ( mojego męża - tak, i wierzcie mi, ze przekonanie go, ze kota mozna kochac tak samo mocno jak psa, zabrało mi sporo i czasu, i energii, ale wiem, że warto było :). Miałam juz do czynienia z niejednym kotem dachowym ( nadal mam, gdyż od dawna dokarmiam stowrzenia zyjące w piwnycy obok naszego domu), ale Maine Coon bedzie pierwszym. Powoli przegladam strony róznych hodowli ( pseudohodowle nie sa brane pod uwage, gdyz nie chcę wspierac takiego "biznesu"), umaszczenie kociaka jest nam obojetne ( wzystkie sa piekne :), ale zastanawiamy sie jeszcze nad płcią. A nawet nie tyle nad płcią, co nad zmniejszeniem prawdopodobienstwa, ze kociak będzie "znaczył teren"... Czy ktos ma może nieco wiecej do czynienia z tą rasą? Czy rzeczywiscie koty tej rasy mniej znaczą teren, a po wykastrowaniu kocurkom to zamiłowanie mija ( u dachowców niestety nie, przerabiałam nie raz....)? I które - kocurki czy kotki - są bardziej przyjaznie nastawione do wszelkiej masci przejawów miłości ze strony dziecka ( co prawda juz podrosniete, ale jednak)? Wiem, ze róznie bywa i nie ma reguły, ale...

ps. domyslam sie, ze zaraz posypia sie posty proponujace przygarniecie jakiejs biednej istotki, zamiast, no co tu kryc, kupowania kota za duze pieniądze. Wierzcie mi, ze temat przemyslany i przedyskutowany długo i wielokrotnie, jednakże ze wzgledu na dobro wszystkich odpowiednijszy bedzi ekociak z hodowli, ale to dłuzsza historia... A kociaki "dachowe "wspieramy na codzien w ich piwnicy, w której mieszkaja...

przede wszystkim: rasowy = rodowód :wink:


zwracam uwagę na

przegladam strony róznych hodowli ( pseudohodowle nie sa brane pod uwage, gdyz nie chcę wspierac takiego "biznesu"),
ja mam kotkę i jest przytulasta-ale tylko do mnie
Jest bardzo niezalezna i nazywam ją znikotem.

dziekuję,przeczytalam 8) stad mój wpis :ok:
Mały kociak szuka lokum na parę dni.

kotx2

 
Posty: 18414
Od: Wto sty 25, 2011 16:23
Lokalizacja: Zabrze

Post » Pt gru 09, 2011 15:10 Re: Maine Coon - kocurek a kotka

ja też się nie spotkałam ze znaczeniem terenu u wykastrowanego kocurka, nawet u takiego, który był kastrowany już jako dojrzały/dorosły jak np mój prywatny kot, wzięty z ulicy w wieku 3 lat, w takim też wieku został wykastrowany. Nie dość, że nie znaczy to jeszcze pięknie korzysta z kuwety :)

OlaLola

Avatar użytkownika
 
Posty: 4044
Od: Nie paź 21, 2007 9:33
Lokalizacja: Tarnowskie -Góry

Post » Pt gru 09, 2011 15:14 Re: Maine Coon - kocurek a kotka

Leosia, a adopcja dorosłego rasowego Maine Coona nie wchodziłaby w grę?
Takie koty też są do adopcji, bo często ludzie z różnych przyczyn się pozbywają.
Nie mam kocurów, więc w kwestii znaczenia się nie wypowiem, ale wydaje mi się, że kocur w odpowiednim wieku wykastrowany nie powinien znaczyc poźniej.
ObrazekObrazek

naline

 
Posty: 2062
Od: Pt lip 02, 2010 8:45
Lokalizacja: Warszawa

Post » Pt gru 09, 2011 15:15 Re: Maine Coon - kocurek a kotka

kocurek wykastrowany w odpowiednim wieku nie powinien znaczyć terenu. Jeśli to robi, to albo jest chory, albo ma jakiś problem natury psychicznej, albo nie został dobrze wykastrowany(np. był jednostronnym wnętrem a wetowi nie chciało się poszukać drugiego jądra).

osobiście wolę kocurki- są przeważnie bardziej ciapowate, miziaste, bardziej lgną do ludzi. Kotki przeważnie mają swój charakter, wiedzą czego chcą.
I nie do końca rozumiem, jakie są powody do kupna kota, zamiast przygarnięcia kota o ukształtowanej już, wiadomej psychice, ale nie wszystko przecież muszę rozumieć.
Obrazek http://www.facebook.com/TOP.INNI?ref=pb
milczenie jest srebrem, a mruczenie - złotem...

Szenila

 
Posty: 1850
Od: Pt gru 03, 2010 18:24
Lokalizacja: Chrzanów

Post » Pt gru 09, 2011 15:54 Re: Maine Coon - kocurek a kotka

naline pisze:Leosia, a adopcja dorosłego rasowego Maine Coona nie wchodziłaby w grę?
Takie koty też są do adopcji, bo często ludzie z różnych przyczyn się pozbywają.
Nie mam kocurów, więc w kwestii znaczenia się nie wypowiem, ale wydaje mi się, że kocur w odpowiednim wieku wykastrowany nie powinien znaczyc poźniej.


Wiesz co, jak dla mnie to mógłby byc i starszy dachowiec, bo mi sie serce kroi, jak patrze na te bidule... Ale temat kota u nas w domu to temat do niedawna trudny - ja, zadeklarowana wielbicielka kotów, mąż - wielbiciel psów. Z tematem kota oswajam go baaaardzo powoli, pokazując, gdzie moge, jakie to wspaniałe stworzenia. Stąd idea Maine Coona - jako że łagodne, piekne, no i podobno mają pewne cechy psów;). Chyba jednak bedziemy woleli młodego, takiego bez przejsc...
Wiem, wiem, te z przejsciami zasługują na miłosc jeszcze bardziej, ale boje sie ryzykowac - wolałabym, aby mąz pokochał stworzenie, a wiem tez, ze moze to byc łatwiejsze jednak z maluchem... Dorosłe koty nieco trudniej sie adaptują w nowych miejscach, i choc wiem, ze moze byc róznie, to boje sie ryzykowac. MAz co prawda, krzywdy zwirzakowi nie zrobi, psa uwielbiał, wiec teraz chce ten potencjał wykorzystac przy kocie... A z doswiadczenia wiem, ze jak sie człowiek do kota raz przekona, to nie ma przebacz:D I kto wie, moze nastepnym krokiem bedzie jakies kocie biedactwo?

A ja, niestety, spotkałam sie z kocurkiem, który choc był słodyczą sama w sobie, to czasem zamiast kuwetki wybieral łózko...:(

leosia

 
Posty: 2
Od: Pt gru 09, 2011 11:39

Post » Pt gru 09, 2011 16:24 Re: Maine Coon - kocurek a kotka

Maine coony są super. Mamy w domu dachowce i maine coonka od pół roku. Nasz to niebieski kocurek. Nazywa się Bazyli i jest po prostu kwinteencją kota w kocie .:D :D
Miziak niesamowity gdzie ja tam i on o ile nie śpi.
Mój był wykastrowany u hodowczyni w wieku 12 tygodni.
Trzeba mocno szukać hodowli. Moje kocię jest rewelacyjne i pochodzi z Krakowa.

persiak1

 
Posty: 1451
Od: Sob paź 17, 2009 17:04

Post » Pt gru 09, 2011 16:26 Re: Maine Coon - kocurek a kotka

persiak1 pisze:Maine coony są super. Mamy w domu dachowce i maine coonka od pół roku. Nasz to niebieski kocurek. Nazywa się Bazyli i jest po prostu kwinteencją kota w kocie .:D :D
Miziak niesamowity gdzie ja tam i on o ile nie śpi.
Mój był wykastrowany u hodowczyni w wieku 12 tygodni.
Trzeba mocno szukać hodowli. Moje kocię jest rewelacyjne i pochodzi z Krakowa.

A czy Maine coony bardzo róznią się charakterem od Raggdoli :?:
Mały kociak szuka lokum na parę dni.

kotx2

 
Posty: 18414
Od: Wto sty 25, 2011 16:23
Lokalizacja: Zabrze

Post » Pt gru 09, 2011 19:10 Re: Maine Coon - kocurek a kotka

leosia pisze:Czy ktos ma może nieco wiecej do czynienia z tą rasą?

Ktoś ma trochę więcej. :D
leosia pisze:Czy rzeczywiscie koty tej rasy mniej znaczą teren, a po wykastrowaniu kocurkom to zamiłowanie mija ( u dachowców niestety nie, przerabiałam nie raz....)?

Nic na ten temat nie słyszałam. MCO sa po prostu mniej temperamentne od np. syjamów czy orientów i czują swoją dominację bez znaczenia terenu. Ale trafiają się lejące osobniki.
Najlepiej wziąć już wykastrowanego kociaka. Nie będzie lać bo nie będzie miał burzy hormonów przerwanej kastracją. Wybranie momentu do kastracji moze być ciutek za późne i kocur zdąży nauczyć sie lać.

leosia pisze:I które - kocurki czy kotki - są bardziej przyjaznie nastawione do wszelkiej masci przejawów miłości ze strony dziecka ( co prawda juz podrosniete, ale jednak)?

To zależy od indywidualnego charakteru kociaka.
Ode mnie koteczka poszła do dzieci w wieku 1.5 i 3 lata i świetnie się towarzystwo zgrało. Robiła za niańkę i kumpelę do zabaw.
Miałm kocurka - szatana - byłby świetny do dziecka w wieku 5-6 lat, do wspólnego brojenia.
Miałam też taką koteczkę - żywe srebro.
I miałm kocurka łagodnego misia - byłby dobry do domu z małym dzieckiem, delikatny i uważny. Miałam też takie koteczki.


Dużo zależy od dziecka i rodziców. Jeżeli dziecko będzie delikatne i nauczone szacunku do zwierzaka i jego potrzeb to kot dogada się z takim dzieckiem bez problemu. I będzie mieć naprawdę fajnego towarzysza na wile lat.

Szukaj hodowli, gdzie hodowca będzie znał charaktery kociaków i pomoże w doborze kociaka. Idź tam z dzieckiem, zobacz jak się zachowuje w grupie kociaków, jak się do nich odnosi. Ja zawsze proszę osoby z małymi dziećmi by przyszły z nimi obejrzeć kociaki. I pilnie obserwuję - i rodziców i dziecko. :)

MariaD

Avatar użytkownika
 
Posty: 35873
Od: Pt mar 19, 2004 18:31
Lokalizacja: Warszawa-Mokotów

Post » Sob gru 10, 2011 10:02 Re: Maine Coon - kocurek a kotka

leosia pisze:
naline pisze:Leosia, a adopcja dorosłego rasowego Maine Coona nie wchodziłaby w grę?
Takie koty też są do adopcji, bo często ludzie z różnych przyczyn się pozbywają.
Nie mam kocurów, więc w kwestii znaczenia się nie wypowiem, ale wydaje mi się, że kocur w odpowiednim wieku wykastrowany nie powinien znaczyc poźniej.


Wiesz co, jak dla mnie to mógłby byc i starszy dachowiec, bo mi sie serce kroi, jak patrze na te bidule... Ale temat kota u nas w domu to temat do niedawna trudny - ja, zadeklarowana wielbicielka kotów, mąż - wielbiciel psów. Z tematem kota oswajam go baaaardzo powoli, pokazując, gdzie moge, jakie to wspaniałe stworzenia. Stąd idea Maine Coona - jako że łagodne, piekne, no i podobno mają pewne cechy psów;). Chyba jednak bedziemy woleli młodego, takiego bez przejsc...
Wiem, wiem, te z przejsciami zasługują na miłosc jeszcze bardziej, ale boje sie ryzykowac - wolałabym, aby mąz pokochał stworzenie, a wiem tez, ze moze to byc łatwiejsze jednak z maluchem... Dorosłe koty nieco trudniej sie adaptują w nowych miejscach, i choc wiem, ze moze byc róznie, to boje sie ryzykowac. MAz co prawda, krzywdy zwirzakowi nie zrobi, psa uwielbiał, wiec teraz chce ten potencjał wykorzystac przy kocie... A z doswiadczenia wiem, ze jak sie człowiek do kota raz przekona, to nie ma przebacz:D I kto wie, moze nastepnym krokiem bedzie jakies kocie biedactwo?

A ja, niestety, spotkałam sie z kocurkiem, który choc był słodyczą sama w sobie, to czasem zamiast kuwetki wybieral łózko...:(

Ten lejący na łóżko kocurek był chory!
najszczesliwsza
 

Post » Śro paź 26, 2016 13:22 Re: Maine Coon - Alterhouse*Pl

Witam wszystkich
Jestem zbulwersowana zachowaniem sie wlascicielki hodowli Atlerhouse*Pl u której zakupiłam za ciężkie pieniadze kotkę hodowlana rasy MCO.Kotka po 8 miesiącach okazała sie byc bardzo schorowanym zwierzakiem u której wykryto wirusa Feline Calicivirus oraz Mycoplasma,także ma bardzo duza ilośc leukocytów oraz przerośnięta nerkę u której jest podejrzenie chłoniaka!
Po konsultacji z kilkoma lekarzami weterynarii dowiedziałam sie ze skoro zakupiłam kotkę dwa razy zaszczepiona na tego wirusa to sa tylko dwie opcje-albo szczepienie zostało wykonane nieprawidłowo albo wirusa przekazali jej rodzice jeszcze przed szczepieniem! Zwróciłam sie do hodowli Atlerhouse z pytaniem czy robili takie testy rodzicom i czy wogole wykonują jakieś badania swoim kotom jednak w odpowiedzi dostałam tylko cennik i informacje ze jezeli zapłacę im za takie badania to je zrobią !!! Zero poczucia odpowiedzialności !!! Także popieram w wypowiedzi moja poprzedniczkę właścicielkę kota Żulka ktora wskazała na mutacje HCM/HCM w tej hodowli gdyz moze to byc rowniez przyczyna choroby nerek u mojej tylko 8 miesięcznej kotki -tak młodej a juz tak chorej ze słabym systemem odpornościowym !
Ja zrobiłam wszystkie testy moim pozostałym kotom zakupionym w innych hodowlach i wszystko maja negatywne wiec nie jest tak łatwo zarazić sie tymi chorobami tym bardziej ze mialy wszystkie szczepienia i zawsze przebywały z chora kotka
Póki nie bedziemy mieli badań rodziców nie mozemy zaistniałej sytuacji wykluczyć a to moze sie odbić potem na wielu cierpieniach którym teraz jeszcze mozemy zapobiec
Uważam ze jezeli pani Tomczak czuje sie w porządku powinna zrobic badania swoim kotom,bo śmiem twierdzić ze skoro ich nie chce udostępnić to cos ukrywa i FIFA powinno sie temu bardziej przyjrzeć a przynajmniej ograniczyć wydawanie rodowodów dla tej kobiety ...Inaczej cały system Felis Polonia itp traci jakikolwiek sens tym bardziej ze w tej hodowli trafiają sie 12 kotkowe mioty ?!?!....

Gloria MCO

 
Posty: 1
Od: Śro paź 26, 2016 12:28

Post » Czw sty 18, 2018 18:57 Re: Maine Coon - kocurek a kotka

Moj Zoollerek lat 4 pochodzi z tej hodowli i w wielkim cierpieniu odszedl od nas 13 stycznia tego roku z powodu choroby serca. Watek Zulka jego braciszka z tego samego miotu jest tez na forum .

Sparow

 
Posty: 11
Od: Nie sty 14, 2018 14:49




Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Bing [Bot], Blue, Gosiagosia, grubysnake, korbacz9, Marmolada18, Megy, Przestraszony, ZewNocy i 113 gości