jak dlugo swierzbowiec uszny przezyje poza uchem?

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Pt sty 27, 2006 19:20 jak dlugo swierzbowiec uszny przezyje poza uchem?

Moje stadko zalapalo swierzbowca usznego. jest to dla nas nielada problem, bo stadko niemale a uszy czyscic im trzeba 2 razy dziennie. Szeryf prawdopodobnie przyniosl go z kastracji.

na poczatek dostali stronghold ktory wg mojej opinii nic nie dal. zaczelam na wlasna lape kuracje oridermylem, po czym wet mi przyklasnal.

widac poprawe, babol sie nie namnaza juz. Boje sie jednak ze gdzies w domu swierzb mogl sie desantowac i ze zlapia go ponownie.

codziennie piore legowiska i kocyki.

pytanie do was:

jak dlugo swierzbowiec moze przezyc poza uchem? jak mozna sie go jeszcze pozbyc?

Pozdrawiam

Monika
"Mędrzec jest mędrcem tylko dlatego, że kocha. Zaś głupiec jest głupcem, bo wydaje mu się, że miłość zrozumiał"--P.Coelho "Na brzegu rzeki Piedry usiadłam i płakałam"

Myka

 
Posty: 57
Od: Pon cze 20, 2005 14:11
Lokalizacja: Cork, Irlandia

Post » Pt sty 27, 2006 20:29

podnosze
"Mędrzec jest mędrcem tylko dlatego, że kocha. Zaś głupiec jest głupcem, bo wydaje mu się, że miłość zrozumiał"--P.Coelho "Na brzegu rzeki Piedry usiadłam i płakałam"

Myka

 
Posty: 57
Od: Pon cze 20, 2005 14:11
Lokalizacja: Cork, Irlandia

Post » Pt sty 27, 2006 20:32

Podobno poza uchem nie przeżywa, ale to franca okrutna, my walczymy strongholdem i crotamitonem, koty przestały już wchodzić do swojego ulubionego koszyczka, bo tam się tortury odbywają :evil: Sonia przyszła do nas ze świerzbem i mimo zaleczenia odezwał się po pół roku - podobno tak bywa w stresie :( dokocenie :( Otis pewnie zaraził się od niej, no i mamy dwa siedliska, czyszczę i czyszczę a końca nie widać, trochę zaczynam mieć dość :evil:

izaA

 
Posty: 11340
Od: Nie wrz 25, 2005 14:09
Lokalizacja: Warszawa-Wesoła

Post » Pt sty 27, 2006 20:36

że tak powiem 8O

do zarażenia świerzbem trzeba drugiego kota, no chyba, że ten jest nosisielem i choroba sie uaktywni przy obniżonej odporności

U mnie prawie co drugi kociak miał świerzba. Maluchy zawsze mają 3-4 dniową kwarantannę w łazience w czasie której dokładnie czyszczę zakraplane uszy. Zakraplam zawsze i wyłącznie Oridermylem. Potem kociaki dołanczam do moich dwóch kocurków. Moje chłopaki matkują kociakom, Migdał im nawet te zaświerzbione uszy mył. NIGDY się nie zaraziły świerzbem.
Uszy zakraplam zawsze trzy tygodnie, mimo, że już po dwóch na oko nic nie widać, no ale trzeba dobić paskudztwo w środku. Zawsze mi się dotychczas udawało :D

Poza kotem świerzbowiec nie zyje.
Obrazek

Mysza

Avatar użytkownika
 
Posty: 34536
Od: Pon cze 02, 2003 10:17
Lokalizacja: prawie Kraków

Post » Pt sty 27, 2006 20:41

U nas doskonale sprawdzał się zawsze Vetamectin w zastrzykach podkórnych - dwie dawki, w odstępie 10 dniowym. W międzyczasie uszy czyszczone ... czymś :oops: nie pamietam, ale to drugorzedna sprawa była.
Poza uchem, świństwo całe szczęście nie przezywa. To pranie co odstawiłas powinno wystarczyć. Na ludzi sie tez nie niesie, co więcej wcale nie jest powiedziane, że wszystkie koty to złapią.
'Popatrz na mnie
wyszedłem znikąd
mając tylko wiarę, jak stąd do Porto-Rico
nikt mi nie dał nic, nul, za friko
a teraz nawijam do ciebie
ze swoją kliką.'

Agn

 
Posty: 22307
Od: Pt paź 21, 2005 14:01
Lokalizacja: Toruń

Post » Pt sty 27, 2006 23:40

wszystkie kocyki wyprane w 90stopniach. zabawki wyparzone (choc niektore kiepsko to przeszly) :roll:

zastanawiam sie nad drapakami. mamy 3 drapaki z budami. Boje sie ze ci z desantu siedza sobie w nich spokojnie i jak tylko kicia albo fretka wejda do srodka to dostana partyzantow spowrotem. postanowilam wystawic drapaki na 2-4 tygodnie do garazu, tak dla bezpieczenstwa. w kocykach bylo sporo plamek z wydzieliny z uszu, wiec wole nie ryzykowac.

Kuracja trwa juz 3-4 tygodnie i dopiero ostatnio widac poprawe. stronghold i oridermyl nie pomogly gdy fretki mialy swierzba i byly na zastrzykach z ivomac'u. wole nie powtarzac tej zabawy bo 1 zastrzyk to 30 euro, to razy 11 zwierzakow i mozna z powodzeniem strzelic sobie w lepetynke.

Pozdrawiam serdecznie

Myka
"Mędrzec jest mędrcem tylko dlatego, że kocha. Zaś głupiec jest głupcem, bo wydaje mu się, że miłość zrozumiał"--P.Coelho "Na brzegu rzeki Piedry usiadłam i płakałam"

Myka

 
Posty: 57
Od: Pon cze 20, 2005 14:11
Lokalizacja: Cork, Irlandia

Post » Pt sty 27, 2006 23:49

Myka, a może masz dostęp do preparatu "Revolution"? Odkąd zaczęłam podawać moim nie mam kłopotów z pchłami, świerzbem, robalami i wszelkim paskudztwem. Jeśli chcesz, mogę Ci na pw podać linka do sklepu netowego z Australii- my sprowadzamy stamtąd.
Obrazek
tornado w Alabamie;P

Blond Tornado

 
Posty: 5318
Od: Pon cze 13, 2005 1:29
Lokalizacja: Poznań/ Birmingham

Post » Pt sty 27, 2006 23:50

Mysza pisze:Poza kotem świerzbowiec nie zyje.


podobno nieprawda
to pajęczaki więc lubią się włóczyć
zarażają się koty siedzące w klatkach i nie mające ze sobą styku bo toto przełazi

ale niekoniecznie się zarażają wszystkie

no i ma tendencję do nawrotów więc czasami trzeba się uzbroić w cierpliwość
sam oridermyl nie zawsze sobie poradzi bo to lek kombinowany
crotamiton jest lepszy ale bardziej szkodliwy (no i tańszy)
stronhold nie leczy tylko wspomaga leczenie
ale decyzja czym leczyć powinna należeć do weta
Obrazek

Maryla

 
Posty: 19708
Od: Pt sie 22, 2003 9:21
Lokalizacja: Warszawa


Adopcje: 2 >>

Post » Sob sty 28, 2006 0:04

Maryla pisze:
Mysza pisze:Poza kotem świerzbowiec nie zyje.


podobno nieprawda
to pajęczaki więc lubią się włóczyć
zarażają się koty siedzące w klatkach i nie mające ze sobą styku bo toto przełazi

ale niekoniecznie się zarażają wszystkie

no i ma tendencję do nawrotów więc czasami trzeba się uzbroić w cierpliwość
sam oridermyl nie zawsze sobie poradzi bo to lek kombinowany
crotamiton jest lepszy ale bardziej szkodliwy (no i tańszy)
stronhold nie leczy tylko wspomaga leczenie
ale decyzja czym leczyć powinna należeć do weta


Poza zywicielem pajeczaki przezywaja tylko kilka dni.

Myszka.xww

 
Posty: 26105
Od: Sob lip 20, 2002 18:09
Lokalizacja: Krakoff

Post » Sob sty 28, 2006 0:05

Szeryf jak juz wspomnialam przyniosl bojowki swierzbowca z kastracji. nie mial tam kontaktu z innymi zwierzakami, a podejrzewalam ze albo kocyki byly nieuprane po poprzednim pacjencie, albo przeniosla na pielegniarka rekach.

a ten lek revolution to co to jest? prosze o linka i jakies info. kto to produkuje? moze wet bedzie mogl mi sprowadzic to cudo. jakie sa tego koszty?
"Mędrzec jest mędrcem tylko dlatego, że kocha. Zaś głupiec jest głupcem, bo wydaje mu się, że miłość zrozumiał"--P.Coelho "Na brzegu rzeki Piedry usiadłam i płakałam"

Myka

 
Posty: 57
Od: Pon cze 20, 2005 14:11
Lokalizacja: Cork, Irlandia

Post » Sob sty 28, 2006 0:30

Revolution for cats jest produkcji Pfizer'a ktory u mnie w cork ma 2 fabryki. widze po logo ze ma baaardzo zblizony znaczek do strongholdu, ale o wiele szersze dzialanie.

zaintarasuje sie tematem i zdam tu sprawozdanie :)

Pozdrawiam i dziekuje baaaarrrrdzo za pomoc

Monika Myka
"Mędrzec jest mędrcem tylko dlatego, że kocha. Zaś głupiec jest głupcem, bo wydaje mu się, że miłość zrozumiał"--P.Coelho "Na brzegu rzeki Piedry usiadłam i płakałam"

Myka

 
Posty: 57
Od: Pon cze 20, 2005 14:11
Lokalizacja: Cork, Irlandia

Post » Sob sty 28, 2006 0:39

Jaka ja pićka jestem to szkoda gadac!

od kilku miesiecy rozpaczalam ze wycofano u nas stronghold ze sprzedazy. teraz moj ukochany dorwal sie do tego tematu, puknal mnie zdrowo w czulko i kazal kojarzyc fakty.

otoz stronghold wycofano poneiwaz pojawil sie lek lepszy, skuteczniejszy i jest nim (jak nietrudno sie domyslic)... Revolution! do nabycia w kazdej aptece weterynaryjnej.

No to dalam popis :oops:
"Mędrzec jest mędrcem tylko dlatego, że kocha. Zaś głupiec jest głupcem, bo wydaje mu się, że miłość zrozumiał"--P.Coelho "Na brzegu rzeki Piedry usiadłam i płakałam"

Myka

 
Posty: 57
Od: Pon cze 20, 2005 14:11
Lokalizacja: Cork, Irlandia

Post » Sob sty 28, 2006 6:39

Myka pisze:No to dalam popis :oops:

Myka- po prostu nie wiedziałaś- zdarza się.
O tym preparacie dowiedziałam się kiedy postanowiliśmy się dokocić- chciałam rezydenta uchronić przed wszelkim paskudztwem, które ewentualnie przyniósłby ze schroniska drugi kot. I znalazłam Revolution. Froda zakropliliśmy na 2 tygodnie przed przybyciem Yukona, który miał bogate życie wewnętrzne i zewnętrzne. Za pomocą weta uporaliśmy się ze świerzbem, pchłami i tasiemcem- Frodo nie miał ani śladu pasożytów. I stosujemy co miesiąc, choć koty są niewychodzące- glisty można przynieść np. na butach.
Żeby mnie nie posądzono o trzymanie zainteresowanych w niewiedzy- tutaj jest link do preparatu w języku angielskim:
http://www.revolution4cats.com/display. ... FL&sec=010
Obrazek
tornado w Alabamie;P

Blond Tornado

 
Posty: 5318
Od: Pon cze 13, 2005 1:29
Lokalizacja: Poznań/ Birmingham




Powrót do Koty

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: *anika*, aleksandra_doln, aneczkaszy, AniHili, emill, Exabot [Bot], Google [Bot], gwilith, Jaszmija smukwijna, łucja66, Satirra, skorpio, tomciopaluch, Yagutka, yolaantaa i 84 gości