mojkot pisze:
Czyli jeśli lamblie nie dają objawów to nie są niebezpieczne dla zwierzęcia?
Dla zdrowego kota, dobrze odżywianego - nie są.
Teoretycznie trochę szkodzą (np. zmniejszają wchłanianie), ze zdroworozsądkowego oraz epidemiologicznego punktu widzenia - nikt by ich nie chciał w swoim kocie

Ale prawda wygląda tak że organizm kota jest przystosowany do tego że różne organizmy w nim żyją.
I jeśli tylko nie jest ich za dużo ani kot nie jest na nie np. uczulony - to sama ich obecność nie czyni kota chorym.
Bywa wręcz tak że ich wyeliminowanie dopiero doprowadza do choroby

Przy leczeniu kota z lamblii bardzo ważne są pewne zasady.
Odkażanie gorącą wodą kuwety podczas leczenia.
Podawanie odpowiedniej dawki leku (nie za małej) i odpowiednio długo. Często w ramach zmniejszania szkodliwości leczenia podaje się dawkę zbyt małą albo zbyt krótko - co przy tak upartym pasożycie owocuje niedoleczeniem i co gorsza, uodpornieniem na lek.
Leczenie wszystkich potencjalnych nosicieli - bez względu na ich wyniki badań kału. Zasadą jest że gdy u jednego kota problemem jest lamblioza - to lamblie mają wszystkie koty i psy które z nim mieszkają.
Czasem pomaga podawanie podczas leczenia środków żółciopędnych - lamblie chowają się często w pęcherzyku żółciowym i bywa że sporo ich tam przeżywa normalne leczenie. Dobrze jest je "wypłukać".
_________________

Nasza działalność dla bezpieczeństwa kotów:
http://kocia_stronka.republika.pl/siatki.html