Strona 1 z 24

Rudy Karmelek - w cudownym DS u Annaa :)))

PostNapisane: Wto lip 27, 2010 9:41
przez WarKotka
Ma niby dom, a śpi pod naszymi drzwiami…
Ma niby swoich Dużych, a odprowadza nas spod drzwi naszego mieszkania do drzwi klatki…
Ma niby co jeść, ale chętnie stołuje się u nas…

To Rudy, ok. 5-6 miesięczny kocurek z pseudohodowli, zatrzymany najprawdopodobniej do dalszego rozrodu. To tez kot wychodzący, który od kilkunastu dni uparcie większość czasu spędza pod naszymi drzwiami. Rano, kiedy wychodzę do pracy czeka na mnie, wita się i odprowadza na dół. Kiedy wracam często widuję go na naszym piętrze. Ufny, przytulasty, piękny rudasek, który szuka swojego miejsca na ziemi, takiego prawdziwego, takiego, gdzie będzie kotem do kochania, a nie do rozmnażania.

Szukamy dla niego DT lub DS. Nie możemy go wziąć do siebie z braku miejsca, ale jeżeli ktoś by się zdecydował, możemy go przetrzymać kilka dni i w tym czasie wykastrować.

Proszę, kto może dać mu prawdziwy dom???

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

kiche_wilczyca pisze:
kiche_wilczyca pisze:gosiaa łaciatej zostało max 7 dni do porodu. Wcześniej, przy pierwszym miocie udało mi się niemal co do dnia określić kiedy urodzi. Sterylka tak czy inaczej będzie, a potem może uda się znaleźć dla niej jakiś domek najlepiej z ogródkiem. I dzięki za propozycję pomocy :*. Na razie obmyślamy plan i różne jego warianty. Nie chcemy działać pochopnie, bo to zbyt poważna sprawa. Ale sterylka jest w planach na 100%

Historia kici jest następująca. Pojawiła się jakiś rok temu jako młody kociak. Chodzila od drzwi do drzwi szukając domu. U nas go nie znalazła, bo wtedy rzadnej możliwości przyjęcia kota nie było. Zaopiekowali się nią Ci starsi państwo z parteru. A ona im robiła numery - uciekała. Oni szukali, pytali sąsiadów, a łaciata co rano odprowadzała mnie z same góry pod drzwi klatki a i dalej próbowała, nawet na dworzec chyba chciała, ale ją odganiałam - nie wyobrażałam sobie wyjsć z kotem na centrum miasta! Potem wracała pod drzwi i odprowadzała Satyra. Tak przez cały rok z przerwami. Na wiosnę zaciążyła - pierwszy miot. Byłam przerażona. Niecały rok, chudziutka, malutka i wielki brzuch. Bałam się, że nie przeżyje. Po 4 tygodniach od "zniknięcia" pojawiła się, obmacałam ją - podejrzewam że miot straciła, albo odrzuciła, nie wyglądała na karmiącą kotkę. Obecnie podejrzewamy, że u tych państwa już nie jest. Nie sądzę, żeby ją wyrzucili - raczej sama się wyprowadziła. I teraz nas namawia na przyjęcie jej do siebie. Na razie ją dokarmiamy. Jak wyjdzie z młodymi, zobaczymy, bo mamy niejasne przypuszczenie, że łaciata jest gotowa urodzić nam na wycieraczce. A wtedy ląduje z młodymi w łazience . Jeżeli urodzi "gdzieś", to potem ją odłowimy i wysterylizujemy. I tego państwa nie będę pytać o zdanie....

A oto łaciata, dzisiejsze zdjęcia
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Jeżeli ktoś by na nią reflektował, to niech da znać. Najlepiej domek z ogródkiem w spokojnej dzielicy. Kotka jest nieduża, bardzo przyjacielsko nastawiona, urocza i wielka pieszczocha.I bardzo spragniona człowieka. Dzicieki ją na rękach noszą, a ona się nie denerwuje. Dzisiaj ją obejrzałam. Nos czysty, oczka również, raczej nie wygląda na chorą. Myślę, że FeLV nie ma, nie wiemy jak z FIV. Ale jak się do niej w pełni dorwiemy, to testy zrobimy i na jedno i drugie. .

Historia kocia staruszków z parteru na tym się nie kończy. Mniej więcej w tym samym czasie przygarneli trikolorkę, równolatkę łaciatej. To nieufna i ostrożna kotka, która, z tego co się orientujemy, nadal u nich przebywa i jest kotem wychodzącym. Nadmieniam ją, ponieważ dzisiaj przyszła razem z łaciatą...... Wygląd ogólny - nie najgorzej, piękne, eleganckie futro miłe w dotyku (ewidentnie kot domowy), ale coś się dzieje w lewym oczku, kataru z noska brak. Oto ona
Obrazek

Tak to jest, powiedzienie "Historia kołem się toczy" to prawdziwe powiedzenie. Łaciatej już nie ma, zaraz potem podobno została wywieziona. Rudy kocurek, który tam był, nie wiemy co się stało, ale znikną, psów parę było przez ten prawie rok, teraz jest jakiś szczeniak, za to tri stale i niezmiennie. Tzn. chyba, bo dawno jej nie widzieliśmy. Dlaczego historia lubi się powtarzać? Bo tri kilka miesięcy temu urodziła kociaki, w tym rudego kocurka. Kocurek jest kotem wychodzącym i................ śpi pod naszymi drzwiami, odprowadza mnie spod drzwi mieszkania do drzwi klatki.......jak swego czasu Łaciata. Jest przemiły, niesamoiwty pieszczoch, gaduła. Cudowny kot. My go wziąć nie możemy, z wiadomych przyczyn. Co najwzyej, jeżeli znalazłby się DT/DS pewny na 1000% to na TDT. Rano pstryknęłam mu kilka zdjęć, ciężko było, bo ciężo fotografuje się kota, który cały czas się kręci i mizia, jak wróce do domu to wstawię fotki i spróbujemy znaleźć mu dom. Łaciata została "zmarnowana", nie chcę, żeby i jego ten los spotkał :strach: Nie zasługuje na to....

Re: Podwórkowo-domowy rudy kocurek szuka DT/DS

PostNapisane: Wto lip 27, 2010 9:53
przez gosiaa
Śliczny Rudasku trzymam kciuki za domek dla Ciebie :ok:

Re: Podwórkowo-domowy rudy kocurek szuka DT/DS

PostNapisane: Wto lip 27, 2010 9:55
przez jerzykowka
Mam nadzieję, że ten cudny niekochany kot znajdzie swój własny wspaniały dom!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Dt bardzo potrzebny, bo przecież rudziaszek nie może żyć na klatce schodowej :(

Re: Podwórkowo-domowy rudy kocurek szuka DT/DS

PostNapisane: Wto lip 27, 2010 10:11
przez Georg-inia
niczym mój Rudi :( tez u nas pod drzwiami siedział, w deszcz i niepogodę nawet :(

znajdzie dom, rudasek, jako i Rudi znalazł :ok: :ok: :ok:

Re: Podwórkowo-domowy rudy kocurek szuka DT/DS

PostNapisane: Wto lip 27, 2010 10:26
przez nika28
Zaznaczam :(

Re: Podwórkowo-domowy rudy kocurek szuka DT/DS

PostNapisane: Wto lip 27, 2010 10:41
przez magdaradek
śliczny tygrysek...
a co powiesz właścicielom gdy oddacie go do DT/DS? Czy oni w ogóle się nim interesują????

Re: Podwórkowo-domowy rudy kocurek szuka DT/DS

PostNapisane: Wto lip 27, 2010 10:46
przez Satyr77
Nic nie powiemy, i tak mają to gdzieś. Najchętniej bym na tych S@$#%^# TOZ napuścił :evil:

Re: Podwórkowo-domowy rudy kocurek szuka DT/DS

PostNapisane: Wto lip 27, 2010 10:51
przez WarKotka
magdaradek pisze:śliczny tygrysek...
a co powiesz właścicielom gdy oddacie go do DT/DS? Czy oni w ogóle się nim interesują????

Ich zainteresowanie tym kotem będzie do momentu, dopóki jest kocurkiem. Rok temu ktoś wyrzucił u nas na podwórku pięknego wielkiego biszkoptowego kocura. Ci ludzie zabrali go do siebie, ale jak okazało się, że to kastrat............wyrzucili z powrotem na podwórko. "Gdyby był niekastrowany to by zostawili do hodowli.". No comment po prostu. Inna sąsiadka go dokarmiała, urządziła mu kącik w piwnicy i szukała dla niego domu.

kiche_wilczyca pisze:Dzisiaj rano spotkałam sąsiadkę[nie od Rudego]. Oczywiście Rudy schodził ze mna. Popatrzyła i pyta:
"Co ten kot tutaj robi??"
ja "To przecież kot państwa X"
sąsiadka "To ja wiem, ale co on robi na klatce??"
ja "Śpi pod naszymi drzwiami, próbuje nam się władować do mieszkania"
Odpowiedź sąsiadki pod adresem państwa X nie nadaje się do zacytowania...... :|

Re: Podwórkowo-domowy rudy kocurek szuka DT/DS

PostNapisane: Wto lip 27, 2010 12:06
przez szybenka
Za pięknego rudaska :ok: :ok: :ok:

Re: Podwórkowo-domowy rudy kocurek szuka DT/DS

PostNapisane: Wto lip 27, 2010 12:20
przez pisiokot
O rany, ale śliczny kochany kotuś 8O :1luvu:

Re: Podwórkowo-domowy rudy kocurek szuka DT/DS

PostNapisane: Wto lip 27, 2010 12:33
przez Tens
:ok: trzymam, tak piękny i kochany kocurek szybko musi znaleźć dom! :1luvu:

Re: Podwórkowo-domowy rudy kocurek szuka DT/DS

PostNapisane: Wto lip 27, 2010 12:42
przez boniantos
kiche_wilczyca pisze:
magdaradek pisze:śliczny tygrysek...
a co powiesz właścicielom gdy oddacie go do DT/DS? Czy oni w ogóle się nim interesują????

Ich zainteresowanie tym kotem będzie do momentu, dopóki jest kocurkiem. Rok temu ktoś wyrzucił u nas na podwórku pięknego wielkiego biszkoptowego kocura. Ci ludzie zabrali go do siebie, ale jak okazało się, że to kastrat............wyrzucili z powrotem na podwórko. "Gdyby był niekastrowany to by zostawili do hodowli.". No comment po prostu. Inna sąsiadka go dokarmiała, urządziła mu kącik w piwnicy i szukała dla niego domu.

pięęęęękny kotuś! :1luvu: Mam nadzieję, że szybko się w nim ktoś zakocha. Tylko czy sąsiedzi nie sprawią sobie kolejnego :roll: :( ?

Re: Podwórkowo-domowy rudy kocurek szuka DT/DS

PostNapisane: Wto lip 27, 2010 12:52
przez WarKotka
rybcie, jak im ten się znudzi, to go "wywiozą" i wykombinują sobie nowego :roll: Trikolorkę, mamę Rudego już od dawna nie widzieliśmy. Łaciatą na kilka dni przed rozwiązaniem "wywiezli na wieś". Sąsiadka, ta z którą dzisiaj rozmawiałam, kiedyś do mnie na głos się zastanawiała, co się dzieje z kociakami i psami, bo są i nagle znikają. Ale co mamy robić?? Spokojnie na to patrzeć, jak kolejny kot się marnuje?? Rozmawiać z nimi? O czym? Że rozmnażanie dla własnej frajdy to nie jest dobry pomysł? Bo im sie podobają małe kotki, bo są takie fajne.... Kastrowac i sterylizować bez ich zgody? Gwarantuję, że po czymś takim koty będą znikać "wywiezione", albo będą wyrzucane. Jedyne co pozostaje, to chyba tylko nasłać TOZ, ale tak po prawdzie - kto w Skierniewicach tym się zainteresuje?? Pod tym względem to Czarnogród. Jak nie weźmie się sprawy we własne ręce, to na nikogo liczyć nie możesz.

Tym bardziej, że kocio śpi na naszej wycieraczce. Dzisiaj rano urządził awanturę pod drzwiami, a głos to on ma silny.

Re: Podwórkowo-domowy rudy kocurek szuka DT/DS

PostNapisane: Wto lip 27, 2010 12:57
przez Patmol
Ma taki sympatyczny wyraz pyszczka. Obrazek

Re: Podwórkowo-domowy rudy kocurek szuka DT/DS

PostNapisane: Wto lip 27, 2010 21:04
przez WarKotka
Rudy praktycznie cały dzień spędził na wycieraczce. Jak wróciłam z pracy to zastałam go pod drzwiami zwiniętego w kłębek, zaspanego.
Teraz leje, wieje, dobrze, że na klatce sucho, ciepło... gdzie teraz jest?? U nas pod drzwiami....