Rany Julek!!!! Kociś to jest specjalista od bunkrowania się. Musiałem trochę wannę przestawić by mieć dojście do niego. Ciężko było, bo cofał się do swojego kąta, ale wreszcie przepchnąłem go na środek i capnąłem. Widać było że boi się i prosto do kontenerka. przez całą drogę ciekawie się rozglądał. Kołysanie tramwaju nawet go zaczęło usypiać. U doktora Piotra dopiero dał próbkę możliwości. Widać było że to silny kot. Przy podaniu tabletki trzymały go 3 (słownie:trzy osoby).
Po powrocie do domu ponowne zaliczenie kuwety i jedzonko. Przy wizycie u dr Piotra, obślinił sobie kocyk z kontenerka. Zostawilismy go z otwartym wyjściem w łazience i czekaliśmy co będzie... Wylazł i czmychnął do swojego kąta pod wanną. Wyjąłem mu kocyk i zostawiłem na środku łazienki. Po chwili jak wchodziłem, ze zdziwieniem zobaczyłem że w stałym miejscu go nie ma...Znalazł się pod szafką na drugim końcu łazienki. Zostawiłem go tam i wyszedłem. Wrócił do swojego bunkra
W międzyczasie widać było, że leżał na kocyku i zwiedzał łazienkę. Kociś daje się głaskać ale nie wyłazi i momentalnie włącza mruczydło...SUPER!!!
Ale fantastyczny basik, aż czuło się to w sercu. Widać że pragnie kontaktu i chce być głaskany ale boi się. Boże co on musiał przejść!?
Nasz Szczęściarz ciągle kombinuje jak tu kumpla odwiedzić... Widziały się przed wyjściem do veta - jeden w kontenerku a drugi na rękach... Widać było że są soba zaciekawione. Zgodnie z zaleceniami doktora, mogą się spotkać najwcześniej za tydzień... Ale najpierw musi nam zaufać...
Najważniejsze że podjada i wali w kuwetę. Czasem daje się pogłaskać.
Ma najwspanialsze kocie oczęta jakie w życiu widziałem... CUDO!!!! Nawet moja żona takich nie ma !!!!!!!!