Eh.

Mój kot jak trafił do mnie miał 3 tyg. teraz ma 8m-cy. Za żadne skarby świata nie chciałam karmić go ani KK ani whiskasem i uważałam na to, ale w końcu (nawet nie wiem kiedy i jak) uległam i przestałam zwracać na to uwagę...

Teraz się odsknęłam... - "Co mój kot je!!" tak nie może być! Jak widać sama się uzależniłam. Problem u mnie wygląda nieco inaczej... Tofik nie jest uzależniony (je KK) Ale KK już mu wychodzi bokiem, je go, ale widzę że chciałby coś innego, tylko, że on nic innego nie chce

Mieszkam w małym mieście, tu się ledwie da zdobyć lepszą karmę, tylko, że i tak nie mam jak kupować lepszych karm (już widzę moich rodziców jak im powiem ile kosztuje Royal)

Szczerze powiem, że kompletnie nie jestem w temacie zakupów przez internet - to tyle o karmach

Bardzo chętnie bym gotowała kotu, tyko, że dla niego mięcho jest niejadalne. Czasem mu daję surową wołowinę z ryżem - jedyna dla niego jadalna rzecz. Ale nie dam rady dawać mu wołowinę na każdy posiłek. Gotowane mięso go brzydzi ("gryzie go w zęby") On jak do mnie trafił nie miał pojęcia jak się je i do dzisiaj ma z tym problemy. To wygląda tak jakby się bał brać pokarm do buzi - ale to rzadko się tak zachowuje, więc jakoś się specjalnie nie przejęłam. Próbowałam dawać różne (smaczne) cuda do KK, ale on wyczuje najmniejszą drobinkę i nie tknie, choćby miał z głodu paść

A z obserwacji wiem, że mu wiele rzeczy smakuje, ale on nie lubi zapachu. Kiedyś się zdziwiłam, bo nadeszła porcja surowej wołowiny i mój Tofik (który da się za nią zabić) obrócił się z obrzydzeniem... Myślę - no nie możliwe... Włożyłam mu do pyszczka - jak poczuł smak to się rzucił, ale tylko na drobne kawałki, musiałam mu na takie maleństwa pokroić - dopiero zjadł

Co ja mam z nim zrobić, nie chcę, żeby dłużej jadł takiego świństwa! - Wiem, że to tylko moja wina, ale co teraz?