Iśka pisze:Czy to jest wątek o Bonifacym, czy o kotce, która ma znaleźć dom?
Bonifacy, więcej szczegółów możesz o niej napisać?
Z tą kotką to dość dziwna historia. Od około roku widzę ją na posesji obok mojego miejsca zamieszkania, gdzie dokarmiałem i dokarmiam kotki. Dostaje od nas regularnie jeść. Do domu wprowadzili się studenci i jedna ze studentek pewnego dnia powiedziała, że kotka weszła do środka przez otwarte okienko piwniczne, a z piwnicy do domu. Powiedziałem aby jej nie wypuszczali , to przyjdę ją obejrzeć i odrobaczyć. Okazało się , ze kotka wygląda na zdrową, dostała odrobaczenie i ku mojemu zdziwieniu dała się wziąć na ręce i wypieścić do woli. Mruczała przy tym niesamowicie. Dziwne jest to gdyż kiedy wykładam puszkę pod willą a kotka podchodzi na odległosć 2 metrów, jednak kiedy kieruję się w jej stronę ucieka. Na powietrzu nie da się pogłaskać. Była u nich kilka dni i przed świetami uciekła jak mi powiedzieli przez uchylone drzwi. Jednak kiedy wyjechali na święta zostawili mi klucze od willi i okazało się że jedzenie wystawione w kuchni znikało przez dwa dni, trzeciego dnia kotka została przeze mnie namierzona w środku i odciąłem jej drogę ucieczki zamykająć drzwi i okienko. Przez cały ten czas dokarmiałem w środku. Po ich powrocie przed Sylwestrem oddałem klucze i powiedziałem że kicia w środku , poprosiłem aby ją oswajali i nie wypuszczali. Zgodzili się, lecz po nowym roku zadzwoniłem i dowiedziałem się że ją wypuścili bo im się gdzieś tam zsiusiała i rozgzrebała mąkę . Szkoda mi jej bo widać że byłaby z niech pociecha dla kogoś skoro potrafiła się prawie godzinkę pieścić na moich kolanach. Sorry, nie umiem ciekawie pisac, ale mam nadzieję, że coś z tego zrozumiecie w razie czego prosze pytać. Ale chyba nic z tego mojego przedsięwzięcia nie wyjdzie , choć będę cierpliwy i jeszcze poczekam. W sumie ona nie jest w dramatycznej sytuacji, ma co jesć w razie czego piwnicę do dyspozycji tylko pewnie wolałaby na kolanach wtulona spędzać wieczory a nie w samotności.
