Strona 1 z 41

Oswajanie dzikuna z Koterii. Jest postęp - po latach :)

PostNapisane: Czw gru 16, 2010 16:46
przez mziel52
Przenoszę tutaj wątek koteczki z Pigalaka, może moje doświadczenia spisywane na bieżąco komuś się potem przydadzą.
Koteczka jest u mnie niecałą dobę, dalej siedzi zabunkrowana za szafą, widziała już z Szkrabka, który ja odwiedzał. Zjadła dziś gourmeta i surową pierś z kurczaka. Nie zmuszam jej na razie do niczego, musi oswoić pomieszczenie, rytm dnia, dźwięki moich kroków, głosu, tupotu kotów itd. Wtedy spróbuję kontaktu przez zabawę. Na razie fota z bunkra. Kaloryfer wyłączyłam, żeby ją rurka za mocno nie grzała. Kicia nie ma jeszcze imienia, bo nawet nie widziałam jej w całości, charakter też nieznany.
Obrazek

Re: Oswajanie dzikuna

PostNapisane: Czw gru 16, 2010 18:35
przez Jana
A to są jej zdjęcia jeszcze z wolności:
Obrazek Obrazek

I wątek viewtopic.php?f=1&t=120070

Re: Oswajanie dzikuna

PostNapisane: Czw gru 16, 2010 18:43
przez mziel52
Kotka już opuściła kryjówkę, podrapała tekturę skropioną walerianą, zrobiła sioo do kuwety i siedzi sobie na poduszce na parapecie, za zasłonką. Fuknęła na mnie, więc się wycofałam, żeby jej nie peszyć.

Re: Oswajanie dzikuna

PostNapisane: Czw gru 16, 2010 18:49
przez slapcio
Hej :) Podłaczę się do wątku, gdyż też właśnie oswajam 5 mies. dzika, który miał byc pół-dzikiem :wink: Może był, ale stres łapania, zmiany miejsca, weta itp sprawił że włączył mu się ssssyczący wunż i agresor :twisted:
Jutro minie tydzień pobytu u nas. Mały początkowo dostał osobne pomieszczenie żeby w ciszy się odstresować - ale po dwóch dniach siedzenia za szafą postanowiliśmy zmienić taktykę i powędrował do klatki w naszym pokoju, gdzie kręcimy się my i koty. Tam by miał zbyt mało kontaktu z nami.
Od wczoraj Tofik ma swobodny wybieg, zwykle się gdzieś bunkruje ale już coraz śmielej wychodzi. Niestety nadal syczy i nie daje się dotknąć. Ale dzisiaj sukces - dłuuugo bawiłam się z naszymi 3 panienkami miotełką, az w końcu nie wytrzymał i wylazł z kryjówki żeby sie przyłączyć. Co prawda potem znów uciekł, ale już widać że ciekawość, instynkt łowiecki i zwykła zazdrość (inni się dobrze bawia a ja nie?) jest chyba dobrą drogą.

Będę więc kibicować Tobie i pięknej krówce i podczytywać o Waszych postępach :ok:

Re: Oswajanie dzikuna

PostNapisane: Czw gru 16, 2010 19:03
przez meggi 2
Czyli następna łaciatka u Ciebie w domu.
Dzięki Marto za dobre serducho , że kicia
nie musiała w te mrozy wracac do bunkra.
Kciuki za oswajanie. :)
Ciekawe czy Szkrabek pokocha nową kolezanke.

Re: Oswajanie dzikuna

PostNapisane: Czw gru 16, 2010 19:05
przez mziel52
slapcio pisze:Hej :) Podłaczę się do wątku, gdyż też właśnie oswajam 5 mies. dzika, który miał byc pół-dzikiem :wink: Może był, ale stres łapania, zmiany miejsca, weta itp sprawił że włączył mu się ssssyczący wunż i agresor :twisted:
Jutro minie tydzień pobytu u nas. Mały początkowo dostał osobne pomieszczenie żeby w ciszy się odstresować - ale po dwóch dniach siedzenia za szafą postanowiliśmy zmienić taktykę i powędrował do klatki w naszym pokoju, gdzie kręcimy się my i koty. Tam by miał zbyt mało kontaktu z nami.
Od wczoraj Tofik ma swobodny wybieg, zwykle się gdzieś bunkruje ale już coraz śmielej wychodzi. Niestety nadal syczy i nie daje się dotknąć. Ale dzisiaj sukces - dłuuugo bawiłam się z naszymi 3 panienkami miotełką, az w końcu nie wytrzymał i wylazł z kryjówki żeby sie przyłączyć. Co prawda potem znów uciekł, ale już widać że ciekawość, instynkt łowiecki i zwykła zazdrość (inni się dobrze bawia a ja nie?) jest chyba dobrą drogą.

Będę więc kibicować Tobie i pięknej krówce i podczytywać o Waszych postępach :ok:

Zabawa z kociakiem to metoda najszybciej wiodąca do celu. Kiedy już się ośmieli, to usiądź na podłodze i tak kieruj zabawką, żeby niechcący Cię dotykał, wskakiwał na nogi i łapał ją na nich. Potem próbuj go od czasu do czasu pogłaskać tą zabawką po pleckach. Na koniec, kiedy już bez lęku będzie w Twoim pobliżu, możesz próbować go głaskać ręką. Dzikawe koty nie lubią, jak się do nich schylać z pozycji stojącej, żeby się z nimi pieścić, trzeba, przynajmniej na początku, być na ich poziomie, czyli na podłodze. Albo z kotem na kanapie.

Re: Oswajanie dzikuna

PostNapisane: Czw gru 16, 2010 19:06
przez mziel52
meggi 2 pisze:Czyli następna łaciatka u Ciebie w domu.
Dzięki Marto za dobre serducho , że kicia
nie musiała w te mrozy wracac do bunkra.
Kciuki za oswajanie. :)
Ciekawe czy Szkrabek pokocha nową kolezanke.

Liczyłam na różowy nosek, a tu kicha. Ciągle mam tylko pół różowego u Psotki :mrgreen:

Re: Oswajanie dzikuna

PostNapisane: Czw gru 16, 2010 19:09
przez slapcio
Próbuję robić właśnie tak jak piszesz :) Po zabawie nawet ośmielił się na tyle, ze sam podszedł i powączał moja nogę (oczywiście byłam bez ruchu) i jak ostrożnie wyciągałam do niego rękę to pacnął ale juz bez pazurów, bardziej zabawowo. Jak ochłonął to znowu właczył mu sie wunż i ucieczka, ale pierwszy krok został zrobiony :)

A w jakim wieku jest Twoja krówka?

Re: Oswajanie dzikuna

PostNapisane: Czw gru 16, 2010 19:32
przez mziel52
W Koterii podobno na około 3 lata ją wycenili. Obawiam się, że dokładniej się nie da. Miała przynajmniej dwa razy kociaki.

Re: Oswajanie dzikuna

PostNapisane: Czw gru 16, 2010 20:47
przez Henia
A ja właśnie wróciłam z miejsca gdzie miala byc wypuszczona kicia.Wspiełam sie na mur ,i...nie ma wejścia do bunkra od strony muru.Łapki są ,ale koty może pamiętają że tam było wejście .Zostawiłam im dużą michę suchego i gorącą wodę .
P.Maryla mówiła że kotka do niej nawet miaukneła.
Strasznie się trzęsła jak ją niosłyśmy ,tylko nie wiadomo czy z zimna czy ze stresu.Dobrze że zjadła i załatwiła się do kuwety .To dużo jak na pierwszy dzień.

Re: Oswajanie dzikuna

PostNapisane: Pt gru 17, 2010 15:56
przez mziel52
Mija drugi dzień domowego życia dzikuski. Wczoraj w nocy, chyba z powodu zbyt ciepłej rurki przy kaloryferze, kicia przeniosła się wreszcie do domku z pudła, gdzie ma wygodne posłanko (jedno z tych, którymi moje ostatnio gardzą). Tam nareszcie może normalnie pospać, a poza tym, to w sumie jest mniej widoczna niż za tą szafą. Kiedy się schylę, widzę tylko jej uszy i kawałek mordki zza obramowania posłanka.
Nocą mała uaktywniła się najwyraźniej - rano jedzonko zastałam sprzątnięte, a w starannie zebranych fałdach kapy, przykrywającej tapczan, ujrzałam kupę, której pies by się nie powstydził. Znaczy, mam kolejną obok Gapy czyściochę, co nie będzie grzebać w brudnym żwirku. Dałam jej specjalnie na początek używaną kuwetę, aby wiedziała co to i nie przypuszczałam, że tak szybko ją zdyskwalifikuje. Od dziś ma czystą, z nowym żwirkiem, zobaczymy, czy ją to zadowoli, czy też okaże się ona z zasady dwukuwetkowa. W końcu na dworze miała multum czystych miejsc do załatwiania się.
Bliższych kontaktów z nią na razie nie nawiązuję. Musi z tydzień minąć, żeby przestała się przede mną chować, wtedy będziemy próbować zabawy. Ona przecież zachowuje się racjonalnie w nieznanym sobie i nowym środowisku. Dopóki nie przekona się, że nic jej nie grozi, stara się być ostrożna. Mówię do niej, słyszy też zza drzwi moje rozmowy z kotami (one nieraz chórem mi odpowiadają, strasznie to śmiesznie brzmi), wie, kiedy mogę do niej wejść, a kiedy na dłużej w domu zapada cisza. Teraz trzeba cierpliwie czekać. Kotka jest młoda, ciekawa świata, w końcu się przełamie.

Re: Oswajanie dzikuna

PostNapisane: Pt gru 17, 2010 19:57
przez Henia
Mam nadzieje bo szansa na taki dom trafia się baaardzo rzadko,a kotka wygląda na bardzo mądrą .Więc powinna z tej szansy skorzystać.
Raczej jest młoda ,ochrona mówila że ten kocurek który jest na terenie gimnazium to jej syn,ale Panowie to chyba dużo mówią np .to że koty wchodzą do bunkra tylko nie wiem jak i że kotka która odeszła zeszłego lata była kocurkiem .

Re: Oswajanie dzikuna

PostNapisane: Pt gru 17, 2010 20:25
przez mziel52
Koteczka uznała, że czysta kuweta to nie ubikacja i wylała się na kapę, w miejscu po kupie. Kiedy sprzątałam wyszła z pudła i po raz pierwszy na siebie popatrzyłyśmy przez dłuższą chwilę, zanim nie zniknęła za szafą. Dałam jej również czystą, ale już wykorzystaną kuwetę moich kotów, żeby się jej nie myliło. A na folię, którą zabezpieczyłam tapczan, może już nie zrobi. Teraz wylizała resztę saszetki.

Re: Oswajanie dzikuna

PostNapisane: Pt gru 17, 2010 21:52
przez Henia
A może na początku spróbować bardziej z piaskiem w kuwecie ,a nie żwirkiem .Albo żwirek jak piasek

Re: Oswajanie dzikuna

PostNapisane: Pt gru 17, 2010 22:12
przez slapcio
To może być dobry trop, pewnie przyzwyczaiła się do zakopywania urobku w piasku/pyle :roll:

Ale do :roll: brze, że jakieś małe postępy są (to wzajemne hipnotyzowanie :wink: )