Pani zadzwoniła z prośbą o pomoc.
Po wizycie u weta okazało się, że kocur ma wielki ropień pod lewą łapą. Ropień jest wynikiem pogryzienia...
Rana została oczyszczona, kot wykastrowany i łapiemy równowagę...
Niestety łatwo nie jest. Pierre nie je. Kroplówkujemy się. W paszczy dużo ropy, choć zęby w dobrym stanie.
Oto Pierre:


Prosimy o kciuki.
Na Galapagos jest więcej kotów, pewnie się jeszcze przewiną przez ten wątek, czy coś.
Pierre'owi się nie udało.