Jak przestawić koty na normalne żywienie?

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Sob mar 08, 2008 16:48

Przypuszczam, ze wiekszosc kotow karmiacych sie samodzielnie, choruje jak najbardziej.
Podobno srednia zycia kotow wolnozyjacych jest ok 2 lat.
Na pewno maja na to wplyw nie tylko rozne zagrozenia, ale i choroby, tylko ze nikt takich kotow nie bada.

Kazia

 
Posty: 14043
Od: Pt maja 24, 2002 13:46
Lokalizacja: Warszawa

Post » Sob mar 08, 2008 16:51

AlkaM pisze:Sa puszki, ktore to spelniaja i mam nadzieje, ze pojawia sie wkrotce na polskim rynku takze. M.in forma Maerick produkuje takie jedzenie, ktore od kilku lat uznane jest za na najlepsze w USA
http://www.merrickpetcare.com/store/det ... 52&s=20253

Skladniki: indyk, kurczak, wywar z kurczaka, kaczka, bataty, swieza marchewka, swiezy zielony groszek, swieze jablka" Zlote Delicje", maczka ziemniaczana, suszone borowki, oliwa z oliwek, oliwa z siemienia lnianego (Omega 3) i roznego rodzaju mineraly i witaminy.
Maerick produkuje rowniez jedzenie dla ludzi i kocie puszki produkowane sa w tym samym miejscu, z tych samych skladnikow.

Te puszki zawieraja niewiele wiecej fosforu niz puszki nerkowe i ja karmie nimi swoje nerkowe koty.

AlkaM a jaka jest cena takiej puszki ?
Bo zapewne jak juz beda u nas to cena bedzie podobna albo i wyzsza.
A nie oszukujmy sie, cena kociego zarelka jednak tez jest istotna.

Druga rzecz, nawet jesli te puszki sa robione faktycznie z dokladnie tych samych surowcow co puszki dla ludzi, to ja bym jednak puszkowego jedzenia nie zaliczyla do zdrowej zywnosci, dla ludzi.
Jakos nie kojarzy mi sie puszka ze zdrowym zywieniem.

Kazia

 
Posty: 14043
Od: Pt maja 24, 2002 13:46
Lokalizacja: Warszawa

Post » Sob mar 08, 2008 16:53

Wszyscy mamy ten problem, nie tylko koty. Nawet bardzo drogie konserwy wszelkiego typu, czy też przetwory, produkowane fabrycznie konserwanty mają. Produkowane metodą domową traca z kolei wszystkie cenne składniki w obróbce termicznej. Sklepom ekologicznym też nie we wszystkim ufam :roll:
Żeby jeść zdrowo trzeba by zrobić ogromną zrzutkę na miau pl i produkować ekologiczną żywność na potrzeby miauowiczów. Możemy założyc gospodarstwo ekologiczne na potrzeby kotów, a jak zostanie coś to i sami się pożywimy :)
A skąd wziąść świeży drób dobrej jakości? Na rynku nie kupię, bo się brzydzę. Martwego nie kupię bo nie wiadomo, czy został ubity, czy sam sobie padł i dopiero został wystawiony na sprzedaż. Żywego nie kupię bo musiałabym zabić. Poza tym jak nie ma salmonelli to może mieć trychinozę :roll: Etc.
W to, że reklamowane produkty produkowane są ze składników najwyższej jakości też nie wierzę. Na praktykach studenckich, tzw robotniczych, zdarzyło mi się byc w obecnym zakładzie Fortuna w Łowiczu. W związku z tym nie jadam wielu rzeczy, dżemów, sałatek itd. Staram się też zapomnieć jak wyglądały oczekujące na przerób pomidory. No ale trudno, z koncentratu też czasem korzystam. Podejrzewam, że wszystko wygląda slicznie na reklamie i tyle.
Dedykacja specjalna - kto się tłumokiem urodził, walizką nigdy nie będzie!

casica

Avatar użytkownika
 
Posty: 49062
Od: Pt mar 30, 2007 22:12
Lokalizacja: Łódź

Post » Sob mar 08, 2008 17:03

casica pisze:Wszyscy mamy ten problem, nie tylko koty. Nawet bardzo drogie konserwy wszelkiego typu, czy też przetwory, produkowane fabrycznie konserwanty mają. Produkowane metodą domową traca z kolei wszystkie cenne składniki w obróbce termicznej. Sklepom ekologicznym też nie we wszystkim ufam :roll:
Żeby jeść zdrowo trzeba by zrobić ogromną zrzutkę na miau pl i produkować ekologiczną żywność na potrzeby miauowiczów. Możemy założyc gospodarstwo ekologiczne na potrzeby kotów, a jak zostanie coś to i sami się pożywimy :)
A skąd wziąść świeży drób dobrej jakości? Na rynku nie kupię, bo się brzydzę. Martwego nie kupię bo nie wiadomo, czy został ubity, czy sam sobie padł i dopiero został wystawiony na sprzedaż. Żywego nie kupię bo musiałabym zabić. Poza tym jak nie ma salmonelli to może mieć trychinozę :roll: Etc.
W to, że reklamowane produkty produkowane są ze składników najwyższej jakości też nie wierzę. Na praktykach studenckich, tzw robotniczych, zdarzyło mi się byc w obecnym zakładzie Fortuna w Łowiczu. W związku z tym nie jadam wielu rzeczy, dżemów, sałatek itd. Staram się też zapomnieć jak wyglądały oczekujące na przerób pomidory. No ale trudno, z koncentratu też czasem korzystam. Podejrzewam, że wszystko wygląda slicznie na reklamie i tyle.


szczera prawda niestety.Najlepiej byloby miec zaprzyjaznione jakies nieduze gospodarstwo na wsi i tam sie zaopatrywac ,gdzie wiadomo czym sa karmione zwierzeta ,w jakich warunkach zrobiony jest np .twarog itd. jak dla mnie to marzenia scietej glowy ,nie mam takich mozliwosci .
Dajac jednak kotu jak najwiecej swiezego jedzenia przynajmniej eliminuje sie te diabelne E ,czyli wypelniacze,konserwanty,barwniki ,substancje smakowe ble ble ble.... Na pewno wątroba kocia będzie wdzięczna . Minimalizując suche albo znajdując sposób na to żeby kot chcial pic duzo wiecej wody będą cieszyć się jego nerki .I chyba wlasnie o to mi chodzi .
Jeszcze mam pytanie co do ryb... czytalam na forum ,ze z rybami trzeba uważać ,ze nie wolno za czesto dawac kotom. Czyli jak czesto moge ugotowac im rybke ( surowej nie tykaja) i jaka jest najlepsza? Chuda czy z tych tlustych?

kya

 
Posty: 6513
Od: Śro mar 14, 2007 17:09
Lokalizacja: Szczecin

Post » Sob mar 08, 2008 17:05

casica pisze:Wszyscy mamy ten problem, nie tylko koty. Nawet bardzo drogie konserwy wszelkiego typu, czy też przetwory, produkowane fabrycznie konserwanty mają. Produkowane metodą domową traca z kolei wszystkie cenne składniki w obróbce termicznej. Sklepom ekologicznym też nie we wszystkim ufam :roll:
Żeby jeść zdrowo trzeba by zrobić ogromną zrzutkę na miau pl i produkować ekologiczną żywność na potrzeby miauowiczów. Możemy założyc gospodarstwo ekologiczne na potrzeby kotów, a jak zostanie coś to i sami się pożywimy :)
A skąd wziąść świeży drób dobrej jakości? Na rynku nie kupię, bo się brzydzę. Martwego nie kupię bo nie wiadomo, czy został ubity, czy sam sobie padł i dopiero został wystawiony na sprzedaż. Żywego nie kupię bo musiałabym zabić. Poza tym jak nie ma salmonelli to może mieć trychinozę :roll: Etc.
W to, że reklamowane produkty produkowane są ze składników najwyższej jakości też nie wierzę. Na praktykach studenckich, tzw robotniczych, zdarzyło mi się byc w obecnym zakładzie Fortuna w Łowiczu. W związku z tym nie jadam wielu rzeczy, dżemów, sałatek itd. Staram się też zapomnieć jak wyglądały oczekujące na przerób pomidory. No ale trudno, z koncentratu też czasem korzystam. Podejrzewam, że wszystko wygląda slicznie na reklamie i tyle.


Dokładnie tak jak piszesz. Możemy tylko wybierać mniejsze zło. A swoją droga taka ferma ekologiczna na potrzeby naszy milusińskich to nie głupi pomysł - tylko kto by zabijał te krowy :evil: . Uprawiać ziemię i chodzić koło inwentarza to ja mogę, ale pewnie bym go pokochała tak jak koty :twisted: .
Co do sklepów z ekologiczną żywnością to ja nie wiem, pewnie sprzedaja też nieekologiczną, żeby nie zbankrutować. Natomiast wiem jak jest oznaczona żywność ekologiczna i potrafię ją wybrać w takim sklepie. Co do produkcji ekologicznej z certyfikatem eko - to jestem pewna, że to jest eko. Przeszłam mase szkoleń, widziałam takie gospodarstwa i zakłady produkcyjne i wiem jak wygląda kontrola, więc mogę być pewna, że jest ok. Bardzo długo się zdobywa taki certyfikat, a stracić go mozna przy jednej kontroli. Takie cos się juz w Polsce robi, tylko niestety nie ma kasy na promocję i reklamę. Pozatym wiele tego typu firm nie ma mocy produkcyjnej, żeby te produkty były stale dostępne. Z przetwórstwa mięsnego jest tylko jedna firma na Polskę.
Obawiam się, że wiele osób gdyby wiedziało co je, to schudłoby bardzo szybko :twisted: .

Barbara Horz

 
Posty: 6763
Od: Wto sty 02, 2007 12:39
Lokalizacja: MiauKot

Post » Sob mar 08, 2008 17:17

Ale ja zasadniczo wiem, co jem...potrafie sobie wyobrazic, jak wyglada produkcja...wiem, ze nikt sie z tym nie cacka, zeby czysciutko i swierzutko bylo.
Tylko co z tego.
Pewnie ta zywnosc ekologiczna jest faktycznie ekologiczna, ale mnie na nia nie stac.
Wiec mam wybor, albo jesc to co w sklepie ogolnodostepne, albo nie jesc wcale.
Czyli zaden wybor.
Wiec sie tym nie przejmuje....nie mam na to wplywu.

A skoro produkcja zywnosci dla ludzi wyglada tak fatalnie (no w iekszosci ogromnej) to co dopiero produkcja zywnosci dla zwierzat.
Dlatego ja nie daje zadnych puszek.
Ale uche tez pewnie nie lepiej jest produkowane.
No wiec po to tu gadamy, zeby jakos te nasze pocieszki lepiej karmic, na ile jest to mozliwe.
Jednak dla mnie lepiej nie znaczy "lepsza puszka".

Kazia

 
Posty: 14043
Od: Pt maja 24, 2002 13:46
Lokalizacja: Warszawa

Post » Sob mar 08, 2008 17:31

Co do ryb, no nie wiem. Ale najzdrowsze są ponoć tłuste ryby morskie, więc dawałabym takie właśnie, bo zawieraja zdrowe tłuszcze. Ja tego problemu nie mam bo moje koty ryb nie lubią. A poza tym kot nerkowy nie powinien ryb jeść, więc się nie zastanawiam.
Co do puszek to się już wypowiedziałam, ja kotom nie daję, a one nawet jak coś się nawinie to jeść nie chcą. Czasem jak głupia chce im przynieść jakiś przysmak, jakieś koszmarnie maleńkie ale za to bardzo drogie wytwory zwierzęcego przemyslu. Czasem wygląda i pachnie tak pięknie, że sama mam ochotę spróbować, a koty owszem biegną znęcone tym zapachem, ale z jedzeniem już gorzej. Tańszym wytworom również mówią stanowcze nie. Ale tańsze wytwory nawet dla mnie nie pachną zachęcająco, nie mam ochoty jakoś rzucić się łapczywie na whiskasa :P
Ale kiedyś kupiłam sheby jagnięcinę na sposób śródziemnomorski z cukinią, hmmm no ledwo się oparłam :)
Basiu, to mnie pouczysz o tych znakach i tych firmach bom ciekawa bardzo :)
Dedykacja specjalna - kto się tłumokiem urodził, walizką nigdy nie będzie!

casica

Avatar użytkownika
 
Posty: 49062
Od: Pt mar 30, 2007 22:12
Lokalizacja: Łódź

Post » Sob mar 08, 2008 17:31

Kazia pisze:AlkaM a jaka jest cena takiej puszki ?
Bo zapewne jak juz beda u nas to cena bedzie podobna albo i wyzsza.
A nie oszukujmy sie, cena kociego zarelka jednak tez jest istotna.

Druga rzecz, nawet jesli te puszki sa robione faktycznie z dokladnie tych samych surowcow co puszki dla ludzi, to ja bym jednak puszkowego jedzenia nie zaliczyla do zdrowej zywnosci, dla ludzi.
Jakos nie kojarzy mi sie puszka ze zdrowym zywieniem.

W Kanadzie cena tak sama jak wszystkich dobrych puszek: 1.69 dolarow kanadyjskich (dla porownania Whiskas kosztuje ok 45 centow za puszke, Nutro ok 90 centow)
Ja karmie koty puszkowym bo mam bardzo niemile przejscie z surowym. Moj jeden kot (drugi nie tyka surowego) byl jedna noga za TM z powodu zatrucia Salmonella.
Obawiam sie, ze gdybym karmila domowym gotowanym to byloby ono zle zbalansowane i z czasem by to kotom nie wyszlo na dobre. Chodzi mi o tauryne, bialko, fosfow itd.

AlkaM

Avatar użytkownika
 
Posty: 3566
Od: Nie sty 04, 2004 6:14
Lokalizacja: Toronto

Post » Sob mar 08, 2008 17:36

No ale po sparzeniu salmonella zdycha ,prawda? Drob wrzucam na chwile do gotującej sie wody a wolowine zamrazam na 24 godziny. To chyba jest zabezpieczenie przed salmonella?

kya

 
Posty: 6513
Od: Śro mar 14, 2007 17:09
Lokalizacja: Szczecin

Post » Sob mar 08, 2008 17:43

Kaziu nie chodzi mi o czystośc produkcji, bo z tym jest coraz lepiej tylko o składniki. Taki bardzo popularny przykład. Dużo osób ma alergię na sierść i objawy ma nie posiadając w domu sierściuchów. Uciakają od psa na ulicy, unkaja znajomych z kotami, a alergię i tak mają. Natomiast jedzą pieczywo,które w przeważającej ilości produkowane jest na polepszaczach. W polepszaczu jest np. keratyna - bialko otrzymywane z kosci rogowych, skor i siersci zwierzat.
Nie będę pisała na jakich genach produkuje się sałatę :twisted: . Już pewnie nic na to nie poradzimy, a na wyłącznie ekologiczną żywność też mnie nie stać .
Juz więcej sie wtrącać nie będę - nie na temat. Przepraszam.

Barbara Horz

 
Posty: 6763
Od: Wto sty 02, 2007 12:39
Lokalizacja: MiauKot

Post » Sob mar 08, 2008 17:45

kya pisze:No ale po sparzeniu salmonella zdycha ,prawda? Drob wrzucam na chwile do gotującej sie wody a wolowine zamrazam na 24 godziny. To chyba jest zabezpieczenie przed salmonella?

Zdycha, zdycha, ale musi się to chwilę pogotować, żeby środek mięska tez sie zagotował.

Barbara Horz

 
Posty: 6763
Od: Wto sty 02, 2007 12:39
Lokalizacja: MiauKot

Post » Sob mar 08, 2008 17:47

Tak, po sparzeniu i przemrożeniu salmonella zdycha. I co do salmonelli, ktos tutaj pisał o podawaniu kotom jajek przepiorczych - one salmonelli nie mają. Tez ich używam, np dodając surowe bez strachu do tatara :)
Dedykacja specjalna - kto się tłumokiem urodził, walizką nigdy nie będzie!

casica

Avatar użytkownika
 
Posty: 49062
Od: Pt mar 30, 2007 22:12
Lokalizacja: Łódź

Post » Sob mar 08, 2008 17:47

Hm, no, mnie wydaje się, że samo sparzenie nie zawsze może wystarczyć... Jeżeli kawałki mięsa są powiedzmy grubości 1,5 cm, to normalne oblanie litrem wrzątku raczej nie powoduje wystarczającego podgrzania ich wnętrza... A nie boicie się pasożytów w surowym mięsie? Włośnie spiralne itd.? Niby to wszystko przebadane, ale jakoś nie wierzę, że badają każdy kawał mięsa na obecność tego typu paskudztw...

Luszaar

 
Posty: 238
Od: Pt sty 04, 2008 9:18
Lokalizacja: Gdańsk

Post » Sob mar 08, 2008 17:49

kurczakom obecnie nie podaje sie hormonow bo nie ma takiej potrzeby - obecne odmiany same z siebie tak szybko rosna ze hormony bylyby zbytecznym i bezsenswonym wydatkiem (podobno :twisted: ). Nie gotujcie porcji rosolowych! Gotowanym kosciom z drobiu mowiy stanowcze NIE!
Moje koty niestety od dawna odmawiaja miesa gdakaczy wszelakiego sortu: najlepiej wchodzi krowa i swinia.
Przemyslalam poki co i koniec zmieleniem. Maja zeby wiec niech ich uzywaja. W zwiazku z tym zamkniete na malej przestrzeni dostaly kurze zebra i szyje i po chwili milczenie przerywalo warczenie godne stada wyglodnialych wilkow.
Zrobilam tez prawdziwy test- na podstawie wartosci odzywczych i takich tam wytypowalam trzy ryby ktore chcialabym serwowac bestiom. Wniosek - najlepiej wchodzi swieza makrela a losos i sledz sa absolutnie niejadlane.
Krojenie jest dobijajace :roll:
" (...) Ty nieuku pisowski!"
"Ale zawsze można zmądrzeć, naprawdę. Miejcie odwagę, spróbujcie! Chyba że nadal wolicie być w sekcie, w której wasz guru robi z Wami co chce i kiedy chce."
Obrazek
https://www.sklepjubilerski.com/porady- ... jubilerski, cytaty: 1.S. Niesiołowski, 2. D.Wildstein

Liwia

Avatar użytkownika
 
Posty: 15810
Od: Pt gru 03, 2004 19:58

Post » Sob mar 08, 2008 17:52

Hm...
Mnie tlumaczono, ze salmonella glownie na wierzchu siedzi. Ze nia sie zakaza w procesie produkcji dopiero, a nie zywa kura w sobie juz ja ma...podobnie z jajkami, tylko skorupka po wierzchu jest zakazona, i jak sie jej nie zmyje, tej salmonelli, to dopiero przy otwieraniu jajka sie srodek zalaza.
Ja tez mialam zakazenie salmonella, podejrzewam, ze w ogole nie raz, bo przeciez odkad mam koty, zdarza sie jakas jedzeniowka czasem. Ale zagrozenia nie bylo, szybko sie to wyleczalo zawsze.

Kazia

 
Posty: 14043
Od: Pt maja 24, 2002 13:46
Lokalizacja: Warszawa

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Adsense [Bot], MSNbot Media, Silverblue, W3C [Validator] i 85 gości