Obecny czas: Pią Wrz 03, 2010 6:08

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina




Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 1191 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1 ... 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33 ... 80  Następna
Autor Wiadomość
 Temat postu:
PostWysłany: Nie Maj 03, 2009 20:05 
Offline

Dołączenie: Nie Mar 15, 2009 20:34
Posty: 987
Miejscowość: Łódź
Aniu, dzisiaj to nie dam już rady, ale od jutra zabieram się za przeczytanie wszystkiego od deski do deski - cały wątek

_________________
Image Image Image Image
Image


Góra
 Profil  
 
 Temat postu:
PostWysłany: Nie Maj 03, 2009 20:09 
Offline
Adopcje: 4 [>>>]

Dołączenie: Pią Cze 20, 2008 23:44
Posty: 13715
Nie wiedziałam Aniu że twoje futerka mają swój wątek :oops: w takim razie... zaznaczę teren 8)

_________________
Torina - kolorowa dziewczyna na DT u Cameo.
PZZ (PrzybyłamZobaczyłamZaufałam) - czyli Buka.

Image Image


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu:
PostWysłany: Sob Maj 09, 2009 8:14 
Offline
Adopcje: 6 [>>>]

Dołączenie: Pon Sie 21, 2006 14:34
Posty: 27873
Miejscowość: Opole
Pozdrowienia dla Kajtusia od Myszona i Kajtula :D

_________________
Image
Żadne niebo nie będzie niebem, jeśli nie powitają mnie w nim moje koty...
MufinekII - staruszek ze schronu - chore nerki - potrzeba $
ImageImageImage


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu:
PostWysłany: Czw Lip 02, 2009 13:40 
Offline

Dołączenie: Śro Lut 18, 2009 15:16
Posty: 2722
Miejscowość: Łódź
melduję się :) - to mam dziś lekturę do poduszki

_________________
Image Image Image


Góra
 Profil  
 
 Temat postu:
PostWysłany: Czw Lip 02, 2009 17:31 
Offline

Dołączenie: Śro Maj 03, 2006 15:37
Posty: 9084
Miejscowość: Łódź
O rany, prawie pięć miesięcy nas tu nie było :roll:.

Zatem śpieszę donieść, jakie też w tzw. międzyczasie zaszły u nas zmiany. Otóż nasz najukochańszy tymczas Antoś zamieszkał w cioci rybcie, gdzie jest kochany, rozpieszczany i razem ze swoim kumplem Bonifciem wiedzie żywot Gosinego mamisynka :wink:.

Po Antosiu "kącik przedszkolaka" pozostawał pusty aż do maja, kiedy to przyjechała do nas na tymczas z lecznicy CC mała czarnulka Amelka. Dziewczę podbiło na amen serce uroczo kociofiśnietej rodzinki z Krakowa i po dwóch tygodniach zmieniła adres zamieszkania. Wieści z nowego domu (a zwłaszcza fotki) nie pozostawiają złudzeń, kto w domu ma najwięcej do powiedzenia :wink:

Po jej wyjeździe trafiły do nas dwa bidoki schroniskowe - Tytus i Borys.
Tytunio z bardzo chorymi nerkami odszedł po tygodniu za TM :cry:, na szczęście Borysio pięknie się wykurował i wariuje z kicią rezydentką w swoim domciu. Od pierwszych dni wzbudził zachwyt domowników oraz wspomnianej rezydentki, dokocenie odbyło się bezproblemowo, jak rzadko. Jedzą sobie z misek, wylizują się (tzn. kicia wylizuje Borysa) i rozrabiają jak pijane zające.

Jeszcze Borys nie wyjechał, a już klatkę zajął następny "pensjonariusz" czyli schroniskowa bida - Kacperek. Ale ponieważ stale trzeba sobie podnosić poprzeczkę :evil: to poza oddziałem przedszkolnym utworzyliśmy niebawem oddział niemowlęcy :roll:, w którym to od pięciu dni przebywają dwie urocze, kolorowe panny, zachwycające donośnym sopranem koloraturowym, rozczulające totalną nieporadnością i niezgrabiactwem oraz wkurzające całkowitym uzależnieniem od matki-karmicielki, w której to roli z trudem się odnajduję :evil:.

Efekty braku jakiegokolwiek doświadczenia w doprowadzaniu takich pełzaczy kotopodobnych do stanu jako takiej samodzielności spowodowały ciąg wydarzeń, które w ciągu ostatnich trzech dni przyprawiły mnie o całe pukle siwych kłaków Image

Jak wspomniałam moje kochane dziewczęta - Natalia:

Image

Image

Image

Image

i Chica (imię na pamiątkę naszej kochanej śp. schroniskowej Chicuni):

Image

Image

są zdania, że pieczone gołąbki same powinny wpadać do gąbki (gębki?) i z uporem odmawiają samodzielnej konsumpcji. Natalia, która przez pierwsze dwa dni ciumkała całkiem dziarsko pasztet recovery doznała (chyba pod wpływem siostry-niejadka :evil:) jakiegoś niepojętego uwstecznienia i odmówiła samodzielnego spożywania czegokolwiek i z miną zagłodzonej ptaszyny teraz czeka, aż Duża wtłoczy coś do dzioba :evil:.

Zatem uzbrojona w wiedzę typu - "no, convalescensem możesz karmić z butli i próbować dawać jakieś stałe jedzenie" przystąpiłam do realizowania się w roli mamki :roll:.
W niedzielę było jako tako, ale w poniedziałkowy ranek nastąpiła katastrofa :strach:. Chicunia rzuciła się na smoka z dziką zawiętością, co mnie rzecz jasna niezmiernie ucieszyło, ciamkała go, łykała mleko, a ja rozczulałam się wybuchającymi we mnie macierzyńskimi uczuciami. W pewnym momencie stwierdziłam, że chyba słabo leci i trzeba sprawdzić czy smok drożny. Z niemałym trudem wyciągnęłam jej go z paszczy i ze zgrozą zauważyłam, że niewiele z niego zostało :strach: Ta mała maupa odgryzła z połowę tego gumska :!: Nie mogłam sobie pozwolić na widowiskowy atak serca (na co miałam ogromną ochotę :roll:), bo musiałam działać. Jedyne na tę chwilę, co mogłam zrobić to podłubać w jej gardziołku. Niestety, okazało się, że połknęła to !
Taki kawał gumy w tym małym przełyku, matko jedynego Pana :(.

Nie mogłam jechać z nią do weta na sygnale, bo musiałam iść do pracy :( skąd wykonywałam nerwowe telefony (wszystkich napastowanych przepraszam za porę :oops:). CC poradziła, żebym czekała i patrzyła czy guma wyjdzie, no i ogólnie obserwowała. W pracy odchodziłam od zmysłów mając najgorsze wizje, na szczęście jednak po powrocie do domu okazało się, że wszystko jest ok. Na nasz widok dwie syreny okrętowe zawyły zza krat klatki domagając się wypuszczenie i żarcia. Był to ewidentny znak, że żyją i mają się dobrze. W kuwecie znalazłam jakieś liczne, acz szczątkowe kupiszcza oklejone żwirkiem i wydało mi się nawet, że widzę gdzieniegdzie kawałki tej nieszczęsnej gumy :D Nie posiadałam się rzecz jasna z radości i tym stanem cieszyłam się do wczorajszego popołudnia, kiedy to Chicunia widowiskowo wyrzygała się w trzech miejscach :(. Te wymioty były jakieś dziwne - nawet nie jak sfermentowane mleko,a wrecz jak ser, twaróg jakiś :conf: Ki pies ?
Od razu biedactwo osłabło, zapakowałam ją do klatki, żeby sobie odpoczęła i podrzemała w budce, a ja zajęłam się ogruzowywaniem mieszkania z bałaganu poczynionego przez 9 kotów i jednego TŻ-a :evil: . W tzw. miedzyczasie zaglądam do budki, mała spała, pomrukiwała przez sen ... Po mniej więcej dwóch godzinach zajrzałam ponownie i wyciągnęłam dzieciaka, żeby dokładnie obejrzeć, czy wszystko ok., a ona mi się leje przez rece, popiskuje jakby z bólu, ma zamglone oczka :strach:.

Na sygnale pojechałam do Sowy, gdzie się okazało, że: ma 37.4 temperaturę, zagazowane jelitka, bolesny brzunio, 218 jednostek cukru :( Rtg nie wykazał ciała obcego. Dostała nospę, kroplówkę z ranigastem, lek przeciwwstrząsowy i przeciwwymiotny. Po podaniu kroplówki (którą dostała leżąc w transporterku na elektrycznej podusi), widać było, że jest sporo lepiej, że najgorsze za nią, ale dla pewności postanowiłam zostawić ją w szpitaliku do dzisiejszego popołudnia.

Dzisiaj rano w porannej bieganinie kątem oka zauważyłam na posłanku w wiklinowej budce coś jakieś zeschnięte odrobinki wymiotów, kucam, patrzę i widzę to 8O (dla porównania z monetą)

Image

To ten pitolony smoczek ! jaki ona wielgaśny kawał tego połknęła, nawet sobie nie zdawałam sprawy :( . Gdyby tego nie wyrzygała, gdyby uwięzło w jelitach ... nawet nie chcę myśleć :(. Nie wiem czy dałoby się to wyjąć pod narkozą, tak małemu i tak słabemu kotu. ... Byłam w szoku cały dzień. no i wszystko ułożyło mi się w całość - mała jadła, ale jedzonko więzło w żołądku i w początkowych odcinkach przewodu pokarmowego. Nie było trawione, nie przechodziło dalej jelitem, bo tam, w jakimś miejscu korkował światło jelit ten nieszczęsny smok. Nie trawione jedzenie fermentowało, stąd ten seropodobny syfek z fermentującego mleka, który zwymiotowała ...
Bogu niech będą dzieki :!:

Jak zwykle nie ma tego, co by na dobre nie wyszło. Pani wet. uświadomiła mnie, że convalescense w takich dawkach i zagęszczeniu w jakim ja serwowałam Chicuni jest nie do przyjęcia :oops:. To bardzo odżywcza dieta, ale zbyt energetyczna i kaloryczna, mogłam wykończyć kota nadmiarem. (A Chica ma spust jak się patrzy, doiła to mleko jak wariatka, całe szczęście, że Natalia jest większym niejadkiem i jej nie zaszkodziłam). Generalnie powinno się trzymać takie maluchy na mixolu, z określonym dawkowaniem. No i jak na zawołanie puchę Mixolu dostałam od Annskr, która w tym samym czasie znalazła się w Sowie, dziękuję Aniu :D.

W pudełku jest butelka ze smoczkiem, może ktoś reflektuje ? :twisted:

_________________
Image Image


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu:
PostWysłany: Czw Lip 02, 2009 18:15 
Offline

Dołączenie: Pon Gru 03, 2007 18:35
Posty: 11450
Miejscowość: Trójmiasto
rany, ale przygoda, dobrze, ze zwróciła tego smoka....śliczne maleństwa, ja mam trochę większego Pimpka na tymczasie ale sam już je....trzymam kciuki za kociątka i najlepsze domki dla nich.

_________________
ImageImage


Góra
 Profil  
 
 Temat postu:
PostWysłany: Czw Lip 02, 2009 18:17 
Offline

Dołączenie: Pon Kwi 14, 2008 9:24
Posty: 14656
Miejscowość: Łódź
ooooooooooj ale dramatyczna przygoda ze smoczkiem!!!!!!!! Całe szczęście, że jednak to zwrócila i że wszystko potoczylo się już dobrze.
Malutkie są prześliczne i trzymam kciuki za szybką naukę samodzielnego jedzenia, zdrówko oraz rychle super domki :ok: :ok: :ok:

_________________
Image Image


Góra
 Profil  
 
 Temat postu:
PostWysłany: Czw Lip 02, 2009 18:27 
Offline

Dołączenie: Pon Maj 28, 2007 11:37
Posty: 2843
Miejscowość: Kraków
Wow, ale miałaś przeżycia. Najważniejsze, że wszystko się dobrze skończyło. Najlepszym rodzicom też czasem zdarzają się wpadki :wink:

Powodzenia w wychowywaniu malutkich kocich dam :D Słodziutkie są :love: :love:

_________________
ImageImage
ImageImage

Baksiu ['] 17.01.2010. Bardzo za Tobą tęsknię, mój Promyczku, i bardzo Cię kocham.


Góra
 Profil  
 
 Temat postu:
PostWysłany: Czw Lip 02, 2009 18:52 
Offline

Dołączenie: Śro Paź 05, 2005 19:10
Posty: 9085
Miejscowość: moose county
Uff
a gdzie zdjęcie Kacperka?

_________________
Image


Góra
 Profil  
 
 Temat postu:
PostWysłany: Czw Lip 02, 2009 20:48 
Offline

Dołączenie: Czw Wrz 13, 2007 14:07
Posty: 4505
Miejscowość: Rzeszów
To jeszcze tutaj zaprosimy na bazarek dla małych kocich dam oraz kawalera Kacperka
http://forum.miau.pl/viewtopic.php?t=95965

_________________
Image Image Image Image


Góra
 Profil  
 
 Temat postu:
PostWysłany: Czw Lip 02, 2009 21:32 
Offline

Dołączenie: Sob Gru 29, 2007 20:10
Posty: 10431
Miejscowość: Łódź
ojej ja cie
ale miałaś sobie wyobrażam
nowe zagrożenie
trzeba wpisać na listę:
smoczek
no gorzej niż z dziećmi

inna sprawa że
czyta się
jak najlepszą powieść gangsterską :spin2:

_________________
Image Image Image


Góra
 Profil  
 
 Temat postu:
PostWysłany: Pią Lip 03, 2009 6:28 
Offline

Dołączenie: Nie Wrz 24, 2006 11:25
Posty: 9508
Miejscowość: Poznań
oj Ania, te Twoje przedszkole cie wykonczy nerwowo ;)

_________________
Image
Image


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu:
PostWysłany: Pią Lip 03, 2009 8:05 
Offline
Adopcje: 25 [>>>]

Dołączenie: Czw Lut 02, 2006 12:13
Posty: 14167
Miejscowość: Łódź
:strach: no to faktycznie miałaś pierepały ...

Ania, z tym Mixolem uważaj, zdarza się biegunka !!! wtedy natychmiast trzeba odstawić. Masz Gourmecika małego? spróbuj go rozetrzeć z wodą i tym karmić. Panny łatwiej przyjmą zmianę diety na stałą i mięsną :ok:

_________________
Image

Do zobaczenia, Klemciu [']


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu:
PostWysłany: Pią Lip 03, 2009 8:17 
Offline

Dołączenie: Śro Maj 03, 2006 15:37
Posty: 9084
Miejscowość: Łódź
Dziewczęta chyba uznały, że powinny zacząć robić dobre wrażenie przed ciociami i zaczęły jeść same 8O
Nagle.
Tak po prostu 8O.
Jak gdyby nigdy nic.
Piją grzecznie mixol i wcinają convalescensa mięsnego :wink:.
Maupeczki moje kochane.

Niestety, mają bardzo przykry zwyczaj budzenia się o 4 rano i wściekłego darcia głodnych paszcz :evil:. Wykonują przy tym tak dzikie rzuty na klatkę, że Dropsio, który na niej sypia w roli bodyguarda z niesmakiem zeskakuje i idzie spać gdzie indziej. Nie ma siły, trzeba zwlec dupsko, iść do kuchni i dać jedzonko.
Napełnienie brzuchów nie kończy sprawy, bo nawet najedzone drą mordy dalej i trzeba je lulać, miziać i przytulać. Po mniej więcej godzinie przytulanek, szwendania się po łóżku w tę i z powrotem i dziecięcogłupiego popiskiwania ("ale czemu wyjesz, najadłaś się, miziamy się, czego jeszcze chcesz cholero jedna :evil:") padają gdzieś w zakamarki kołdry i duszą komara, a ja drzemię nerwowo do rana czuwając, żeby ich Duży nie przydusił.
A potem trzeba iść do roboty :(

"I kto mię zrobił te sytuacje ?"
Sama, no sama sobie :roll:. Człowiek to naprawdę guuuupi jest.

_________________
Image Image


Góra
 Profil E-mail  
 
 Temat postu:
PostWysłany: Pią Lip 03, 2009 8:45 
Offline

Dołączenie: Pon Kwi 14, 2008 9:24
Posty: 14656
Miejscowość: Łódź
echhhhh...........rola zastępczej Mamusi wcale nie jest łatwa ;)
ale jesteście bardzo dzielni!!!! :ok:

_________________
Image Image


Góra
 Profil  
 
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 1191 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1 ... 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33 ... 80  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina




Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Alexa [Bot], Duszek686, Ewaa6, Filomen, Google [Bot], iwona66, MSN [Bot], Pianka oraz 8 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group