Ja na swoje wziąłbym w razie "wu" kredyt pod hipotekę, Justyna i Piotrek nie mają takich możliwości. Tyle ile mogli, tyle wzięli, wyprzedając przy okazji całą domową elektronikę i kilka innych rzeczy. Rozumiem i szanuję, że ktoś nie ma ochoty wpłacać - ale nie musi zniechęcać innych. FIP to nie choroba przewlekła, leczenie trwa MINIMALNIE 84 dni, maksymalny czas o jakim słyszałem, to dwukrotność w ciężkich (ale uleczalnych!) wypadkach i NIE MA MOŻLIWOŚCI, żeby kot potrzebował dożywotniego podawania leku.
Chociaż... Jak widać na przykładzie Anny, to i zniechęcanie może podziałać w dobrą stronę


Nawiasem mówiąc, gdyby nie było mnie stać na ewentualne leczenie (tfu, tfu, przez lewę ramię) moich kotów, to bym zbierał, żebrał, ostatecznie bym zwyczajnie ukradł. I nie wyobrażam sobie, żebym mógł "na bank nie zaczynać", bo nie starczy kasy. Spod ziemi bym tę kasę wykopał, całkiem możliwe, że cudzym kosztem. Jestem gorszym człowiekiem niż Justa i Piotrek, oni ograniczają się do zbierania funduszy

Dla niektórych kot czy pies to członek najbliższej rodziny. I robi się WSZYSTKO, żeby pomóc.
Także dalej proszę o wpłaty, a jeżeli nie ma możliwości wpłacić, to o udostępnianie wydarzenia. I dziękuję serdecznie za każdą pomoc w imieniu Synusia, jego ludzi i reszty kociej rodzinki
