pisiokotku napisałam na tym portalu behawiorystycznym, szybko dostałam kontakt do łódzkiego specjalisty. Na Woronicza1/3 zaraz koło dw. Łódź Żabieniec. Pan doktor sprawił na mnie bardzo dobre wrażenie. Powiedział, że nie wiadomo na pewno, ale kotki mają szansę wrócić do dawnego układu. Choć może być i jak u ludzi, kiedy padnie o jedno słowo za dużo

. Ale będziemy walczyć i czekać.
Długo rozmawiałam z panem doktorem. Nie wiadomo co dokładnie spowodowało to zachowanie. Lekarz łączył wszystkie czynniki jako nieszczęśliwy splot, tj. ta kotka niewysterylizowana, bardzo silne uczucia do tych maleństw (obce osoby, obcy zwierz, odebranie) i do tego ogólne takie pobudzenie kotków w związku z ich wiekiem i dojrzałością, które podobno w tym okresie wiosennym może nasilać konflikty.
W każdym razie powiedział, że bez farmakologii się nie obejdzie. Koty oba dostały krople (Catosal) tylko Bonifcio w większej dawce. Powiedział, że z jego doświadczenia powinno to przynieść efekty. Po 4-5 dniach będzie widać jak koty reagują na lek, bo wtedy dopiero będzie jego odpowiednia ilość w organizmie. Tak jak napisała ryśka - zalecił pełną izolację bez kontaktu nawet wzrokowego i wyciszanie kotów (dziękuję ryśka za pomoc i PW). Też zapowiedział, że powrót do normalności może potrwać i kilka miesięcy. To dlatego będę już bała się wziąć tymczasa

. Co innego brak akceptacji dla "intruza", co innego wewnętrzna wojna

. Nie zdawałam sobie sprawy, że psychika i relacje łączące zwierzęta mogą być tak kruche. One nigdy do tej pory nie zrobiły sobie nic złego nawet w zabawie czy siłowaniu. Nawet do obcych takie nie były. Nikt nie mógł przypuszczać takiego rozwoju sytuacji.
Mówił, że działanie Feliwaya w stosunku do ceny jest słabe, ale jako wspomagacz oczywiście nie zaszkodzi. I tak już zamówiłam, więc niech będzie. Zalecił też, że ponoć dobrze działa, RC calm. A ja właśnie czekam na zamówione 4 kg karmy dla kastratów

. No i biorąc pod uwagę wszystko powyższe, na razie musimy zaczekać i zobaczyć efekty. Bach na 2 koty + powyższe póki co trochę nas przerasta. Zobaczymy jak zadziałają leki i w razie czego wtedy sięgniemy po Bacha.
Całe szczęście w tym wszystkim, że nie wypalił nam ten urlop planowany (wyjazd we wtorek). Do maja trochę czasu. Zawsze to już coś.
A oba kociaste spragnione kontaktu jak nigdy. Bonifacy wskakuje sam na kolana, uporczywie łazi po klawiaturze. Z Antkiem dziś spałam, nawet brzusio dawał głaskać z lubością, mimo ze to raczej obszar tabu. Musi być dobrze kotuchy! Za bardzo Was kochamy, abyście o jakiegoś focha mieli nam tu rodzinę rozbijać! W garść się brać i już!
Bardzo dziękuję za wszystkie rady, które się pojawiły. Wasza obecność pomaga. Wymiana doświadczeń również.
Połowę dawki dziennej podałam od razu po przyjściu. Bo mają dostawać 2 x dziennie. Antoś 1ml, Bonifcio 2ml. Na szczęście wchodzi im bez problemu podane do jedzenia

. Bonifacy nie krąży już jak puma w zoo. Jest spokojniejszy. Niestety, mimo, iż był spokojniejszy już rano - podjęta próba a potem przypadkowe spotkanie przez łazienkowe kratki pokazały, że nie wystarczyło przespać się z problemem. Teraz jest już pełna izolacja i mam nadzieję, że żaden nam między nogami nie przeleci. Żal mi, bo przy takim trybie życia, jeden z ich jest sam. Mieszkanie podzielone, staramy się bywać i tu i tu. Ale łatwo nie będzie.