annskr napisał(a):
Podniosę chociaż...
Rozumiem, że nie możesz mieć psa - ja też nie mogę, niezależnie od silnego zakocenia - nie ma mnie po kilkanaście godzin w domu, czasem na kilka dni wyjeżdżam....
Wyślij mi na maila ogloszenia, powklejam gdzie się da.....
Śliczny ten Czesio

trochę mnie bakcyl jakiś zmolestował ostatnio, więc dopiero teraz napisałam ogłoszenie - bo tamto się jakby zdezaktualizowało, to znaczy po miesiącu z psem uznałam, że należy akcentować inne kwestie... telefonował zresztą w sprawie czesia tylko jeden idiota jakiś, zrobić se jajo świąteczne; aż mi nieprzyjemnie się zrobiło, nie sądziłam, że są ludzie, dla których ogłoszenie adopcyjne może być inspiracją do żartów. tak czy owak, czesio zamieszkuje, bez zmian.
czesiu jest maksprzytulańskim psem! najchetniej się wyleguje w łóżku, nawet zdobywanie kolejnych szeleszczących materii idzie w odstawkę, jak się może powylegiwać. w dzień, bo w nocy łóżko słusznie okupuje jego właściciel, czyli kot bolesław. kot miał zresztą ostatnio ze dwa dni strasznego focha i czesia lał. siadł wredziol w drzwiach do łazienki i pies wyjść nie mógł. wydaje mi się, że bolesław po prostu czuł się poniekąd zaniedbany, bo akurat mało mnie w domu było. teraz jest już lepiej; wczoraj kot, w desperacji chyba, ułożył się tuż obok psa, w rządku, tak chciał się przytulić do ciotki. czesiowi też nie przeszkadzało, że kot mu dupę na głowie uwalił i tak sobie leżały dziki obok.
tak go sobie obserwuje, obserwuje, obserwuje, jak reaguje na ludzi, na inne zwierzęta, na gości, na obcych - i coraz bardziej niewiarygodne są dla mnie te wszystkie historie z gryzieniem, rzucaniem się na ludzi, agresją wobec zwierząt [szerzej opisywane w linkowanym tu wątku na forum fundacyjnym]. przez miesiąc, jak u mnie jest po powrocie z adopcji z powodu rzekomej agresji, nawarczał ze trzy razy na bolesława, kiedy ten chciał go zjeść i już zdążył trochę zlać. ludzi uwielbia wszystkich, bez wyjątku, w tym mężczyzn [ostatnio na widok mojego taty tak się ucieszył, że aż popuścił z radości], w tym mężczyzn w mundurach [przyszedł do nas pan kominiarz, czesio rzucił się go obskakiwać], w tym ludzi w grupie. i mam problem z tą moją niewiarą - wszelkie dane, jakie mam o psie z obserwacji, wykluczają wersję z czesiową agresją. czesiu jest psotnikiem, kradziejem niezłomnym, ale nie jest agresywny. i nie wiem, czy mam o tym potencjalnym opiekunom mówić, czy nie? wprawdzie obejrzenie czesia na żywo eliminuje jakiekolwiek podejrzenia co do agresji, no ale do owego obejrzenia na żywo może nie dojść... ludzie mogą - i słusznie zresztą - przestraszyć się potencjalnie agresywnego psa, zwłaszcza, jeśli nie mają doświadczenia i/lub czasu. jestem w kropce...
teraz czesio leży obok mnie i przytula się

fajny jest ten cześ

z życzeniami noworocznymi
bolesław, czesio & guzik