Witam wszystkich
Odnawiam temat
Na chwilę obecną sprawy maja się mniej więcej tak:
Kotki są dwa

, jakiś czas po moim pierwszym poście przybyła czarna mała kociczka...
Zostały zabrane z miejsca gdzie przebywały (gdzie robiło się coraz zimniej...) do weta a właściwie Pani Doktor u której wyprosiłam

pobyt kotków.
Są odrobaczane już z czystymi uszkami i będą zaszczepione, no i mają...ciepło
A teraz przyczyny- jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o...
Koty odrobaczałam i owszem- nieskutecznie... dostałam preparat o którym usłyszałam że gdy podam za dużo to (...) wystarszyłam się chyba za bardzo i musiałam podać za mało.
W efekcie po pomieszczeniu pełzały 15cm robaki (zakup u weta, nie od weta, a informacja od kogoś jeszcze innego + moje sieroctwo i taki był efekt)
Do kotów dojeżdżałam codziennie poza Lublin (zamiennie benzyna i bilety), do tego kuwety, żwirki, karmy no i nie wystarczyło mi już na ewentualny hotelik czy coś takiego nie mówiąc o wecie.
Do domu nie mogłam kociaków przynieść ponieważ moje dwie łobuzerki sa nie zaszczepione, dodatkowo jedna z nich jest kotem sikającym
( idiopatyczne zapalenie pęcherza) i w chwili obecnej w fazie podsikiwania.
Jeśli ktoś się zdziwi że nie wziełam maluchów do siebie- powiem tak: nie ma takiej możliwości żebym zaaplikowała mojej kotce (od kociaków np.) cokolwiek ponad to co już ma!
Gdyby nawet -łazienka itp. odpadają choćby z takich przyczyn jak temperatura
(pisząc to wszystko siedziałam w domu...w swetrze i kurtce - generalnie u nas sprawy takie jak kaloryferek i leki są prawie wyłacznie dla kotów... )
Trochę o kociakach:
Wstyd mi odrobinę było

ale po umieszczeniu kociaków u weta pozwoliłam sobie trochę się rozłożyć zanim dostanę zaplenia płuc.
Tak więc nie zaglądałam do nich. trzy dni temu w końcu zajrzałam i taki oto widok mnie zastał:
-rudy patrzy wielkimi oczami które mówią "czy to ona?", potem ciche "miał" na próbę i gdy się odezwałam "Słoneczko, kochanie!" słychac już było tylko mruczenie
Czarnula w tym momencie zaczeła wrzesczeć ale raczej o wypuszczenie z klatki...
Otwieram klatkę, wyciągam rękę i mówię "Skrzaciku!..." nie dokończyłam- czarnulka cofa się pod ścianę klatki omijając moją rękę.
Świeczki w oczach

i żal -"zdziczała"? za długo mnie nie było? Nie dotykali kici?
Sięgam głębiej i udaje mi się miźnąć po grzbiecie, więc miziam i słyszę mruczenie, uf... przestaję na chwilkę i skrzacik przebiega obok mojej dłoni boczkiem
i znów nie pozwala się dotknąć zerkając w stronę wyjścia- i dotarło do mnie- jestem tą która zamknęła kota w klatce

Treściwiej:
RUDY (vel. Słoneczko

)
Znaleziony na wsi, brudny, zasmarkany, chudy, zarobaczony, zapchlony
Umaszczenie -Rude
Płeć- Chłopiec
Wiek- ok 6 m-cy
Kolor oczu - Bursztynowy
Charakter itp. -
Spokojny, pieszczoch, skory do zabawy (już nie! Obecnie w rachubę wchodzi tylko mruczenie i kolanka, a! i oczywiście pełna miseczka- w podanej kolejności

) jest wyjatkowo słodki!
Włazi na kolanka, mruczy.... i juz z nich nie schodzi mrucząc oczywiście i od czasu do czasu przytulając się i stając na dwóch łapkach w celu zaglądania głeboko w oczy,
generalnie interesuje go tylko mruczenie

i głaskanie oczywiście!
Chyba więcej już nic nie dopiszę, bo to generalnie kwintesencja rudego
A! Bardzo łowny pierwszego dnia w miejscu gdzie przebywał zlapał.... mysz- ot łownę kocie!
Bardzo pokochałby domek wychodzący -"znaleziony na wsi"
(w pomieszczeniu gdzie przebywał nie było okien i gdy tylko kociętom udało się czmychnąć mi pod nogami do następnych pomieszczeń
Rudy od razu pędził do okien w celu... wystkoczenia przez nie na dwór...) oczywiście wszystkie inne- nie wychodzące ciepłe domki mile widziane!
Kuwetkowy- choc z początku nie sam z siebie- nauczył się od czarnej kuleczki
Obecnie futerko czyste, uszka czyste, robaki w trakcie wyganiania, szczepiania będą, ... tylko serduszko coraz bardziej stęsknione za ciepłym domem z ciepłymi kolankami
Gwarantuję- można się w nim zakochać!
CZARNULA (vel. Skrzacik*

)
Znaleziona w centrum lublina, tuż przed intensywnymi burzami (dzień po jej znalezieniu przez lublin przeszła burza na miarę potopu...)
w bardzo nieciekawej okolicy, mała, chuda, zarobaczona, zapchlona, z przepukliną, przerażliwie głodna, wrzeszcąca o jedzenie i mamę...
(na początku próbowała ssać Rudego zamiast mamy -za co obrywała po głowie gdy trwało to dłużej)
prawdopodobnie wyrzucona z domu- próby ustalenia gdzie był domek spełzły na niczym (oczywiście nikt nic nie słyszłał i nie widział...)
Umaszczenie -Czarne
Płeć- Dziewczynka
Wiek- ok 3 m-cy
Kolor oczu - Szare
Charakter itp. -
Zywiołowa, skora do zabawy- właściwie zabawa nigdy się jej nie nudzi! Kolanka - i owszem! Jednak dopiero po myszkach sznureczkach i tp.
Wtedy następuję ciche zadowolone mruczenie i uczuciowe

podgryzanie rąk- oczywiście w ramach dalszej zabawy.
Rozkoszny maluch szybko uczący się (patrzy na człowiek tymi szarymi ślepkami dedukując co to to dwunożne gada...)
(mały gryzoń uczony był że gryzienie boli poprzez glośniejsze "Biii- boli...!" -w trakcie podgryzania -reakcja natychmiastowa)
Łowna! Pierwszego dnia pobytu zamordowała... sztuczną myszę
(jeśli się uda -nie wiem jak- wkleję nagranie na którym słychać całą akcję- proszę tylko nie pytać czy to ja coś robiłam kotu!
kicia nie rozumiała że mysza jest sztuczna i dlaczego nie da się jej porwać i czmychnąc -sznureczek...)
Bardzo pokochałaby domek wychodzący -od maluszka, jak widać biegała po dworze
(proszę nie krzyczeć! - w domu mam prawie 3 letnia kotkę która jako mały kociak biegała swobodnie po dworze
czasem gdy patrzę jak tęskni do dziś za wychodzeniem wpatrując się godzinami w okno i usiłując uciekać przy każdej okazji -serce się kraje...)
Oczywiście wszystkie inne- nie wychodzące ciepłe domki mile widziane!
Kuwetkowa od samego poczatku! Oczywiście warunkiem jest czysta kuwetka
Po jedzeniu kicia musi mieć od razu dostęp do kuwety gdyż jeszcze nie wie że troszkę trzeba zaczekać na jej wybranie
*skrzacik -gdy ją znależliśmy wygladała jak zabiedzony szczur z małym ciałkiem dużą głową i.... wielkimi skrzacimi uszami
Ponieważ wszystkie mozliwości oprócz netu, schroniska i targu wykorzystałam, proszę o pomoc w znalezieniu domku lub chociaż tymczasiku dla kociąt,
oczywiście kotki nie zostaną bez pomocy typu jedzenie żwirek itp (w lublinie mogę przychodzić również zmnieniać kuwetę itd)
Mam jeszcze ok tygodnia, jak sądzę potem zostanę subtelnie poproszona o uregulowanie rachunku i ...zabranie szkrabów
Wszystkie posty i podpowiedzi mile widziane
W razie domków tymczasowy lub stałych w innych miastach tak jak Warszawa i w podobnym promieniu od Lublina-
wsiadam w pociąg i tego smaego dnia jestm z kotkiem/ kociakimi na miejscu.
Zdjęcia w następnym poście (do wieczora) tym razem na pewno