Kot, który uratował innego kota
Pączek to sympatyczny, biało-bury kocurek z różowym noskiem, jakich wiele żyje na podwórkach Krakowa. Mimo dość zwyczajnego wyglądu jest jednak kotem niezwykłym. Niedawno uratował życie kociemu koledze. A było to tak:
Pączek od kilku tygodni mieszka w pokoju, którego okna wychodzą na sąsiednią kamienicę. Bardzo lubi siedzieć na parapecie i obserwować świat. Zwykle jest przy tym spokojny. Tymczasem pewnego dnia zaczął się okropnie awanturować, przeraźliwie miauczeć i uderzać łapami w szybę. Opiekunka przybiegła do niego przestraszona, nie wiedząc, co się stało. Okazało się, że wielki, czarny kot rasy maine coon, należący do sąsiadów w budynku naprzeciwko (wysokie drugie piętro w starej kamienicy), który, niestety, dość często wychodzi na zewnętrzny parapet, bo okna w mieszkaniu nie są zabezpieczone, wypadł ze swojego okna i zatrzymał się na parapecie piętro niżej. Był uwięziony, nie mógł wejść do góry, bał się też zeskoczyć w dół... Najwyraźniej Pączek musiał widzieć, że drugi kot znalazł się w niebezpieczeństwie i boi się, i dlatego podniósł alarm Ponieważ mieszkanie, na którego parapecie zatrzymał się spadający zwierzak było puste, trzeba było ratować je od zewnątrz. Na szczęście w hotelu niedaleko pożyczono ratownikom długą drabinę. Czarny olbrzym został zdjęty z parapetu i oddany właścicielce.
Historia krakowskiego dachowca kryje w sobie jeszcze jedną opowieść.
Dzielny i mądry kot-ratownik nie ma własnego domu. Przebywa w tak zwanym domu tymczasowym, do którego trafił z krakowskiego schroniska przy ulicy Rybnej, gdy azylowi groziło
zalanie falą powodziową. Rodzina, która zaopiekowała się nim podczas pospiesznej ewakuacji nie ma możliwości, by zatrzymać go na stałe. A jak się okazało po odczytaniu czipu wszczepionego w schronisku, Pączek (zwany w azylu Mazurem) wymaga specjalnej troski, gdyż
ma kocią białaczkę. Ta choroba, nie stanowiąca zagrożenia dla ludzi czy innych zwierząt, dla kotów potrafi być groźna. Pączkowi trzeba wzmacniać odporność i chronić go przed stresem, powinien też albo być jedynym kotem w domu, albo mieszkać z kotami w podobnej sytuacji zdrowotnej
Odczytanie czipu kota pozwoliło poznać jego wcześniejsze losy - też gotowy materiał na film. Para starszych ludzi przyniosła
kota do schroniska w plastikowej reklamówce, półprzytomnego. Został znaleziony na jednym z krakowskich osiedli. Podobno temperaturę ciała miał niewiele wyższą od otoczenia. Pani weterynarz postanowiła kocurka uśpić, bo wydawało się, że już jest trzema łapami po tamtej stronie. Jednak starsi państwo ubłagali ją, żeby ratowała zwierzaka. Dzięki udzielonej pomocy kot doszedł do siebie, chociaż był zabiedzony do granic możliwości. Oni też ubłagali, by nie poddawać kota eutanazji po odkryciu białaczki.
W swoim tymczasowym domu kocurek odkarmia się i odzyskuje blask futra Jest sympatyczny, przyjacielski w stosunku do ludzi, chociaż wciąż jeszcze trochę przestraszony. Wieczorami przychodzi do swojej opiekunki do łóżka i nieśmiało domaga się pieszczot, ale w dzień chętnie wraca do …swojej ulubionej szafy.

Edit: Zmieniłam wpis początkowy na zredagowany przez Taizu opis przygód Pączka