Krzykacz - Zostaje w Satyrkowie :)

W życiu każdego kociarza przychodzi taki moment, kiedy na jego drodze staje bezdomniaczek. Tak też stało się i u nas. Wracając z pracy zobaczyłem kociaka, a raczej najpierw usłyszałem. Kociak chdził przy dość ruchliwej ulicy za jakimś chłopakiem. Okazało się, że to nie jest jego kot, więc niewiele myśląc poprosiłem chłopaka żeby pomógł mi zabrać kociaka do domu. Potem w koszyk i do weta. Okazało się że to chłopak w wieku ok 6-8 tygodni, waży niecałe 400 g, brzuchol wielki, ale wąsisków praktycznie brak. I tak oto zagościł u nas na tymczasie Krzykacz (imię wstępne), zapuszcza traktorek jak się go tylko dotknie, je za dwóch i pruje pyszczek 
A oto i on w całej okazałości zaraz po włożeniu do klatki.





A oto i on w całej okazałości zaraz po włożeniu do klatki.



