» Wto lut 16, 2010 0:06
KOT, pożegnanie
Witam,
Przez niespełna pięć lat pisząc wstępniaki do KOTA kończyłem je życzeniami miłej lektury. Dziś dowiedziałem się, że życzeń takich złożyć Państwu mógł już nie będę.
KOT był moim dzieckiem. Powstał w mojej głowie, ale narodził się i żył dzięki pracy wspaniałej grupy ludzi kochających zwierzęta. Dzięki wydawnictwu Galaktyka przez te lata miał szansę istnieć na rynku wydawniczym. Dzięki zgranemu zespołowi redakcji, autorom tekstów, zdjęć, grafik, obrazów i rysunków, KOT edukował, bawił, cieszył… uwrażliwiał na los kotów. Dzięki Wam, drodzy Czytelnicy był przyjmowany pod Wasze dachy, a w wielu domach znalazł trwałe miejsce w Waszych kocio-ludzkich rodzinach. Redagowanie tego miesięcznika było dla mnie wielkim zaszczytem. Jestem dumny z KOTA i wiem, że każdy kto z KOTEM współpracował może powiedzieć to samo. To było dobre pismo o kotach, niestety… było.
Proste rachunki ekonomiczne nie pozwoliły na wydanie lutowego numeru KOTA. Mimo wielkich starań, nieudało się zgromadzić odpowiednich funduszy by wydać kolejne numery. Moje wielogodzinne rozmowy z wydawcą oscylowały od propozycji wydania dwumiesięcznika, poprzez kwartalnik, aż po zamykający numer ostatni, w którym redakcja i autorzy mieliby szansę pożegnać się z Czytelnikami, niestety matematyka wraz z ekonomią, których nigdy nie byłem fanem, wydała na KOTA wyrok.
W imieniu całej redakcji, wszystkich autorów, współpracowników i swoim własnym dziękuję Państwu na niespełna pięć lat i pięćdziesiąt trzy numery KOTA i miast życzyć miłej lektury przychodzi mi w obowiązku oświadczyć, że kolejnego numeru niestety nie będzie.
Z poważaniem,
Wojciech – Albert Kurkowski
Redaktor naczelny miesięcznika KOT.
Łódź, 15 lutego 2010.