Jak przestawić koty na normalne żywienie?

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Pt mar 07, 2008 12:14

Jana pisze:To samo mówi moja wetka, tzn. że suche nie ma wpływu. A kryształy i choroby nerek to głównie kwestie osobnicze.

Absolutnie nie podwazam tego twierdzenia bo moje doswiadczenie nie siega poza moje koty ale: na 5 moich kotow 5 mialo krysztaly po: Acanie (light), 4 po Biomillu (home cat), 4 po RC (light), 3 po Hillsie (chicken) - testowalismy tez inne karmy, typu Nutra czy CHS ale nie pamietam ile kotow mi sie krysztalowilo na nich, musialabym siegnac do notatek). Najlepiej bylo na czeskim Bricie. Jak pisalam wczesniej badalismy wszystkie siki co 3-4 tygodnie, koty nie mialy kompletnie zadnych objawow chorobowych.
Najbardziej uparty krysztalowiec - Maks - byl na hillsach zakwaszajacych a krysztaly wciaz mial i mial (byl mlodziutki wtedy - 8 miesiecy). Wtedy po raz pierwszy przeszlismy na mieso z jarzynami i po 10 dniach mocz byl czysty. Ale podkreslam - to moje, koty u ktorych problemem bylo ewidnentnie niedostateczne picie. W zaden sposob nie czuje sie uprawniona do jakichkolwiek rad bo kazdy z nas musi sobie na pewne pytania odpowiedziec w sercu i postapic zgodnie ze swoja najlepsza wiedza. I niestety na wlasna odpowiedzialnosc majac swiadomosc, ze to kot poniesie wszelkie konsekwencje naszych decyzji :roll:
Ja wiem, ze majac czarno na bialym wyniki badan moich kotow (ktore w swej glupocie bezdennej zignorowalam bo zbilansowanie, bo cos tam) oraz swiezo zdiagnozowanego trzyletniego cukrzyka wiem, ze wracam do miesa z przyleglosciami. Mowiac szczerze - boje sie tego w gruncie rzeczy ale w przypadku moich kotow gorzej juz chyba (tfu, tfu) nie bedzie. Tym bardziej, ze mam drugiego mlodego kandydata na cukrzyka (tfu, tfu, tfu) i boje sie powtorzyc ten sam blad co z Czeskiem.
" (...) Ty nieuku pisowski!"
"Ale zawsze można zmądrzeć, naprawdę. Miejcie odwagę, spróbujcie! Chyba że nadal wolicie być w sekcie, w której wasz guru robi z Wami co chce i kiedy chce."
Obrazek
https://www.sklepjubilerski.com/porady- ... jubilerski, cytaty: 1.S. Niesiołowski, 2. D.Wildstein

Liwia

Avatar użytkownika
 
Posty: 15810
Od: Pt gru 03, 2004 19:58

Post » Pt mar 07, 2008 12:26

Trochę OT ,ja osobiście od 4 lat jestem na diecie :roll: ,(groziła mi cukrzyca i insulinka) jem tylko mięso (niekoniecznie chude :oops: )i warzywa przeważnie surowe+owoce,bardzo mało węglowodanów,zero pieczywa,makaronów,kasz , ziemniaków ,bananów,ciast i cukru.Wyniki teraz mam super,i cukrzyca mi nie grozi przez te 4 lata schudłam bez wysiłku 40 kg.... :oops: :oops: ,Może te węglowodany faktycznie są szkodliwe....ja będę próbowała BARF-a ,nawet jak będę musiała ciotkę namówić na trzymanie przepiórek,czy innego ptactwa..... :oops:

olek73

 
Posty: 188
Od: Śro sty 09, 2008 18:44
Lokalizacja: ŁÓDZ

Post » Pt mar 07, 2008 12:28

Jana pisze:Ja mam siedem kotów własnych, wszystkie karmione suchym głównie, zatkał się Szczurek 10 lat temu (j.w.) i ostatnio Żwirek, niespełna dwuletni kot. Pozostałe, w tym starsze od Twoich kocury, tfu tfu odpukać - zdrowe.


Jana, napisz koniecznie, ile Twoje koty piją. Bo może te "osobnicze skłonności" polegają na piciu mniejszej lub większej ilości wody. Wówczas można by łatwo określić, czy kot będzie miał skłonności do chorób układu moczowego. Ja np. jestem przekonany, że przy samym suchym moje kotki piją za mało.

Luszaar

 
Posty: 238
Od: Pt sty 04, 2008 9:18
Lokalizacja: Gdańsk

Post » Pt mar 07, 2008 12:36

Luszaar pisze:
Jana pisze:Ja mam siedem kotów własnych, wszystkie karmione suchym głównie, zatkał się Szczurek 10 lat temu (j.w.) i ostatnio Żwirek, niespełna dwuletni kot. Pozostałe, w tym starsze od Twoich kocury, tfu tfu odpukać - zdrowe.


Jana, napisz koniecznie, ile Twoje koty piją. Bo może te "osobnicze skłonności" polegają na piciu mniejszej lub większej ilości wody. Wówczas można by łatwo określić, czy kot będzie miał skłonności do chorób układu moczowego. Ja np. jestem przekonany, że przy samym suchym moje kotki piją za mało.


Ogólnie piją dużo, na pewno. Szczurek sporo, bo widzę, pozostałych nie umiem ocenić, ale stoją dwie półlitrowe michy na wodę, które uzupełniam dwa - trzy razy dziennie, do tego niektóre koty namiętnie wypijają wodę odstawioną na kwiaty. Tylko proszę pamiętać, że stan mojego zakocenia to jest permanentne 7+ (teraz razem jest 9 kotów, jeszcze niedawno było 11, a max to 12 sztuk :twisted: )

Jana

 
Posty: 32148
Od: Pt sty 03, 2003 19:59
Lokalizacja: Warszawa (Koło)

Post » Pt mar 07, 2008 13:12

odkroilam kawalek indyczej szyjki .Ebi nawet nie mial ochoty sie nia bawic ,ze nie wspomne o jedzeniu .Melka sierota nie umiala sobie poradzic ze zjedzeniem.To co odstawalo poodgryzala ,dalej jej nie szlo i zrezygnowala.
Mam naiedorobione koty :evil:

kya

 
Posty: 6513
Od: Śro mar 14, 2007 17:09
Lokalizacja: Szczecin

Post » Pt mar 07, 2008 13:15

Daj im trochę czasu i nie dokarmiaj niczym innym :)
Obrazek

Shunia

 
Posty: 17373
Od: Wto lip 19, 2005 10:55

Post » Pt mar 07, 2008 14:35

Kia dokładnie,jak zgłodnieją to zjedzą 8) ,wszystko co im postawisz.... :D .Ja do końca nie wykluczam suchego czy puszkowego żarełka,są przypadki i są ludzie(mój TŻ :P )którzy się buntują ,ale warto powalczyć....Tak myślę :roll: ....
Jestem w lepszej sytuacji że moje koty nie są wybredne (za mocno) i wszystko co jest w misce wzbudza zainteresowanie.....Czy zjedzą to już inna sprawa :roll:

olek73

 
Posty: 188
Od: Śro sty 09, 2008 18:44
Lokalizacja: ŁÓDZ

Post » Pt mar 07, 2008 15:15

Melka jest zdrowa,silna .Burasy sa jakies chyba zaradniejsze.Ta lubi rozne rzeczy przynajmniej sprobowac .A to zje troche twarozku,jajeczko,marchewka . Ebi to książę podworkowy ,wczoraj przeplakal caly dzien ,nie jadl bo nie chcial tego co serwowalam ( kurczak,wolowina,ryba) .Wieczorem peklam , zalalam sucha karme woda i nie czekajac az specznieje dalam mu. O tyle fajny sposob ,ze potraktowal te wode chrupkowa jak przysmak i cala wypil a potem wrabal chrupki .Dobre i to . Znacie slynny wzrok kota ze Shrecka? No wlasnie moj Ebi tak potrafi patrzec w oczy czlowiekowi jak cos chce . Ja wymiekam w kazdym razie pod wplywem jego spojrzenia skrzywdzonego kota :evil:

kya

 
Posty: 6513
Od: Śro mar 14, 2007 17:09
Lokalizacja: Szczecin

Post » Pt mar 07, 2008 16:08

Chyba każdy kto ma w domu zwierzaki chce, żeby były zdrowe i większość z nas zdrowie kojarzy z jedzeniem. Pewnie dlatego powstał ten wątek. Ja też od czasu gdy weszłam na forum zaczęłam kombinować, żeby moje koty jednak lepiej jadły niż te starsze, gdzie moja wiedza na temat karmienia była dość kiepska. Moje dwa strsze koty w ubiegłym roku odeszły, ale nie na choroby związane z ich pożywieniem. Żyły 12 lat - to niedługo jak na koty, ale nigdy nie miałam z nimi problemów typu kryształki, nerki, biegunki itp. Jadły whiskasa mokrego i suchego, oraz wołowinkę surową. Koty, które mam od ub. roku i moje wcześniejsze dwa zaczęły chorować jedno po drugim. Jedzą dobrą suchą karmę /orjena, RC lub hill'sa/ jedzą surową wołowinkę i gotowanego kurczaka. Od czasu do czasu tylko puchę dostaja jak nie mam nic świeżego w lodówce. Dwa koty miały juz problemy z pęcherzem moczowym, od czasu do czasu jakiś ma biegunkę, ostatnio Milo ma zapalenie trzustki :!: .
Nie twierdzę, że to czym koty karmiłam było lepsze, ale często nachodzą mnie refleksje na ten temat. Czym karmić? Mój wet ma kota który od 14 lat je tylko suche i jest w doskonałej kondycji i zdrowiu - nigdy nie chorował. Moja koleżanka miała kota /dawno temu/ żył 18 lat i był tylko na resztkach z obiadu. U mojej mamy w pracy była kotka, która żyła 25 lat :!: - jadła to co jej ludzie przynieśli.
Po prostu sie zastanawiam czy wogóle mamy wpływ na to czy koty będą chore, czy zdrowe. Gotowe jedzenie dla kotów to z pewnością chemia - cokolwiek by producenci nie pisali, kurczaki są nafaszerowane hormonami, ryby mogą kota przebiałkować, wołowina :?: nie wiem, bo np. przy chorych nerkach wołowiny surowej nie wolno kotu podawać.
Indyka większość kotów nie lubi. Pozostanie nam myszy łapać :wink: .

Barbara Horz

 
Posty: 6763
Od: Wto sty 02, 2007 12:39
Lokalizacja: MiauKot

Post » Pt mar 07, 2008 16:21

A ja sie zastanawiam, na ile na choroby drog moczowych maja wplyw zwirki.
Jeszcze ponad rok temu z przekonaniem twierdzilam, ze to zwirki sie przyczyniaja do w duzym stopniu zakazen drog moczowych, i ze moje bezzwirkowe koty nigdy na to nie chorowaly.
No...ale od ponad roku mam nerkowa kotke, ktora od 2-miesiecznego kociaka zalatwiala sie do kuwetki bez zwirku i jednak na PNN zachorowala.
Mimo to...
W moim przekonaniu, momo wszystko, zwirki maja jednak na to wplyw.
Poniewaz tez od ok roku jednak troszke tych zwirkow uzywam, i nie moge znalezc takiego, ktory by mi odpowiadal bez zadnych zastrzezen, to kilka juz przetestowalam.
Wszystkie sie pyla, niektore wrecz potwornie...
A przeciez zeby taki zwirek zechcial sie zbrylic, albo tworzyl takie ladne kuleczki czy brykieciki, to dopiero musi byc w nim chemia...i jeszcze niektore sa dopachniane.
To wszystko kot w kuwecie nie tylko wdycha, ale tez dostaje mu sie do drog moczowych.
A ja mam wrazenie ze lata temu, kiedy zwirkow nie bylo albo byly horrendalnie drogie, jednak tych nerkowych chorob bylo mniej...

Kazia

 
Posty: 14043
Od: Pt maja 24, 2002 13:46
Lokalizacja: Warszawa

Post » Pt mar 07, 2008 17:58

Hmm ,żwirki żwirkami,ja osobiście mogę kotom nosić piasek z piaskownicy(moje pierwsze koty na tym jechały),ale od miesiąca mam kotkę 12 letnią ,(nie piszę że jest całkiem zdrowa,bo nie jest),ale wyniki krwi ,nerkowe i wątrobowe ma super,a nie sądzę ,żeby przez te 12 lat dostawała RC,czy inną lepszą karmę.U mnie na początku jadła wszystko i wręcz żebrała o jedzenie ,teraz owszem je ale mięso,mix drobiowy z kością :roll: ,jajeczko ,od wielkiego dzwona puszeczkę .....Suche jak niema nic innego owszem ale potem robi rzyg i patrzy na mnie jak kot ze shreka.... :roll:



EDIT literówka :oops:

olek73

 
Posty: 188
Od: Śro sty 09, 2008 18:44
Lokalizacja: ŁÓDZ

Post » Pt mar 07, 2008 22:25

Żwirki używam od zawsze i starsze koty mi nie chorowały na schorzenia moczowe. Fakt miałam alergika i nie wiem do końca na co był uczulony. Najbardziej niepylącym żwirkiem, który miałam i używam obecnie jest Benek jasno niebieski. Jest bardzo drobniutki, wydajny i w porównaniu z innymi pyli minimalnie. Trocinowych nie znoszę i moje koty również.

Barbara Horz

 
Posty: 6763
Od: Wto sty 02, 2007 12:39
Lokalizacja: MiauKot

Post » Sob mar 08, 2008 14:09

Poszłam dziś rano na rynek i przytachałam 2 kg serc wołowych, 1,5 kg wołowiny rosołowej, poprzerastanej tłuszczykiem, 3 ćwiartki z kurczaka no i mam zamiar robić porcje żywnościowe. Łaziłam po tym rynku i oglądałam wszystko mięsopodobne, zadumałam się nad indyczymi i kurzymi szyjami, ale nie zdecydowałam się tego kupić na razie. Wątpię raczej, że to zjedzą w całości (a sugestywna wizja Casicy z szyją indyczą zamelinowaną w pościeli tym bardziej mnie zniechęciła od rzucenia tego potworom na pożarcie w wersji "nieprzetworzonej"), a nie bardzo wiem, czy mi się to zmieli (z tymi kośćmi) w normalnej maszynce, takiej ręcznej. Do każdej takiej porcji w której będą te trzy rodzaje mięska chcę dodać trochę gotowanego ryżu ze startą gotowaną marchewką. No i zastanawiam się nad dosypaniem skruszonych na proszek skorupek jaj. TŻ przyjął mężnie moje nowe pomysły, choć na szyje się wymownie wykrzywiał, a patetnt ze skorupkami zdecydowanie odradził. Że w ogóle pierwsze słyszy (uświadomiłam go, że o wielu rzeczach jeszcze nie słyszał :wink: ), a w ogóle to jest zdecydowanie przeciwny bo te, nawet zmielone skorupki na pewno pokaleczą kotom przełyk i nie tylko, roztoczył straszliwe wizje okaleczeń, no i skorupki z porannej jejecznicy wylądowały w koszu. Hm, kto z was dodawał te skorupki, i jak je mielił, kruszył itp. rozdrabniał ?
Poza tym mam pytanie - ile razy dziennie dajecie jeść swoim kotom ? czy takie danie mają dostawać rano i wieczorem ? Czy np. rano chrupki a na obiadokolację to jedzonko główne ?
Karmimy koty trzy razy dziennie - rano jeden kartonik Bozity (na 5 kotów), po południu najczęściej serca, czasem kurczak, czasem ryba. Wieczorem kolacja czyli chrupki.
Koty są w wieku od 2 do 5 lat, do tej pory żadnych poważniejszych problemów zdrowotnych z nimi nie było.
No to idę szykować porcje :wink:
Obrazek

pisiokot

 
Posty: 13011
Od: Śro maja 03, 2006 15:37
Lokalizacja: Łódź

Post » Sob mar 08, 2008 14:18

A bylo kupić, nie ma nic lepszego niż starożytna ręczna maszynka do mięsa. Nie gniotsa, nie łamiotsa, wszystko przemieli. Moja elektryczna jest delikatna i nie ma mowy, w gwałtownych potrzebach wyciągam taką właśnie starą żeliwną maszynkę, a TŻ kręci :)
Bardziej przemawiają do mnie te kostki z szyi niz skorupki z jajek
Dedykacja specjalna - kto się tłumokiem urodził, walizką nigdy nie będzie!

casica

Avatar użytkownika
 
Posty: 49062
Od: Pt mar 30, 2007 22:12
Lokalizacja: Łódź

Post » Sob mar 08, 2008 14:23

Hm, no to w przyszłą sobotę zakupię :D
Obrazek

pisiokot

 
Posty: 13011
Od: Śro maja 03, 2006 15:37
Lokalizacja: Łódź

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: banka, Exabot [Bot], Google [Bot] i 131 gości