Filemon - rak płaskonabłonkowy, niewydolność nerek. Walczymy

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Śro gru 13, 2006 21:21

Obiecane fotki :)

Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

Głaskamy główeczkę :P

Obrazek

No niestety kolacyjka była płynna i strzykawkowa :( całą puszkę animody nieren wcisnełam w pysio, troche warczał ale jadł :lol: był głodny!

Fredziolina

Avatar użytkownika
 
Posty: 11996
Od: Śro kwi 13, 2005 19:24

Post » Czw gru 14, 2006 0:35

Kochany !!!!!!Z takim apetytem to Ty za chwilę będziesz musial przejść na karmę dla kotów z nadwagą!!!!!!!!!!Ale nic to !!!!!!!waże żebys byl zdrowy!!!!!!!!!!!Jedz Filuniu jedz i wracaj do zdrówka szybko szybciutko!!!!!!!!teraz juz będzie tylko lepiej.Lizaczki od Didusia!! :D

Gama

 
Posty: 646
Od: Wto gru 05, 2006 20:55

Post » Czw gru 14, 2006 8:47

Fredziolina pisze:
Obrazek

Filek, jaki ty jesteś przystojny :1luvu:
Szaleję za tobą normalnie no :oops:
ObrazekObrazek

bechet

 
Posty: 8667
Od: Śro sie 24, 2005 9:54
Lokalizacja: kraków

Post » Czw gru 14, 2006 9:20 Filemon

Jadziu, tak bardzo się cieszę ze Filemon ma się lepiej.
Oby tak dalej, on jest piękny i bardzo mądry koteczek!
A szwy po kastracji to czyje?Cos przegapilam?
Bardzo , bardzo trzymam kciuki za wszystkie futrzaki.

gisha

 
Posty: 6078
Od: Wto sty 17, 2006 12:01

Post » Pt gru 15, 2006 16:43 Re: Filemon

gisha pisze: A szwy po kastracji to czyje?Cos przegapilam?



Koledze pomagałam w transporcie i czesciowej opiece pokastracyjnej koteczki :D Koteczkę znalazł ub zimy i nie będąc świadom zagrożenia kociakowego, zaharowany chłopak :wink: odebrał poród i 3 kociątka.
Jeden z nimi pozostał i ma juz 8 m-cy, wiec był zagrozeniem dla mamuski, pięknej białej koteczki z niesamowicie łągodnym charakterem.
Koteczka juz po sciągnieciu szwów, zdrowa, dzisiaj uwolniona od kaftanika 8)

Przed świętami bede pilotowac kastracje drugiej siostry Freda :lol:
Mieszka w mojej klatce u sasiadki z IV p. Panna znaczy mamietnie, wiec juz na nią zdecydowanie czas.

Fredziolina

Avatar użytkownika
 
Posty: 11996
Od: Śro kwi 13, 2005 19:24

Post » Pt gru 15, 2006 17:03

Filemon jest zjawiskowym kotem.
Nie wiadomo ile żył na wolności. Jest wiekowy, ok. 10 wiosen już ma. Może całe swoje życie był wychodzącym kotem, a zadziwiająco szybko zaaklimatyzował się w czterech ścianach. Zdarza mu się zawyć, tak gardłowo, kocurzasto, ale z mniejszym nasileniem.
Emanuje od niego spokój 8) . Przejawia niezwykłą sympatię do człowieka :P . Potrafi patrzeć w oczy i dziękować. Tulić się, ocierać , a tucanie głową o głowę rozbraja go i nawet przy podawaniu azodylu uskopakaja, że natychmiast traktorzy.
Kochane Tygrysisko :love:
Wczoraj byłam na działce i przeszłam się alejką gdzie on zawsze uciekał.
Przypadkowo dowiedziałam się , że jeden z działkowiczów na początku maja na alejce mył zbiornik o po oleju opałowym :evil: :twisted: :x :cry: , co było przyczyna do sąsiedzkich kłótni. Straszne!
Czy to możliwe by Fil zatruł się tym olejem? Może łapki wylizał i już był załatwiony?

Fredziolina

Avatar użytkownika
 
Posty: 11996
Od: Śro kwi 13, 2005 19:24

Post » Pt gru 15, 2006 17:19

Fil powlolutku zjada mokrego RC Renal.
Sniadanko :P

Obrazek

Obiadek :P

Obrazek

Popołudniowa sjesta :P

Obrazekmmmmrrrrrrrrrrrmmmmrrrrrmmmmmrrrrrrrrrrrrr

Fredziolina

Avatar użytkownika
 
Posty: 11996
Od: Śro kwi 13, 2005 19:24

Post » Pt gru 15, 2006 17:27

Fredziolina pisze:Wczoraj byłam na działce i przeszłam się alejką gdzie on zawsze uciekał.
Przypadkowo dowiedziałam się , że jeden z działkowiczów na początku maja na alejce mył zbiornik o po oleju opałowym :evil: :twisted: :x :cry: , co było przyczyna do sąsiedzkich kłótni. Straszne!
Czy to możliwe by Fil zatruł się tym olejem? Może łapki wylizał i już był załatwiony?

Ja się na tym nie znam. Ale jeśli faktycznie ten olej jest przyczyną aktualnej choroby Filemona, to może też zaszkodził Rudemu? :(
...

CoToMa

Avatar użytkownika
 
Posty: 34548
Od: Pon sie 21, 2006 14:34

Post » Pt gru 15, 2006 17:31

Fredziolina pisze:Fil powlolutku zjada mokrego RC Renal.
Sniadanko :P

Obrazek

Obiadek :P

Obrazek

Popołudniowa sjesta :P

Obrazekmmmmrrrrrrrrrrrmmmmrrrrrmmmmmrrrrrrrrrrrrr

Filuś to cudo a nie kot! Jestem w nim po uszy zakochana :love:

Tak bardzo chciałabym mieć jakiegoś buraska, anie mam ani jednego prawdziwego burasa.
...

CoToMa

Avatar użytkownika
 
Posty: 34548
Od: Pon sie 21, 2006 14:34

Post » Pt gru 15, 2006 17:39

CoToMa pisze:
Fredziolina pisze:Wczoraj byłam na działce i przeszłam się alejką gdzie on zawsze uciekał.
Przypadkowo dowiedziałam się , że jeden z działkowiczów na początku maja na alejce mył zbiornik o po oleju opałowym :evil: :twisted: :x :cry: , co było przyczyna do sąsiedzkich kłótni. Straszne!
Czy to możliwe by Fil zatruł się tym olejem? Może łapki wylizał i już był załatwiony?

Ja się na tym nie znam. Ale jeśli faktycznie ten olej jest przyczyną aktualnej choroby Filemona, to może też zaszkodził Rudemu? :(


Tez o tym pomyślałam bo Rudy w tamtej okolicy mieszkał :(
Tak bardzo ubolewam, że on nie zyje...........

Fredziolina

Avatar użytkownika
 
Posty: 11996
Od: Śro kwi 13, 2005 19:24

Post » Pt gru 15, 2006 17:45

Fredziolina pisze:
CoToMa pisze:
Fredziolina pisze:Wczoraj byłam na działce i przeszłam się alejką gdzie on zawsze uciekał.
Przypadkowo dowiedziałam się , że jeden z działkowiczów na początku maja na alejce mył zbiornik o po oleju opałowym :evil: :twisted: :x :cry: , co było przyczyna do sąsiedzkich kłótni. Straszne!
Czy to możliwe by Fil zatruł się tym olejem? Może łapki wylizał i już był załatwiony?

Ja się na tym nie znam. Ale jeśli faktycznie ten olej jest przyczyną aktualnej choroby Filemona, to może też zaszkodził Rudemu? :(


Tez o tym pomyślałam bo Rudy w tamtej okolicy mieszkał :(
Tak bardzo ubolewam, że on nie zyje...........

Też mi żal. Mimo, że go nie znałam, to znalazł miejsce w moim sercu...
Do końca miałam nadzieję, że kiedyś napiszesz, że wrócił :(
...

CoToMa

Avatar użytkownika
 
Posty: 34548
Od: Pon sie 21, 2006 14:34

Post » Pt gru 15, 2006 17:48

CoToMa pisze:
Fredziolina pisze:
CoToMa pisze:
Fredziolina pisze:Wczoraj byłam na działce i przeszłam się alejką gdzie on zawsze uciekał.
Przypadkowo dowiedziałam się , że jeden z działkowiczów na początku maja na alejce mył zbiornik o po oleju opałowym :evil: :twisted: :x :cry: , co było przyczyna do sąsiedzkich kłótni. Straszne!
Czy to możliwe by Fil zatruł się tym olejem? Może łapki wylizał i już był załatwiony?

Ja się na tym nie znam. Ale jeśli faktycznie ten olej jest przyczyną aktualnej choroby Filemona, to może też zaszkodził Rudemu? :(


Tez o tym pomyślałam bo Rudy w tamtej okolicy mieszkał :(
Tak bardzo ubolewam, że on nie zyje...........

Też mi żal. Mimo, że go nie znałam, to znalazł miejsce w moim sercu...
Do końca miałam nadzieję, że kiedyś napiszesz, że wrócił :(


:placz: chciałabym by wrócił.......... w innym futerku.

To był przepiekny i bardzo mądry kot
Ostatnio edytowano Pt gru 15, 2006 17:58 przez Fredziolina, łącznie edytowano 1 raz

Fredziolina

Avatar użytkownika
 
Posty: 11996
Od: Śro kwi 13, 2005 19:24

Post » Pt gru 15, 2006 17:57

Jadziu, obawiam się, że na działkach koty są szczególnie narażone na zatrucia, wszystkim, od tegoż oleju, poprzez nawozy, insektycydy, herbicydy i licho wie, co jeszcze :strach:

Jedną z moich pasji jest ogrodnictwo - i trochę się po różnych grupach dyskusyjnych z tej dziedziny poobijałam. Niestety, większość ogrodników (szczególnie początkujących, ale nie tylko) truje chemią wszystko, co na ich ukochanych roślinkach ośmiela się przysiąść, nawet nie sprawdzając, czy to aby nie pożyteczne. Argumenty nie docierają :(
Nawet naoczne przykłady z kilkuletniej praktyki niestosowania chemii nie są w stanie ludzi przekonać. Coś robi dziury w liściach - truć. Mszyce - truć. Ślimaki - truć. Chwasty - truć. Nazw środków nie podaję, bo by się post tasiemcowaty zrobił.
I wystarczy, żeby koty przechodziły przez taką działkę a potem się myły, dla nerek i wątroby to masakra....
Zanim odrobaczysz, poczytaj:
viewtopic.php?t=86719
i zanim nafaszerujesz kota metronidazolem, sprawdź, czy nie ma zwyczajnie alergii na gluten...

Nordstjerna

 
Posty: 3012
Od: Czw lip 06, 2006 20:52
Lokalizacja: Kraków ProKOCIm

Post » Pt gru 15, 2006 17:58

Fredziolina pisze: :placz: chciałabym by wrócił :( w innym futerku.

To był przepiekny i bardzo mądry kot

Myślę, że on na pewno wróci. W najmniej oczekiwanym momencie.
Może nawet w rudym futerku?

I myślę, że bez problemu Go rozpoznasz. On sie na pewno o to postara!
...

CoToMa

Avatar użytkownika
 
Posty: 34548
Od: Pon sie 21, 2006 14:34

Post » Nie gru 17, 2006 15:43

CoToMa pisze:
Fredziolina pisze: :placz: chciałabym by wrócił :( w innym futerku.

To był przepiekny i bardzo mądry kot

Myślę, że on na pewno wróci. W najmniej oczekiwanym momencie.
Może nawet w rudym futerku?

I myślę, że bez problemu Go rozpoznasz. On sie na pewno o to postara!

Troche sie rozpisze ale chće Fredziolinko żebyś to przeczytalą.Kiedyś mieliśmy ukochanego psa Lakiego.Wzieliśmy go jako 14-letnieg staruszka ze schroniska.Laki byl z nami i naszym kotami 3 lata,Niestety musial odejść Przyszedl jego czas.Bardzo cierpialam.Wylam po nocach jak potepieniec.Nic do mnie nie docieralo.Az znalazlam wiersz F.Klima o "innym futerku" i zaczelam rozglądac sie za innym pieskiem ktory mógby byc naszym Lakim.Ktoregoś dnia wiezliśmy z meżen (na rowerach bo jeszcze auta nie posiadaliśmy) wróbelka ktorym "zaopiekowal" sie nasz nerkowy Diduś) zaskoczyla nas u weta burza wieć zostawlismy rowery w lecznicy i wracaliśmy autobusem.Na drugi dzien jechaliśmy znowu miejskim po nasze rowery.Z autobusyy zauważlismy malego zmokniętego kotka ktory przycupnął na srodku chodnika.Popatrzylismy na siebie bez slowa.Wróciliśmy od weta na rowerach, poszliśmy do sklepu, wróciliśmy do domu.Sporo czasu mineło!!!Mąz patrzył na mnie i mówil tylko "słuchaj tam są domki.Pewni kitek jest z któregos z nich".Po okolo 3 godzinach podeszlam do męża i nie zdązylam otworzyć ust a on mówi"Idziemy tak??" i poszliśmy.Po 3 godzinach na deszczy w ruchliwym miejscy on dalej tam był jakby czekal na nas. Mały przerażony, glodny i bardzo bardzo chory uciekl nam pod stojacy w pobliżu samochó (Ford Scorpio).Mąz wsadzil kicie w kieszeń swojej bluzy, wskoczył na rower i podrałował do domu żeby jak naszybciej malego ogrzac a ja na nogach pędem na skróty.Wet dawal ,u 20% szans na to że przeżyje.My szaleliśmy,Spaliśmy z nim w łazience zeby nie mial kontaltu z reszta zdrowych a zebyśmy słyszeli wrazie gdyby w nocy sie dusil. Robiliśmy inhalacje, wycieraliśmy nosek po jego każdym kichnieciu itd.Ale to nie ważne.Ważne że Forduś (od forda) jest z nami od 6 lat i ważne że pomimo że nigdy w naszym domu nie mial kontaktu z psem jak pies sie zachowuje.Śpi tak jak lubil spac Laki, goni wszystkie psy jakie spotka (nawet zdarzylo mu sie pogonić bernardyna od siąsiadów) Laki robil to samo. Poprostu od 6 lat obserwuje mojego kota i widze mojego Lakiego!!!!!!!Ja wierzę ze moja psinka wrócila w innym kocim futerku.Futerku mojego Fordusia 7 kg żarłoczka ktory uwaza że caly świat należy do niego :D Ona wracają ja to wiem!!!!teraz mam przyklad na powrót mojego Synusia Kotusia Jasia.Ale to inna historia.Fredziolinko one wracają.Wracają do nas i dają nam znac że to one.I wtedy sie poprostu wie.I wcale nie musi wrócić jako kotek.Pamiętaj "patrz nisko" :wink:

Gama

 
Posty: 646
Od: Wto gru 05, 2006 20:55

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Blue, Google [Bot], katikot i 105 gości