Witam wszystkich . Ostatnio po ciężkiej chemii słabo się czuję. Wynajmujemy do sprzątania z mamą bo jednak 3 koty i my chorzy to wyzwanie. Do Lilki w suszarni wynajmuje sąsiadkę. Ogólnie to jest nam ciężko. Złożyłam na wsparcie jakieś tam ale ponoć długo trzeba czekać. Nie biorę kilka miesięcy Osporilu od kości bo mam nordoleczony ząb. Może jakoś załatwię transport bo nie ma komu zawieźć. Inne klimaty poprzednio opisane bez zmian
Ogólnie to trenuję depresję. Marzę żeby malować farbami to raz że się może oddołuje i dwa bym dorobiła sobie kotom bo na apetyt nie chorują a przychodzą bezdomne. Chemia ciężka ale najważniejsza że eliminuje przerzuty do mózgu. Nie trzeba do Warszawy na zabieg Gamma Knife co nie jest obojętne
Bo wiercenie w czaszce nie jest przyjemne. Ot tak w telegraficznym skrócie. Nie mogę nawet do ogrodu wyjść bo się przewracam. Ostatnio rozbiłam głowę o ławkę.