WIADOMOŚCI SPOD WANNY
Dzisiaj kolejna tura przyzwyczajania kotów do siebie. Najpierw usiadłem ze Szczęściarzem na rękach w przedpokoju ale po chwili przeniosłem się pod okno balkonowe. Kociś miał w tym momencie maksymalną swobodę w zwiedzaniu mieszkania. Początkowo odwiedził miejsca już mu znajome a następnie wskoczył na kanapę. To co się działo dalej przeszło nasze oczekiwania: Kociś zaczął się turlać i ogryzać własny ogon. Widać było kompletną beztroskę i radość. Nasz rezydent dosłownie nie istniał dla niego. Trwało to prawie 40 minut. Wreszcie Szczęściarz nie wytrzymał i zaczął się wyrywać. Oczywiście nie było to powolne podejście, tylko nasz świrus ruszył z całym impetem w kierunku Kocisia. Ten oczywiście zwiał do łazienki, ale tylko na chwilę. Od tego momentu zaczęły się wzajemne podchody: to oba są na małym drapaku w łazience – Kociś na górze a Szczęściarz na dole – i nasz rezydent jest regularnie ale lekko lany po pysiu. To znowu jeden jest na pralce a drugi pod nią by po chwili skakania po sprzętach łazienkowych zamienić się miejscami.
Kociś upodobał sobie do leżenia dwa miejsca w łazience: na pralce i na brudowniku dodatkowo przykrytym kocem przeznaczonym tylko dla niego. Szczęściarz oba te miejsca wyjątkowo dokładnie obwąchał i wygodnie ułożył się na brudowniku. Zauważyliśmy że Kociś dwukrotnie próbował wskoczyć na niego i lądował w bezpośredniej bliskości rezydenta., ale momentalnie zeskakiwał.
Cały czas można zauważyć że Szczęściarz podchodzi do Kocisia z bardzo dużym respektem, z wielką ostrożnością i leciutkimi pomiaukiwaniami. Z drugiej strony daje się zauważyć coraz większą pewność siebie i, wydaje mi się że może tu nastąpić zamiana ról między kotami i to Kociś będzie rządził. Mimo że Szczęściarz jest taki ostrożny, nie przeszkodziło mu to w kradzieży jednej z myszek Kocisia. Gdy ten zorientował się że jedna znikła, zaczął drugiej pilnować.
W pewnym momencie była taka sytuacja: Kociś siedział pod wanną a Szczęściarz usiadł na sedesie i po chwili wszedł do wanny. Stało się to w momencie gdy Kociś nie widział rezydenta i gdy stracił go z oczu, to zaczął miauczeć. Szczęściarz gdy go usłyszał momentalnie wystawił pyszczek z wanny.
Wszystkie te manewry powoli zaczynają przypominać wstęp do jakieś szalonej gonitwy po mieszkaniu, ale póki co oba najlepiej czują się w łazience.
W tej chwili oba zaczynają gonitwę po przedpokoju i wpadły na moment do pokoju, słychać było tylko tupot łapek.