Tak na szybko - Cincia wychodzi z klateczki, spaceruje po domu. Ma kuwetę w klatce, ale i tak idzie do przedpokoju i z innej korzysta jak klatka jest otwarta

Na noc i jak pani wychodzi jest zamykana na wszelki wypadek, ale siedzi grzecznie i wcale nie protestuje.
Zakazałam kategorycznie dawania mleka tym bardziej, że Cincia robi luźną kupkę i żółtą ( czyli wątroba) Chciała spróbować trochę karmy z sosikiem, ale drze ją na wymioty, więc nadal mięsko.
Kinnia - ona wązy może ze 2,5 kg, ile jej tej saszetki w takim razie dać ? Kupię jutro w aptece. A oprócz tego to Hepatiale można ? Jak lepiej ?
Dałam jej dziś dać VetoMune, ale też ją na wymioty zbierało więc może na razie sobie darujemy.
Najważniejsze, że już w ogóle nie świszczy i nie charczy przy oddychaniu. Oddycha ładnie i cicho, tylko mruczy jak najęta na sam widok człowieka i przy głaskaniu. Widać, że czuje się znacznie lepiej, zwłaszcza bezpiecznie, wyluzowana i bardzo bardzo grzeczna.
Reszta kotów też OK.
Tobisiowi teraz trzeba koniecznie domek, on się kwalifikuje jako pierwszy do wzięcia. Chyba jeden ząb miał nie halo, chyba że mu jeszcze tego zęba załatwię, bo rani mu policzek.
Myszka się już praktycznie zagoiła.
Trisia jeszcze ma rany ale też jakby mniej i mniejsze. Jednak te duże strupy rozdrapuje i one goją się pomału.
Puszkin już nie ucieka na mój widok, ale jak wyciągam rękę to albo się da pogłaskać, albo nie, w zależności od humoru.
To samo Fela.
Maciuś siedzi na wysokościach, chciałby ale się boi, ociera o ścianę, rozmawia, ale mowy nie ma o fizycznym zbliżeniu

Reasumując jest dość optymistycznie. Nie lubię takiego stanu, po to oznacza, że
zuo pie.....nie znienacka 