Oswajanie dzikuna z Koterii. Jest postęp - po latach :)

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Nie gru 19, 2010 20:20 Re: Oswajanie dzikuna

Chyba, żeby się stamtąd wyniosły gdzieś indziej po pierwszym śniegu. Daszku nie zgniotło nagle, przypuszczalnie to trwało jakiś czas, zanim otwór zrobił się taki mały. Tak się pocieszam. W każdym razie Pigalaki nie wiedzą, co to śnieg, na ich szczęście. Ciekawe, skąd się tam ich mamusia wzięła. Czy urodzona na dziko, czy wywalona kiedyś.
Edit: Może teraz przy odwilży w tym tygodniu warto spróbować poszerzyć ten otwór jakimś narzędziem - łopatą, drągiemitp.
Obrazek

mziel52

 
Posty: 11004
Od: Czw gru 27, 2007 20:51
Lokalizacja: W-wa Śródmiescie

Post » Nie gru 19, 2010 22:03 Re: Oswajanie dzikuna

Koteczka dalej leży sobie na parapecie za zasłonką, nawet dała na siebie popatrzeć, choć udawała, że mnie nie widzi.
Obrazek

mziel52

 
Posty: 11004
Od: Czw gru 27, 2007 20:51
Lokalizacja: W-wa Śródmiescie

Post » Pon gru 20, 2010 0:02 Re: Oswajanie dzikuna

Kibicuję tym Waszym podchodom. :D
Ciekawe, jak się to rozwinie...
ObrazekObrazek
______________________________________________________
Można skontaktować się ze mną poprzez wiadomość na stronie:
www.facebook.com/sztukamruczenia

VVu

 
Posty: 3758
Od: Pt maja 14, 2010 11:46

Post » Pon gru 20, 2010 19:18 Re: Oswajanie dzikuna

Piąty dzień koteczki u mnie. Apetyt ciągle dobry, choć zostawia dokładnie te same potrawy, co reszta kotów. Kolejny dowód, że kota się nie da nabrać na byle co. Ranek Żabcia spędziła w pudle, popołudnie na poduszce za firanką. Leżała w pozycji wyluzowanej, łapeczki zwinięte w schludne rogaliki. Już dłużej mogłam na nią popatrzeć, a ona nie wykazywała objawów paniki. Za chwilę, kiedy weszłam po raz drugi z talerzykiem świeżo ugotowanej ryby, leżała odwrócona tyłem, raczej więc nie planowała ucieczki przede mną. Podsunęłam talerzyk pod nos, a potem postawiłam w miejscu, gdzie jada. Zapewne teraz raczy się rybką, podobnie jak reszta stada.
Jednym słowem planowo przerabiamy bajkę "Piękna i bestia". Bestia to ja :mrgreen: Happy end gwarantowany.
Obrazek

mziel52

 
Posty: 11004
Od: Czw gru 27, 2007 20:51
Lokalizacja: W-wa Śródmiescie

Post » Pon gru 20, 2010 21:00 Re: Oswajanie dzikuna

Trzymam kciuki za kicię.Pigalaki by zgineły ,jeżeli kotka zmieniłaby miejsce np.na garaże podziemne przy Mariocie ,to po nich.Na śniegu przy bunkrze dzisiaj znowu były ślady kota.W nocy padał śnieg ,więc musiały być nowe.Zostawiłam suche ,może przychodzą jednak do suchego.No widać jak kuchnia karmi w szkole.
Obrazek

Henia

 
Posty: 3066
Od: Pt mar 10, 2006 14:29
Lokalizacja: Warszawa-Muranów

Post » Pon gru 20, 2010 21:18 Re: Oswajanie dzikuna

Przechodziłam dziś tamtędy, ale nie bardzo umiałam zlokalizować to miejsce. Czy od strony Wspólnej? Kicia nie sądzę, żeby zostawiła kociaki, jeśli by się przeniosła, to z nimi. Chyba żeby dostała rui.
Na szczęście nic im już nie grozi :)
Obrazek

mziel52

 
Posty: 11004
Od: Czw gru 27, 2007 20:51
Lokalizacja: W-wa Śródmiescie

Post » Wto gru 21, 2010 17:52 Re: Oswajanie dzikuna

Ja zostawiam jedzenie na terenie szkoły na Emilii Plater przy samiutkiej Nowogrodzkiej .Ogrodzenie kawałek murku a dalej pręty ,to jest to miejsce gdzie łapaliśmy Pigalaki i mamuśkę.Kiedyś koty były na plebanii naprzeciwko szkoły ,ale jak przyszedł nowy proboszcz z psem ,to wszystkie pogineły .Wiem że 3 wpadły pod samochód ,było ich sporo,co z resztą nie wiadomo. :(
Obrazek

Henia

 
Posty: 3066
Od: Pt mar 10, 2006 14:29
Lokalizacja: Warszawa-Muranów

Post » Wto gru 21, 2010 18:48 Re: Oswajanie dzikuna

Żabci apetyt służy. Niestety dziś znów sioo znalazło się na pampersie obok kuwety. Może dlatego, że dosypałam na wierzch świeżego żwirku i nie czuła swojego zapachu. Albo jeszcze hormony działają i obecność kotów za drzwiami - musi znakować teren. Kocia leży sobie teraz na parapecie, wysłuchała grzecznie moich czułych przemówień. Na razie, póki nieoswojona, nie planuję radykalnych środków wychowawczych, czyli przeniesienia kuwet na podłogę i wyłożenia tapczana skórkami pomarańczy. Myślę, że kiedy poczuje się pewniej i unormuje kontakty ze stadem, to problem sam zniknie.
Kicia jest drobniutka, chyba ma mniej niż trzy lata. Uszka jej na szczęście nie przycięli po sterylce :)
Obrazek

mziel52

 
Posty: 11004
Od: Czw gru 27, 2007 20:51
Lokalizacja: W-wa Śródmiescie

Post » Wto gru 21, 2010 19:21 Re: Oswajanie dzikuna

Kicia zareagowała właśnie na propozycję zabawy. Jeszcze bardzo nieśmiało, przez zasłonkę, ale próbowała łapać gałązkę. Czyli jesteśmy na dobrej drodze do zrobienia z niej miziaka.
Obrazek

mziel52

 
Posty: 11004
Od: Czw gru 27, 2007 20:51
Lokalizacja: W-wa Śródmiescie

Post » Wto gru 21, 2010 20:37 Re: Oswajanie dzikuna

Ale fajnie :D
Hormony na pewno działają i jeszcze troche będą,a kotka jest na nowym terenie .
Obrazek

Henia

 
Posty: 3066
Od: Pt mar 10, 2006 14:29
Lokalizacja: Warszawa-Muranów

Post » Śro gru 22, 2010 21:01 Re: Oswajanie dzikuna

Dziś mija tydzień koteczki u mnie. Już tak strasznie się nie ukrywa, po południu, gdy weszłam, to odskoczyła od drzwi, znaczy podsłuchuje, co się dzieje w domu. A dziś działo się sprzątanie, przy którym koty walnie pomagały. Żabcia nie pozostała gorsza i u siebie w pokoiku powyciągała skądś jakieś szmaty na środek podłogi. Wyraźnie lubi szarpać i tarmosić szmaty, wreszcie wiem, dlaczego białe przykrycie poduszki na oknie zawsze jest zrolowane. Dałam jej w związku z tym adekwatną zabawkę, tzn. dużą miękką kudłatą lichę wielkości szczura i ze szczurzą mordką. Położyłam na oknie, a teraz już licha leży obok kici :)
Mam nadzieję, że w następnym tygodniu zacznę się z nią bawić.
Obrazek

mziel52

 
Posty: 11004
Od: Czw gru 27, 2007 20:51
Lokalizacja: W-wa Śródmiescie

Post » Śro gru 22, 2010 21:18 Re: Oswajanie dzikuna

Czyli są małe kroczki :)

Super, mam nadzieję że Żabcia zrobi prezent świąteczny w postaci wspólnej zabawy :)
Obrazek

slapcio

 
Posty: 9370
Od: Śro paź 31, 2007 12:51
Lokalizacja: przeszczepiona na Podlasie

Post » Czw gru 23, 2010 19:14 Re: Oswajanie dzikuna

Dziś sioo znów nie trafiło w żwirek, tylko obok. Myślę, że ona przerzuca. Jest nadzieja, że z czasem przyzwyczai się do krytej kuwety i problem zniknie. Na razie przeorganizowałam jej WC, żeby trudniej było przerzucać.
Koteczka ustaliła sobie rytm dzienny. Od rana do popołudnia przesypia ukryta w pudle, potem rezyduje za zasłonką na parapecie. Nie wykazuje na razie wielkiej ochoty do zabawy ze mną, cofa się i kuli. Ale nie ucieka. Kudłata licha jest używana, podobnie myszka, którą dziś dostała. To znaczy, że koteczka ma chęć do zabawy, tylko jeszcze nie ufa. Trzeba czekać. W lecznicy siedziała trzy tygodnie, a potem nastąpiła gwałtowna zmiana. Toteż i tu musi posiedzieć w spokoju nawet dłużej, żeby zrozumiała, że nikt jej już nigdzie nie będzie zabierał.
Obrazek

mziel52

 
Posty: 11004
Od: Czw gru 27, 2007 20:51
Lokalizacja: W-wa Śródmiescie

Post » Pt gru 24, 2010 0:42 Re: Oswajanie dzikuna

Obrazek

WESOŁYCH śWIĄT!!! :mrgreen:

Jana

 
Posty: 32148
Od: Pt sty 03, 2003 19:59
Lokalizacja: Warszawa (Koło)

Post » Pt gru 24, 2010 16:43 Re: Oswajanie dzikuna

Dziękujemy i wszystkim kibicom koteczki życzymy również Wesołych Świąt!!!

Obrazek

Żabcia już się tak przede mną nie ukrywa, dziś dwa razy przy mnie jadła :)
Jej ulubionym daniem nie jest mięso surowe ani ryba gotowana, ale małe luksusowe gourmeciki rybno-krewetkowe. :mrgreen:
Zabawia się też szmatkami, kudłatą lichą i myszkami, oczywiście, kiedy nikt nie widzi. Najważniejsze, że coraz swobodniej się czuje w swoim pokoiku.
Jak dobrze pójdzie, to w przyszłym tygodniu będą foty.
Obrazek

mziel52

 
Posty: 11004
Od: Czw gru 27, 2007 20:51
Lokalizacja: W-wa Śródmiescie

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Ewaa6, ser_Kociątko i 42 gości