Cialo obce w kocie - watek INFORMACYJNY

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Czw sty 10, 2008 17:28 Cialo obce w kocie - watek INFORMACYJNY

Poniewaz zdarzyl sie kolejny bardzo podobny przypadek, polkniecia/utkniecia czegos, zakonczony smiercia kota, chcialabym jakos uporzadkowac wiedze na ten temat.

Zeby kazdy, kto stanie w obliczu podobnej sytuacji, wiedzial, jak to rozpoznac, czym to grozi, czego nalezy sie domagac od wetow, jak postepowac.
I zeby kazdy zrozumial, ze tu sie liczy glownie czas postawienia wlasciwej diagnozy i rozpoczecia prawidlowego leczenia, przez kompetentnego, doswiadczonego weta.

kasha pisze:Rozmawiałam dziś z panem doktorem, który operował Stefka, pan jest po osiemdziesiątce i ma na pewno ogromne doświadczenie, powiedział, ze jak kot nie je nic przez 3 dni to jest to znak że należy się domagać by go przecięto i sprawdzono co mu jest, bo samo przecięcie to nie jest wg. niego jakaś tam operacja, operacją jest grzebanie i szycie we flaczkach.
Ostrzegł także, że jeśli jakiekolwiek leczenie nie przynosi skutku to trzeba się szybko skonsultować z innym lekarzem bo takie czekanie możę się skończyć źle dla zwierzątka.



http://forum.miau.pl/viewtopic.php?t=70 ... sc&start=0

http://forum.miau.pl/viewtopic.php?p=14 ... t=#1464660

http://forum.miau.pl/viewtopic.php?t=46454

Pierwsze objawy wskazujace, ze jelita moga byc niedrozne:

Wymioty bez biegunki
Wymioty w ciagu kilku minut po zjedzeniu czegokolwiek.
Odmowa jedzenia przez 2-3 dni.
To wszystko przy braku kupy, wlasnie brak biegunki i w ogole stolca wskazuje, ze nie jest to zwykla niestrawnosc.


Co robic, jesli u kota wystapia podobne objawy?

Po pierwsze, trzeba pamietac, ze LICZY SIE CZAS.
Kazda doba zwloki to powstawanie/rozwijanie sie stanu zapalnego jelit, a w dalszej kolejnosci watroby i trzustki. Lub zatruwanie kota toksynami, jesli stolec zalega w jelicie kilka dni. Zwykle zatwardzenie, trwajace dluzej niz kilka dni, moze byc dla kota smiertelne.

Domowe proby przepchania kota (tylko w 2-3 dobie, pozniej juz nie beda skuteczne lub kot i tak bedzie wymagal leczenia) to
1.Parafina w ilosci 5 cm co 3-4 godziny do monentu az wycieknie z kota tylem
2.Pasta na klaka w ilosci ok 5 cm co 3-4 godziny .

Po podaniu parafiny i/lub pasty mozna czekac na skutki nie dluzej niz dobe.
Jezeli w ciagu doby kot nie zrobi kupy i nie ustapia wszystkie wymienione objawy, jesli nie wroci apetyt, trzeba KONIECZNIE isc do weta.

Przejscie parafiny przez kota i wyplyniecie tylem to wcale nie dowod droznosci jelit. Parafina przesiaknie przez nitki, klaka, torebke foliowa. Parafina ma jedynie na celu nadac poslizg ew zatorowi, zeby przeszedl przez jelita sie "wykupkal"

Od czego zaczac "pojscie do weta" ?
Najlepiej zaczac od poszukania weta polecanego, dostepnego w naszej okolicy.

Zauwazmy, ze Stefanek byl leczony przez wetow przez kilka dni. Tylko ze calkiem nieskutecznie, nie zostala postawiona trafna diagnoza, nie zostalo podjete wlasciwe leczenie, ci pierwsi weci wcale mu nie pomogli.
Natomiast Stefanek stracil czas....czas, w ktorym jeszcze byla szansa na wyleczenie go. Dopiero po zmianie weta na polecanego zaczelo sie prawidlowe leczenie.

Jakich czynnosci/badan trzeba oczekiwac od weta przy podejrzeniu niedroznosci?

1. RTG z kontrastem.
ale...ja mam wrazenie, ze takie rzeczy jak siersc, foliowa torebka, anielskie wlosie, cienkie nitki, nie zostana zobaczone na RTG. Natomiast RTG z kontrastem wskaze, w ktorym miej wiecej miejscu jest zator, przewezenie, gdzie nalezy szukac. Dlatego to badanie jest bardzo wazne.

Poza tym...
"zwracanie kontrastu, parafiny i innych "ciężkich" cieczy jest bardzo, ale to bardzo niepokojące i może wskazywać na zatkanie lub ciało obce".

nawet, jesli nic nie wyjdzie na RTG.

2. Jezeli od pierwszych objawow minely juz 3-4 doby lub wiecej, dotychczasowe dzialania/leczenie nie przyniosly poprawy albo ta poprawa jest tylko czesciowa....jezeli ciagle nie ma pewnosci, co jest przyczyna, a niedroznosc NIE ZOSTALA WYKLUCZONA....trzeba zadac od weta otwarcia kota.

Jak postepowac z kotem po operacji na jelitach.

"Zacytuję może jeszcze w całości zalecenia pooperacyjne:
1. Odżywianie pozajelitowe conajmniej 3 dni (włącznie z wodą); Następnie wprowadzenie jedzenia i picia stopniowo od konststencji płynnej
2. Kontynuacja antybiotyku dożylnie w zależności od stanu pacjenta;
3. Ochrona szwów przed lizaniem - 10 dni - kubraczek;
4. Leki p/bólowe - w iniekcji - co 4-6 godzin - Torbugesic;
5. Dnia następnego konieczna wizyta u lekarza weterynarii"
Ostatnio edytowano Pt sty 11, 2008 17:14 przez Kazia, łącznie edytowano 7 razy

Kazia

 
Posty: 9390
Od: Pt maja 24, 2002 13:46
Lokalizacja: Warszawa

Post » Czw sty 10, 2008 17:44

Znalazłam w kocim ABC cz. trzecia

rabarbar

 
Posty: 117
Od: Czw cze 15, 2006 10:32
Lokalizacja: Tarnów

Post » Czw sty 10, 2008 18:14

Popieram. Są w kocim ABC wątki o połniętych nitkach, włosach anielskich. Ale popieram pomysł Kazi by podwiesić jeszcze watek Stefanka i zacytować słowa weta. By to były pierwsze słowa na które czytający o takich wypadkach się natknie.

bc

 
Posty: 346
Od: Wto lut 04, 2003 14:14

Post » Czw sty 10, 2008 18:34

bc pisze:Popieram. Są w kocim ABC wątki o połniętych nitkach, włosach anielskich. Ale popieram pomysł Kazi by podwiesić jeszcze watek Stefanka i zacytować słowa weta. By to były pierwsze słowa na które czytający o takich wypadkach się natknie.
Dokladnie o to mi chodzi.
Zeby pierwsze, co szukajacy znajdzie, to byla ta wlasnie wypowiedz weta.
Dlatego, ze w przypadku uszkodzenia jelit wazny jest czas.
Te koty byly otwierane, operowane, w koincu prawidlowo leczone.
Ale to prawidlowe leczenie, wlasciwa diagnoza, byly ZA POZNO.

Kazia

 
Posty: 9390
Od: Pt maja 24, 2002 13:46
Lokalizacja: Warszawa

Post » Czw sty 10, 2008 18:55

tumasia pisze:
Wracam jednak do Lemura - Alhambry, który urozmaicił nam życie znacznie i zapewnił niezapomnianego Sylwestra (oby tylko niepowtarzalnego).
To, że mała bawiła się kablami – wiedzieliśmy nie od dziś. Płyny odstraszające, cytryny i inne nie robiły na niej najmniejszego wrażenia. Zatem co mogliśmy, odłączaliśmy wychodząc z domu. Zrezygnowaliśmy z muzyki, odłączając wszystkie kolumny (gdyż właśnie te kable, cienkie, przyjazne – cieszyły się największym powodzeniem u Lemura). Nie zmieniało to faktu, że co jakiś czas Alhambra dumnie przynosiła nam znalezisko – kawałek kabla… Gdzie ona to magazynowała – zawsze nas zastanawiało…
30. XII. Alhambra zwróciła jedzonko. Nic wielkiego, zdarza się. Kota się przegłodzi i będzie jak nowonarodzony. Tak mi się wydawało… Nic bardziej mylnego. Lemur dorwał się do wody i jak nie zaczął nią chlustać na prawo i lewo… Na sygnale pojechaliśmy z Lemurem na nocny dyżur. Mała dostała kroplówkę, No-spę i kontrast. Wróciliśmy do domu. Minęła niecała godzina, gdy Alhambra zaczęła kontrast zwracać w ilościach hurtowych… To już wprowadziło mnie w stan wyraźnej histerii…
31. XII, z samego rana pojechaliśmy na Białobrzeską. Szybkie prześwietlenie i jeszcze szybsza decyzja – kota otwieramy! Wewnątrz Lemura znajdowały się niezliczone zwoje kabli, przepięknie ukazane na RTG. O 10:00 Lemur poszedł na operację… O 12:00 zadzwoniła do mnie Pani Doktor. To co widzieliśmy na rentgenie, to nic w porównaniu z tym, co znaleziono w kocie… Mała miała cięty żołądek i w trzech miejscach jelito. Praktycznie całe jelito czcze zajęte było kablami. Do tego wyraźny odczyn ze strony trzustki…. Duże ryzyko zapalenia otrzewnej i/lub trzustki… Rokowania co najwyżej ostrożne… Z dobrych wiadomości brak zmian martwiczych w żołądku i jelicie.

O 16:00 malucha przywieźliśmy do domu. Wcześniej zobaczyliśmy, co z kota wyjęto. A wyciągnięto pełną garść, pociętych i niepociętych, wynicowanych i nie wynicowanych kabelków oraz jeden ok. 10 cm kawałek sznureczka – raczej cienkiego, z którym Pani Doktor miała najwięcej problemów… Dostaliśmy do domu leki przeciwbólowe i dnia następnego mieliśmy pojawić się na kroplówce i antybiotyku.
Mała zabieg przeszła dobrze. Po powrocie do domu od razu skorzystała z kuwetki, a potem cały czas próbowała ganiać. Do rana nawet na chwilkę się nie położyła. Leków przeciwbólowych nie otrzymała, bo oznak cierpień nie widziałam u niej żadnych. Jedyne, co ją stanowczo dręczyło, to głód. Dałaby panna wszystko za kawałeczek choć jedzonka. Niestety, przez trzy doby karmiona ma być tylko i wyłącznie kroplówkami…

Mija dziś czwarta doba od zabiegu. Lemur pięknie dochodzi do siebie. Zaczął nawet już jeść. Na razie RC Convalescence Suport rozrabiany z wodą, ale ma dziś wieczorem już szansę otrzymać tą samą karmę w saszetce.

Nam pozostaje strach – jak dalej z takim kotem żyć? Jak uniknąć ryzyka? Z różnych ciemnych kątów usunęłam resztki zmagazynowanych kabelków, co mogliśmy, powkładaliśmy w osłonki… Czy to wystarczy? Bo, że Lemur się nie zmieni, nie mamy najmniejszych wątpliwości. Wczoraj już próbowała zjeść troszkę żwirku z podłogi…

Jednocześnie chcieliśmy bardzo, ale to bardzo podziękować wszystkim lekarzom z Białobrzeskiej, a szczególnie Pani dr Marcie Hoffmann-Jagielskiej za szybką diagnozę, pani dr Małgorzacie Wilkowskiej za sprawnie przeprowadzoną operację i przede wszystkim naszej ukochanej pani doktor Ani Cetnarowicz za słowa otuchy, za dalsze prowadzenie Lemura, za cierpliwe odbieranie wszelkich telefonów, którymi Ją wręcz bombardowałam. Za wszystko.


http://forum.miau.pl/viewtopic.php?t=27 ... &start=435


Wnioski? Co ratuje życie?
- szybka reakcja opiekunów
- rtg, a jeśli nic nie widać - rtg z kontrastem
- odżywianie pozajelitowe po operacji

Tyle mi przychodzi do głowy, co jeszcze?

Jana

 
Posty: 32148
Od: Pt sty 03, 2003 19:59
Lokalizacja: Warszawa (Koło)

Post » Czw sty 10, 2008 21:06

Moze ktos jeszcze sie wypowie?
Dla osoby, ktorej kot potencjalnie moze miec zatkane/pociete/uszkodzone jelita, kazda taka historia bedzie cennym doswiadczeniem.

Kazia

 
Posty: 9390
Od: Pt maja 24, 2002 13:46
Lokalizacja: Warszawa

Post » Czw sty 10, 2008 21:54

Jana pisze:(...) Wnioski? Co ratuje życie?
- szybka reakcja opiekunów
- rtg, a jeśli nic nie widać - rtg z kontrastem
- odżywianie pozajelitowe po operacji

Tyle mi przychodzi do głowy, co jeszcze?

Jana, przede wszystkim mieliśmy kupę szczęścia w nieszczęściu. Kable mają metalowe wnętrze, które idealnie widać na RTG. Ponadto Alhambra zeżarła tego na tyle dużo, że palpitacyjnie lekarz wyczuł ciało obce.
Ale, ale... z moich rozmów z dr Anią Cetnarowicz: zwracanie kontrastu, parafiny i innych "ciężkich" cieczy jest bardzo, ale to bardzo niepokojące i może wskazywać na zatkanie lub ciało obce. Zacytuję może jeszcze w całości zalecenia pooperacyjne:
1. Odżywianie pozajelitowe conajmniej 3 dni (włącznie z wodą); Następnie wprowadzenie jedzenia i picia stopniowo od konststencji płynnej
2. Kontynuacja antybiotyku dożylnie w zależności od stanu pacjenta;
3. Ochrona szwów przed lizaniem - 10 dni - kubraczek;
4. Leki p/bólowe - w iniekcji - co 4-6 godzin - Torbugesic;
5. Dnia następnego konieczna wizyta u lekarza weterynarii

tumasia

 
Posty: 641
Od: Pt kwi 22, 2005 7:59
Lokalizacja: Warszawa

Post » Pt sty 11, 2008 0:10

Jana pisze:
Wnioski? Co ratuje życie?
- szybka reakcja opiekunów
- rtg, a jeśli nic nie widać - rtg z kontrastem
- odżywianie pozajelitowe po operacji

Tyle mi przychodzi do głowy, co jeszcze?


Chyba na pierwszym miejscu powinna być prewencja.
Wiem, że z kablami to kłopotliwe ale ten anielski plastik szybkotnący naprawdę nie jest w domu konieczny.
Na drugim miejscu postawił bym wyobraźnię opiekunów czyli przewidywanie co może byc niebezpieczne.
Dopiero jeśli powyższe zawiedzie, to szybka reakcja jest istotna.
Często jednak szybkość reakcji jest wprost proporcjonalna do wyobraźni opiekunów...
Zdecydowanie lepiej unikać zagrożenia niż ratować.

PcimOlki

 
Posty: 10931
Od: Nie wrz 16, 2007 14:12
Lokalizacja: Wrocław

Post » Pt sty 11, 2008 0:23

PcimOlki pisze:
Jana pisze:
Wnioski? Co ratuje życie?
- szybka reakcja opiekunów
- rtg, a jeśli nic nie widać - rtg z kontrastem
- odżywianie pozajelitowe po operacji

Tyle mi przychodzi do głowy, co jeszcze?


Chyba na pierwszym miejscu powinna być prewencja.
Wiem, że z kablami to kłopotliwe ale ten anielski plastik szybkotnący naprawdę nie jest w domu konieczny.
Na drugim miejscu postawił bym wyobraźnię opiekunów czyli przewidywanie co może byc niebezpieczne.
Dopiero jeśli powyższe zawiedzie, to szybka reakcja jest istotna.
Często jednak szybkość reakcji jest wprost proporcjonalna do wyobraźni opiekunów...
Zdecydowanie lepiej unikać zagrożenia niż ratować.


Święta racja!

Ja mam już schizy jakieś na tym punkcie :oops:

Zbieram wszelkie najdrobniejsze duperele, które po podłodze się walają - mam pełnie kieszenie takich potencjalnie niebezpiecznych drobiazgów...Niestety, przy dwójce dzieci sporo tego, ale czujna jestem!
salma75
 

Post » Pt sty 11, 2008 3:02

Super pomysł z tym wątkiem...kotuchy połykaja co sie da a pisze sie o tym tylko w nagłych przypadkach...
Ja się nie mogę pozbierac po śmierci Stefanka Kashy...nie znałam kociaka ale czuję żałobę jakby umarł mi kot którego znam...sama łypie okiem na lewo i prawo, patrze czym się bawią moje koty, tym bardziej, że zupełnie niedawno w osłupienie wprowadził mnie Dieselek, który na naszych oczach zwymiotował...1/3 gumowej rękawiczki!!! 8O 8O Moja matka rozcina stare gumowe rekawice które służa potem albo jako recepturki albo pomoce do odkręcania słoików...i to była cała ta część z wysokości nadgarstka! Podejrzewam, że zwrócił to zaraz po połknięciu, bo to było świeże zupełnie ale sam fakt że wziął do paszczy niemały kawał gumy i zdołał to połknac nieźle mnie przeraził... :!:
Musimy się uczulic na nasze koty i na wetów, którzy niestety zwlekają z postawieniem prawidłowej diagnozy, zakładajac banalne przyczyny...gdyby Stefanka zdiagnozowano, prześwietlono odpowiednio wczesniej kocio miałby większe szanse na przeżycie...musimy nauczyć się żądać i wymagać odpowednich badań na zaś, dobrze by było, gdybyśmy wiedzieli co kotu w takiej sytuacji należy podawać aby zapobiec jakiejś niewydolności narządowej...Może to wredne co napiszę ale odkąd nacięłam się na wetów w wielu sytuacjach krytycznych obowiązuje mnie teraz zasada ograniczonego zaufania...tzn. nie bójmy się konsultować u innych wetów lub nawet nie wetów a ludzi doświadczonych, których sugestie mogą być na wage złota..wet też człowiek, moze sie mylić...
Obrazek

Ewik

 
Posty: 6702
Od: Pt lip 25, 2003 22:55
Lokalizacja: Warszawa Bielany

Post » Pt sty 11, 2008 7:47

PcimOlki pisze:
Jana pisze:
Wnioski? Co ratuje życie?
- szybka reakcja opiekunów
- rtg, a jeśli nic nie widać - rtg z kontrastem
- odżywianie pozajelitowe po operacji

Tyle mi przychodzi do głowy, co jeszcze?


Chyba na pierwszym miejscu powinna być prewencja.
Wiem, że z kablami to kłopotliwe ale ten anielski plastik szybkotnący naprawdę nie jest w domu konieczny.
Na drugim miejscu postawił bym wyobraźnię opiekunów czyli przewidywanie co może byc niebezpieczne.
Dopiero jeśli powyższe zawiedzie, to szybka reakcja jest istotna.
Często jednak szybkość reakcji jest wprost proporcjonalna do wyobraźni opiekunów...
Zdecydowanie lepiej unikać zagrożenia niż ratować.

Ja bym sie tylko czesciowo zgodzila co do prewencji.
Oczywiscie wazne jest, zeby kot mial jak najmniej okazji zrobic sobie krzywde.
Ale jednak koty sa bardziej pomyslowe niz my i nie wszystko da sie przewidziec.
A poza tym, ja np jestem uczulona na nitki i uwazam naprawde bardzo. A moj osobisty kot zezal mi nitke w trakcie zdejmowania jej z upieczonego kurczka. Mimo ze gapilam sie w ta nitke jak mi sie wydawalo, calutki czas, zeby ja upilnowac.

Mysle, ze najwazniejsze jest uczulenie opiekunow na pierwsze objawy:
Wymioty bez biegunki
Wymioty w ciagu kilku minut po zjedzeniu czegokolwiek.
Odmowa jedzenia przez 2-3 dni.
To wszystko przy braku kupy, wlasnie brak biegunki i w ogole stolca wskazuje, ze nie jest to zwykla niestrawnosc.


Noi to co powiedzial wet kashy.

Kazia

 
Posty: 9390
Od: Pt maja 24, 2002 13:46
Lokalizacja: Warszawa

Post » Pt sty 11, 2008 9:29

Moze macie jakies propozycje, jakie badania powinny zostac wykonane przez weta przy podejrzeniu niedroznosci?

1. RTG z kontrastem

co jeszcze?

Ja mam wrazenie, ze takie rzeczy jak siersc, foliowa torebka, anielskie wlosie, cienkie nitki, nie zostana zobaczone na RTG....?

Oczywiscie, jesli wet jest kompetentny, to sam powinien wiedziec, co trzeba zrobic. Ale jak sie trafi jednak na takiego mniej kompetentnego.

Kazia

 
Posty: 9390
Od: Pt maja 24, 2002 13:46
Lokalizacja: Warszawa

Post » Pt sty 11, 2008 15:36

watek jest juz w kocim ABC
cz. III pkt. 2h.
Obrazek
Brucek ['] 20.10.2001-09.04.2015 & Hrupka ['] 20.10.2001-23.07.2016
❤️ WióRysie, czyli Rysio i Wiórka

Anja

Avatar użytkownika
 
Posty: 25534
Od: Śro lis 06, 2002 9:01
Lokalizacja: Warszawa Dolny MoKOTów

Post » Pt sty 11, 2008 15:38

Dzieki.
A moze ktos jeszcze cos doda?

Kazia

 
Posty: 9390
Od: Pt maja 24, 2002 13:46
Lokalizacja: Warszawa

Post » Pt sty 11, 2008 15:52

Kazia pisze:Moze macie jakies propozycje, jakie badania powinny zostac wykonane przez weta przy podejrzeniu niedroznosci?

1. RTG z kontrastem

co jeszcze?

Ja mam wrazenie, ze takie rzeczy jak siersc, foliowa torebka, anielskie wlosie, cienkie nitki, nie zostana zobaczone na RTG....?

Oczywiscie, jesli wet jest kompetentny, to sam powinien wiedziec, co trzeba zrobic. Ale jak sie trafi jednak na takiego mniej kompetentnego.


Może nie być widać, ale widać, że kontrast zatrzymuje się w jakimś miejscu i nie idzie dalej. Albo jest przewężenie itp. Dlatego to jest takie ważne badanie - wiadomo w którym miejscu (mniej więcej) szukać, jeśli nawet nie wiadomo czego dokładnie szukamy.

Jana

 
Posty: 32148
Od: Pt sty 03, 2003 19:59
Lokalizacja: Warszawa (Koło)

[następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: AlfaLS, Bing [Bot], Blue, Carmen201, kotydwa12, miau1313, Morus4, mrsunreachable, saggi, zuza i 37 gości